Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Chcialabym wiedziec jak sie zostaje nadkobieta. Bardzo bym chciala wiedziec. Z tym sie czlowiek pewnie rodzi. Albo opowiadasz o tym o 25:30, poza czasem normalnych.
Edit
Przepraszam, ale po prostu nie zgadzam sie z twoja teza, ze kazdy polroczny szczeniak bedzie wytrzymywal 10 godzin bez sikania, i ze mu to nie szkodzi fizycznie ani psychicznie.
Na fora internetowe trafiaja rozni ludzie, na te tematyczne czesto laicy, ktorzy chca sie dowiedziec wiecej lub rozwiazac problem.
Jezeli slysza, ze szczeniak w wieku 5-6 miesiecy moze siedziec sam 16-18 godzin na dobe, w tym 10 godzin wytrzymac bez sikania, to uznaja to za prawde objawiona. I w zasadzie jest im wygodniej przyjac, ze tak psy maja, a ten ich jest jakis niewydarzony, wadliwy. To moze sru go do lasu, do babci na wsi, albo do schronu. Zaraz powinno pasc pytanie jakiej rasy jest twoje genialne szczenie, bo jezeli to np labrador, to oni tez sobie labradora sprawia. To tez nie bedzie szczal.
Pies to odpowiedzialnosc, i chocbys nie wiem jakie niestworzone historie wymyslala, to dla wiekszosci psow samotnosc jest problemem.Ty masz dwa psy, wiec jest im latwiej. Wiekszosc ludzi ma jednego psa. Spia po 6-8 godzin, 10 godzin sa w pracy.
Dzieki temu mamy epidemie psow z lekiem separacyjnym, agresja, nadpobudliwoscia.

Posted

Powiedz w którym miejscu napisałam że KAZDY szczeniak 6 mczny wytrzyma 10 godzin bez lania?

I powiedz w którym miejscy stwierdziłam że pies może spokojnie siedzieć sam przez 16-18 godzin?

Jak nie wytrzyma to się zleje... na dywan, na matę, na podłogę... tyle. Wielkie mi dziwo!

Kazdy normalny człowiek pracuje. Większość z nas po 8 godz dziennie. Do tego dojazdy do pracy... u mnie to bite 2 godziny. Razem wychodzi 10 godzin beze mnie. 

Piszesz ze mam dwa psy to im łatwiej. Do połowy sierpnia był jeden pies. Nie robiło mu róznicy - czy sam czy z młodszym kumplem. I nie było dla niego problemem te 10 godzin. Nigdy. Nie było takze problemem dla żadnego poprzedniego psa... 

W momencie gdy piszesz o epidemii lęku separacyjnego, agresji i nadpobudliwości mam wrażenie że ludzie pracują na pełnym etacie dopiero od 10 lat. Wcześniej zapewne mogli pracowac po   5 godzin? Bzdura. 

Jeżeli owa "epidemia" wybuchła rzeczywiście ostatnio - to szukac przyczyn nalezy zupełnie gdzieś indziej. Może ludzie są bardziej popieprzeni? Wszak prawda stara jak świat - najwiekszym problemem problemowego ps jest jego człowiek. Nie jego praca. Ale on sam.

Posted

Wczesniej psy, ktore laly na dywan, niszczyly, wyly byly czesto likwidowane. Nie bylo terminu lek separacyjny, to znaczy ze nie istnial? 20-30 lat temu psy w domach nie byly tak popularne. Bylo ich duzo mniej. Duzo mniej zwracano uwage na psie problemy, tresura psa kojarzona byla wylacznie z psem policyjnym. A idealem byl Szarik i pies Cywil.
Sporty kynologiczne w Polsce byly w powijakach. Behawiorysci zajmowali sie szczurami w laboratoriach, notujac skrupulatnie czy lepiej szczura walnac pradem czy dac mu nagrode, aby uzyskac oczekiwany efekt.
Nie bylo for, nie bylo internetu.
Nie wiem czy ludzie byli mniej popieprzeni, ale mieli wiecej czasu. Mniej alternatywnych rozrywek.

Kiedys psy biegaly bez smyczy i sie gryzly. Lub nie gryzly. Dzialala zwykla selekcja. Do tego ludzie mieszkali obok siebie i sie znali, mowili sobie dzien dobry i tak tam, pociskanie pierdol. Mimo wszytsko byli mniej zestresowani. Kiedys rodziny byly wielopokoleniowe, zwierzeta nie siedzialy same w domu, bo ktos byl w pracy, ktos juz na emeryturze, byly dzieci male, duze. Nie bylo osiedli strzezonych.
Zycie poszlo do przodu, czasu coraz mniej, wymagania coraz wieksze a wiedza kynologiczna zostala gdzies tam, 30 lat za nami. Nie patrz na tych, ktorych spotykasz na forum. Przejdz sie po blokowiskach, pogadaj z pania od "latlerka" i panem od "labladora". To poznasz przyczyny epidemii.
Tego sie nie widzi z okna.

