dorota07 Posted December 11, 2007 Posted December 11, 2007 gokaiba nigdy nie bedziesz mieć 100% pewności czy pies dobrze trafił , czasem różne koleje życiowe właścicieli mają taki a nie inny wpływ na dalszy los szczeniąt. Tylko madrze spisana umowa da ci jakąś tam gwarancje ale to tez nie do końca, należało by mieć kontakt stały z nabywcami ale czy to jest możliwe? mi się udało utrzymać do trzech lat kontakty z nabywcami moich szczeniąt... a i tak nie uniknęłam sytuacji , że kupiona u mnie suka została znaleziona przywiązana do drzewa przy "autostradzie" w okolicach granicy polsko -niemieckiej, na szczęscie sunia trafiła w dobre ręce, inna suka sprzedana do Maroko pisali i słali foty przez 8 lat ...nawet jej "męza" mi ofocili i potomstwo, wydawać by sie mogło , że tak daleko ale nic im nie stało na przeszkodzie mieć ze mną kontakt ( francusko- marokańskie małżeństwo)...czy jest to możłiwe przy większej ilości miotów? obawiam się , że nie ...większość hodowców wypuszcza szczeniole i po sprzedaży uważa za rzecz zamkniętą planując kolejne krycia... p.s. życzę sobie aby kerraki, a jestem ich wielbicielką nigdy nie stały sie modne na tyle aby ich populacja nadmiernie wzrosła w Polsce, jest jakaś szansa , że pozostaną one w dobrych rękach i u prawdziwych miłośników tej rasy...
Zebra Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 Tak, tak, ja też mam takie samo życzenie do gwiazdki, ale przy iloście 1000 szt na Polskę, to nie ma najmniejszej szansy, aby nasze życzenia się spełniły. Niestety również odnoszę wrażenie, że większość hodowców po sprzedaniu szczeniaka właściwie przestaje sie nim interesować i dotyczy to tak hodowców, którzy mają jeden czy dwa mioty, jak i tych którzy kryją swoją suczkę co roku. Niestety chęć kontaktu musi być po obu stronach i po obu bardzo różnie z tym bywa. Co do "zbytu", ja wiem Gokaiba, że część z nas ma "zbyt" na szczeniaki, Maja także pisała, że miała "zbyt" na cały nawet miot, ( i nie sprzedała tam szczeniąt) tyle, że nie chodzi o to by szczeniaki sprzedać i mieć zaliczoną dodatnią ilość wypuszczonych ze swojej hodowli kerraków, ale o to, by trafiły one do odpowiednich domów i kochających je właścicieli, a to ogromna różnica. Widzę , że nadszedł czas cieczek, u nas także cieczka i właśnie spotkałyśmy na porannym spacerku biegającego luzem alaskana, a właścicielka nieskutecznie próbowała go odwołać. Piesek jest pozbawiony męskich atrybutów i raczej zainteresowany był norą żyjącego niedalego liska, ale nie omieszkał mojej małej obwąchać i pobrykać z nią na trawce ( tak po koleżensku).
gokaiba Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 Pięknie by było, gdyby w Polsce żyło 1.000 kerry w najlepszych na świecie warunkach. Sprzedając szczeniaki, najwięcej obaw miałem o UCZIEGO. Jak będzie miał u Niemców. Ale jak tylko weszli do nas i Pan Erhart zobaczył moją menażerię pouwalaną na wszystkich fotelach, uśmiechną się i powiedział - jak u nas w domu. Kamień spadł mi z serca. Wiem, ze zdarzają sie różne sytucje życiowe i problem nie dotyczy tylko psów ale również dzieci. Ale można zminimalizować ryzyko.
czapla Posted December 14, 2007 Posted December 14, 2007 Ja tam mysle, ze ciezko tak po oczach wnioskowac, czy ktos kogo nie znamy bedzie sie dobrze opiekowal naszym szczeniorem - najwieksza, choc nie 100% pewnosc, tak jak napisala Dorota07, daje spisanie pisemnej umowy. Ja juz prawie doszlam do siebie. Jak pisalam, bylam na zawodach agility - mialy byc dwudniowe, ale dla mnie sie zakonczyly na sobocie:roll: Niunio wykonal plan, ukonczyl oba biegi, a ja niekoniecznie...jakos tak sie poslizgnelam i noga mi sie przekrecila, ze niedziele przelezalam z miesem z zamrazarki na kolanie, skutkiem czego opuchlizna mi zeszla, ale zaczela bolec lydka i tak jest do dzis, choc jest tendencja malejaca:cool3: Staros nie radosc:cool3:
gokaiba Posted December 14, 2007 Posted December 14, 2007 Czapla, musisz uważać na siebie. Masz psy pod opieką.
