Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ale mnie przytkało....
Lamia - naprawdę bardzo mnie zaskoczyłaś !!!
Nie spodziewałam się już dzisiaj info, raczej tak dla porządku, przed nocą jeszcze chciałam cokolwiek prześledzić na Dogo.
A tu Kostuś w domu !!!!
Fajne zdjęcia !

Jestem pod wrażeniem !!!! (Kostek pewnie też...)
I cieszy mnie naprawdę bardzo taki obrót sprawy ! Dziękuję Ci za ogromną pomoc dla Kostusia !

Mam nadzieję, że chłopak szybko się przystosuje. Czasem nieznajomość zasad "domowych" sprawia duży kłopot Opiekunom (myślę o zachowaniu czystości).
No i jeszcze kocina.... Mój nie miał problemu, może i Kostek się spisze....

Jaki Kostek duży na tych fotkach. Nie wydawał mi się taki do tej pory.
Jak się wykuruje do końca i jeszcze trochę odżywi, będzie wspaniałym psem !

  • Replies 337
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Czytam i łzy leją się na klawiaturę.Kostek jest taki zadowolony.To nie ten pies ,ktorego zawiozłam do Warszawy.Jego fotki chyba powieszę na wsi w sklepie tam gdzie mieszkał Kostek ,niech wioskowi widzą i się wstydzą ,ale czy coś zrozumieją ? Beata dziekuję !!! Mam nadzieję ,że nie sprawi nowym opiekunom kłopotu.
Kostek jest dużym psem ,ponieważ jego mama była owczarkiem podhalańskim.

Posted

Dziękuję :eviltong:

Noc przeszła spokojnie, na spacery Kostek chodzi w szelkach :evil_lol::evil_lol::evil_lol: (śmiesznie wygląda taki olbrzym w szeleczkach) bo nie bardzo wie jeszcze o co chodzi ze smyczą (trochę go to stresuje). Spotkania z kotem nie było, na razie urzęduje w drugim pokoju. Uwielbia balkon i bacznie się wszystkiemu przygląda, szczególnie nasłu****e różne odgłosy i wtedy tak śmiesznie łebkiem kręci :lol:

Szybszy :loveu: te wydatki p. Alfreda ustalała z Hanią i Iwoną.

Posted

Dostałam takiego SMS-a

Kostek jest super, zaprzyjaźnił się z moją koleżnaką i kotem. Jest bardzo grzeczny i przez cały czas ma dobry humor :). Baaaardzo fajny z niego pies :)


Szybszy ale ja bardziej :calus:

Posted

Byłam dzisiaj (właściwie wczoraj) z wizytą u Kostka,
rano był u weta i ma atopowe zapalenie skóry będące alergiczną reakcją na pchły. Dostał kolejne flakony specjalistycznego szamponu (dziś była druga kąpiel) i przed kolejną wizytą u lekarza (w piątek) będzie trzecia. Do czasu kolejnej wizyty, lekarz prosił aby mu nic więcej nie podawać. Sierść po kąpielach jest bardziej puszysta, miękka i pachnąca. Temperatura w normie, osłuch serca i płuc też. Pies ma apetyt, jest wesoły i żywiołowy, nie chowa się po kątach, jest ciekawski.

Po za tym jest bardzo grzeczny, nic nie pogryzł, nie zdemolował, nie narobił (wychodzi 5 x dziennie na spacer). Nauczył się prosić o spacer, ślicznie chodzić na smyczy, chodzić po schodach, jeździć windą (pierwszego dnia to była masakra), podaje łapę i uczy się teraz robić „siad”. Jest niezwykle pojętny i chętny do nauki, jest bezproblemowy w kontaktach z innymi ludźmi, psami i kotami.
Acha, w domu są dwa koty, a mała kotka go uwielbia.


Kumpel Kostka







Pora na spacer















Posted

Lamia ja chyba ze wzruszenia padnę na zawał.Taki wiejski nieborak ,przeganiany ,zahukany jeżdzi windą i do tego w Warszawie.Toż to koniec świata !!! Znajdujesz super domki ,może Ci podesłać nastepną psią biedę ? Ciekawa jestem czy p.Alfreda nie tęskni za Konstantym ?

