diana79 Posted December 21, 2007 Posted December 21, 2007 a ja bym chciała zobaczyć Misia wcinającego 2 obiecane kurczaki :evil_lol: Quote
grazyna9915 Posted December 21, 2007 Posted December 21, 2007 O właśnie Madzia, Diana ma rację. Ja chcę do mojego MISIA! Ale jestem upierd..... Quote
wanda szostek Posted December 23, 2007 Posted December 23, 2007 grazyna9915 napisał(a):O właśnie Madzia, Diana ma rację. Ja chcę do mojego MISIA! Ale jestem upierd..... A co stoi na przeszkodzie? Quote
magda222 Posted December 23, 2007 Posted December 23, 2007 wanda szostek napisał(a):A co stoi na przeszkodzie? No właśnie :) Quote
magda222 Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 Nie wiem jak mam to napisać.Nie wiem jakich użyć słów nawet.Nie mam siły ale wiem że muszę Was o tym powiadomić.Misiek nie żyje.Nie ma już mojego kochanego Miśka.2 stycznia przyjechali do mnie znajomi.Nocowali u mnie w domu.Rano jak wstali otworzyli balkon.Nie wiem w którym momencie i jak to się stało ale Misiek wślizgnął się do nich.Wyszedł na balkon i wypadł.Nie był przeze mnie wypuszczany na balkon.Pewnie biedulek myślał że wyszedł na podwórko.Nie potrafię tego zrozumieć.Po tych wszystkich perypetiach w Krakowie...Po całym jego życiu...Pobycie w schronie...Miał żyć!!!Miał swoje ostatnie lata przeżyć po królewsku!!!Był taki szczęśliwy.Ciągle merdał ogonkiem.Dostawał leki.Dolegliwości z serduszkiem minęły.Wszyscy myśleli że to szczeniak.Taki był ożywiony i ruchliwy.Taka mała iskierka.I ta moja kochana iskierka teraz zgasła...Mój pierwszy w życiu pies.Mój własny kochany Misiek. Quote
irenaka Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 Rany Boskie, nie ma słów i nie ma sprawidliwości na tym świecie. Ale Madziu, On był taki SZCZĘŚLIWY u Ciebie!!! Ta mała okruszynka kochała Cię całym swoim malutkim serduszkiem. Byłaś jego najukochańszą panią.Dałaś mu dom i serce. Był szczęśliwy!!! Wiem, że musisz teraz go opłakiwać, ale jestem całym sercem z Tobą!!! Quote
magda222 Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 Dziękuję Irenko.Ja też go bardzo kochałam i kocham.Jest małym kawałeczkiem mnie.Nie umie się pozbierać.Nie mogę sie z tym pogodzić.To niesprawiedliwe. Quote
irenaka Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 Madziu! Nie musisz tego pisać- ja wiem!!! Jak go szukałyśmy w Krakowie to opowiadałam Ci o moim Marcepanku i widziałam takie same uczucia na Twojej twarzy jak mówiłaś o Misiu. Widziałam, że jak się znajdzie to nie oddasz go tak samo jak ja nikomu nie oddałam Marcepanka. Pomyśl jaki był u Ciebie szczęśliwy, uratowłaś go aby dać mu szczęście!! I nikt nigdy tych dni spędzonych z nim Ci nie odbierze. Quote
magda222 Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 Ale boli mnie to że w tak głupi sposób zakończyło się jego życie.Przez ostanie 2 dni przez moją głowę przewinęło się tysiąc myśli.Nie mogę w to uwierzyć. Quote
AMIGA Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 Misieczku - tam za tęczowym mostem tez pewnie bedziesz biegać jak szczeniaczek i juz Ci nic nie będzie przeszkadzało - ani chore serduszko, ani biedne oczka [*] [*] Quote
wtatara Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 Misiu niedługo cieszyliśmy się Twoim szczęściem Quote
Pysia Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 Madziu...Nie płacz. Misiu szczęśliwy za Tęczowym Mostem... Był u Ciebie też bardzo szczęśliwy i to mu pomaga .... Ciiiiiiiiii....Niestety wypadki się zdarzają i Ci co zostaja cierpią ... Quote
Arlene Posted January 5, 2008 Author Posted January 5, 2008 Pani Madziu, nie wiem, co napisać, w jaki sposób pocieszać, bo wiem jak to boli i że trudno ugasić taki ból, taką stratę... Jestem w stanie jedynie napisać, że teraz Misio na pewno jest nie mniej szczęśliwy, niż u Pani. Było Mu dane spędzić z Panią najpiękniejsze dni Jego życia. To pozostanie na zawsze w pamięci. Czasu się nie cofnie, zapomnieć nie sposób... Wiem, że kiedyś w końcu to wszystko przeminie i zostanie tylko cudowne wspomnienie Miśka,Jego harców,zabaw. Jego spojrzenia zza krat. Jego pierwszego dnia na tymczasie. Poszukiwań. Tej decyzji, że zostanie z Panią. [*] Quote
grazyna9915 Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 Madziu Kochana trzymaj się i pamiętaj możesz do mnie zadzwonić nawet w środku nocy! Misiaczku... Quote