dorota07 Posted December 14, 2007 Posted December 14, 2007 :multi::evil_lol:czapla o ile się nie mylę to pies ma pokonywac przeszkody a nie przewodnik....:crazyeye:
Majaa Posted December 15, 2007 Posted December 15, 2007 czapla napisał(a):Maja - podziwiam Twoja determinacje, nie wiem czy starczylo by mi nerwow i czasu na uzeranie sie z funkcjonuriuszami:razz: Zdrowia dla Harrego:loveu: Determinację? Od dzisiaj mam jeszcze większą i cosik mi się zdaje, że tym razem będzie skierowana przeciwko innej instytucji, ale muszę czekać na wyniki sekcji zwłok ................. mojego Harrusia :placz::placz::placz::placz::placz: Przecież niespełna 2 tygodnie temu wypisano mi psa z zaleceniami przemywania ran poodleżynowych 1 x dziennie i "rozpoznaniem" raczej wskazującym na otrucie, które cyt. "nawet jeżeli miało miejsce nie pozostawiło żadnych trwałych śladów w organiźmie, a pies nie wymaga żadnych badań ponad wykonane, prześwietleń i TK" (mimo, że prawie błagałam o TK:placz:) Dzisiaj w godzinach dopołudniowych pies odszedł za TM, nim dojechałam z nim do weta. Nie udało nam się go zreanimować :placz: Mam wszystkiego dość ;( i wyrzut sumienia, że mogłam może zrobić coś więcej ....
Majaa Posted December 15, 2007 Posted December 15, 2007 Tak niedawno pisałam na forum .... Majaa napisał(a):Wiem, że psy wyczuwają nastroje. Znam swoje kerraki ... one doskonale wiedzą, co czuję w danym momencie. Wiem, że w chwilach mojego smutku, choćbym nie wiem jak chciała ukryć to uczucie przed światem i sobą, to introwertyczna Dina położy się naprzeciw mnie i prawie ze łzami w oczach będzie na mnie patrzeć, a ekstrawertyczna Suśka, jakby tylko umiała, to pajacyki by przede mną skakała, a w akcie desperacji złapie pierwszą lepszą zabawkę, której normalnie nienawidzi i cuda będzie robiła, żeby mnie rozbawić lub choć włączyć do zabawy Noc po śmierci Harry'ego .... :placz: Suśka leży nietomna odkąd się przemogłam i wróciłam do domu Jak się podniosę, to człapie za mną, ale tej zwykłej radości życia, którą tryska na codzień nie ma w niej żadnej. Choć chyba nie do końca wie, dlaczego tak jest - myślę, że akurat w jej przypadku dzisiaj, to kwestia mojego nastroju ! Natomiast Dińcię "spotkałam" (dosłownie "spotkałam"!) , przez moment przy okazji karmienia ... zjadła jako tako i znowu zniknęła w czeluściach poddasza :-( Po kolejnym spacerze, na który prawie siłą je wyciągnęłam (obserwowałam ją przez okno - cały czas na dworze przesiedziała pod kojcem Harry'ego), przyszła parę minut temu do mnie ... położyła się i .... z jej oczu popłynęły łzy (chyba pierwszy raz widziałam ciurkiem płynące łzy u psa) Kiedy ja też zaczęłam płakać .... przytuliła się i znów sobie poszła na poddasze :placz: Napewno siedzi w najciemniejszym kącie garderoby! Nie będę jej wyciagać ! Ale cóż się dziwić .... między nią a Harry'm istniała szczególna nić porozumienia. Obserwowaliśmy wielokrotnie, zwłaszcza na wystawach, jak nawzajem dobrze na siebie wpływają, bo wystawa z Harrym i Diną odbywała się kompletnie bezstresowo, w przeciwieństwie do jakiegolwiek innego zestawienia moich psów a tak się poznawali ....
czapla Posted December 15, 2007 Posted December 15, 2007 Maja tak mi przykro... kurde, co kolwiek sie powie w takiej chwili, to brzmi jakos tak idiotycznie...:-(:-(:-(
gokaiba Posted December 15, 2007 Posted December 15, 2007 Majaa, bardzo Tobie współczuję. Zawsze nam sie wydaje, że mogliśmy więcej zrobić. Musimy pamiętać, że wete najczęściej traktują psa jak przedmiot. A co z lekarzami zajmującymi się naszym ludzkim, nędznym ciałem? Też bylejakość i obojętność. MOja BONNY mogła jeszcze żyć, tylko antybiotyk, który jako jedyny działał na ten typ bakterii(robiliśmy atybiogram) był wycofany z produkcji ze względu na nieopłacalność. Nikomu nie opłacało sie sprzedawać bardzo taniego ale skutecznego antybiotyku. Jak mi przysłali z Rosji to już było za późno. Majaa, Twoje kerraki doskonale wiedzą co się stało i razem z Tobą będą cierpieć.:-( Takie smutne wieści przed Świętami. Jak silna jest wieść między człowiekiem i psem to świadczy takie dziwne zjawisko. Kolega miał jamniczkę przez 16 lat. Przebywał na kontrakcie w Kanadzie na dalekiej północy. Dwa tygodnie temu zadzwonił do mnie z przeczuciem, że coś jest nie tak z jego kochaną SARCIĄ. A biedula walczyła z życiem w klinice. Nikt z rodziny nigdy mu nie mówił, że suczka jest chora. Zawsze go zapewniali, żeby nie martwić, że jest super.