Posted

basia0607 napisał(a):
Lamia ja chyba ze wzruszenia padnę na zawał.Taki wiejski nieborak ,przeganiany ,zahukany jeżdzi windą i do tego w Warszawie.Toż to koniec świata !!! Znajdujesz super domki ,może Ci podesłać nastepną psią biedę ? Ciekawa jestem czy p.Alfreda nie tęskni za Konstantym ?



:eek2: za bidę dziękuję :lying::lying::lying:

a Pani Alfreda rzeczywiście tęskni i prosi o fotki :lol:

Posted

wrócilam wlaśnie w tej chwili z Mazur .....i bardzo sie ciesze ze Kostek znalazł tak szybko domek . Oczywiscie rozliczymy sie z p. Alfredą , jutro Iwona zadzwoni i sie umówi . Mam tylko prosbe ...popatrzcie na te zdjecia i tak z reką na sercu powiedzcie ...czy dalej uwazacie ze ten czas był dla Kostka zmarnowany ...po rozpaczliwym watku Basi ...tylko Iwona postanowiła mimo wszystko go zabrac ...bo jak stwierdziła nie ma co czekac bo on nie przezyje . ...te 1, 5 miesiaca mysle ze wyszło mu na zdrowie

Posted

chyba juz troche zaczynacie przesadzać .....p. Alfreda zaproponowala sama chec dania mu DT po rozmowie z Iwona i za kazdym razem podkreslala ze sama bedzie decydowac do jakich ludzi pójdzie ...bo byle gdzie go nie odda . Rzeczywiscie z powodow rodzinnych miala lepsze i gorsze dni tzw. chandre ...ale na pewno nie odbiło sie to na Kostku ...co widac na zdjeciach . Ale co bym nie powiedziala i tak was nie przekonam ...wiec kończe dyskusje na ten temat zycząc Kostkowi samych slonecznych dni w nowym domku .

Posted

Ja zawsze mowie to co myśle więc powiem jeszcze raz. Ten czas u p.Alfredy nie byl zmarnowany dla Kostka.Pies wyglada dużo,duzo lepiej.
I prawdą jest ,że nikt nie odpowiedział na mój apel oprócz Hanki.
Jestem jej ,Iwonie i Lamii bardzo wdzięczna !! Uratowałyscie temy psu życie i to sie tylko liczy ! Dzękuję !
Opisalam to wszystko i wyslalam do zaprzyjaznionej gazety. Tak zatytuowalam "Historia z happy endem czyli o tym jak zwykly burek wiejski stał się Warszawiakiem ".dolączylam również fotki Kostka,może wydrukują.
Wlasnie dostalam telefon ,że ludzie ktorym wczoraj zawiozlam psa nie chca go bo za duży/wielkości jamnika/ Ku...wa mać !!! Pies zostal wyrzucony na ruchliwej drodze.

Posted

Jestem po rozmowie z Iwona i przekazuje od niej informacje :
Iwona dowiedziala sie od p. Alfredy w poniedzialek , ze Kostek zostal zabrany i była bardzo zdziwiona ze Iwona nic o tym nie wie .
Powiedziala , ze nowa właścicielka Kostka pokryła wszelkie koszty związane z jego opieka lekarską . P. Alfreda nie wiedziala , ze nie działamy wspólnie , wiec koszty jakie wydala na jedzenie dla Kostka ( 250 zl , min na biały ser ) chciala uzgodnic z Iwoną , mysląc ze pokryje je fundacja ( bo taka byla rozmowa z Iwoną ).
Iwona podziekowala fundacji za pomoc w momencie podjecia przez Was decyzji o przejeciu całkowitej opieki , rowniez finansowej przez Lamie .
P. Alfreda przeprasza za cale zamieszanie , licząc na to , ze Lamia pokryje rowniez pozostała sume 250 zł

Posted

hankag napisał(a):
Jestem po rozmowie z Iwona i przekazuje od niej informacje :
Iwona dowiedziala sie od p. Alfredy w poniedzialek , ze Kostek zostal zabrany i była bardzo zdziwiona ze Iwona nic o tym nie wie .
Powiedziala , ze nowa właścicielka Kostka pokryła wszelkie koszty związane z jego opieka lekarską . P. Alfreda nie wiedziala , ze nie działamy wspólnie , wiec koszty jakie wydala na jedzenie dla Kostka ( 250 zl , min na biały ser ) chciala uzgodnic z Iwoną , mysląc ze pokryje je fundacja ( bo taka byla rozmowa z Iwoną ).
Iwona podziekowala fundacji za pomoc w momencie podjecia przez Was decyzji o przejeciu całkowitej opieki , rowniez finansowej przez Lamie .
P. Alfreda przeprasza za cale zamieszanie , licząc na to , ze Lamia pokryje rowniez pozostała sume 250 zł



Jak zwykle wierutne bzdury !!!!!!!

