dorotta30 Posted July 6, 2007 Posted July 6, 2007 Dzisiaj rano weterynarz pomógł odejść mojemu kochanemu Ariczkowi na drugi koniec TM. 14 lat temu przyniosłam do domu w kieszeni kurtki malutkie kudłate biało szare stworzonko, które moja mama pomyliła początkowo ze świnką morską. Był odrzucony przez swoją matkę i ja musiałam mu zastąpić mamę. Był taki maleńki (miał ok. 9 cm wzrostu), że jak wstawałm w nocy to bałam się, że go rozdepczę. Postawiony na schodach sięgał mniej więcej 1/2 schodka i była to dla niego przeszkoda nie do pokonania. Przez wszyskie te lata był... i chyba myślałam, że zawsze będzie. Od roku miał kłopoty z serduszkiem, później dostał zapalenia okręźnicy. Nie mógł sie załatwiac. Chodziliśmy od weta do weta, każdy mówił co innego. Jeden chciał operować, inny odradzał, jeszcze inny wspominał o uśpieniu, jeszcze inny podjąła sie leczenia choć według niego to był nowotwór układu trawiennego. Ale niestety z Arikiem było coraz gorzej, wypadała mu sierść, nie chciał jeść, bardzo schudł no i cały czas nie mógł się załatwiać, czasami w nocy piszczał z bólu. Od kilku dni zupełnie unikał ludzi, chował się w garażu i nie chciał wychodzić. Dzisiaj rano pojechaliśmy na ostatnią wycieczkę :-( Lekarz, który go leczył nie chciał go usypiać w gabinecie, bo widział, że psina się bardzo boi i denerwuje. Przeszliśmy się koło domu weta, i w ogródku na trawie został mu podany zastrzyk. Jego schorowane serduszko praktycznie natychmiast przestało bić. Teraz leży pochowany pod wiśnią koło poprzednich psów moich rodziców. Na drzewie wisi tabliczka ARIK. A ja nie umiem sobie miejsca znaleźć i jedna myśl chodzi mi po głowie - czy nie powinnam była zrobić tego wcześniej. Czy nie przedłużałam mu męki :-( Tego się już nigdy nie dowiem... Quote
szajbus Posted July 6, 2007 Posted July 6, 2007 Ryczę i czytając to co napisałaś. Przyniosłaś Arika jako malusiego okruszka, który towarzyszył ci w życiu aż do dziś. Połączyło was 14 wspaniałych, długich lat wspólnego życia wypełnionych miłością, przyjaźnią , oddaniem. Piękne. Nadszedł jednak dzień rozstania i Arik pobiegł sam przed siebie na niebiańskie łąki. Zadajesz sobie pytanie czy nie przedłużyłaś mu męki. Nikt ci na nie nie odpowie, nawet ty sama. Kiedy odchodzi ktoś kochany, a taki był Arik, każda przeżyta wspólnie chwila jest na wagę złota. Są choroby powodujące ból i cierpienie i są takie, że nasz pupil całkiem nieźle sobie radzi ku naszemu zdziwieniu. Kiedy jest ten najlepszy moment? Nie wiem. Nie wiem, czy w ogóle jest taki. Podjęcie decyzji jest bardzo trudne i zapewne tobie też nie było łatwo dzisiaj. Niektórzy po.... zadają sobie pytanie czy nie za wcześnie, choć dla psa nie było ratunku, inni czy nie za późno. To są między innymi te pytania , na które nie znamy odpowiedzi i chyba nigdy nie poznamy. teraz będzie ci bardzo ciężko, ale musisz sobie z tym dać radę. Początki są najgorsze, choć i później nie jest łatwo. Wspominaj Arika najlepiej jak potrafisz zostawiając gdzieś jego chorobę. Chowając sie , dał ci znać, że chce być pamiętany w takim stanie. Wspominaj więc go jako psa zdrowego, pogodnego,pełnego wigoru. Takim zachowaj go w sercu i pamięci. Ariczku, teraz jesteś zdrowy, szczęśliwy. Biegasz juz zapewne z naszymi psinkami po najpiękniejszych zakątkach tej magicznej krainy. Bądź szczęśliwy. Quote
dorotta30 Posted July 6, 2007 Author Posted July 6, 2007 Dziękuję szajbusku!!! :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( Nie mogę na razie nic więcej pisać...przepraszam Quote
ma_ruda Posted July 6, 2007 Posted July 6, 2007 Przeżywam rozstania ze wszystkimi pieskami tymi kochanymi i tymi niechcianymi, tak jakbym je znała. Wszystkie stają mi się bliskie. Tak naprawdę znam tylko żal i ból jaki sprawia nam ich odejście. Teraz odszedł Arik i wspominam go z Tobą dorotta30. Bardzo Ci współczuję i wyobrażam sobie jak bardzo Ci trudno pogodzić się z tym, że Arika nie ma juz przy Tobie. Tak jak Ty jeszcze nie tak dawno myślałam, że moja Punia zawsze będzie. Odeszła za Tęczowy Most 10 miesięcy temu, ale dla mnie ona wciąż jest, może nawet teraz bardziej niż wtedy gdy mogłam jej dotknąć, przytulić a czasem pozłościć się:p . Wiem też jak to jest, kiedy one odchodzą, a nam nie daje spokoju myśl, co by było gdyby...wcześniej, później, inaczej. Jednego jestem pewna: Ty, ja i inni, którzy zadają sobie to pytanie, zrobiliśmy wszystko co wydawało nam sie najlepsze dla naszych przyjaciół. Miejmy nadzieję, że one o tym wiedzą i są tam szczęśliwe. Quote
Agga Posted July 8, 2007 Posted July 8, 2007 Ariczku [`] Tak jak pisze szajbus. Był z Wami na dobre i złe. Dla nas rozstania z przyjaciółmi są bardzo ciężkie.Ja wspominam Sarcię bardzo często to mi pomaga. Bardzo za nią tęskni. Quote
JanuszPLSzczecin Posted July 9, 2007 Posted July 9, 2007 Żegnaj Ariku ,biegaj sobie po łąkach krainy psiej szczęśliwości z moim Buddym i innymi przyjaciółmi które przeszły TM http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=66472&highlight=buddy+ga-bor Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.