Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Witam,

mam w domu szczeniaczka buldożka francukiego. Sunia 26 grudnia będzie miała 3 miesiące :)

9 dni temu byłyśmy na drugim szczepieniu.. i tu moje pytanie ponieważ dwóch weterynarzy powiedziało mi dwie różne rzeczy i nie wiem co zrobić.. jeden,że mogę już wychodzić z sunią na chwilkę na dwór,a drugi,że absolutnie nie dopiero po 3 szczepieniu.

Dodam,że mieszkam w bloku i nie mam możliwości wychodzenia z pieskiem w miejsca mniej uczeszczane przez inne psy..

a widomo nie jest w pełni odporna i nie chciałabym aby złapała coś..

z góry dziękuję za odpowiedź :)

 

pozdrawiam

Posted

Też miałam ten sam problem, ale dzięki mojej znajomej która mnie namówiła bym olała kwarantanne i zaczęła socjalizacje to mój pies jest odważny i nie ma problemów ze sobą. U ciebie czas zaczyna się już kończyć. Jak go nie zaczniesz teraz socjalizować, to potem możesz mieć z nim problemy, bo będzie tchórzem. Wychodź z nim i pokazuj mu świat. Pokazuj ludzi, psy, samochody, ruch uliczny, hałasy i wszystko co to dla szczeniaka jest nowe. Unikaj tylko psich odchodów i nie znanych ci psów. Niech się bawi z psami które wiesz, że są zdrowe.

Posted

a widomo nie jest w pełni odporna i nie chciałabym aby złapała coś..

no to sama sobie dałaś odpowiedź...

a co do tej modnej na dogo "socjalizacji"  w trakcie szczepień (bez której  jakoby pies  juz na bank wyrosnie na wariata) to poza puszczaniem szczeniaka na zasikane osiedlowe  trawniki jest jeszcze kilka innych sposobów . Choćby  wynoszenie psa na rękach/ za pazuchą aby sobie bezpiecznie pooglądał swiat, posłuchał różnych dźwięków a wszystko bez bezposredniego kontaktu z ziemią, innymi psami,  wątpliwej czystości rękami przygodnych wielbicieli

  • Upvote 2
Posted

Dokładnie, można przecież zrobić tak, by "i wilk był syty i owca cała" :)

 

Zresztą, ja jestem zwolenniczką dość stonowanej socjalizacji, bo "co za dużo to niezdrowo" i nadmiar bodźców też wpływa źle na psiaka i jego kształtujący się układ nerwowy. Dlatego trzeba uważać, by też nie przesadzić z socjałką w drugą str. :)

Posted

no to sama sobie dałaś odpowiedź...

a co do tej modnej na dogo "socjalizacji"  w trakcie szczepień (bez której  jakoby pies  juz na bank wyrosnie na wariata) to poza puszczaniem szczeniaka na zasikane osiedlowe  trawniki jest jeszcze kilka innych sposobów . Choćby  wynoszenie psa na rękach/ za pazuchą aby sobie bezpiecznie pooglądał swiat, posłuchał różnych dźwięków a wszystko bez bezposredniego kontaktu z ziemią, innymi psami,  wątpliwej czystości rękami przygodnych wielbicieli

robię z nią tak.. to nie jest tak,że ona siedzi ciągle w domu :) często zabieram ją do mojej mamy aby pobawiła się z jej psem, mam pewność,że jest on zdrowy itp więc ma kontakt z innymi psami,ale również ogląda świat :)

Posted

"kwrantanna w tyłku" ? O jej

A co Ci dolega ?

To lekarz Ci zlecił czy sam sobie  takową zaaplikowałeś na podstawie porad z netu?

I to  u Ciebie było spowodowane z  kłopotami z głową czy bardziej z przewodem pokarmowym?

Na kwarantannach "w tyłku" się nie znam ale to pewnie nic przyjemnego więc współczuję

I zyczę żeby pomogło . Wtedy  tak ważą wiadomość gdzie co masz   będziesz juz mógł uzupełniać przez edycję i wszyscy będą szczęsliwi i doinformowani

Posted

Ale dlaczego zaraz te złośliwości? Czemu wszyscy tak kipią jadem? Powiedział, że miał kwarantanne w tyłku czyli, że olał tą kwarantanne, znaczy nie przeprowadzał tej kwarantanny, nie stosował, ale jednocześnie pilnował pieska. Ja też jej nie stosowałam. Nie którzy stosują inni nie i naprawdę złośliwości nic tu nie pomogą, a autorka tematu zrobi tak jak będzie uważała za słuszne.

