Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Niestety dzisiejszy spacer z Kiri nad jezioro nieaktualny. Dzisiaj to z kolei my musimy wyjechać. Odezwiemy się po powrocie.

Pozdrawiamy wszystkich odwiedzających! :loveu:


P.S. Gajusia była dziś u weterynarza, była grzeczna, została odrobaczona, zabezpieczona p/kleszczom i ma obcięte pazurki.

Posted

Evra napisał(a):
Niestety dzisiejszy spacer z Kiri nad jezioro nieaktualny. Dzisiaj to z kolei my musimy wyjechać. Odezwiemy się po powrocie.

Pozdrawiamy wszystkich odwiedzających! :loveu:


P.S. Gajusia była dziś u weterynarza, była grzeczna, została odrobaczona, zabezpieczona p/kleszczom i ma obcięte pazurki.


My i tak pójdziemy pod wieczór, jest chłodniej, a przy okazji Kiri spotka psiaki i poszaleje:evil_lol: .

Szczęśliwej podróży...

Posted

Gajeczka była w odwiedzinach na wsi u dziadków i była bardzo niegrzeczna.;) Rozbestwiła się :evil_lol:, ciągle by się tylko bawiła, co chwila porywała jakąś "zdobycz" np. okulary i galop wokół podwórka. A jaka radość od niej biła! ;)

Wszelkie wołania, piłeczki i przysmaki ma w głębokim poważaniu:angryy: i na wołanie przychodzi tylko wtedy gdy chce. Najczęściej nie chce. To jest loteria: przyjdzie albo nie. Gdy ją wołamy to momentalnie zaczyna ujadać i ganiać w kółko jak szalona, podbiega, gryzie w buta albo w cokolwiek, szarpnie za rękaw i odskakuje, a jest w tym tak szybka, że nie sposób jej złapać. Uważa to za super zabawę :angryy:. Nie wiem jak uczyć ją przychodzenia, jeżeli do końca miesiąca nic się nie poprawi, to po powrocie z urlopu skorzystamy z pomocy jakiegoś szkoleniowca.

Posted

Gaja miała również bliskie spotkania ósmego stopnia z kotami :razz: U rodziców na posesji są trzy rosłe koty, które bronią swojego terytorium i psów się nie boją. Na dystans wszystko jest w porządku, ale jak jakiś pies podejdzie za blisko to marny jego los.

Gaja siedziała spokojnie, a kocica podeszła sobie i nagle zaatakowała Gaję ze wściekłym syczeniem i pazurami! Potem musieliśmy ciągle pilnować Gaję, żeby koty nie zrobiły jej krzywdy. :crazyeye:

Gajeczka ze spotkania nie wyciągnęła żadnych wniosków i ciągle podchodziła do kotów, merdając ogonkiem, chciała się z nimi bawić.

Posted

Evra napisał(a):
Gajeczka była w odwiedzinach na wsi u dziadków i była bardzo niegrzeczna.;) Rozbestwiła się :evil_lol:, ciągle by się tylko bawiła, co chwila porywała jakąś "zdobycz" np. okulary i galop wokół podwórka. A jaka radość od niej biła! ;)

Wszelkie wołania, piłeczki i przysmaki ma w głębokim poważaniu:angryy: i na wołanie przychodzi tylko wtedy gdy chce. Najczęściej nie chce. To jest loteria: przyjdzie albo nie. Gdy ją wołamy to momentalnie zaczyna ujadać i ganiać w kółko jak szalona, podbiega, gryzie w buta albo w cokolwiek, szarpnie za rękaw i odskakuje, a jest w tym tak szybka, że nie sposób jej złapać. Uważa to za super zabawę :angryy:. Nie wiem jak uczyć ją przychodzenia, jeżeli do końca miesiąca nic się nie poprawi, to po powrocie z urlopu skorzystamy z pomocy jakiegoś szkoleniowca.

Gajeczka świetnie musi się czuć w nowym domku.Pewnie nadchodzi ten czas żeby zrozumiała,kto tu rządzi.Jest to niesamowicie ważne i zalecałabym kilka godzin szkolenia i to jak najszybciej.Moje wszystkie boksery skorzystały z takich lekcji .Jest to fajna zabawa a jednocześnie tworzy się niesamowita więź pomiędzy człowiekiem a psem.Szkoleniowca mam sprawdzonego.

  • 2 weeks later...
Posted

Witamy wszystkich po urlopie! :loveu:

Szkoda, że wszystko co dobre tak szybko się kończy. Było wspaniale, pogoda dopisała, Gaja szczęśliwa, jak zawsze dla niej liczy się tylko zabawa.

GAJA WYMAGA SZKOLENIA, więc jeżeli ktoś zna dobrego szkoleniowca w Olsztynie lub okolicach, to będziemy bardzo wdzięczni za namiary.
Nie będziemy przecież trzymać jej do końca życia na lince.

Zdjęcia będą etapami, jak tylko imageshack zacznie działać :angryy:

Gajusia na widok morza i plaży po prostu oszalała, zaczęła biegać, skakać, łapać pianę, najadła się piasku i opiła słonej wody. Jaki był tego skutek domyślcie się sami:diabloti:, potem już nie próbowała więcej.

Posted

Gajeczka spuszczona na chwilę z oka natychmiast zabierała się za przegryzanie odciągów i linek podtrzymujących namioty, pawilony itp.

Już pierwszego dnia udało jej się uciec z przyczepy i cały camping miał niezły ubaw, patrząc jak próbujemy złapać Gaję. Na szczęście nie oddalała się, tylko biegała dookoła, głośno szczekając z diabelskim błyskiem w oku. W zabawę w berka szybko zaangażowało się kilka osób, więc błyskawicznie zawarliśmy nowe znajomości.:loveu: W końcu udało się zainteresować ją pokaźnym kawałkiem kiełbasy.





Gaja - mistrzyni w zaplątywaniu się.

Posted



Gaja wzbudzała zachwyt u większości napotkanych osób, wiele z nich pytało się jaka to rasa, bo przecież boksery nie mają ogona.
Rozśmieszył nas entuzjastyczny okrzyk małego chłopca:
- Mamo! Popatrz, jaki piękny owczarek!!!





Podczas całego pobytu spotkaliśmy tylko dwa boksery, za to chyba co druga rodzina miała yorka, najróżniejszych kolorów i rozmiarów. Tylko kilka z nich było fachowo ostrzyżona na lato, reszta przypominała sfilcowane kłębuszki.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...