Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

nie ma czegos takiego jak "ustawianie sie troche".

 

pies moze powiedziec drugiemu "nie mam ochoty terz sie z toba zadawac", ale nie "jak mnie dotkniesz to, cie zabije". moze powiedziec "to jest moje i nie chce, zebys to bral", ale nie "jak to tkniesz, to zginiesz".

psy moga sie poprzepychac, poklasc sobie lapy na plery, moga nawet troche na siebie poburczec.

 

ale zadnego USTAWIANIA.

 

ja sama mam 3 suki. jedna z nich jest bardzo terytorialna. to taki piesek, ktory odkad sie uzyskal psia swiadomosc, robil wokol siebie dym. hodowcy smiali sie, ze to taka sliczna dziewczyna-zostawiliby sobie, ale nie potrzebuja, zeby im ktos dymil w stadzie, wiec dali ja do mnie, zeby dymila tutaj:))

i jakos mam spokoj.

i sadze, ze bede go miala, poniewaz w moim stadzie rzadziczlowiek, a nie pies i psy doskonale to rozumieja.

Posted

Aniusia, człowiek pisze o nabuzowanych dorastających samcach tłukących się na jednym podwórku, a Ty o sukach w różnym wieku kolejno układanych - widzę drobną różnicę między jednym a drugim ;)

 

Katasza, dokładnie .

Też słyszałam jak ostatnio jedna hodowczyni opowiadała że tak spacyfikowała pieski że nagle wybuchły i amen...

Wg mnie musi być ustawianie się trochę . To jest psie, nie można się psom bez opamiętania wpieprzać w paradę bo to one mają swój język i całkiem dobrze dogadują się bez naszej pomocy a z nią nie mogą się odnaleźć między tym co mówi natura  a co pańcio.

Nie pozwalam się psom gryźć żeby sobie zrobiły krzywdę, ale jak jakiś samiec plaśnie moim o ziemie na wybiegu bo ten np go chciał podgwałcać to nie mówię nic, jak stają i się mierzą to też uważam to za formę dogadywania się - o dziwo zawsze się kończy to rozejściem pokojowym. Wszelkie przepychanki też są na miejscu, ale to wszystko jest normalna psia komunikacja. To że właściciele ingerują nawet w zabawę (żeby pieski nie warczały i nie łapały się za mocno ząbkami) żeby nie pokazywać psom że mogą się ustawiać jest dla mnie bez sensu. Czasem widzę na wybiegu jak czyjś piesek fika i fika i fika i wreszcie stado wbije go w glebę to jest lament "oh jakie one są agresywne" i ktoś oburzony wychodzi że takie pieski brutale.

 

Gdybym ja miała dwa mocne samce to nie skreśliłabym kastracji. Jasne że to nie lek na wszystko, ale wyeliminowanie dodatkowego  kipienia  w psie dorastającym na pewno pomaga w późniejszej pracy. Tak jak pisałam - tam powinien wejść ktoś kto je zaobserwuje i nauczy postępować, bo na własną rękę jest słabo działać kiedy nie jest się pewnym swoich czynów i nie ma się mocnego charakteru. Czasem widzę ludzi którzy postępują wg rad i zupełnie nic im to nie daje - dla przykładu taki jest mój ojciec gdy prowadzi Waldka i usiłuje go opanować na smyczy : wie że psa trzeba skarcić, ale robi to tak nieautentycznie że pies ma go w nosie choćby nie wiem co zrobił. Dopiero jak go wkurzy i ojciec w złości na niego fuknie , pies robi się idealny ;)

To samo z ludźmi którzy próbują  bez perswazji dominować i milanować swoim psom - wali nim o glebę, a w oczach psach widać tylko "już? skończyłeś?"

Posted

nie ma czegos takiego jak "ustawianie sie troche".

pies moze powiedziec drugiemu "nie mam ochoty terz sie z toba zadawac", ale nie "jak mnie dotkniesz to, cie zabije". moze powiedziec "to jest moje i nie chce, zebys to bral", ale nie "jak to tkniesz, to zginiesz".
psy moga sie poprzepychac, poklasc sobie lapy na plery, moga nawet troche na siebie poburczec.

ale zadnego USTAWIANIA.

ja sama mam 3 suki. jedna z nich jest bardzo terytorialna. to taki piesek, ktory odkad sie uzyskal psia swiadomosc, robil wokol siebie dym. hodowcy smiali sie, ze to taka sliczna dziewczyna-zostawiliby sobie, ale nie potrzebuja, zeby im ktos dymil w stadzie, wiec dali ja do mnie, zeby dymila tutaj:))
i jakos mam spokoj.
i sadze, ze bede go miala, poniewaz w moim stadzie rzadziczlowiek, a nie pies i psy doskonale to rozumieja.

A kladzenie lap na plery i pokazywanie kto tu rzadzi to co jest jak nie ustawianie? Kizianki mizianki?
Posted

Majkowska drobna różnice? A nie widzisz różnicy między twoim psem, który wchodzi na wybieg i niefortunnie wybiera psa, którego chce wydupczyc, wiec dostaje becki-a twoja w tym powinna być głowa, żeby nie gwalcil obcych psów, bo dostanie wpierdziel (moja suka by mu spuściła za to gorsze manto niż nie jeden pies), a psami, które żyją razem, mają tworzyć stado, a nikt im nie powiedział, jak to zrobić, wiec zaraz zaczna gryźć się na śmierć i życie? Bo ja w przeciwieństwie do ciebie pisze o psach, które razem żyją, mieszkają, spia, jedzą, tworzą stado, a nie o przygodach z psiego wybiegu. Co mnie obchodzi, że jak oobcy pies postanowi wydupczyc moja suke, to będzie miał dziurę w uchu. Trza było pieska pilnować. Ale za to fakt, że ta sama suka potrafi mimo bardzo mocnego charaktru odpuścić naszemu gnojkowi, który na nia Warczy i po prostu odejść, interesuje mnie znacznie bardziej. A potrafi ponieważ wie, że odpuszczenie jest godne najwyższej pochwały od nas-ludzi. Tak ja nauczyliśmy.