Pani Alfreda doskonale wiedziała, że nie działamy razem bo od samego początku jej to dobitnie podkreślałam, że nie mam nic wspólnego ani z Hanią ani z Iwoną, których zresztą na oczy nie widziałam.
Koszty leczenia pokryłam ja, a nie nowa właścicielka (nawet jej nie było kiedy zabierałam Kostka). Za dodatkowe zakupy nie chciała ode mnie pieniędzy, bo na nie umawiała się z paniami.
Żadna fundacja nie pokryje kosztów bez rachunków których Pani Alfreda nie posiada za zakupy zlecone przez Was.
W sumie nie wiem czemu mnie nie dziwi fakt, że obie panie za wszelką cenę usiłują się teraz ze zobowiązania wykręcić.

Posted

lamia2 napisał(a):
Jak zwykle wierutne bzdury !!!!!!!


Moge napisać to samo.

P. Alfredzie cała sprawe opieki nad Kostkiem wytłumaczyla Iwona dopiero w poniedzialek i byla Ona tym bardzo zaskoczona.
Sama odbieralas podobno dlatego , ze nie bylo Ci po drodze aby zabrac wlascicielkę , ktora rowniez odwiedzala Kostka i opowiadala p. Alfredzie , ze koszty nie grają roli , ze za wszystko zapłaci . Jak p. Alfreda powiedziala Iwonie : jest kobieta dochodowa i koszty nie mają dla niej zadnego znaczenia .
Prywatna fundacja miala pokryc wszelkie koszty rowniez wyzywienia .
My nie wykręcamy sie z zadnego zobowiazania my poprostu przez Was zostalysmy odsuniete od angazowania sie w pomoc Kostkowi , rowniez ta finansowa ( o czym napisalas Lamia otwarcie w swoim poscie )

Posted

hankag napisał(a):
Moge napisać to samo.

P. Alfredzie cała sprawe opieki nad Kostkiem wytłumaczyla Iwona dopiero w poniedzialek i byla Ona tym bardzo zaskoczona.
Sama odbieralas podobno dlatego , ze nie bylo Ci po drodze aby zabrac wlascicielkę , ktora rowniez odwiedzala Kostka i opowiadala p. Alfredzie , ze koszty nie grają roli , ze za wszystko zapłaci . Jak p. Alfreda powiedziala Iwonie : jest kobieta dochodowa i koszty nie mają dla niej zadnego znaczenia .
Prywatna fundacja miala pokryc wszelkie koszty rowniez wyzywienia .
My nie wykręcamy sie z zadnego zobowiazania my poprostu przez Was zostalysmy odsuniete od angazowania sie w pomoc Kostkowi , rowniez ta finansowa ( o czym napisalas Lamia otwarcie w swoim poscie )


To Ty i Iwona jesteście wiecznie czymś zaskoczone, a to, że psa trzeba leczyć, a to że psa trzeba karmić, a to że psa trzeba wykąpać, a to że psu trzeba szukać domu .... teraz Iwona jest zaskoczona, że pies poszedł do domu i znów zaskoczona, że p. Alfreda od Was domaga się regulacji zobowiązań.

To, że psa odbierałam sama .... bo tak mi było wygodniej .... co znów zaskoczona !!!!!

Nie zostałyście odsunięte od żadnego zaangażowania .... bo żadnego zaangażowania nie było .... pewnie znów zaskoczona !!!!!

Jeśli P. Alfreda przyjmie ode mnie pieniądze za Wasze długi ... to zapłacę bo w przeciwieństwie do Was moje słowo ma dla mnie znaczenie .... zaskoczona ?????

Posted

lamia2 napisał(a):
Jeżeli nie ma głosów protestu ... to ja, trudno powiedzieć, że chętnie ale zobowiązuję się do dalszego prowadzenia Kostka tzn. jego utrzymania, opłacenia zaległych i wszystkich nowych rachunków weterynaryjnych i znalezienia mu domu.