Zebra Posted December 15, 2007 Posted December 15, 2007 Maja, bardzo mi przykro z powodu Harrego:-(, to dla Ciebie i Twoich domowników trudne chwile, trzymaj się :glaszcze:.
Nitencja Posted December 15, 2007 Posted December 15, 2007 Majaa tak strasznie mi przykro :( Trzymajcie sie w tych trudnych chwilach:-(
dorota07 Posted December 15, 2007 Posted December 15, 2007 gokaiba napisał(a):Jak silna jest wieść między człowiekiem i psem to świadczy takie dziwne zjawisko. Kolega miał jamniczkę przez 16 lat. Przebywał na kontrakcie w Kanadzie na dalekiej północy. Dwa tygodnie temu zadzwonił do mnie z przeczuciem, że coś jest nie tak z jego kochaną SARCIĄ. A biedula walczyła z życiem w klinice. Nikt z rodziny nigdy mu nie mówił, że suczka jest chora. Zawsze go zapewniali, żeby nie martwić, że jest super. byłam dokładnie w takiej samej sytuacji...wiedziałam, czułam , że z sunią coś jest nie tak , od domu byłam 3000 km. nie chcieli mnie niepokoić ...wróciłam do domu w którym już suni nie było...:roll: Majaa , żadne słowa nie ukoją straty ...ale wiedz że jesteśmy z Tobą...walcz o prawdę...:mad:
TuathaDea Posted December 18, 2007 Posted December 18, 2007 :-( Majaa, jesteśmy z Wami, tak nam przykro, że się nie udało :-(
kela Posted December 19, 2007 Author Posted December 19, 2007 Majaa - serdeczne wyrazy wspołczucia!!!!:-(:-(
Florka_xyz Posted December 20, 2007 Posted December 20, 2007 Wspólczuje:-(Trzymajcie sie. P.S. Kto z Was szykuje sie na Bydgoska wystawe w lutym(w tym roku odbywa sie w toruniu z powodu remontu hal w byd. na Zawiszy, hala w toruniu jest duzo wieksza jest kilmatyzacja itp.);-) Pozdrawiam
gokaiba Posted December 23, 2007 Posted December 23, 2007 Wszystkim Wam życzę najlepszego z okazji Świąt Bożego Narodzenia. Sukcesów wystawowych i w życiu osobistym.
dorota07 Posted December 23, 2007 Posted December 23, 2007 Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku życzą Dorota- Ela z rodziną
czapla Posted December 24, 2007 Posted December 24, 2007 Zdrowych, spokojnych Swiat, duzo radosci i prezentow pod choinka zyczy czapla i kerraki trzy:tree1::x-mas:
Florka_xyz Posted December 24, 2007 Posted December 24, 2007 Życzeń,które Wam życzę na razie nie wyliczę, więc podaję pierwsze w kraju by Wam żyło się jak w raju, by w Wigilię u rodzinki wszyscy mieli fajne minki, by przy stole chciał zagościć pakiet zdrowia i miłości i u wszystkich był tak mocny by pozostał całoroczny. Życzy Florka z PSami ;)
Majaa Posted December 24, 2007 Posted December 24, 2007 Bardzo wszystkim Wam dziękuję za słowa wsparcia. Powoli dochodzimy do siebie, choć napewno już nic nie będzie takie, jak kiedyś i jest tym ciężej, że ..... nadal nie znamy przyczyny zgonu Harry'ego :-(
Majaa Posted December 24, 2007 Posted December 24, 2007 WSZYSTKIM DOGOMANIAKOM, WASZYM RODZINOM ORAZ PODOPIECZNYM ŻYCZĘ ZDROWYCH I SPOKOJNYCH ŚWIĄT :tree1::tree1::tree1: I OBY KAŻDY KOLEJNY DZIEŃ PRZYNOSIŁ WAM CORAZ WIĘCEJ [SIZE=6]RADOŚCI :x-mas:
czapla Posted December 24, 2007 Posted December 24, 2007 Uffff najadlam sie jak prosie:cool3: i jutro ciag dalszy obrzarstwa:roll: Florka_xyz - my sie do Bydgoszczy nie wybieramy
Recommended Posts