magda222 Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 Jesteśmy w domu. Zmęczone ale odniosłyśmy zwycięstwo :) Misiek wrócił z nami :) Jest zmęczony,zmarznięty,mokry,kuleje i jest przeziębiony... Ale jest !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dziękujemy wszystkim którzy przyczynili się do szukania tego cudownego psiaka !!! Wszystkim którzy byli z nami duchem i ciałem !!! Wszystkim którzy trzymali kciuki !!! Idziemy spać.Dobrej nocy wszystkim. Quote
Szczurwis Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 Huuuuuuurrrrrrra! :sweetCyb: Wielkie :klacz: Quote
AMIGA Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 GENIALNIE !!!!! Napiszcie coś dokładniej, gdzie się odnalazł, czy ktoś Wam dał cynk, gdzie on jest i czy bez niczego dał się złapać?? A ja sie szykowałam ostro na dzisiaj na akcję poszukiwań, gdyby wczoraj nie było efektów. Quote
Mada:) Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 No i na taką wiadomość czekaliśmy!! Wiedziałam, że się znajdzie - nie było innej opcji!! Cudownie...!! :multi: Quote
Foksia i Dżekuś Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 Irenka poinformowala mnie o tej wspanialej wiadomości z samego ranka . Na razie nie dzwonimy z ta wiadomością do tych nieodpowiedzialnych ludzi ponieważ dzisiaj ma tam pojść pani inspektor z Tozu . Mam nadzieje ,ze im w piety pojdzie i nigdy do nikogo nie zadzwonia po żadnego psiaka ,zreszta juz im powiedzilam żeby sobie wybili z glowy zwierzeta. Mysle ,że trzeba z jego watku przekleić zdjecie tych ludzi żeby wolontariusze wiedzieli że tym ludzia nie nalezy dawc żadnego zwierzęcia. Ja zglosze ich te,z do schroniska na czarna liste :diabloti: Quote
Foksia i Dżekuś Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 Tym ludzia nie nalezy dawac żadnych zwierząt,wygladaja na tak sympatycznych ,a zwiedli mnie z Irenka i Panią Magde tez . I nie byl to przypadek że pies im uciekl bo oni juz dzwonili do Irenki i pani Magdy w poniedzialek rano ,żeby natychmiast zabierac psa bo on nie umie po schodach chodzić i na spacerku nie chce iść . Tlumaczylam im,że psu nalezy dac czas na oswojenie sie ale niechcieli sluchac i powiedzilam ,że pani Magda jak tylko da rade zaraz po Miska przyjedzie bo ona jest z tych i dobrze o tym wiedzieli podejmując decyzje o adopcji psa. Do Irenki zadzwonili rano we wtorek ,ze pies im uciekla podobno w poniedzilek wieczorem. Więc co sazicie o takich ludziach.? Quote
diana79 Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 jak dobrze że się znalazł:multi: całą noc nie mogłam przestać o nim mysleć :shake: biedactwo ile musiało przecierpieć :placz: Quote
Patia Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 Gdzie teraz jest Miś ? Czy potrzebuje ogłoszeń , bo rozumiem , że do tych ludzi nie wróci więc domku szuka dalej ? Quote
kaja555 Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 Misiek już jest z powrotem u Magdy w Tychach, gdzie był wiele miesięcy na DT...aż do tej nieudanej adopcji. W sprawie szukania domku to jest to decyzja Magdy, musimy poczekać... Quote
noemik Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 kaja555 edytuj sobie podpis.:) Kochany Misio. Quote
