Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Cześć, w końcu dotarłam do ślicznoty.

Nie przejmuj się chłopakiem, moja rodzina też rozpuszcza mi psa, ale szybko psy się uczył na co u kogo mogą sobie pozwolić i potem jedynie jest zgrzytanie zębów, bo rodzina ma pretensje, że kundliszon ciągle się przy nich ślini i się domaga czegoś ;)

 

  • Replies 115
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Lucyna się rozkręca! :evil_lol:

Zaczyna ganiać za kotem, ma w sobie sporo energii, a mimo to jeszcze nic w domu nie zostało przez nią zniszczone... obym nie zapeszyła. Jest słodka grzeczna i nauczyła się załatwiać swoje potrzeby na podkładzie  :klacz:  Oczywiście sika też w kuchni i przedpokoju, ale najważniejsze, że kupę robi na podkład. Niestety jeszcze ani razu nie trafiłam na ten niesamowity moment, żeby pochwalić ją bezpośrednio po. Zawsze załatwia to kiedy jestem w kuchni, w łazience, albo kiedy wcale mnie nie ma :D

Widocznie robi to z potrzeby serca, a nie dla smaczków.

Nadal nie chce ćwiczyć z klikerem w przedpokoju, podchodzi tam do mnie niepewnie a jak już wykona polecenie to szybko czmycha z nagrodą w pysku. Do łazienki wcale nie wchodzi, raz przestraszyła się urucomionej pralki i teraz nie chce tam zaglądać, a uwierzcie, że próbowałam z nią ćwiczyć "siad" nawet tam. taaak, siedząc na toalecie , uczyłam psa posłuszeństwa :D

Posted

Obroża Lucyny umarła :(

A sama Luśka też dzisiaj jakaś taka śnięta, nie ma ochoty na zabawy, pociumkała chwilę swojego ptaszka (maskotka) i tyle... Może to jakiś taki gorszy dzień.W nocy, kiedy byłam w pracy wymiotowała :( Moja kotka zniosła sobie kostkę po kurczaku z szafki na podłogę i niestety, Lucyna się do niej dorwała. Z całego tego nieszcześcia jeden plus jest taki, że zwymiotowała. Co ja bym zrobiła jak by mi się Lucinda udusiła kością ??

Ale! Luśka dzisiaj prawie nic nie je i ma problemy z wypróżnianiem troszkę.

Martwię się :(

 

P.S. Tyśka, cześć i witam u Lucyny :)

P.S.2 vege* ten dzieciak z każdej strony wygląda inaczej :D Jak leży z otem - to berneńczyk, Pani w sklepie z karmami mówi że jak jamnik, a weterynarz, że jak cocker spaniel. Aż boję sie pomyśleć na co to wyrośnie :niewiem:

Posted

Obroża Lucyny umarła :(

A sama Luśka też dzisiaj jakaś taka śnięta, nie ma ochoty na zabawy, pociumkała chwilę swojego ptaszka (maskotka) i tyle... Może to jakiś taki gorszy dzień.W nocy, kiedy byłam w pracy wymiotowała :( Moja kotka zniosła sobie kostkę po kurczaku z szafki na podłogę i niestety, Lucyna się do niej dorwała. Z całego tego nieszcześcia jeden plus jest taki, że zwymiotowała. Co ja bym zrobiła jak by mi się Lucinda udusiła kością ??

Ale! Luśka dzisiaj prawie nic nie je i ma problemy z wypróżnianiem troszkę.

Martwię się :(

 

P.S. Tyśka, cześć i witam u Lucyny :)

P.S.2 vege* ten dzieciak z każdej strony wygląda inaczej :D Jak leży z otem - to berneńczyk, Pani w sklepie z karmami mówi że jak jamnik, a weterynarz, że jak cocker spaniel. Aż boję sie pomyśleć na co to wyrośnie :niewiem:

Oj to niedobrze :( Skoro jest apatyczna i ma problem z wypróżnianiem to bym biegła do weta, może ta kość jej zaszkodziła :(

 

Pewnie długowłosy dog niemiecki :evil_lol:

Posted

Aga a czemu kroplisz małej oczka?

Weterynarz zdiagnozował zapalenie spojówek.

 

Byłyśmy na wizycie w związku z tą nieszczęsną kością, wszystko ok. Dieta i tyle.

