Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Wiem, wiem są wakcaje:razz:, z watkiem się spóżniłam,ale przed Nami nowy rok szkolny..... Jak wy sobie radzicie godzić codzienne obowiążki, szkołe i psa?? No bo przyjsć ze szkoły, niekiedy pózno, pouczyć się, potem obowiązki... c Więc jak Wam sie udaje to godzić??

  • Replies 70
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

normalnie :) ja Loganka wzielam w wakacje zeby go nauczyc sikac na dworze :) Moj pies wychodzi 4 razy dziennie pierwszy spacer 5:50 (jezeli mam na 8 bo musze dojezdzac do szkoly chyba jak kazdy juz w liceum) potem sniadanko kolejny spacer pies zalicza z mama o 11 godzinie (spokojnie daloby sie obyc bez tego spaceru ale mama tak lubi z nim wychodzic) potem jak zjem obiad o 16 dlugi spacer przychodze udaje ze sie ucze, ostatni spacer 20 godzina potem w zaleznosci czy mam sprawdzian czy nie . Jezeli mam duzo nauki to noc jeszcze mloda mozna sie przez nia cala uczyc :) Niej est zle, przynajmniej ja nie nazekam :)

Posted

[quote name='diabelkowa']normalnie :) ja Loganka wzielam w wakacje zeby go nauczyc sikac w mieszkaniu:) Moj pies wychodzi 4 razy dziennie pierwszy spacer 5:50 (jezeli mam na 8 bo musze dojezdzac do szkoly chyba jak kazdy juz w liceum) potem sniadanko kolejny spacer pies zalicza z mama o 11 godzinie (spokojnie daloby sie obyc bez tego spaceru ale mama tak lubi z nim wychodzic) potem jak zjem obiad o 16 dlugi spacer przychodze udaje ze sie ucze, ostatni spacer 20 godzina potem w zaleznosci czy mam sprawdzian czy nie . Jezeli mam duzo nauki to noc jeszcze mloda mozna sie przez nia cala uczyc :) Niej est zle, przynajmniej ja nie nazekam :)

Coś nowego :evil_lol:
A ja robie wszystko, żeby Scooby sikał na dworzu :diabloti:


Wstaję o 6, szybki prysznic i 15 po jesteśmy już na spacerze. Jakieś 30, 40 minut rano. Potem osoba, która najwcześniej wraca idzie z nim na spacer (najczęściej koło 12). Wracam ze szkoły (k. 15) idę z nim na spacer. Koło 17 czasami wychodzimy i o 21 zawsze. A jak trzeba to zakładam szlafrok i w nocy biegnę z nim przed blok :)
Uczę się w odstępach między spacerami, a czasami idę ze Scoobym na łąkę, puszczam go ze smyczy, on lata za wszystkim co się rusza, a ja powtarzam sobie to co muszę i zerkam na niego.
Oczywiście sama w domu nie mieszkam, więc jeśli już nie mogę się wyrobić idzie z nim ktoś inny.
Najważniejsze jest żeby nie robić sobie zaległości.

Posted

kurcze dzieki juz poprawilam to byl taki skrot myslowy ;)

no no zaleglosci sa najgorsze ... pozniej sie nadrabia wszystko przez wakacjie. tez czasem tak robie, ze psa puszczam i powtarzam ale przewaznie rano jak mam w tym samym dniu sprawdzian :) pozniej nie lubie tracic czasu wolimy sie pobawic pocwiczyc :) a nie tracic czas spacerowy na powtarzanie dla mnie spacery sa chwila relaksu i tak mi sie nie chce wracac do domu zeby sie uczyc... chyba ze jest zima i mrozy wtedy lubie goraca herbatke z kocykiem i ksiazeczka tylko gorzej jest jak zasne ... ;]

Posted

Ja zaczynam nadrabiać te zaległości w sierpniu, kiedy za szkołą zaczynam tęskinić. Wiem, dziwna jestem :cool1:

