kamciok Posted September 2, 2007 Posted September 2, 2007 to zdjęcie bieżące :lol: śmieją się ze mnie moi że kota w origami składam jak on sam se tak ja mu nic...:placz: film z krzykami?? :-o Braksio egheym...no on ma taki charakterek specyficzny.....:diabloti:........ ja to już nie krzyczę.... ale była taka jedna wizyta u Miłego Pana Weta że wyszłam z niej zlana potem......:oops: Quote
akucha Posted September 2, 2007 Posted September 2, 2007 No szukaj, szukaj!!!!!!!! :razz: On ukaże męstwo Kamciok :lol: I strachliwość ciotek z dogo, co to bojały się małego koteczka!!! Słodziaczek on!!! Niewinny taki... Quote
brazowa1 Posted September 2, 2007 Author Posted September 2, 2007 Tylko Gabi wie,jakie on buczenie z siebie dobywał.Ledwo co przybyl do schronu i byl skrajnie przerazony.My tez. Quote
kamciok Posted September 2, 2007 Posted September 2, 2007 Ja to się wcale nie dziwię, Braksio jest kochany ale charakter ma ...no jaki ma taki ma... ;) prawda jest taka że gdyby chciał to swoimi łapskami mógłby zrobić ogromną krzywdę. Dzielne kobity byłyście :happy1: Quote
brazowa1 Posted September 2, 2007 Author Posted September 2, 2007 Dzielna to była Millarca.Mysmy sie szybko ewakuowały.Nawet koty od niego zabieralam,bo takie młodziaki biegały ciagle do nas,przebiegały mu przed nosem a on zdawal sie za chwile je pozrec. Quote
kamciok Posted September 2, 2007 Posted September 2, 2007 ((((Tak się zastanawiam czy te podrapania Millarki to tego no moje przebrzydłe narobiło ?)))) Fakt byłam pod wrażeniem, jak on egheym protestował w Sopocie, mi mina rzedła ,a Ona spokojnie do kociska mówiła, wycierała ślepia itd... Właściwie egheym po jego pierwszym występie to mnie właśnie uspokoiło że podejście trzeba w sobie znaleźć i się da. Gruby przyszedł zamruczał i poszedł na fotel, znaczy się pozdrawia zapewne i dziękuje :) Quote
kamciok Posted September 3, 2007 Posted September 3, 2007 Wychowałam kota ... 3 AM , o śnie błogi i spokojny... tylko łeb jakiś czarny mnie w moją steraną dniem głowę wali... udam że nie zauważyłam, pośpię trochę żeby mieć siłę skakać wokół Pana i Władcy w ciągu dnia... jakaś czarna łapa wali mnie po głowie... to nic...znudzi mu się, pójdzie spać.... 7kg cielsko wwala się na mnie , wtula łeb w moją szyję... mruczy... Mój Abraksio.... Moje Kocisko... Sługa nie śpi... Po co komu sen jak ma kota?.... W końcu usnął. 7 AM dzisiaj plan dnia napięty dopiero od 15 można się wyspać, można by było się wyspać gdyby nie jakiś WIELKI CZARNY CHAM który robi awanturę nad uchem, skacze po łóżku, lata do drzwi, wskakuje, zeskakuje... Sługa Leci sprawdzić co się dzieje... KUWETA!!! Przecież Pan i Władca nie korzysta z kuwety 2 razy ... najpierw sługa musi wyczyścić, wyrównać żwirek :shake:... Obowiązek spełniony...Wodę ma, żarcie ma, kuwet git, dospać trochę trochę dospać... Świnia przyszedł po 20 minutach władował się na mnie a potem sukcesywnie spychał na brzeg łóżka, spychał i spychał... ja zaspana podsuwałam się i podsuwałam ... 1,5 metra później zaliczyłam grunt :mad:... Skubany podszedł do brzegu łóżka, wychylił się, zoczył czy żyję, żyłam , klapnął, ziewnął i poszedł w kimę:crazyeye:. Chcąc nie chcąc poczłapałam do kuchni po kawę . Ze spania już i tak nici. Wychowałam kotka, kotunia, koteczka, kotuniuniunia.... :angryy: A Pan Wet mówi że w Środę ostatnia dawka leku i żeby żarełko zacząć już ograniczać ... Sama radość Quote
brazowa1 Posted September 3, 2007 Author Posted September 3, 2007 Nadal jestes pewna,ze chcesz miec DWA koty? Quote