Posted

Stosowanie kwarantanny to nie kwestia dowolnego wyboru.

Dowolnie to mozna sobie wybierac kolor obrozy i wtedy o gustach nie dyskutujemy.

Kwarantanna ( zwłaszcza w miescie gdzie  skupisko psów  jest  bardzo duże i podłoże mega zanieczyszczone )  to logiczny wymóg jesli ma się choć elementarną wiedzę na temat powolnego  kształtowania się odporności u malucha i  dodatkowo jej spadku podczas szczepień.

 

Oczywiscie można lansować swoją nieodpowiedzialnośc, lekkomyślne ryzykowanie zdrowia a nawet zycia psa. Forum pozwala kazdemu opisywać jakie głupstwa robi...po prostu tylko wystawia sobie  publicznie swiadectwo. Jednych takie kozactwo pewnie zachwyci , innych raczej skłoni do smutnej refleksji że  "głupich nie sieją..."

 

To tyle w temacie  kwarantanny . Mądrale i tak wiedzą lepiej... Przeciez  trzeba się jak najszybciej pokazać przed blokiem , kolezanki pewnie  będą piszczec z zachwytu jakiego śliczniastego pieseczka mamy

 

W moim (  jak  uznałaś "kipiacym złosliwością") poscie zaprotestowałam przede wszystkim przeciw  formie wypowiedzi.

Ale no cóż, jak widać  komuś kto "olewa"   pewnie  posiadanie czegoś ( np kwarantanny ) "w tyłku"  pewnie wydaje sie zupełnie  normalnym stwierdzeniem...

Ironia natomiast jest pojęciem obcym , nierozpoznawalnym

Mnie  ten język , a raczej pseudo luzacki żargon  razi.

Nie wszyscy na tym forum to małolaty , z ubóstwem słownictwa którzy aby cokolwiek  wyrazić dobitniej muszą uciekać się do wulgaryzmów.

Jesli ktoś  w ramach dziwnie pojętej wolności zanieczysci powietrze bo uważa że tak jest fajnie , to ja daję sobie  prawo powiedzieć, że smierdzi...

Posted

W sumie nie do końca można powiedzieć, że jej nie stosowałam. Bo u nas weterynarz powiedział, że piesek będzie mógł wyjść na dwór dopiero po trzech ukończonych szczepieniach. Ja na temat kwarantanny miałam zerową wiedze ponieważ Szanti była moim pierwszym w życiu szczeniakiem. Wcześniej adoptowałam już dorosłe psy. Wiec posłuchałam. Przy drugim szczepieniu koleżanka powiedziała mi, żebym wychodziła z nim na dwór socjalizować szczeniaka, a nie żeby się nim pochwalić. Oczywiście bałam się, że coś złapie, ale ona powiedziała, że jeżeli nie zacznę jej socjalizować to potem będę miała problem z dorosłym psem który wszystkiego się boi. Wiec zaryzykowałam i zaczęłam z nią wychodzić. Nie pozwalam wchodzić na trawę, nie pozwalam wąchać. Pozwalałam głaskać ją innym ludziom. Spotykałam się ze znanymi mi psami które były zdrowe. Aha co najważniejsze. Po każdym szczepieniu trzymałam ją w domu około 5 dni, a potem wychodziłam. Także ciężko powiedzieć czy stosowałam te kwarantanne czy nie.

Posted

Mieszkam na przedmieściach, psów tutaj tyle co kot napłakał, ale mamy za to klan dzikusów i na początku jak chciałam socjal, a nie chciałam narażać szczeniaka - wynosiłam go na rękach. Z socjalizacją tez nie należy przesadzać, mam wrażenie, ze zbyt duża ilość bodźców oddziałujących na szczeniaka wręcz szkodzi... Mój starszy whippet pomimo wychodzenia po drugim szczepieniu i kontrolowaniu, zaczął poznawać pieski dopiero po ostatnim (tak wyszło). I nie jest dzikusem wyjętym z piwnicy :P

Posted

Taks - elementarna wiedza na temat układu odpornosciowego przeczy Twoim słowom - układ odpornościowy młodego organizmu musi "trenować", uczyc sie, poznawać wroga. Bierne uczenie się tylko poprzez szczepienia nie daje nic oprócz psa chorowitka i niezsocjalizowanego psychola. 