Nie bardzo rozumiem problem finansowy.
Dla mnie deklaracja Lamii była jasna.
W zacytowanym poście Lamia zobowiązuje się po przejęciu odpowiedzialności za Kostka, opłacić zaległe i nowe rachunki za leczenie, utrzymywać go (to czas przyszły) i znaleźć dom.

Nie ma tu wzmianki o pokryciu dotychczasowych wydatków na utrzymanie.

I jeszcze czegoś nie rozumiem Haniu - stosowny cytat poniżej:
"Jestem po rozmowie z Iwona i przekazuje od niej informacje :
Iwona dowiedziala sie od p. Alfredy w poniedzialek , ze Kostek zostal zabrany i była bardzo zdziwiona ze Iwona nic o tym nie wie ."

Przecież napisałaś również:
"Iwona podziekowala fundacji za pomoc w momencie podjecia przez Was decyzji o przejeciu całkowitej opieki , rowniez finansowej przez Lamie ."

Ta decyzja o zabraniu Kostka zapadła wcześniej, nie w poniedziałek.
I jaka była wg Ciebie podstawa by fundację "zwolnić" z podjętych zobowiązań finansowania dotychczasowego wyżywienia psiaka...
Czy Iwona w końcu była, czy nie była przez Ciebie zawiadomiona, że Lamia przejmuje Kostusia i na jakich warunkach ?

Albo ja już czytać nie umiem, albo coś jest nie tak...

Posted

Dziewczyny mysle ze teraz warto sie juz tylko cieszyc ,ze Kosek znalazł dom.:lol:Nie rozdrapujcie niedomówień ,bo juz nie ma sensu.:lol:
Watek Kostka nie powinien zamienic sie w kłótnie jak na prawie kazdym innym watku.
Kazdy pomaga jak moze .Widocznie jeden bardziej ,drugi mniej:lol:
trzymaj sie Kostku cieplutko w nowym super domu

Posted

Postaram się to uporządkować:
w środę zapadła decyzja o przekazniu Kostka pod moją opiekę
w piątek nowa opiekunka poszła z Kostkiem na spacer i podjęła decyzję o jego adopcji
w sobotę pojechałam po Kostka i zawiozłam go do nowego domu.

Na sobotę prosiłam o przygotowanie informacji dot. pełnej kwoty do zapłacenia za Kostka.
Pani Alfreda wręczyła mi rachunek za weterynarza, który uregulowałam i powiedziała że były jeszcze inne wydatki które ustalała z Hanią i Iwoną a które mnie nie dotyczą. Nie wiem o co chodziło, jakie były inne koszty bo jedzenia w efekcie było full (w ostatniej dostawie przywiozłam jedzenia na ponad miesiąc).
Trzymała w ręku jakąś karteczkę ze słupkami ale mi jej nawet nie pokazała, powiedziała, że sama to z Iwoną załatwi.
Targowałyśmy się tak przez 10 minut w końcu zabrałam psa i pojechałam.

Posted

Pies był leczony jak widac na załaczonych zdjęciach zupełnie przyzwoicie ....zaskoczona

Pies mial zabezpieczone jedzenie równiez przez nas ( worek puriny i worek przeciwalergicznego Hillsa ) ...zaskoczona

Zaangazowane byłyśmy i dobrze o tym wiesz , tylko tyle ze cały czas potrafilaś jedynie wprowadzać zamęt na watku pokazując wszystkim jaka Jesteś niezastąpiona , jedyna ....zaskoczona

Tym ze zapłacisz p.Alfredzie ( wcale nie nasze długi ).....tym jedynie mnie zaskoczyłaś

Szkoda tylko , ze cała ta sytuacja zrazila do dogomanii Iwonę , ktora jako jedyna zaofiarowała pomoc Kostkowi po rozmowie ze mną . I to ona , a nie Ty znalazla DT gdzie zapewniona mial opieke i dochodzil do zdrowia .
Ale niejedna osoba juz zrezygnowała z dogomanii z powodu takich oszołomow jak Ty ....i nic mnie juz nie jest wiecej w stanie zaskoczyć

Kończąc całe zamieszanie zycze ci Kostku wszystkiego dobrego

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...