kamciok Posted September 3, 2007 Posted September 3, 2007 mówiąc ściślej TRZY bo do adpocji są dwie kotunie małe :loveu: Jeno Pan Wet kazał się strzymać z miesiąc żeby odporność mojego Gada doszła do 100% normy:) A ja koty chyba za to ich rozrabianie kocham naj;) :oops: Quote
Agnie Koty Posted September 4, 2007 Posted September 4, 2007 hm, a mnie to ich rozrabianie niekiedy osłabia. Choć moje i tak są grzeczne, :evil_lol: Quote
jotpeg Posted September 4, 2007 Posted September 4, 2007 ooo, gratuluje adopcji tak inteligentnego :p i charakternego :lol: kota! wszystkie Twoje opisy brzmia znajomo :cool3: moj kot tez mnie bardzo dobrze wychowal :evil_lol: jest mnostwo sposobow na zmuszenie, jak slusznie zauwazylas, slugi do wstanie o 3-4 nad ranem :diabloti: pozwole sobie przytoczyc kilka sprawdzonych na sobie samej; * zrzucanie z wysokiej poleczki kremow do wanny - efekt gwarantowany - halas jest nie z tej ziemi!!! * skubanie po 1 lisciu z kwiatka i zrzucanie ich kolejno z gory * skubanie zylki, na ktorej jest rozpiety kwiatek - piekne efekty strunowo-gitarowe * po rozpedzeniu sie 100km/h wykonanie skoku na brzuch spiacej slugi * wyciaganie spod koldry nogi slugi, za pomoca pazurow, nastepnie gryzienie w duzy paluch, ew. w piete * wkladanie do oka (zacisnietego, bo przeciez spie) nosa i wasow - subtelnie, a skutecznie - takiego laskotania nikt nie wytrzyma * robienie wszystkich zakazanych rzeczy, np. drapanie tapet w przedpokoju (juz ich ma, przedpokoj zostal pomalowany, po tym, jak kocio zdrapal cala tapete na dostepnej dla niego wysokosci i szykowal sie do wykonania reszty dziela, zaczynajac drapanie od szafki na buty) to tylko niektore sposoby - mam nadzieje, ze Twoj Kociamber tego nie czyta :evil_lol: :lol: :evil_lol: Quote
brazowa1 Posted September 4, 2007 Author Posted September 4, 2007 Jak juz sie tak zebralismy tutaj wszyscy razem,to ja zaapeluje o transport dla starego,niepłnosprawnego kota Mieszka,z Sopotu do Warszawy lub (jeszcze lepiej) do Suwałk.Mieszka ktos chce! to wydarzenie na skale swiatowa! Quote
kamciok Posted September 4, 2007 Posted September 4, 2007 O Mieszku pamiętamy, dopingujemy, dzwonimy po znajomych co więcej podróżujących i namawiamy, może coś da się zdziałać:) Mój Kot never tego nie przeczyta, to już byłby koniec wszechświata, wczoraj doszedł już do skakania po stole i polowania na Matkę Chrzestną swoją która go ze mną dzielnie z Sopotu do Lublina wiozła a on ją wczoraj chap zębiskami- ale przeżyła i to bez ran- nawet nie nadgryzł- Łaskawca :evil_lol: Pozdrowienia dla kolejnego z klanu urwisów :):) i MIziaki Kciuki za Mieszka :) Jeszcze przydałoby się mu po podrzucać wątkiem :) Pozdr Quote
kaerjot Posted September 4, 2007 Posted September 4, 2007 brazowa1 napisał(a):Jak juz sie tak zebralismy tutaj wszyscy razem,to ja zaapeluje o transport dla starego,niepłnosprawnego kota Mieszka,z Sopotu do Warszawy lub (jeszcze lepiej) do Suwałk.Mieszka ktos chce! to wydarzenie na skale swiatowa! Jest bezpośredni autobus z Gdańska do Suwałk, jedzie ok 8 godzin. Może ktoś ma ochotę się przejechać? Quote
akucha Posted September 4, 2007 Posted September 4, 2007 A kiciunia jak słodka :loveu: No kto by powiedział, że to taki terrorysta jest?! Quote
kamciok Posted September 4, 2007 Posted September 4, 2007 Kiciunia mnie opluła :crazyeye: Siedział na kolanach, zobaczył że sięgam po pałeczkę do uszu boć trzeba dbać żeby się nie zapuścił i tfuuuuu , chciał bida chyba fuknąć albo miauknąć ale mu się w ryju nazbierało i napluł... On jest 100% niezaprzeczalnie uroczy :loveu: I po cichu dodam że najprawdopodobniej będzie miał siostrę. Za jakieś 2 tygodnie. I proszę już o klepanie zdrowasiek na zaś. Żeby ten terrorysta jego wewnętrzny ustąpił miejsca ciepłej kochanej stronie jego osobowości kociej którą posiada i uaktywnia równie często. :) Quote
