midian77 Posted August 11, 2014 Posted August 11, 2014 Witam, jak w temacie mój problem dotyczy tego, że pies (13m-cy) panicznie boi się burzy a przede wszystkim związanych z nią piorunów i grzmotów. Wszystko zaczęło się w zasadzie od sylwestra, wtedy przestał chcieć chodzić na wieczorne spacery do parku (tam gdzie doświadczył przykrych huków). Problem pogłębił się całkiem niedawno kiedy nastał okres burzowy. W domu chowa się za kanapę, na spacer ciężko jest go wyciągnąć (nawet gdy na dworze świeci słońce). Gdy już uda nam się pójść na spacer po kilku metrach zatrzymuje się i nie chce iść dalej. Jest to duży pies (waży 40kg) więc gdy się już tak zaprze to nic go nie ruszy. Jedyny kierunek w jakim jest w stanie pójść to w stronę domu. Niewiem od czego to zależy ale czasem jest tak że jesteśmy w stanie przejść spokojnie cały park bez większych problemów, jest radosny, chodzi z podniesionym ogonem, a następnego dnia nie chce już wyjść mimo że w między czasie nie było żadnej burzy. Próbowaliśmy chodzić z nim w różne miejsca na spacery ale chyba nigdzie mój pies nie czuje się pewnie i bezpiecznie. Byłam z nim u behawiorysty który polecił mi w takiej sytuacji przed spacerem rozbawić psa i kontynuować zabawę na spacerze, czasem pomaga ale z reguły jak już jesteśmy w parku traci zainteresowanie zabawką i zaczyna być nerwowy. Wtedy ani zabawka ani żadne smaczki nie pomagają. Staram się unikać tych sytuacji stresowych. Podczas burzy ma swoje miejsce za kanapą, zostawiam go tam, puszczam muzykę albo telewizor, zamykam okna. Dostaje też melatoninę przed burzą a na co dzień krople Bacha (chociaż nie wiem czy pomagają). Na spacery wychodzimy tylko jak jest ładnie, a tak to ewentualnie wychodzi na ogródek żeby załatwić potrzeby. Martwię się bo wiem że spacery mojemu psu nie sprawiają przyjemności (mnie zresztą też nie) a powinno być odwrotnie. Zal mi go jak się tak boi a ja czuje się bezsilna :( Mam wrażenie też że to moja obecność dodatkowo go stresuje, myślę że utożsamia sobie mnie z tymi przykrymi doświadczeniami i przez to też nie chce ze mną wychodzić. Stał się też bardziej agresywny w stosunku do innych psów jak i nawet do niektórych ludzi. Nie wiem co mam zrobić. Pomocy! Quote
michwojt Posted October 16, 2025 Posted October 16, 2025 To bardzo trudna sytuacja – i niestety dość częsta po sylwestrze lub pojedynczym traumatycznym doświadczeniu dźwiękowym. Opis wskazuje, że pies ma uogólniony lęk dźwiękowo-przestrzenny – czyli nie tylko boi się konkretnego miejsca czy bodźca, ale jego układ nerwowy „uczy się” przewidywać zagrożenie. Dlatego czasem z pozoru bez powodu odmawia wyjścia: wystarczy, że warunki atmosferyczne lub zapachy w powietrzu przypominają mu tamten stan. To, że przy silnym stresie przestaje reagować na smaczki i zabawki, to również naturalne – układ trawienny i motywacyjny „wyłącza się”, kiedy dominuje reakcja lękowa. W takich sytuacjach nie da się go odczulić na miejscu, trzeba pracować dużo wcześniej, zanim dojdzie do pobudzenia. Kilka rzeczy, które mogą pomóc: Wprowadź rytuały wyciszające codziennie, nie tylko przy burzy – np. masaż relaksacyjny, węszenie w domu, żucie i lizanie. Takie działania obniżają napięcie w układzie nerwowym, dzięki czemu pies wolniej reaguje stresem na bodźce zewnętrzne. Jeśli pies sam wybiera miejsce za kanapą – nie zachęcaj go do wychodzenia. Daj mu tam pełen spokój i możliwość kontroli sytuacji (np. możliwość wyjścia, gdy chce). Rozważ wsparcie farmakologiczne lub suplementacyjne – melatonina to czasem za mało. Dobrze, żeby lekarz weterynarii (najlepiej z doświadczeniem w medycynie behawioralnej) dobrał preparat działający na lęk antycypacyjny. Przy spacerach: nie próbuj na siłę „rozbawić” psa – zamiast tego pozwól mu obserwować świat z dystansu. Nawet krótki spacer po spokojnym terenie z dużą ilością węszenia jest cenniejszy niż stresujący „trening odwagi”. Jeśli masz wrażenie, że Twoja obecność też kojarzy mu się ze stresem, spróbuj zmienić kontekst spacerów – np. niech czasem wychodzi z inną osobą, a Ty dołącz po chwili, kiedy pies jest już spokojniejszy. Z mojego doświadczenia bardzo pomaga też dotyk terapeutyczny – nie w sensie głaskania w stresie, ale w nauce rozluźniania ciała Nie rozwiąże on wszystkiego sam, ale świetnie wspiera proces obniżania napięcia, a to fundament przy psach z lękami dźwiękowymi. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.