Posted

20-30 lat temu w moim bloku na 70 mieszkań w 68 był pies. Teraz pies jest w dwóch... to rzeczywiście było mniej...

20-30 lat temu ludzie byli normalni i normalne psy mieli. Bez rzeszy "specjalistów"... nie były agresywne, nie miały lęków sręków bo nikt nad nimi nie jojczał non stop i nikt ich nie urabiał i nie przerabiał do schematów z książek. Pies był psem a nie popierdółką jak teraz. Wtedy psy mogły być psami i zachowania psie były normalne. Teraz psi psychol nie jest czymś niezwykłym. Bo to człowiek psa na siłę uczłowiecza i na siłę zmusza go do wyzbycia się psich zachowań.

20-30 lat temu pies w wieku 15 lat był na porządku dziennym. Teraz pies 7 letni to okaz muzealny a 10 letniego przycghodzi oglądać całą okolica. Bo kiedyś psy były psami a nie świniami jak teraz.

20-30 lat temu moi rodzice pracowali na zmiany (ojciec nawet często gęsto na noc). Nie było ich w domu znacznie więcej niż 10 godzin... 20 lat temu mnie już w domu nie było bo miałam swój dom. Wtedy pies też nie miał problemu. 

 

Ale to mówi o tobie całą prawdę "mowili sobie dzien dobry i tak tam, pociskanie pierdol"... to jest własnie całą prawda o tym co dzieje się z ludźmi teraz i jaki to ma wpływ na ich psy... 

Ja nie muszę oglądać z okna. Bo w przeciwieństwie do ciebie mówienie Dzień dobry dla mnie nie jest pociskaniem pierdół tylko codziennością - jakies setki razy mówię owe słowa osobom które spotykam w parku, na codziennych spacerach z psami. Paniom od "latrelków" i panom od "blabladorów" też. Nie jest też problemem rozmowa z nimi choć w wielu przypadkach .... można księgę anegdot spisac.

 

To człowiek i jego chore poglądy niszczą psa. 

To człowiek jest njwiększym problemem psa. To człowiek, który wie lepiej jak pies ma się zachowywać, jak się nie zachowywać, co ma robić pies a czego nie robić... wie lepiej niż sam pies. Taki człowiek jest wręcz wrogiem psa . Taki człowiek powinien miec zakaz posiadnia psa.  Bo niszczy ten wspaniały gatunek.

  • Upvote 1
Posted

Przepraszam, że się wtrącę, ale jak mam policzyć czas, który spędzam z moimi psami, jeśli śpią ze mną w łóżku :p... No bo skoro śpimy razem to jest to czas spędzony wspólnie, prawda?
No świetna ze mnie Pańcia :D...
A tak serio: dawno się tak nie uśmiałam jak podczas lektury tego wątku.

Posted

Dziwnie się wątek rozwinął... U mnie w rodzinie psy są od zawsze. Nieraz jeden, nieraz dwa, różnie. I wszyscy pracują, chodzą do szkoły. Więc też liczę z 8-10h dziennie jak pies był/jest sam w domu. W tym szczeniak, bo większość psów od małego, a nikomu nie przychodziło do głowy brać urlopu bo pies. I jak był szczeniak to się zlał na matę i tyle. Póki nie zaczynał wytrzymywać tych 8-10h. Nie wydaje mi się, że ludzie rzucają pracę bo mają psa. Przez posiadanie dzieci też tego nie robią. Więc dla mnie to trochę absurdalne się robi.

Posted

Miło, że są jeszcze normalni na tym świecie...

 

Tak na marginesie - śpię z psami (dodatkowe ok 6 godzin czasy razem na dobę), sikam z psami (one mi towarzyszą zawsze), gotuję z psami pod nogami, sprzątam z nimi na karku, odrabiam lekcje z córką z psami pod nogami... generalnie ok 14 godzin na dobę spędzam z psami. Straszna ze mnie pańcia... bo pozostałe 10 godzin muszą wytrzymać beze mnie... myślę, ze z chęcią odpoczywją wtedy ode mnie i moich rąk :-)