Ja też nie chcę marnować spacerów na powtarzanie. Bardzo lubię chodzić po lesie. Często zabieram tam Scoobiego, puszczam ze smyczy a on się tarza w liściach :loveu:
Gorsze jest to wyczesywanie potem :P

Posted

Ja miałam w liceum to szczęście, że było 2 minuty drogi od mojego domu :evil_lol:

Ale i tak wstawać musiałam koło 6.00 żeby o 7.00 już umyta ubrana i najedzona iść wymęczyć psiaka :) Po szkole nie ma łażenia po sklepach itp. - najpierw do domu wyjść z psem - taki relaks z pół godziny po lekcjach sama radość :loveu: Potem wiadomo obowiązki, ale żebym godziny wieczorem na spacer nie znalazła :-o Niemożliwe :loveu:

Z tym że ja mieszkałam (i nadal mieszkam) z matką, która psów nie lubi i z moim praktycznie nie ma kontaktu, więc opieka nad psem w 100% należała i należy do mnie ;) Ale jakoś nie narzekam ;)

Posted

Bblue napisał(a):
kiedy za szkołą zaczynam tęskinić. Wiem, dziwna jestem :cool1:


Nie jesteś dziwna :lol:. Ja w domu jestem od 17 maja i cholernie brak mi szkoły, nie tyle samej szkoły co ludzi i to nie tylko ja tak mam, ale inni z mojej klasy :).
A co do obowiązków psich sobie przez ten cały czas sobiee radziłam, co prawda zaniedbałam to w okresie matur :lol:.

Posted

Cimi napisał(a):
Nie jesteś dziwna :lol:. Ja w domu jestem od 17 maja i cholernie brak mi szkoły, nie tyle samej szkoły co ludzi i to nie tylko ja tak mam, ale inni z mojej klasy :).
A co do obowiązków psich sobie przez ten cały czas sobiee radziłam, co prawda zaniedbałam to w okresie matur :lol:.

łee.. to ja w domu od 22 czerwca i już trochę tęsknię.. :evil_lol:
Bo nudno mi w domu. Dzisiaj z mamą pół tzw. małego pokoiku (czyli pokoiku, w którym stoi komputer, i gdzie w szafach i szufladach jest dosłownie wszystko:evil_lol:) posprzątałyśmy. A i tak mi nudno, pół dnia się snuję po domu:shake:

Chyba zabiorę się za coś pożytecznego i wrzucę parę starych-nowych fotek do mojej opuszczonej galerii.. ;)

Posted

diabelkowa napisał(a):
Martens to jak to sie stalo ze masz psa skoro Twoja mama ich nie lubi ?


Na psa zgodził się mój ojciec, który zmarł kilka lat temu.
  • Wtedy właśnie moi rodzice się rozwodzili i miałam zostać z ojcem właśnie (matka się wyprowadziła), no ale wyszło jak wyszło niestety...

  • Posted

    Ja niestety muszę godzić obowiązki....
    Gdy przychodze ze szkoły pedze z psem, odrabiam lekcje, a nastepnie ide juz na swobodny długi spacerek....od 22 czerwca też sie nie ponudzilam i nie mam zamiaru:cool3:...mam zamiar częściej odwiedzać schron i poszkolic psa...jak sie chce to mozna pogodzic szkołę psa i gryzonie..aha no i ptaki:razz:

    Posted

    chyba kazdy musi to jakos pogodzic...Latwo znalezc czas na spacry tzw "na siku/przed blok",jednak wygospodarowanie czasu na ten min 1h spacerek dziennie to juz jest wyczyn...;) Ja wracam do domu ok.16(pierwszy spacer jest o 6.30)natychmiast wyprowadzam psa na ten godzinny spacer(najczesciej zabieram ja na rower).O 17 siadam do ksiazek i "wkuwam" (chyba ,ze mam cos do zrobienia w domu i/lub zajecia dodatkowe)do 10.00 czyli do ostatniego spaceru. W lecie(dluzszy dzien) wychodze z nia jeszcze ok.18 na pol godziny do parku...Jedzenie/pieszczoty wieczorem albo w przerwie...;)
    Mysle,ze jak sie chce to latwo pogodzic nauke/obowiazki z opieka nad psem.