irenaka Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 Kochani! Już wiecie, że Misiu się znalazł. Wiecie od Beatki (Foksia i Dżekus), że kolejny dom okazał się nieodpowiedzialny. Dzisiaj będzie u nich inspektor TOZ zobaczymy jak przebiegnie rozmowa. Moim zdaniem oprócz zapłacenia kary za brak opieki powinni ponieść koszty leczenia Misia, bo jak Madzia napisała jest przeziębiony i kuleje. O jego urazie psychicznym również nie zapominam, chociaż dla tych ludzi będzie to nieistotne a dla mnie to temat numer jeden. Pewnie tylko Madzia będzie w stanie próbować wynagrodzić mu te przejścia i pewnie mocno się będzie zastanawiać, czy faktycznie jeszcze Misia komuś oddać. Ja mam ogromne wyrzuty sumienia, że „wpakowałam” Misia i Madzię w takie kłopoty. Całe popołudnie i wieczór kiedy go szukałyśmy modliłam się tylko o to aby się znalazł. Ale czy mogłam przewidzieć , że Ci ludzie będą tak nieodpowiedzialni? Z całą pewnością nie, nawet Madzi ten dom się bardzo podobał. Tymczasem oni nie dali Misiowi nawet 24 godz. na aklimatyzację, w poniedziałek rano Pan stanowczo zażądał odebrania psa. We wtorek rano zawiadomił mnie, że w poniedziałek Misio zginął. Zapytałam, jak może tak postępować, jak mógł wstrzymać się z telefonem o zaginięciu psa przez 14 godzin skoro wie, że jego obowiązkiem było zawiadomić nas o tym fakcie niezwłocznie, czy zdaje sobie sprawę, że niewidomy pies w takim stresie może biec przed siebie i w tej chwili może być na drugim końcu Krakowa? Gdzie jego sumienie, czy go w ogóle ma skoro tak postępuje. Nic na to nie odpowiedział. Facet dobrze wiedział, że szukamy psa. Madzia była u niego wczoraj zaraz jak tylko dotarła do Krakowa. Nawet się nie przyłączył do poszukiwań, nie zaproponował gorącej herbaty czy kanapki choć dobrze wiem, że dziewczyny są na tym zimnie . Nie wiem już jak rozmawiać z ludźmi, jak ich sprawdzać aby nie było takich nieszczęść. Bo za to wszystko płacą psy , które już dość przeszły. Quote
noemik Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 pani Irenko, zgadzam się z Panią. Uważam, ze dodatkowo ten facet powinien ponieść koszty ogłoszeń, Madzia i Grażynką wydały sporo pieniędzy na kopiowanie ogłoszeń, o benzynie nie wspomnę. Ja wiem, ze to jest starsza osoba, ale cisną mi się na usta takie epitety, że... Jak u niego byłyśmy wczoraj, to w ogóle nie wyglądał na zmartwionego, raczej na takiego, co mu się głupotami głowę zawraca... i taka gnida mieszka na moim osiedlu...a fuj. Bardzo się cieszę, że się udało.:) teraz trzeba stopniowo ściągać ogłoszenia, a duuużo ich jest.:) Quote
Pysia Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 :multi::multi::multi::multi::multi: Nawet nie wiecie jak się cieszę, że Misiu się znalazł :multi: Szłam spać z poczuciem winy.....Bo rozmawiałam przedwczoraj z Magdą i mówiłam jej zeby dała im szanse...Tym ludziom znaczy :angryy: Myślałam, że sa podobni do moich rodziców :oops: Wiem, że starsi ludzie zapatrzeni są wyłącznie w siebie. Niby wrazliwi, płaczą nad opowiesciami ale tak naprawdę to interesują ich wyłącznie oni sami ale....Jak już pokochają zwierzaka to na całego. Myślałam, że i tym razem tak będzie :placz: Jezu jak mi wstyd.....:oops: Teraz najwazniejsze aby Misiu był zdrowy. Co do jego psychiki to zobaczycie że szybciutko zapomni i wróci do normy. Zwłaszcza przy troskliwej opiece Magdy :loveu: Boszzzzzz.... Jak dodrze że jest juz bezpieczny.... Quote
kaja555 Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 Może w ramach zadośćuczynienia pokryją koszty benzyny, plakatów i przeziębienia MIśka? I tak to niewiele w porównaniu ze stresem i strachem osób poszukujących i samego MIśka...ale może to jakaś nauczka! Bo na samą skruchę to chyba nie ma co liczyć...to może poczują brak pieniędzy w portfelu! Quote
Ulka18 Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 Wygladaja na sympatycznych, a takie z nich potwory :angryy: Dobrze, ze Misiek sie odnalazl. Ale kara tych 'ludzi' nie powinna ominac. Quote
jotpeg Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 myślę, że oni mu dopomogli w tym zgubieniu się :angryy: wypuścili przed klatkę... :angryy: niech idzie! ślepego psa!!! :mad: jak dobrze, że maluszek już bezpieczny, ale pewnie odchoruje tą przygodę :-( Quote