Katasza gdyby problemem było zakładanie sobie łap na grzbiet, to nie powstałby taki wątek. Wtedy, gdy te psy to robiły, człowieka i jego ingerencji zabrakło. A zaraz będzie jeszcze gorzej.

Posted
"Też słyszałam jak ostatnio jedna hodowczyni opowiadała że tak spacyfikowała pieski że nagle wybuchły i amen..."

 

 

Urban legend.

To o ustawianiu się "trochę" i zgubnych skutkach przeszkadzania pieskom przez ludzi.

Psy po prostu zaczynają obniżać poprzeczkę wkur... wkurzenia, nazwijmy to łagodnie - tu się pocisną, tam poprzepychają, potem i tak jeden drugiemu coś odgryzie, no ale będzie "zgodnie z naturą" i fajnie, bo ludzie nie ingerowali.

Posted

Autorze, skad jestes? Moze podpowiemy, gdzie powinienes sie odezwac po pomoc, bo wg mnie ktos powinien psy obejrzec na miejscu.

Moje suki czasem maja jakies fazy na burczenie albo dziwne zagrywki, o dziwo jak zostaja same to wszyscy zyja. Normalne (powiedzmy) psy zyjac razem, ktore znaja zasady i sa wychowane nie pozabijaja sie nagle, gdy pancia posiedzi w kawiarni kwadrans dluzej niz zwykle. Ale u mnie od poczatku kazdy mial tlumaczone, co wolno a co nie. Malo tego, gowniara ma taki charakter i możliwości fizyczne, ze bylaby w stanie zabic albo powaznie okaleczyc starsza suke w pare chwil, gdyby tylko zechciala. Wiadomo, ze zdadzaja sie wieksze lub mniejsze sprzeczki, jak to w rodzinie, ale zostawianie psom calkiem wolnej lapy i uwazanie, ze "jakos sie dotra" czesto prowadzi do sytuacji takich jak w pierwszym poscie. Zabraklo nadzoru czlowieka i mamy efekty.

Posted

nie dotra sie, bo to dziala tak, ze najpierw po katach rozstawiala te psy ich stara, a potem, gdy matka juz miala bachorow dosc, powinien zajac sie tym hodowca, a nastepnie wlasciciele.

 

tak to powinno dzialac, bo chyba nie sadzicie, ze w hodowlach szczeniaczki zyja zgodnie w kojczyku az je zabiora do nowego domu, nikt sie nie kloci i nie gryzie.

Posted

Furkey jak pisały przedmówczynie,kastruj jeśli bedziesz te psy "szkolił",z własnego doświadczenia wiem że kastracja sama z siebie "nie zadziała "(z moich obserwacji prywatnych -kastracja pogłebia agresje w stosunku do słabszego).jeśłi nie masz czasu/chęci zostaw jajka.do momentu kontaktu ze "szkoleniowcem"proponowałabym izolowanie ich od siebie(jest to możliwe).bo w krótkim czasie możesz znacznie zasilić konto gabinetu wet.

Posted

poza tym, to są dwa psy/samce z jednego miotu. Są razem, więc tworzą sforę która "potrzebuje" przewodnika. Oba psy mają takie same szanse na zostanie takim, więc ich próby objęcia przewodnictwa są takie same. Stąd u nich taka zaciętość w "walce".

Posted

Na domiar złego okazało się, że jeden z psów ma babeszjoze, na szczęście szybko wykrytą i już dochodzi do siebie. Co do tego skąd jestem, to okolice Giżycka (Warmińsko-Mazurskie). Będąc ze sobą bardzo rzadko dochodzi do przejawów agresji, najczęściej występuje to po karmieniu, gdy jeden zobaczy drugiego, albo przy próbie zamknięcia obydwu w kojcu. Nie miałem sytuacji, abym musiał interweniować podczas gdy jestem w domu a psy biegają luzem po posesji. Do tej pory spały w jednym kojcu, w oddzielnych budach, ale teraz zamknięcie obydwu graniczy z cudem, mniejszy ucieka na samą myśl, że będzie musiał sprostać sytuacji.

Posted

Dziwi Cię to...?

 

NIezły stresik musi ten słabszy przeżywać...

 

P.S. Czy Olsztyn - chyba ok. 100 km od Ciebie - to za daleko?

 

Cosik kojarzę naszą forumową SaJo z Olsztynem właśnie. To znaczy ona teraz chyba ma bazę wypadową w Czechach, ale może bywa w tych okolicach...

Posted

Ja też mam 2 psy, które są rodzeństwem i tez tak się zachowywały jak były młode. Z czasem im przeszło, jakby siępogodziły z tym, że muszą razem mieszkać. Myślę, że to kwestia tego, że próbują ze sobą rywalizować w jakiś sposób, a wiadomo słabszy zawsze przegrywa i ulega temu drugiemu. To chyba dość naturalne wśród psów od tej samej matki.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...