 

ps. ja tez nie stosowałam kwarantanny - pies w wieku 8 tygodni i 4 dni normalnie zaczął funkcjonowac.

Posted

Ja nie stosowałam kwarantanny, ale wzięłam szczeniaka 4 miesięcznego, bez szczepień i z zaprogramowanym ogromnym lękiem do wszystkiego. Szybka socjalizacja była niezbędna by ją ze strachu przed trawą wyprowadzić ....

Ludzkie dzieci chowane pod kloszem z reguły są mniej odporne. Nie sądzę by całkowite chowanie przed zagrożeniem dawało jakiekolwiek pozytywne efekty, poza tymczasowym brakiem zagrożenia.

Posted

chounapa - cały ten mit na temat kwarantanny jest tylko stekiem bzdur. Ludzie trzymają psa w domu nie wiadomo dokąd wierząc ślepo w kwarantanne.. a tym czasem :

1. na butach wnoszą wszystko z chodnika/trawnika

2. na ubraniu wnosza to samo

3, watpie aby myli rece po wejściu do domu przed pogłaskaniem psa

4. przynoszą do domu zanieczyszczone jedzenie ze sklepu/bazaru itd

5. przychodzą goście - patrz punkty poprzednie

6. kontakt z psem wybranym - tu głośny smiech... bo ten wybrany tez normalnie funkcjonuje w świecie i można sie bardzo mocno zdziwić co ma na futrze/w slinie

 

od pewnego czasu obserwujemy wzrost tendencji do stosowania klosza - widujemy duże i kudłate psy w ubrankach zimą, trzymanie psów w domu, nie wychodzenie na spacery z psami/dziecmi bo pada, grzeje, wieje, zimno ... wpisz dowolnie

 

Obłęd po prostu...

 

Prawda jest taka, że jezeli bierzemy szczeniaka z dobrej hodowli w której stosowane są podstawowe srodki ostrozności a zarówno matka jak i maluchy sa karmione prawidłowo - mamy psa zdrowego. Jeżeli bierzemy psa z pseudo w której szaleją wirusy to żadna kwarantanna naszego psa nie ochroni.

Posted

No ja wzięłam z ulicy, do tego z babeszjozą na dzień dobry ...
Moja kwarantanna polegała na nie puszczaniu psa na trawniki przy lecznicy i na ograniczeniu też kontaktów z podłogą u weta. Poza tym, Lilo chodziła prawie wszędzie, omijałam trawniki, gdzie jest kupa na kupie ( mają takie ulubione miejsca ).

 

Socjalizowałam ją z psami, głównie to były psiaki w jej wieku, a nawet młodsze. Musiałam jej pokazać świat i wszystko co ją w życiu czeka, bo zamiast obecnych problemów z dużymi psami, wciąż moglibyśmy mieć problem z wejściem na trawę, bądź z paniką kiedy usłyszy szelest liści. Pies prawdopodobnie chowany w piwnicy bądź innym ciekawym miejscu, odpowiadał paniką na psy, dźwięki, trawę, liście, ciemność... ciemność była najgorsza .. w sumie mogłabym pozwolić jej jeszcze jakiś czas się z tym pomęczyć, ale z zasady "w nowym domu, nowe zasady wprowadzamy od razu", wolałam jej nie udowadniać że bezpieczna jest tylko pod stołem w naszym pokoju.

 

Co do odporności, to jej nie miała .. to fakt. Nie dość że bez szczepień, bez socjalizacji, pies nie wiadomo skąd, co jadł ( a jadł mało, chuda była strasznie ) i gdzie mieszkał, to jeszcze wiadomo babeszjoza osłabiła resztki jej układu odpornościowego. Przewiało ją w samochodzie i udało jej się złapać zapalenie błon śluzowych.... Poradziłyśmy sobie z tym szybko. Zaczęłam ją karmić, wystawiłam na działanie wirusów i bakterii kryjących się wszędzie, układ odpornościowy zaczął pracować i widocznie rozpoznawać zagrożenia, bo obecnie pies jest zdrowy i silny, nawet cały utaplany w błotnym śniegu, biegający w mroźnym wietrze razem ze swoimi brudnymi kumplami ;)

Posted

Macie rację - i Ty, Izo, jak zwykle, i Ty, Chounapo, też i pozostali zdroworozsądkowi tu - chowanie psa pod kloszem i demonizowanie kwarantanny poszczepiennej przynosi szczeniakowi więcej szkody niż pożytku, co dokładnie wyłuszczyła Iza. A Ty chłopie, Taksie, trzymaj się zasady: jeśli Ci dwie kobity mówią, żeś pijany, to nie dyskutuj, tylko idź spać.