Yorija Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 To ja jednak naiwna byłam. Myślałam, że im faktycznie zalezy, ze to przez nieuwagę, że szukają robią wszystko, żeby go znaleźć. Taka wiara w dobro ludzi. Ech, święta idą i aż się człowiekowi nie chce wierzyć, że mogą być tak nieczułe osoby... A co do domu - to nie ma się co obwiniać - zrobiłyście wszystko - dom sprawdziłyście, wyglądał sensownie. Jednak nie zawsze to wygląda tak jak na pierwszy rzut oka. Ale najważniejsze że się Misiek znalazł!!! Gratulacje dziewczyny!!! Po znalezieniu Dusi największym problemem okazały się kleszcze. Mam nadzieję, że teraz już ich nie ma, a jeśli są to maluch się nie pałętał po krzakach. Ależ się naprawdę, naprawdę cieszę. Cuda się zdarzają :multi::loveu::multi: Quote
ATLANTYDA Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 Wiecie zaglądam czasami na wątek Misia bo kiedys pokazyawłam go mojej siostrze i zapadł mi w serce ten piesek:loveu::loveu:. Już się miałam cieszyc że ma super domek a tu taki pasztet DOBRZE żE SIę ODNALAZł .Mizianki dla Miśa Quote
diana79 Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 ciekawe jak się miewają Misiu i Magda po takich przejściach :-( Quote
AMIGA Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 Na początku, jak czytałam, że tak źle mówicie o tych ludziach, to byłam aż zdziwiona. Bo zadawało mi się, że każdemu może się zdarzyć nie domknąć drzwi wyjściowych. Ale jak czytam dalej, jacy to są ludzie, to faktycznie skóra mi cierpnie. Az się zastanawiam, dlaczego akurat zdecydowali się na niewidomego pieska?? Przecież wiadomo, że z takim pieseczkiem moga być większe kłopoty i problemy z jego aklimatyzacją w nowym miejscu! Pysia pisze, że starsi ludzie są zapatrzeni tylko w siebie. Tu bym, polemizowała trochę. Ja też nie jestem młoda osobą i mam sporo znajomych w moim wieku, którzy naprawdę nie przechodzą obojętnie koło cierpienia. :shake: Ale najważniejsze, że biedak sie znalazł. Jak sobie pomyślę, jaki musial być biedny przemoczony i zmarznięty i kompletnie zdezorientowany!!! Jeśli to prawda, ze był w okolicy M-1 to przecież musiał przebiegac przez bardzo ruchliwe ulice!!! Jak to dobrze, że mu się nic strasznego nie stało :loveu: Miejmy nadzieję, że jakoś mu sie zapomni to traumatyczne przezycie. Chociaż jak patrzę na mojego Bono, który jest u mnie od początku maja, a do dzisiaj się nie daje wziąć na ręce, tylko straszy wszystkich ząbkami, to myślę sobie, że jednak takie nieprzyjemne przeżycia pozostają w nich na długo:-( Quote
Mada:) Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 Misio jest z nami!! Ile ten piesek wycierpiał... Na szczęście jest już u boku pani Madzi i już nic mu nie grozi!! :multi: Misiu odpoczywaj! Sporo się nachodziłeś! :shake: Quote
irenaka Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 Kochani! Chyba doleję oliwy do ognia. Sama siebie podziwiam (cóż za skromność Hi,hi,hi), że przed chwilą nie rozbiłam telefonu. Zadzwonił do mnie Pan (wiadomo) z pretensjami: po pierwsze dziwczyny nie zostwiły mu plakatów do rozwieszania, po drugie na tych plakatach nie ma jego telefonów!!! Odpowiedziałam Panu, że chyba źle słyszę: czy On chce aby dziewczyny mu zapłaciły za kolororwe ksero plakatów? Ręce mi opadły. Powiedziałam mu, żeby zerwał jeden kolorowy plakat i zrobił sobie ksero bo to on zgubił psa. Bardzo prosił o informację jeżeli pies się znajdzie. Podziwiał plakat, że dobrze zrobiony. Quote
AMIGA Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 A wiadomo już, czy już była u tych państwa wizyta z TOZ-u? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.