H5N1-TO-JA Posted July 15, 2007 Posted July 15, 2007 mam do was pytanie spotkała mnie przykra przygoda i mojego Polara zostaliśmy zaatakowani przez niego haszczaka . Właścicielka tamtego psa patrzyła sie jak idiotka jak psy walczą ze sobą ja próbowałem swojego odciągnąć co okupiłem poharataną ręką i przed ramieniem mój Polar ma szyte ucho i łapę . Czy można w jakiś sposób zmusić kobietę do pokrycia kosztów tej bijatyki żeby nauczyła się rozumu . Po drugie weterynarz skasował mnie na 200 złotych bo go wywaliłem prawie ze z wyrka i jeszcze nastraszył ze takie rany źle sie goją . Powiecie jak wy radzicie sobie w takich sytuacjach i jak to jest z ranami u haszczaków . :angryy: Quote
chicken Posted July 15, 2007 Posted July 15, 2007 A jak wygladala sytuacja? Ktory pies byl bez smyczy? Quote
H5N1-TO-JA Posted July 15, 2007 Author Posted July 15, 2007 chicken napisał(a):A jak wygladala sytuacja? Ktory pies byl bez smyczy? oba miały smycz tylko jak zaczęła się zadyma to ja swojego uwolniłem ze by sie broniła tamten sie wyrwał a czy mój pierwszy był uwolniony czy tamten to nie wiem ale szły oba na smyczy za szybko to sie działano Quote
Szamanka Posted July 16, 2007 Posted July 16, 2007 Hmmm...czegoś tu nie rozumiem: dlaczego spuszczasz psa, który wdaje się w bijatykę z innym psem, który też jest na smyczy?? :crazyeye: Chyba powinno się je odciągnąć, a nie spuszczać...? Dla mnie to w ogóle sytuacja kosmiczna.. Quote
H5N1-TO-JA Posted July 17, 2007 Author Posted July 17, 2007 Szamanka napisał(a):Hmmm...czegoś tu nie rozumiem: dlaczego spuszczasz psa, który wdaje się w bijatykę z innym psem, który też jest na smyczy?? :crazyeye: Chyba powinno się je odciągnąć, a nie spuszczać...? Dla mnie to w ogóle sytuacja kosmiczna.. po pierwsze polar nie atakuje nigdy i nie zaatakował to spokojne cielątko po drugie uwolniłem go ze smyczy gdy sam oberwałem po ręce i dodatkowo nie chciałem zadusić na smyczy swojego polara był bezbronny podczas gdy tamten hasek i mnie pokiereszował i polara. to fakt oba były na smyczy bo oba szły na spacer ale to nie znaczy ze tamta właścicielka chciała utrzymać swojego psa albo nie umiała nad nim panować Ciekawe co byś ty zrobiła jak druga strona to ma w du... co robi jej pies . Dla mnie tak samo to kosmos i szok mam 15 haftek na ręce polar coś koło tego na łapie i uchu i nie mogę doprosić się świadectwa szczepienia tamtego psa . Quote
chicken Posted July 17, 2007 Posted July 17, 2007 Ja zrobilam bym to samo gdyby moj pies sie bronil. Jest taka zasada, gdy jeden pies jest na smyczy, drugi tez musi byc, a gdy jeden pies jest bez smyczy drugiego trzeba natychmiast odpiac. Wczoraj miala podobna sytuacje tyle, ze z duzo wikeszym od haska mieszancem(na dodatek bezpanskim), ktory podszedl do mojego Kesika tylko, po to zeby ja pogryzc. Nie bylo zadnego przywitania-NIC. Tylko dzieki mojej kolezance, ktora dala tamtemu kopa w bok (mowcie sobie co chcecie ale tupanie nic nie pomagalo), Kesi uszla calo :shake: Quote
