Alexis_87 Posted July 14, 2014 Posted July 14, 2014 Witam. Jestem od niedawna na forum, więc nie wiem czy w dobrym dziale piszę, ale spróbuje i proszę o wyrozumiałość. Przedstawię Wam sprawę. Otóż stało się jak się stało i od środy staliśmy się 'domem tymczasowym' dla pewnej suczki ze schroniska. Wygląda mi na mieszankę owczarka niemieckiego z huskym, oceniona została na rok, ale wydaję mi się, że ma więcej latek. Warunki u nas nie są do końca idealne - wynajmujemy mieszkanie z narzeczonym na 4,5 piętrze, mamy swojego psa owczarka niemieckiego, który niestety jest dość nieokrzesany, dwa koty własne, dwa malutkie koteczki na tymczasie ( jakby ktoś chciał adoptować to zapraszam :)). Historia suni jest następująca - przebywała w schronisku od kilku miesięcy, ale zobaczyliśmy ją dopiero jak trafiła do schroniskowego szpitalika, jesteśmy wolontariuszami. Była zaszczuta, strasznie wystraszona, gdy ją obserwowałam wydawało mi się, że ulega najmniejszym suczką jakie z nią przebywały, no w skrócie straszna biedula. Decyzję, że trzeba ją stamtąd wyciągnąć podjęliśmy już wcześniej z innymi wolontariuszami, my się zgodziliśmy zostać jej domem tymczasowym, bo chcieliśmy właśnie jakąś łagodną suczkę do towarzystwa naszemu owczarkowi, żeby też się trochę uspokoił (chodzi o zachowanie, nie popędy, oboje są wysterylizowani/kastrowani,żeby nie było niedomówień ). Sprawa miała zostać inaczej rozegrana, ale nagłe wydarzenia zmusiły nas przyśpieszyć tok wydarzeń i zabraliśmy ją z dnia na dzień, więc jest u nas od 9 lipca. Początki były bardzo ciężkie, była przerażona, wystraszona, spanikowana, nie było szans jej wyprowadzić po schodach, nie było szans zapiąć ją w obroże i smycz (widocznie ktoś ja strasznie bił bo na sam widok czegoś w ręce kuliła się ze strachu, zdarzało się jej popuszczać), przerażała ją też trawa, uciekała na beton, drogę. Od tego czasu jest już dużo lepiej, ma na stałe ubrane szelki i sama podchodzi do drzwi jak mamy wychodzić, zaliczyła parę spacerów. Natomiast problemy są takie. Sika w domu w jedno miejsce. Cały czas była spokojna, powoli się do nas przyzwyczaja, sama podchodzi do głaskania, zmartwiła mnie wczorajsza sytuacja - nasz owczar przyniósł jej sznurek, potem chciała się z nią pobawić i podszedł zachęcił do zabawy i chciał chwycić ten sznurek a ona na niego naskoczyła, w sumie to było tylko warknięcie, ale trochę mnie to zdziwiło, ponieważ cały ten czas okazywała nam uległość z naszymi zwierzakami unikała kontaktu, tym bardziej, że nasz owczarek jest właśnie osobnikiem dominującym a mimo wszystko cały czas zachowywał się względem niej łagodnie, wręcz zachęcał ją do wszystkiego bo to dzięki niemu zaczęła chodzić po schodach i na spacery, dalszy rozwój sytuacji jest taki, że ja zareagowałam i krzyknęłam w ich stronę, nie wiem czy nie był to błąd, bo potem się rozeszli ona poszła położyć się na korytarzu, po jakim czasie Lava do niej podszedł i znowu na niego burknęła - druga sprawa to to, że próbowałam już wszystkiego a ona w zasadzie nic nie je, nie wiem czy to ma związek, ale zauważyłam, że jak jej coś daję do zjedzenie to bierze językiem, praktycznie nic nie gryzie, ząbki ma całe, suchej karmy nie je, rozmoczonej prawie na papkę też nie, gotowanego raz spróbowała i też koniec, dziś wpadłam na artykuł, że husky bardzo mało je... - trzecia sprawa to, że wydaje się być zbyt zainteresowana kotami, ale to kontroluję nie pozwalam jej na zbyt bliski kontakt, wolę z góry ustalić pewne granice W zasadzie prosiła bym o porady osób, które znają się na temacie właśnie odnośnie zachowania, głównie naszego na co mamy zwracać uwagę a na co im pozwalać. Aha jeszcze jedno dotyczy wychodzenia - jak na razie robiliśmy tak, że wychodzimy z nimi razem wcześnie rano i wieczór z tego względu, że narzeczony pracuje, a ja nie dam rady z nimi wyjść jednocześnie ( nasz owczar strasznie ciągnie i lubi się wyrywać ze smyczy, nasiliło się to od kiedy mała jest u nas, bo od miesiąca chodzimy z nim na szkolenie i sami się bardzo przykładaliśmy i były duże postępy, ale teraz znowu jest problem), stąd takie pytanie czy jest możliwość, żebym wychodziła to z jednym to z drugim ? Boję się reakcji jak w schronisku, że któryś pies poczuję się pokrzywdzony i rzuci się na drugiego... Chętnie posłucham rad osób bardziej doświadczonych :) Quote