akucha Posted September 4, 2007 Posted September 4, 2007 Noooo, jaki wyczesany!!!!!!!!!!!! :multi: Pięknota nasza! Ale plujka :evil_lol: Myslę, że on siostrzyczkę polubi. Moż eudaje tylko takiego twardziela, ale serducho ma dobre! Quote
deedee77 Posted September 4, 2007 Posted September 4, 2007 Ale odmieniony!!!!Zadbany!!!:crazyeye::crazyeye::crazyeye: Piękność!!! Gratulacje dla nowej panci:lol: Quote
kamciok Posted September 4, 2007 Posted September 4, 2007 No z tym wyczesaniem to ja wam powiem że niezłego kołtuna emocjonalnego mam :oops: Bo z Grubym dogadaliśmy się na tyle że grzbiecisko pozwala sukcesywnie do ładu doprowadzać :multi: Ale z brzuchem mamy wojnę na 102 !! Boi się Skubany i broni w pięknym stylu - ale podkreślam- ostaję bez ran - czyli poranić nie chce bo jakby chciał to narzędzia ma ;) - o gonie na razie nie wspominam bo to już w ogóle zasłona milczenia - Kit mi się zwija w kłębek i piszczy jak zarzynany i żeby przy czesaniu on piszczy zanim zacznę. Na razie obraliśmy system, dbamy o to o co się da a do dbania o resztę przyzwyczajamy sukcesywnie głaskaniem. Bo on nawet nie tyle boi się szczoty co faktu dotykania go po brzucholu i ogonie. Chwalę się- mamy postępy ogromne więc za jakiś tydzień to już 100 % lans :) (((( ja to wam powiem że z Milarki to twardziel jak nie wiem co, szczotkowała skubanego przecież w Sopocie , ja przecie jestem z nim codziennie, odbieram jego wyrazy uznania, śpie w jednym łóżku , i wiem że już jesteśmy kumplami , ale pot to mi czasami na czoło występuje jak Pan i Władca postanawia swoje przekonania uzewnętrznić ;) ))) Quote
brazowa1 Posted September 4, 2007 Author Posted September 4, 2007 taaak,rozmawialam z Millarca o tym.Doradzila,zeby z nim sie tak nie cackac,tylko przytrzymac i wyczesac ten brzuchol i ogon.Bezlitośnie. Quote
kamciok Posted September 4, 2007 Posted September 4, 2007 Jak Mil. tak mówi to trzeba słuchać, ale po dzisiejszej próbie ( zaraz po przeczytaniu rady ) jutro zaopatrzę się najpierw w rękawice egheym , a potem wyszczotkujemy bezlitośnie acz może nie brutalnie boć to w końcu Szlachcic ;) Pozytywem sytuacji jest to że się nie mści, co pogryzie w trakcie to pogryzie , zjeść nie zje bo aż takiej paszczy nie ma ,ale zaraz potem chyca na kolana mruczy i sprawy nie było :) Mój Gremlin [i] polował nawet na mrugające oczy jak nic innego się w człowieku nie ruszało (np przy oglądaniu tv i czytaniu) a pamiętliwe Kocisko było za każdą wizytę u weta trzeba było mu zapłacić krwią :diabloti:... Quote
brazowa1 Posted September 4, 2007 Author Posted September 4, 2007 Jesoooo,na oczy?????? słyszalam o tym gatunku kotow,ktore dusza za grdyki noca...ale oczy? Quote
kamciok Posted September 4, 2007 Posted September 4, 2007 Odchowane piwniczne ze smarka malutkiego było :) Taka tyci w jednej dłoni się mieściła aż nie wiedzieliśmy czy wyżyje. Wyżyła i aż do nowotworu :( miała się rewelacyjnie. A Piękna była , mruczała jak traktor, tuliła się i witała w progu domu...jeno te polowania...No tak miała , na oczy, czasami na nosy- ale nikt nie stracił ani oka , ani nosa;) Czasami jak recydywista miałam rysę na poliku ale rzadko :oops: Czasami jeszcze jak nie chciała schodzić z kolan a nie miała ochoty na głaskanie to się wbijała zębami i pazurami w rękę- sygnalizując że finito :roll:- i tutaj brawa dla Braksia- dwa razy większy , dwa razy większe uzębienie- i dwa razy mniejsze obrażenia ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.