HUSKYTEAM Posted July 17, 2007 Posted July 17, 2007 Jest taka zasada, gdy jeden pies jest na smyczy, drugi tez musi byc, a gdy jeden pies jest bez smyczy drugiego trzeba natychmiast odpiac Szczerze? Ja bym w żadnym wypadku nie dopuścił do kontaktu potencjalnie agresywanowego psa ze swoim. Winę za szkody spowodowane przez psa ponosi jego właściciel i nikt poza tym. Spuszczenie swojego psa w takiej sytuacji jest głupotą - człowiek jest od tego, żeby odpowiednio sytuację załagodzić a nie oglądać walkę zwierząt. Znająć słabe punkty psów powinno się rodzielić osobniki - łapiąc za gardło agresora, podnosząc za tylne łapy lub, w krytycznej sytuacji uderzeniem w tył głowy, za uchem, w celu chwilowego ogłuszenia. Quote
H5N1-TO-JA Posted July 17, 2007 Author Posted July 17, 2007 HUSKYTEAM napisał(a):Szczerze? Ja bym w żadnym wypadku nie dopuścił do kontaktu potencjalnie agresywanowego psa ze swoim. Winę za szkody spowodowane przez psa ponosi jego właściciel i nikt poza tym. Spuszczenie swojego psa w takiej sytuacji jest głupotą - człowiek jest od tego, żeby odpowiednio sytuację załagodzić a nie oglądać walkę zwierząt. Znając słabe punkty psów powinno się podzielić osobniki - łapiąc za gardło agresora, podnosząc za tylne łapy lub, w krytycznej sytuacji uderzeniem w tył głowy, za uchem, w celu chwilowego ogłuszenia. to odbyło sie tak błyskawicznie ze nie było czasu na myślenie tym bardziej ze z drugiej strony nie było reakcji do póki mogłem to sam broniłem odciągałem swojego polara ale tamten atakował pierwszy raz widziałem tego psa i na pewno będę mijał go z daleka i jego głupawą opiekunkę a rady za pamietam mogą kiedyś sie przydać Quote
HUSKYTEAM Posted July 17, 2007 Posted July 17, 2007 Jeżeli Twój pies był na smyczy, a tamten go pogryzł, to możesz dochodzić o zwrot kosztów. Właściciel powinien mieć wykupione ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej (OC)- niestety praktyka znana ze stanów do nas nie dotarła i konia z rzędem temu, kto ma wykupione takie coś. To, że takie akcje dzieją się błyskawicznie, to wiem, niestety... Quote
chicken Posted July 17, 2007 Posted July 17, 2007 Nie mowie tu o sytuacji gdy ewidentnie pies ma zle zamiary w stpsunku do naszego... Mowie tu o sytuacji gdy jestesmy na spacerze i nasz pies biega luzem, gdy widzimy ze pies idacy z naprzeciwka jest na smyczy my sswojego tez powinnismy zapiac, a gdy nie to pies ma byc puszczony. Glupie? Nie, chodzi o to ze gd psy sa luzem a ludzie ide frontalnie na siebie dochodzi do niezrecznej sytuacji dla obydwu psow. Gdy jeden bedzie na smyczy bedzie czul sie zagrozony i ten biegajacu luzem na bank go zaatakuje. Gdy ludzie nie bede zwracac uwagi, zwalniac kroku itd tylko po prostu isc przed siebie-do niczego nie dojdzie... A najlepiej gdyby ludzie mineli sie szerokim lukiem, nie zwaracajac na siebie uwagi, a bron boshe nie podchodzac do swojego psa gry ten zmierza w kierunku obcego samca. Normalne psy nie beda walczyc bez potrzeby, przeciez nie jest im na reke zbieranie nowych ran przez ktore moga nie byc sprawne do pelnienia okreslonej funkcji w stadzie. Nie wiem czy jasno to wytlumaczylam...:roll: Bylam swiadkiem wielu takich sytuacji i gdy ludzie jako przewodnicy stada nie zwracaja uwagi i ida w swoja strone, pies zrobi to samo... Quote