Posted

Taks - elementarna wiedza na temat układu odpornosciowego przeczy Twoim słowom - układ odpornościowy młodego organizmu musi "trenować", uczyc sie, poznawać wroga. Bierne uczenie się tylko poprzez szczepienia nie daje nic oprócz psa chorowitka i niezsocjalizowanego psychola. 

 

ps. ja tez nie stosowałam kwarantanny - pies w wieku 8 tygodni i 4 dni normalnie zaczął funkcjonowac.

szczepienia to nie "bierne" uczenie się - dla układu immunologicznego to jak najbardziej "czynny" bodziec i własnie o to w tym chodzi,  proszę nie  mylić tego z podaniem surowicy ( to tak na marginesie)

 

a co do "trenowania" odporności , zgadzam się całkowicie. Tylko  na tym moja zgoda sie kończy.  Mnie  zdrowy rozsadek podpowiada, że  ćwiczenia jakiejkolwiek umiejetnosci czy sprawności rozpoczyna sie od  ćwiczeń  łatwiejszych i stopniowo  zwiększa się stopień trudności. Wszystko ma swoje etapy , które trzeba przejśc chocby nie wiem jak się komuś spieszyło.

A,że jak słusznie zauważyłaś  środowisko domowe  dalekie jest od sterylności , juz ono stanowi dla   organizmu szczeniaka spore wyzwanie. Do tego dochodzi  uporanie sie z efektem podanej szczepionki .... sporo jak na 7-10 tyg  malucha. Ale to nie upoważnia do wniosku, że skoro i tak ma kontakt z bakcylami to juz bez znaczenia w jakiej ilości i w jakiej gamie rozmaitości.To ma znaczenie i wiek psa też ma znaczenie bo podobnie jak inne układy i ten  nie jest jeszcze w pełni wydolny w momencie przyjscia na swiat zwierzaka- kazdy koleny tydzień życia to w tym wieku milowy krok w rozwoju

Podobnie rzecz ma się z socjalizacją - nowy dom to nie oaza spokoju i brak bodźców. Niech z tym sie upora  a przyjdzie czas na kolejne wyzwania. Zasypanie psa  tysiacem nowych  doznań na raz może byc ponad jego siły. Psie fobie  nie biorą się tylko z izolacji - śmiem twierdzic   że częściej są własnie efektem  "przedobrzenia" i zbyt intensywnego wystawiania szczeniaka na stres

A tak generalnie nie potrzebna byłaby ta cała zero jedynkowa dyskusja gdyby zamiast  wykłócania się czy zawsze i wszędzie czy nigdy i nigdzie , kazdy po prostu przeanalizował jakie konkretnie  ma warunki i psa i...pomyślał.

Bo co innego 8 tyg maluch zabrany prosto z gniazda  a co innego paromiesięczna znajda od dawna juz wystawiona na  wszelkie brudy i trudy, co innego miejskie blokowisko i normalny tam gnój na ulicach a co innego  własny przydomowy "sterylny" ogródek , wreszcie co innego ciepły letni dzień a co innego  wystawienie psiaka  na śnieg prosto z domu gdzie jest +20 st

Posted

"kwrantanna w tyłku" ? O jej

A co Ci dolega ?

To lekarz Ci zlecił czy sam sobie  takową zaaplikowałeś na podstawie porad z netu?

I to  u Ciebie było spowodowane z  kłopotami z głową czy bardziej z przewodem pokarmowym?

Na kwarantannach "w tyłku" się nie znam ale to pewnie nic przyjemnego więc współczuję

I zyczę żeby pomogło . Wtedy  tak ważą wiadomość gdzie co masz   będziesz juz mógł uzupełniać przez edycję i wszyscy będą szczęsliwi i doinformowani

:roflt: niezła riposta

Posted

szczepienia to nie "bierne" uczenie się - dla układu immunologicznego to jak najbardziej "czynny" bodziec i własnie o to w tym chodzi,  proszę nie  mylić tego z podaniem surowicy ( to tak na marginesie)

 

a co do "trenowania" odporności , zgadzam się całkowicie. Tylko  na tym moja zgoda sie kończy.  Mnie  zdrowy rozsadek podpowiada, że  ćwiczenia jakiejkolwiek umiejetnosci czy sprawności rozpoczyna sie od  ćwiczeń  łatwiejszych i stopniowo  zwiększa się stopień trudności. Wszystko ma swoje etapy , które trzeba przejśc chocby nie wiem jak się komuś spieszyło.