Na wszelki wypadek zapytałam weta, obiecał że z Lucyny krowa nie wyrośnie :klacz:  :D

Wartp było drałowac taaaaki kawał drogi, Luśka się wyspacerowała a ja poprzebywałam w towarzystwie przemiłego weterynarza. Chyba się zakochałam :loveu:

Posted

Kawa, tak, dosyć to puchate i ma mięciutkie futerko:)

Leokadia, Lucyna została określona przez weterynarza jako 3 miesięczna :)

Wczoraj przy okazji wizyty zważyłam ją sobie, prawie 3,5 kg <3 Lucyna rozkochała się w dietetycznym żarciu, własnie przygotowuję kolejną porcję. Wczoraj zamówiłam 15 kg karmy, oby nie kręciła nosem po zasmakowaniu ryżu na kurczaku. Marchewkę skubana wygrzebała i odłożyła na bok, nie lubi :D

 

Byłyśmy na spacerze, był pierwszy nadworny sik!

Ludzie mnie straszą i gadają że Luśka to będzie wielka, jak koń. Może nie jak koń, ale jak wilczur :Help_2:

......

Posted

Psy nie krowy..... :megagrin:  Mój tez wygrzebuje. Chociaż zawsze mu kamufluję warzywa, mieszam z mięsem, nawet rozdrabniam, tak, żeby nie zauważył i zjadł, to zawsze odnajdzie i na dnie miski zostawi...i weź tu się człowieku staraj,urozmaicaj dietę, a mała gnidka i tak woli jakieś smrody ze spaceru :lookarou:

Posted

Naprawdę zazdroszczę, mój to totalny kombinant, z warzywami jest ciężko, i o tyle owoce, jak jabłko czy banan czasem przegryzie, to pluje całą resztą, którą mu próbuję przemycić :lmaa:

Posted

Marchewkę/pietruszkę/seler dostaje gotowane, więc jest to miękkie i zawsze rozgniatam mu rękami, mieszam z mięsem. To i tak wtedy tylko podziubie warzywa, wsunie mięso :mellow: Fakt, że mogłabym zrobić tak, żeby nie dało się tego oddzielić, zrobic totalną mamałygę, ale to tez trochę zabawy :wacko: 

Posted

Lucyna dostała dzisiaj Konga :D Szału nie ma, dupy nie urywa, zainteresowanie minimalne, ale jak tylko kot próbuje się zbliżyć do jej nowej zabawki to jest wielkie aj waj :D

Coś tam pociumkała, coś poćlamała i jej się odechciało :pissed:

Jak na razie największą furorę robi szarpak i kostka z wapniem. A propos szarpaka, to Lucyna przepięknie aportuje. Sama z siebie, Pies geniusz.

O, i dostała nową obrożę bo czerwoną parcianą już zjadła :D Ta jest odblaskowa, będziemy bezpieczne wieczorami.

A oto zdjęcie ktore obrazuje zainteresowanie mojego psa gadżetami.

 

P.S. Ta cholerna kwarantanna mnie dobija !! wiem! wiem, chciałam szczeniaka to teraz mam, ale ja już bym tak bardzo chciała chodzić z nią na spacery ! I jak mam ją nauczyć czystości kiedy nie mogę z nią wyjśc na dwór ?? (od razu móię że wyniesienie jej przed blok nic nie daje, mała potrzebuje dużo czasu żeby zdecydować się na siusiu a pod blokiem jest zbyt wiele odchodów nieznajomych, bezpańskich psów). Kwarantanno, giń!

Posted

Lucyna ma jakieś 12 tygodni i jest dopiero po pierwszym szczepieniu które było 4 grudnia, czyli 9 dni temu. 17 grudnia, czyli w środę, mam zamiar iść z nią i z dwoma zaufanymi psami na spacer na łąkę. Nie będę trzymać psa pod kloszem! Nie i koniec. To będzie już dwa tygodnie od szczepienia (była szczepiona na zakazy i na wściekliznę :/ ) i mam zamiar zapoznać ją z dużą przestrzenią i innymi psiakami. W zasadzie weterynarz nie powiedział mi dokładnie kiedy mogę z nią wychodzić, powiedział tylko że tak na prawde jeśli pies ma się zarazić to i z butów w których chodzimy po dworze coś na nią skoczy. Powiedział żeby unikać blokowiskowych trawników (wiadomo co się na nich dzieje)

Posted

Też nie należy przeginać z tą kwarantanną, jest tak jak mówisz, że nawet wy możecie przytargać do domu jakieś świństwa. A mała jest w wieku, gdzie szczególnie ważna jest socjalizacja ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...