gryf80 Posted July 14, 2014 Posted July 14, 2014 piszesz że pies prawie nic nie je od kilku dni?może jest chory.. Quote
Alexis_87 Posted July 14, 2014 Author Posted July 14, 2014 Była przebadana, więc raczej nie jest chora, nawet na taką nie wygląda. Nic nie je to za dużo powiedziane, nie je normalnie, karmie ją z ręki i parę kęsków weźmie a potem odchodzi i już nic a nic nie tknie, nawet jak podchodzę i dalej próbuję jej dawać. Quote
Ryss Posted July 26, 2014 Posted July 26, 2014 [quote name='Alexis_87'] Otóż stało się jak się stało i od środy staliśmy się 'domem tymczasowym' dla pewnej suczki ze schroniska. Wygląda mi na mieszankę owczarka niemieckiego z huskym, oceniona została na rok, ale wydaję mi się, że ma więcej latek. Warunki u nas nie są do końca idealne - wynajmujemy mieszkanie z narzeczonym na 4,5 piętrze, mamy swojego psa owczarka niemieckiego, który niestety jest dość nieokrzesany, dwa koty własne, dwa malutkie koteczki na tymczasie[/QUOTE] No, "warunki u nas nie są do końca idealne", to delikatnie powiedziane. Mówiąc bez ogródek - to nie są warunki na "tymczas" dla dużego psa po przejściach. Ale na zasadzie wyboru mniejszego zła, niech już będzie. Bo poza warunkami bytowymi, psu potrzebne jest jeszcze ludzkie serce, a to akurat mu dajecie. [quote name='Alexis_87'] Natomiast problemy są takie. Sika w domu w jedno miejsce. [/QUOTE] To jest syndrom psa kojcowego, czy łańcuchowego: człowiek nie dał mu możliwości życia po ludzku, czyli po psiemu i pies się pogodził z tą nienormalną dla psa sytuacją - koniecznością załatwiania się tam, gdzie mieszka.Teraz tylko postępowanie jak ze szczeniakiem, przywróci psu godność: ciągłe, uważne obserwowanie suki i wyprowadzania jej, gdy tylko zabiera się do kucania. Ale w Waszych warunkach życiowych jest to praktycznie niewykonalne, stąd pozostaje tylko pogodzenie się z tym i liczenie, że z czasem suka sama załapie, że już nie musi w domu tego robić. [quote name='Alexis_87'] nasz owczar przyniósł jej sznurek, potem chciała się z nią pobawić i podszedł zachęcił do zabawy i chciał chwycić ten sznurek a ona na niego naskoczyła, w sumie to było tylko warknięcie, ale trochę mnie to zdziwiło, ponieważ cały ten czas okazywała nam uległość z naszymi zwierzakami unikała kontaktu, tym bardziej, że nasz owczarek jest właśnie osobnikiem dominującym a mimo wszystko cały czas zachowywał się względem niej łagodnie, wręcz zachęcał ją do wszystkiego bo to dzięki niemu zaczęła chodzić po schodach i na spacery, dalszy rozwój sytuacji jest taki, że ja zareagowałam i krzyknęłamw ich stronę, nie wiem czy nie był to błąd, bo potem się rozeszli ona poszła położyć się na korytarzu, po jakim czasie Lava do niej podszedł i znowu na niego burknęła[/QUOTE] No błąd, że się wtrącasz w takie normalne psie życie. Widać, że nie miałaś nigdy dwóch psów razem i zwykłe psie "nie mam ochoty na zabawę, daj mi święty spokój" odbierasz po ludzku, jako awanturę. A gdyby nawet, to daj im możliwość wytłumaczenia po psiemu reguł wzajemnych relacji, nawet gdyby zęby poszły w ruch. Nic strasznego się nie stanie, a pies-rezydent szybko się nauczy, co i kiedy można z panienką. To, że pies był dominantem w domu (tylko nie wiem wobec kogo - wobec was?), nie znaczy, że tak pozostanie. Suki nie takich gierojów