A,że jak słusznie zauważyłaś  środowisko domowe  dalekie jest od sterylności , juz ono stanowi dla   organizmu szczeniaka spore wyzwanie. Do tego dochodzi  uporanie sie z efektem podanej szczepionki .... sporo jak na 7-10 tyg  malucha. Ale to nie upoważnia do wniosku, że skoro i tak ma kontakt z bakcylami to juz bez znaczenia w jakiej ilości i w jakiej gamie rozmaitości.To ma znaczenie i wiek psa też ma znaczenie bo podobnie jak inne układy i ten  nie jest jeszcze w pełni wydolny w momencie przyjscia na swiat zwierzaka- kazdy koleny tydzień życia to w tym wieku milowy krok w rozwoju

Podobnie rzecz ma się z socjalizacją - nowy dom to nie oaza spokoju i brak bodźców. Niech z tym sie upora  a przyjdzie czas na kolejne wyzwania. Zasypanie psa  tysiacem nowych  doznań na raz może byc ponad jego siły. Psie fobie  nie biorą się tylko z izolacji - śmiem twierdzic   że częściej są własnie efektem  "przedobrzenia" i zbyt intensywnego wystawiania szczeniaka na stres

A tak generalnie nie potrzebna byłaby ta cała zero jedynkowa dyskusja gdyby zamiast  wykłócania się czy zawsze i wszędzie czy nigdy i nigdzie , kazdy po prostu przeanalizował jakie konkretnie  ma warunki i psa i...pomyślał.

Bo co innego 8 tyg maluch zabrany prosto z gniazda  a co innego paromiesięczna znajda od dawna juz wystawiona na  wszelkie brudy i trudy, co innego miejskie blokowisko i normalny tam gnój na ulicach a co innego  własny przydomowy "sterylny" ogródek , wreszcie co innego ciepły letni dzień a co innego  wystawienie psiaka  na śnieg prosto z domu gdzie jest +20 st

I tu jesteś w przeogromnym błedzie... szczepionka nie jest czynna odpornością :-) choc wiele źródeł taki błąd propaguje :-)

szczenię zaczyna trenować od pierwszej minuty po urodzeniu - wszak matka sterylna nie jest a i przeciez wychodzi na zewnątrz i przynosi dzieciom "prezenty"

Układ odpornościowy w momencie przyjscia na świat nie jest wydolny - daltego dostaje w siarze przeciwcaiała - dostaje je póki karmiony jest mlekiem matki a sa to pciała o bardzo długiej zywotności. Natomiast w momencie narodzin układ odpornościowy jest w pełni wydolny do rozpoczecia nauki.

Nie bez znaczenia dla tak młodego organizmu jest najzwyczajniej w świecie dostep świezego powietrza - którego w domu najczęsciej brak nawet przy otwartych oknach...

Posted

I tu jesteś w przeogromnym błedzie... szczepionka nie jest czynna odpornością :smile: choc wiele źródeł taki błąd propaguje :smile:

szczenię zaczyna trenować od pierwszej minuty po urodzeniu - wszak matka sterylna nie jest a i przeciez wychodzi na zewnątrz i przynosi dzieciom "prezenty"

Układ odpornościowy w momencie przyjscia na świat nie jest wydolny - daltego dostaje w siarze przeciwcaiała - dostaje je póki karmiony jest mlekiem matki a sa to pciała o bardzo długiej zywotności. Natomiast w momencie narodzin układ odpornościowy jest w pełni wydolny do rozpoczecia nauki.

Nie bez znaczenia dla tak młodego organizmu jest najzwyczajniej w świecie dostep świezego powietrza - którego w domu najczęsciej brak nawet przy otwartych oknach...

litości , nie kompromituj się. A przede wszystkim nie wprowadzaj ludzi w błąd mieszaniem pojęć.

Zresztą  elementarna wiedza na temat swoistej odpornosci biernej i czynnej jest  nawet w necie na wyciagniecie ręki wiec  zainteresowanym polecam lekturę

 

A co do reszty no cóż argument  ze swiezym  powietrzem  faktycznie  powalający , zwłaszcza że wczesniej juz pisałam  jak można podczas kwarantanny psa bezpiecznie   wynosić  na zwewnątrz choćby na rękach czy w zimie za pazuchą.