Posted

20-30 lat temu w moim bloku na 70 mieszkań w 68 był pies. Teraz pies jest w dwóch... to rzeczywiście było mniej...
20-30 lat temu ludzie byli normalni i normalne psy mieli. Bez rzeszy "specjalistów"... nie były agresywne, nie miały lęków sręków bo nikt nad nimi nie jojczał non stop i nikt ich nie urabiał i nie przerabiał do schematów z książek. Pies był psem a nie popierdółką jak teraz. Wtedy psy mogły być psami i zachowania psie były normalne. Teraz psi psychol nie jest czymś niezwykłym. Bo to człowiek psa na siłę uczłowiecza i na siłę zmusza go do wyzbycia się psich zachowań.
20-30 lat temu pies w wieku 15 lat był na porządku dziennym. Teraz pies 7 letni to okaz muzealny a 10 letniego przycghodzi oglądać całą okolica. Bo kiedyś psy były psami a nie świniami jak teraz.
20-30 lat temu moi rodzice pracowali na zmiany (ojciec nawet często gęsto na noc). Nie było ich w domu znacznie więcej niż 10 godzin... 20 lat temu mnie już w domu nie było bo miałam swój dom. Wtedy pies też nie miał problemu.

Ale to mówi o tobie całą prawdę "mowili sobie dzien dobry i tak tam, pociskanie pierdol"... to jest własnie całą prawda o tym co dzieje się z ludźmi teraz i jaki to ma wpływ na ich psy...
Ja nie muszę oglądać z okna. Bo w przeciwieństwie do ciebie mówienie Dzień dobry dla mnie nie jest pociskaniem pierdół tylko codziennością - jakies setki razy mówię owe słowa osobom które spotykam w parku, na codziennych spacerach z psami. Paniom od "latrelków" i panom od "blabladorów" też. Nie jest też problemem rozmowa z nimi choć w wielu przypadkach .... można księgę anegdot spisac.

To człowiek i jego chore poglądy niszczą psa.
To człowiek jest njwiększym problemem psa. To człowiek, który wie lepiej jak pies ma się zachowywać, jak się nie zachowywać, co ma robić pies a czego nie robić... wie lepiej niż sam pies. Taki człowiek jest wręcz wrogiem psa . Taki człowiek powinien miec zakaz posiadnia psa. Bo niszczy ten wspaniały gatunek.


Zapomnialam, ze mam do czynienia z nadkobieta. Szkoda tylko, ze to "nad" odebralo ci resztke zyczliwosci do swiata, zaufania i umiejetnosci zartowania. Pociskanie pierdol, to gadanie o dupie marynie, o niczym, o pogodzie, o tym co slychac. Nie z obowiazku a dla przyjemnosci.
Ciesze sie strasnie, ze rozszyfrowalas mnie, moja osobowosc, tudziez wszelkie komptencje na podstawie trzech zdan. Nie sadzilam, ze kiedys spotkam mistrza w tej dziedzinie.
Ogolnie jestes wszechwiedzaca skarbnica wiedzy, pania czasu i przestrzeni, wcieleniem Magna Mater. Wiec rozmowa z toba bylaby jednak swietokradczym czynem.
A poniewaz moje biedne psy nie spia ze mna w lozku i jestem szkoleniowcem, to bede sie wic ( jak to robak) z dala od ciebie, abys o wielka zbytnio nie cierpiala muszac patrzec na to.
Posted

Cóż, adiiszek, z tym się zgodzę :peace:

 

Jednak faktycznie opowieści o tym jak to szczeniaczki wytrzymują 10 godzin trochę niepokoją, zwyczajnie i po prostu.

 

Mam nadzieję że to tylko przypadek a'la baron Münchhausen

- bo nie daj Boże jakiś szczawik w temacie zacznie tego wymagać od swojego młodziutkiego psa - i może być ciężko.

 

Ludzie mają różne sytuacje i rozmaicie organizują sobie (i istotom od nich zależnym) czas; chodzi tylko o to, żeby przy okazji nie nakrzywdzić. Dzieciaków i zwierzaków i co tam tylko.

Posted

Nie ma co wymagać od psa trzymania moczu, bo sami od Siebie tego również nie wymagamy i jest to co najmniej dziwne. 

 

Jeśli jednorazowo pies nie wysika się 10-12h, nic mu się nie stanie, ale uważam, że ze szczeniakiem spacerki co 3h to taka 'norma', a jak pies podrośnie to te 3-4 w ciągu dnia to również w sam raz.

 

Sam pracuję, studiuję, moja narzeczona pracuje po 12h, nie mam ochoty nikomu dawać kluczy, ani powierzać psa w Bóg jeden wie jakie ręce i mimo tego, że pracuję ciężko fizycznie na zmiany, to czy deszcz czy zmęczenie, pies ma zawsze 3-4 spacery w tym dwa przynajmniej po 1h, połączone z biegami z innymi psiakami + w domu zabawy :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...