potrafią ustawić na baczność. Ale to też jest normalne. Nie wtrącać się w proces ustalania psiej hierarchii, nie rozpaczać, że on taki biedny, a ona taka wredna. I będzie dobrze. [quote name='Alexis_87'] druga sprawa to to, że próbowałam już wszystkiego a ona w zasadzie nic nie je, nie wiem czy to ma związek, ale zauważyłam, że jak jej coś daję do zjedzenie to bierze językiem, praktycznie nic nie gryzie, ząbki ma całe, suchej karmy nie je, rozmoczonej prawie na papkę też nie, gotowanego raz spróbowała i też koniec [/QUOTE] To jest suka po przejściach, tak naprawdę nic o niej nie wiesz. Nie wiesz w jakich warunkach żyła, czym ją karmiono. I jeszcze ten gigantyczny stres związany ze zmianą warunków życiowych. Więc daj jej znowu trochę czasu na przystosowanie się i do nowego jedzenia. Spróbuj z tzw. batonami dla psów, ale z batonami ze sklepów mięsnych, nie z supermarketów. Kosztują mało (ok. 3,50 zł za kilogram), a potrafią czasem zdziałać cuda z niejadkami. Tak było ongiś z moim niejadkiem, z którym wszystkiego próbowałem - od jedzenia domowego i BARF-u, po rozmaite suche wynalazki i puszki. I nic, jak nie chciał jeść, tak nie chciał. Aż stał się cud, kiedy pies znalazł w czasie jakiejś wizyty u zaprzyjaźnionego kolegi miskę z niedojedzonym batonem. Połknął jedzenie w mgnieniu oka, a potem w domu już się nie mógł doczekać na batonowy posiłek. Jasne, że do takich batonów szynki nie dają, ale nawet jeśli są tam odpady mięsne (a są, bo po wyglądzie, zapach i smaku, a co, widać), to jednak mięsne, a nie soja i kukurydza jak w suchym i mokrym z pyszki. [quote name='Alexis_87'] trzecia sprawa to, że wydaje się być zbyt zainteresowana kotami, ale to kontroluję nie pozwalam jej na zbyt bliski kontakt, wolę z góry ustalić pewne granice[/QUOTE] Daj suce i kotom trochę czasu na zaznajomienie się - na początek pod kontrolą, a nawet się nie obejrzysz, jak suka straci zainteresowanie kotami i będzie traktowała je tak, jak traktuje je pies-rezydent - jak zwykłych domowników, mało ciekawych dla psa. [quote name='Alexis_87'] Aha jeszcze jedno dotyczy wychodzenia - jak na razie robiliśmy tak, że wychodzimy z nimi razem wcześnie rano i wieczór z tego względu, że narzeczony pracuje, a ja nie dam rady z nimi wyjść jednocześnie ( nasz owczar strasznie ciągnie i lubi się wyrywać ze smyczy, nasiliło się to od kiedy mała jest u nas, bo od miesiąca chodzimy z nim na szkolenie i sami się bardzo przykładaliśmy i były duże postępy, ale teraz znowu jest problem), stąd takie pytanie czy jest możliwość, żebym wychodziła to z jednym to z drugim ? Boję się reakcji jak w schronisku, że któryś pies poczuję się pokrzywdzony i rzuci się na drugiego...[/QUOTE] O, przepraszam, jeśli Ty nie pracujesz, to jednak możesz popracować nad suką w kwestii sikania w domu, o czym pisałem wyżej. A wracając do ostatniego pytania - nie ma znaczenia, czy będziesz wychodziła z psami razem, czy osobno. Jeśli masz takie problemy z własnym psem, to w zasadzi wyjścia nie masz. Ale radziłbym popracować nad psem w domu, a nie chodzić na szkolenia. Co to znaczy, że pies ciągnie Cię na smyczy? To da się absolutnie szybko i skutecznie wyeliminować samemu. Nie chce mi się pisać o rzeczach podstawowych, więc rzuć w Google hasło "pies ciągnie na smyczy", a otrzymasz odpowiedź, jak z tym walczyć. Ale nawet bez pytania kup psu taki "kantar" wzorowany na końskim - ma zaczep na smycz umieszczony u dołu pyska (to się nazywa chyba "stoper"), a pies od razu przestanie ciągnąć. I nie bój się aż tak tego "rzucania", bo jeśli nawet, to pokotłują się przez chwilę i nic się nikomu nie stanie. Tak jest zwykle z wszystkimi awanturami dwóch o równej sile psów - więcej strachu (dla właściciela), niż realnego zagrożenia. Ot, psie życie. ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.