Odnoszę jednak wrazenie ,że  od pewnego momentu ten wątek  juz nic nowego nie wnosi  poza okazją do lansu i  jak zwykle  obsesyjnie krażących w okół genitaliów  wpisów pewnego dogomacho więc  znikam bo to nie moja bajka.

Posted

Radzę sięgnąć do nieco "lepszych" źródeł niż internet... do Royta na ten przykład... W ostateczności Jakóbisiak moze być (choć tez pełen błędów)

Nie polecaj czegoś czego nie jesteś w stanie pojąc...

 

Moze dla Ciebie watek nie wnosi nic - jednak wielu może pozna prawdziwe znaczenie słowa kwarantanna w odniesieniu do szczeniąt.

Posted

taks jeśli jesteś mądrzejsza od weterynarza, to zamiast udawać tutaj wszystko-wiedzącą-starszą panią, polecam iść w kierunku doradztwa dla przyszłych właścicieli psów ew. technika weterynarii :)

 

Jak to stwierdziła Pani weterynarz w jednej z LEPSZYCH klinik w Katowicach - Psa mogę wziąć nad dwór po 2,3 szczepieniu, a nie muszę, Jest to tylko i wyłącznie kwestia wyboru właściciela. Jedni mówią, aby z psem CZEKAĆ aż skończy cykl szczepień, inni znów stosują 'inną szkołę' i z psem wychodzą od razu.

Z racji tego, że moja mała noce spędzała w domu właścicieli, a dnie na dworze wraz z rodzeństwem i rodzicami, stwierdziłem, że jeśli będę ją brał na podwórko na około domu ew. pobiega Sobie tam za piłką, to nic jej nie będzie, dlatego napisałem, że W TYŁKU MIAŁEM KWARANTANNĘ.

Jeśli TAKS przeszkadzają Ci moje kolokwialne zwroty, to polecam troszkę wyluzować ew. zaparzyć Sobie melissę,  chyba, że problemy z facetem jakieś łóżkowe, to na to już Ci nic nie poradzę.

 

Powiem jedno - zauważyłem tutaj taką zależność - młodzież potrafi Sobie pomóc, doradzić, grzecznie, kulturalnie, a ludzie starsi od nas zachowują się jak fachowcy (ahh ta magia internetu), są strasznie przemądrzali oraz bardzo niemili.

Jak nie kobitka od Yorka, która wszystkim wmawia, że mój pies i Wilczochy ma robale, to następna kobita od jamnika która czepia się tego jak przebiegła kwarantanna mojego psa oraz słowa 'tyłek'. 

To, że ktoś robi inaczej niż ty wszechwiedząca kobiecinko, to nie znaczy, że robi coś gorzej .

 

Druga sprawa to taka, że teren przydomowy, na którym szczeniaki hasały 3/4 czasu życia również nie jest sterylny. Więc stwierdziłem, że z psem będę wychodził ALE : 

- unikaliśmy traw, chodziliśmy tylko pod okna za płot gdzie dostałem pozwolenia od prezesa wspólnoty

- powitań z innymi psami nie było

- unikanie psich kup (TAKS - fachowo 'KAŁU') i sików (MOCZU).

 

Także podkreślę drugi raz - CHCECIE SIEDŹCIE Z PSAMI W DOMU, JEŚLI UWAŻACIE TO ZA LEPSZĄ OPCJĘ, CHYBA, ŻE CHCECIE, TO WYCHODŹCIE ALE OGRANICZCIE PSIAKOWI PEWNE RZECZY.

Czy zrobicie tak, czy tak - WASZA SPRAWA i jeśli ktoś robi inaczej - nie trzeba być niekulturalnym...

 

 

a przy okazji przytoczę taką sytuację, znajoma kupiła ostatnio kota, rasowy bodajże ragdoll (czy coś w tym stylu), nie wychodzili z nim z domu, kot nie miał styczności z innymi, a niestety zmarło mu się.

Okazało się, że zarażony był już wcześniej.

I mimo lekarzy, kwarantanny - nic nie pomogło.

 

 

Jeśli jeszcze kogoś uraziło 'MAM KWARANTANNE W TYŁKU' to zastępuję to - zastosowałem się do porad Pani weterynarz i wychodziłem z psiakiem na dwór od początku. 

 

Wilczocha - niestety ost. jestem zajęty pracą, więc z portalu korzystam przez smartphone'a i ciężko tam cokolwiek edytować. 

 

Pozdrawiam gorąco :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...