kaja555 Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 Madzia, jest mi bardzo przykro i dalej ciężko mi w to uwierzyć, bo po Krakowie to uwierzyłam że Misiek jest jednym wielkim szczęściarzem, a on tak samo o sobie musiał myśleć od pierwszego dnia jego "tymczasu". No właśnie, bo to nie był "tymczas" tylko od samego początku PRAWDZIWY, NAJLEPSZY DOM, jaki Misiek sobie wyobraził i jaki chiał. I chciał tego tak bardzo, że uciekł w Krakowie żeby Ciebie znależć i jeżeli miał odejść to właśnie u boku swojej Pani. Jego marzenia się spełniły i był szalenie szczęśliwy. Jesteśmy z Tobą CAŁYM SERCEM!! Będziemy pamiętać o Miśku! Ja też, jak każdy z nas, miałam psinę która tyle dla mnie znaczyła i nigdy jej nie zapomnę. Nie żyje już 3 lata a dalej omijam schodek, na którym lubiła leżeć. Może pomyślicie że jestem wariatką, ale mi się czasami śni, i wtedy możemy sobie nawet porozmawiać... Quote
magda222 Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 Serce mi po prostu pęka z rozpaczy...:-( Quote
grazyna9915 Posted January 6, 2008 Posted January 6, 2008 Madziu tak bardzo, bardzo mi przykro. Quote
diana79 Posted January 7, 2008 Posted January 7, 2008 Magda tak bardzo mi przykro :-(:-(:-( brak mi słów :placz::placz::placz: Quote
Patia Posted January 8, 2008 Posted January 8, 2008 Madziu , trzymaj się jakoś ...Tak mi przykro :-( Quote
Anetka83 Posted January 18, 2008 Posted January 18, 2008 Misiu biegaj sobie szczęśliwy za mostem..., za tęczą Trzymaj się Madziu:) Popłakałam się jak dziecko... to z wątku "Dla niepogodzonych ze śmiercią przyjaciela - przeczytajcie"" Pewnego razu Pan Bóg przechadzał się po Rajskim Ogrodzie. Nagle za krzaka wyszedł Diabeł: - Słyszałem, że stworzyłeś człowieka... - zagadnął Szatan. - Tak, już żyje na Ziemi. Może mieć partnera i dzieci, na razie uczy się rozpalać ogień i budować miejsce na nocleg, ale za tysiące lat będzie władcą całego globu. - I co z tego - prychnął Diabeł - nawet za te tysiące lat i tak będzie SAMOTNY. Zasępił się Pan Bóg, podrapał w długą, siwą brodę i powiedział: - Więc stworzę mu przyjaciela! Wybiorę jedno ze zwierząt, które uczyniłem, aby go strzegło i było mu poddane, ale jednocześnie oddało mu całe swoje serce. - To niemożliwe! - Diabeł się roześmiał i gdzieś przepadł. Pan Bóg natomiast zwołał zwierzęta z każdego gatunku i wybrał PSA. - Odtąd będziesz ogrzewał człowieka swoim ciepłem, uspokajał spojrzeniem, kochał z całego serca, nawet, kiedy on Cię znienawidzi. - Dobrze - odparł dobry pies. - Chociaż będziesz musiał znosić wszystkie upokorzenia, staniesz się też jego najlepszym przyjacielem. To bardzo zaszczytna rola. Niestety Twoje serce będzie musiało bić dwa razy szybciej i nie będziesz mógł żyć długo - najwyżej 15 - 20 lat. - Ale powiedz mi, czy człowiek nie będzie cierpiał, gdy odejdę do Ciebie? - Właśnie o to chodzi. - Jak to? - zdumiał się pies. - Będzie cierpiał i będzie wiele dni nie utulony w bólu. Ale to Ty nauczysz go odchodzenia i przemijania, Ty nauczysz go kochać i odchodząc zostawisz wielką miłość w jego sercu. Jesteś aniołem, którego powołałem, aby niósł radość i nadzieję, ale także uczył wiecznego prawa przemijania, aby ludzie wierzyli, że po ich życiu, jest życie TUTAJ. Kiedy to zrozumieją, nie będą płakać, bo będą wiedzieć, że spotkają Ciebie znów. I w ten sposób Pies stał się aniołem, który przybrał skórę zwierzęcia i trafił na ziemię, aby uczyć Człowieka miłości, wierności i przyjaźni, ale także przemijania. Nauczyć, że jest TU i TERAZ, ale także TAM i POTEM..." Anna Starek poprostuania(at)gmail.com Quote
noemik Posted January 18, 2008 Posted January 18, 2008 Madziu, dopiero teraz przeczytałam. Tak strasznie mi przykro.:( Misiu - [ ' ] [ ' ] [ ' ] Quote
Rawa Posted January 18, 2008 Posted January 18, 2008 Pani Madziu, bardzo, bardzo mi przykro... :( Przeżył z Panią najpiękniejsze chwile swojego życia. Dała mu Pani coś, czego nigdy nie zaznał. Jego czas nadszedł... Zawsze jest za wcześnie, zawsze tyle rzeczy do zrobienia... Ale był i to jest ważne. Uratowała go Pani, dała mu nadzieję, uwierzyła w niego... Wszyscy widzieliśmy jego metamorfozę, jak pięknieje i odżywa. Pełen podziw dla Pani. BYŁEŚ, JESTEŚ i BĘDZIESZ na zawsze w naszych sercach Misiu [*] Quote
kaja555 Posted January 21, 2008 Posted January 21, 2008 Strasznie, strasznie nam przykro :-( Będziemy pamiętać Miśka... Ale tak nieśmiało: to bardzo chcemy żeby jego wspaniała Pani do nas wróciła.. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.