Szamanka Posted July 17, 2007 Posted July 17, 2007 HUSKYTEAM napisał(a):Szczerze? Ja bym w żadnym wypadku nie dopuścił do kontaktu potencjalnie agresywanowego psa ze swoim. Winę za szkody spowodowane przez psa ponosi jego właściciel i nikt poza tym. Spuszczenie swojego psa w takiej sytuacji jest głupotą - człowiek jest od tego, żeby odpowiednio sytuację załagodzić a nie oglądać walkę zwierząt. Znająć słabe punkty psów powinno się rodzielić osobniki - łapiąc za gardło agresora, podnosząc za tylne łapy lub, w krytycznej sytuacji uderzeniem w tył głowy, za uchem, w celu chwilowego ogłuszenia. Popieram w całej rozciągłości. Wciąż nie wiadomo jak dokładnie zachowała się właścicielka tamtego psa. Przecież skoro też był na smyczy, to jakim cudem był bez? I czy w ogóle był bez smyczy? Ja też bym nie patrzyła, tylko próbowała rozdzielić psy. A już na pewno wrzasnęłabym na tamtą babę, żeby zabrała swojego psa. Niedopuszczalne jest by pies atakował drugiego psa, który jest na smyczy. Ale niestety wiem z własnego doświadczenia, że tak się zdarza...:roll: Quote
H5N1-TO-JA Posted July 18, 2007 Author Posted July 18, 2007 Przecież skoro też był na smyczy, to jakim cudem był bez? I czy w ogóle był bez smyczy? banalnie proste psy spotykały sie na skraju miasta na otwartym terenie szły prawie na siebie ja nie przewidziałem ataku z drugiej strony . Właścicielka haskiego który zaatakował porostu go pościła a raczej sie jej wyrwał a ona patrzyła dlatego i był na smyczy i nie . rano mnie odwiedził ojciec tej dziewczyny pokazał szczepienie psa i spytał się o poniesione straty jesteśmy umówienie na rozmowę popołudniu bardzo mnie przepraszał . Przyznał się ze to nie perszy raz i ze nie jest to hasek tylko kałkaz pomieszany z haskiem Quote
Martens Posted July 18, 2007 Posted July 18, 2007 H5N1-TO-JA napisał(a):Przyznał się ze to nie perszy raz i ze nie jest to hasek tylko kałkaz pomieszany z haskiem :crazyeye: Czego to ludzie nie skrzyżują ze sobą :roll: Skoro to nie pierwszy raz, to dlaczego tamten pies nie nosi kagańca i na dodatek wyprowadza go osoba, która nie umie nad nim zapanować?! Oj ja bym postraszyła faceta konsekwencjami :diabloti: Quote
Janosik Posted July 25, 2007 Posted July 25, 2007 Spięcia między psami, rzecz normalna-trzeba tylko minimalizować zjawisko do zera.Moje haszczaki nie lubią psów ras bojowych więc omijam je szerokim łukiem, jeśli na dodatek właściciele tych psów są reformowalni to nie ma kłopotów.Niestety właścicielka pewnego boksera, po 2 krotnym ataku na Janosika spasowała po u życiu gazu pieprzowego i teraz omija mnie szerokim łukiem.Sprawa jest prosta, jeśli łaściciele są odpowiedzialni-jedni się lubią inni nie.Jeśli Janosik biega luzem to zawsze w kagańcu-trudno, że wygląda jak idiota-ale pilnuje się i nie wszczyna zadym. Proponuje zakup gazu jest dozwolony pytałam się dzielnicowego,a po spryskaniu agresora nic mu się nie stanie -wiem od mojego weta. A to, że wszystko dzieje się w ułamku sekundy wiem i te wszystkie dobre rady są dobre...niestety w sutuacji krytycznej emocje biorą górę i jest jak jest. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.