    Posted

    Ja jeszcze nie tęsknie za szkołą :] I raczej nie zatęsknię nawet w sierpniu :]

    Wstaję przed 6 żeby się przygotować, idę z psem na jakieś 20-30 minut i jadę do szkoły pociągiem (mieszkam pod Warszawą a chodzę do slo w Warszawie). Mam przeciętnie 9 lekcji więc w domu jestem 17-18. Między tą 6 a 17 pies śpi ale najczęściej ktoś go wyprowadza na chwilę. Jak wracam to lecę z nim już na dłuższy spacerek a po powrocie mam czas na naukę ale że 9 godzin w szkole + męcząca jazda autobusem spowrotem robi swoje to najcześciej zdycham zamiast się uczyć. Potem jeszcze ok. 21-22 na ostatni, krótki spacer. Więc "naukę" godzę z psem. Czasem jeździmy też do lasu żeby się porządnie wybiegał Poza tym weekendy są nasze bo oprócz tego, ze jestem trochę w stajni to resztę spędzam z psem - trening agility (początki :shiny: ) + spacerki, spacerki :)
    No i w domu nauka sztuczek itp. co go wymęcza bardziej niż 'bezmyślne' bieganko.

    No a w wakacje na szczęście nie muszę się martwić o niewybieganego psa :diabloti:

    Posted

    Kubuś trafił do mnie 1 września czwartek klasy podstawówki, więc nie dość, że nowe przedmioty, trzeba się uczyć, to jeszcze szczylka pilnować :loveu: Nauka ucierpiała, troszkę ;) Ale rok później był najgorszy, bo wtedy miałam i trudne rzeczy w szkole [jak dla mnie ;] niefajni nauczyciele się trafili] i angielski po szkole i PT 3 razy w tygodniu...

    A do liceum szłam z nastawieniem, że będę musiała zrezygnować z agility, bo nie starczy mi czasu. Byłam na szczęście w błędzie ;)

    Ogólnie nie mam problemów pogodzić psa ze szkołą - i tak zawsze znajdę troszkę wolnego czasu [w nocy, a jakże ;]]. Ehh zobaczymy, co to będzie w przyszłym roku... :( [matura...]

    Posted

    tia-ja tez jezdze w weekendy na konie,ale pies to sie tam raczej nie wybiega: caly dzien w stajni(opieka nad konmi) a nawet jak gdzies pojade (tzn w teren) to psa nie moge zabrac bo zwykle tempa nie utzrymuje ;( :p

    Posted

    Rano o 6.30 na spacerek, potem ok 16 nastepny (jak wroce ze szkoly). I albo jest on dlugi, np. 3 h. Albo o 19 nastepny. Mam taka wygode, ze mam gdzie wychodzic. :cool3: A ucze sie czesto na spacerach. ;) Lekcje odrabiam na zastepstwach badz przerwach. Zadnej nocy nie daruje - spie, tak jak pan Bog przykazal. :diabloti: Nie bedzie mi szkola z buciorami do zycia prywatnego wlazic. Gorzej bedzie jak pojde za rok do LO. Przynajmniej poltorej godziny dojazd. :-( I jeszcze 7-8 h lekcje. Nie wiem czy ja to przezyje ...:placz:

    Posted

    Ja swoje słoneczko
    [*] znalazłam pod szkołą:evil_lol: uciekłam wtedy z lekcji, no ale nie o tym...
    U mnie było z początku bardzo ciężko, po pierwszej wizycie u weta okazało się że piesek jest chory. Budziłam się wtedy o 5.00 brałam psa na spacer w wolnym tępie, później leki (dla psa), długie pożegnanie i do szkoły. Po powrocie sprzątałąm jego "kuwetę" znowu podawałam leki i szliśmy na spacer, który zajmował ok. godzinę. Puszczałam go wtedy bez smyczy <na łączce>(miałam całkowitą pwność że nie ucieknie) i udawałam że się uczę. Później pędziałam na zajęcia dodatkowe, po tym spacer do godzinę, wtedy też udawałam że się uczę. Bardzo często musiałam wstawać w nocy...wtedy chodziłam do...3 klasy, ale nauki miałam dużo, rodzice przyciskali. Pies był tylko i wyłacznie pod moją opieką ponieważ wzięłąm go "nielegalnie". Dwa lata walczyliśmy z chorobą i przegraliśmy, chodź myślałam już się udało:-(
    Teraz w wakacje mam pieska (szczeniaka) na tymczasie, też chorego... Po wakacjach poszukam mu domku:p
    Ale myślę że jeśli się chce, pogodzić psa ze szkołą jest bardzo łatwo;)

    Posted

    wieta co...:cool3:w gimnazjum to sobie spokojnie można pozwolić na takie praktyki;)ja tak całe przeszłam ale nie okłamujmy się-w gimnazjum NIC się praktycznie nie robi:shake:aż do liceum przeszłam przez szkołę z względnie dobrymi wynikami tylko dzięki jakiejś tam już innymi drogami nabytej wiedzy,ludzie powiadają,że inteligencji,w dużej mierze farcie;););)
    w liceum się tak po prostu nie da:shake:
    jak wygląda mój dzień??na początku pragnę zaznaczyć,że mam raczej leniwą naturę;)broń Boże nie jestem kujonem i cenię ponad życie wiele innych doczesnych rozrywek poza szkołą:D skutkiem tego jest opuszczenie się zdeko w nauce bo w drugiej klasie doszedł mi do obowiązków malutki Qndzio:loveu: wcześniej,przy dorosłym psie nie było aż takich problemów oczywista;)

    tak więc....
    -wstaję o 6.30
    -na piżamę ubieram jakieś szmatki i lecę na stosunkowo krótki spacer dookoła bloków i czasem na moment na polankę pod las...
    -wracamy ze spaceru jakoś tak o 6.50-7.00
    -kąpię się,pindruję,pakuję itd.i wychodzę z domu o 7.30-lecę na autobus;)
    -na 8.00 jestem w szkole(czasem zdarza mi się zdąrzyć:D)
    -w szkole zazwyczaj do 16.00 więc koło 16.30-17.00 jestem w domu,ktoś z rodziny wychodzi z nim o 9.00 i jak ktoś wróci pierwszy nach Hause
    -od razu lecę z psem na 1-2 godzinny szpazirung po lesie
    -wracam,karmię psa,wykonuję inne obowiązki koto-królikowo-rybne i jakieś tam drobne domowe
    -w międzyczasie angielski-45 minut
    -tak mi zchodzi do wieczora,w międzyczasie zjem jakiś obiadzisz,ewentualnie podrapię się po tyłku;)
    -jeśli już się uczę to zasiadam do biurka koło 20.00-21.00...i dalej zależnie od sytuacji siedzę i zapieprzam w książkach ale często już nie daję rady fizycznie ,pieprzę i idę spać:diabloti:
    -rano wsjo od nowa:cool3:

    zauważyłam też ciekawą zależność,mianowicie czystość mojego mieszkania jest idealnym wyznacznikiem stopnia mojego zaangażowania w naukę bo jak już pomykam z ksiunżkami to za nic w Świecie nie mam czasu na domowe obowiązki,tak samo zresztą jak cała moja rodzina,więc najczęściej gruntownie sprzątamy dopiero w weekend,co zajmuje sobotnie przedpołudnie tak więc mam już trochę czasu z bańki:cool3:tak mi dalej jakoś weekend ucieka bo wtedy też chodzimy na dłuższe spacery i generalnie trwam tak od 1.września do 24.czerwca z przeświadczeniem,że "niech no ja tylko skończę edukację to dopiero sobie odbiję:)"
    myślę,że nie jestem odosobnionym przypadkiem choć wszystko zależy w głównej mierze od sytuacji rodzinnej,typu czy rodzice pracują,jak i ile,na jakim jesteśmy etapie edukacji i jak bardzo jesteśmy odporni fizycznie i psychicznie do wiecznego zabiegania:loveu:

    Posted

    madalenka napisał(a):
    Rano o 6.30 na spacerek, potem ok 16 nastepny (jak wroce ze szkoly). I albo jest on dlugi, np. 3 h. Albo o 19 nastepny. Mam taka wygode, ze mam gdzie wychodzic. :cool3: A ucze sie czesto na spacerach. ;) Lekcje odrabiam na zastepstwach badz przerwach. Zadnej nocy nie daruje - spie, tak jak pan Bog przykazal. :diabloti: Nie bedzie mi szkola z buciorami do zycia prywatnego wlazic. Gorzej bedzie jak pojde za rok do LO. Przynajmniej poltorej godziny dojazd. :-( I jeszcze 7-8 h lekcje. Nie wiem czy ja to przezyje ...:placz:

    Dasz sobie rade :) Wtedy bedziesz mogla uczyc sie podczasj jazdy z i do szkoly :) Duzo osob z mojej klasy tak robi i maja super wyniki [to, ze zwolniony w ten sposob czas nie przeznaczaja na psy, to inna sprawa :angryy:].

    W LO nie jest tak zle :P A powiem nawet, ze wiecej czasu w gimnazjum schodzilo mi na robienie durnych cwiczen, przepisywanie definicji czy powtarzajacych sie zadanek... Teraz takie rzeczy mozna bezproblemowo olac i robic tylko to, co faktycznie jest wazne :)

    Blow napisał(a):
    zauważyłam też ciekawą zależność,mianowicie czystość mojego mieszkania jest idealnym wyznacznikiem stopnia mojego zaangażowania w naukę bo jak już pomykam z ksiunżkami to za nic w Świecie nie mam czasu na domowe obowiązki,tak samo zresztą jak cała moja rodzina,więc najczęściej gruntownie sprzątamy dopiero w weekend,co zajmuje sobotnie przedpołudnie tak więc mam już trochę czasu z bańki:cool3:tak mi dalej jakoś weekend ucieka bo wtedy też chodzimy na dłuższe spacery i generalnie trwam tak od 1.września do 24.czerwca z przeświadczeniem,że "niech no ja tylko skończę edukację to dopiero sobie odbiję:)"

    Ja sprzatam... w nocy ;) A potem narzekam, ze wstac nie moge ;)

    Posted

    ale za to często to co jest bardzo ważne,jest też POWAŻNE i wymaga kuuuuupe pracy,zaangażowania i nie ma zmiłuj;)dla mnie gimnazjum to wakacje:cool3:

    Posted

    ja za to wstaje 5.40 zeby ze wszytkim zdążyć i isc na ta 7.30 na autobus.Inaczej bym nie dala rady,bo spacer to pół godziny,musze zjeść porządne sniadanko :) wypindrzyć sie,i poduczyć sie od razu podczas wykonywania tego wszytkiego.
    Wracam ze szkoły (LO) po 15 wiec biore psa i na spacer,na jakąs godzine.Wróce,zjem cosik i do lekcji.Jak sie ma ograniczony czas i wiem że jak sie teraz nie naucze to wogule sie nie naucze to od razu wszytko wchodzi do łba i jakos bardziej rozganizowana jestem.Praktykuje tez zapisywanie planu dnia w kalendarzu.Wtedy wiem ile czasu moge poświecic i na co i wogule,lepiej da sie to wszytko ogarnąć.
    W miedzyczasie jakies oglanie tv,jako przerwy w nauce,potem znowu lekcje i kolo 22 lece z psem na rozprężenie i ucze sie znowu :)
    Dadam że psem zajmuje sie sama,karmie go,wyprowadzam i oporządzam.

    Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

    Guest
    Reply to this topic...

    ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


    ×
    ×
    • Create New...