Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Bardzo dziękuję :)
Oby mu się poszczęściło :thumbs: Już śledzę tamten wątek.

 

Muszę się zorientować ile kosztuje ogłoszenie w naszej lokalnej gazecie bo faktycznie większe szanse ma w ten sposób zamiast być jednym z tysiąca :roll: Z wiadomych przyczyn jeszcze tego nie sprawdziłem, a miałem sprawdzić na początku miesiąca...

 

Charlie, no co ty?!?

nie dość, że Maciek i my zestresowani, jeszcze Aresa gnębisz?

nieładnie, oj nieładnie ....

Dobrze, że na stresie się kończy :roll:

Nie chcę jakoś demonizować Charliego bo on jakoś nie rzuca się na Aresa itp, ale samą swoją obecnością, pokazywaniem kto jest ważniejszy i godniejszy głasków, czasem wyszczerzeniem się do niego, powoduje, że Ares woli odejść gdzieś na bok :shake:

 

Maciek, to co? Ogłaszać Charliego na Lubelszczyznę lub Dolny Śląsk?

Dziękuję Ci, ale może jeszcze poczekajmy. Nie jestem zwolennikiem adopcji na drugi koniec Polski, a Charlie to chyba nie jest jeszcze tak beznadziejny przypadek. Zobaczymy co załatwię w redakcji.

 

A dzisiaj, dzięki "Mój Pies" miałem pierwszy telefon!!! :) Pan dzwonił z woj. Pomorskiego. Niby wszystko fajnie, miła rozmowa, dom z ogrodem, ogrodzenie, spacery po lesie i nad rzekę, ale podświadomie coś mi nie grało. Pan wydawał się być w dość zaawansowanym wieku, kiedy pytałem gdzie będzie mieszkał Charlie to jakoś tak się wyraził, że jeśli jest mały to w domu bo inaczej to by mieszkał na zewnątrz. Jakoś tak...

Boję się by nie była to rodzina traktująca psa jak to kiedyś na wsiach. Z resztą aż tak to się nie zmieniło.

Może to już ja wymyślam i żaden dom nie spełnia moich wymagań :roll:

W każdym razie, pan zniechęcony odległością powiedział, że musi to przemyśleć i jeszcze się odezwie jakby co. Powiedziałem mu wcześniej, że istnieje możliwość dowozu za zwrot kosztów to nie wydawało się to być dla niego problemem. Zobaczymy...

Posted

Ale numer- do mnie o Korę dzwonił ten sam Pan.

Był zawiedziony, że Kora nie jest młodsza, bo chciałby żeby bawiła się piłeczką z dziećmi a skoro ma 7 lat to nie da rady......

Mnie nawet nie zapytał gdzie Kora mieszka...

Posted

Ale numer- do mnie o Korę dzwonił ten sam Pan.

Był zawiedziony, że Kora nie jest młodsza, bo chciałby żeby bawiła się piłeczką z dziećmi a skoro ma 7 lat to nie da rady......

Mnie nawet nie zapytał gdzie Kora mieszka...

Dobre :lol:

Tak też myślałem, że ma do wyboru kilka psów i musi się namyślić.

I co o nim sądzisz na podstawie rozmowy? :)

Posted

Nie sądzę, żeby Pan się zgodził na wizytę przedadopcyjną i podpisanie umowy...

Pan szuka psa idealnego dla siebie i sądzę, że już do nas nie zadzwoni. Mam wrażenie, że żaden z psów nie sprosta Jego wymaganiom

Posted

Ja mówiłem, że ktoś by zrobił wizytę przedadopcyjną i mówił, że rozumie. 

Jednak też nie wydaje mi się by jeszcze zadzwonił, choćby z powodu odległości.

Mówił, że się odezwie, ale jeśli Charlie zostanie adoptowany w międzyczasie to prosi o sms'a. Ciekawe jak długo ma w planach się zastanawiać czy go adoptuje czy nie ;)

I trzeba czekać od początku :roll:

Posted

Zdjęcia Charliego piękne,do ogłoszeń wprost wymarzone.

POdkreślaj wszędzie,ze jest piękny,młody i mały,no

i pojętny(przecież jest).

Martwi mnie,że dokucza Areskowi,z doświadczenia wiem,że starsze

psy bardzo takie traktowanie przeżywają,może czują sie jeszcze słabsze aniżeli są,

stresują się tą sytuacją.

Spróbuj ogłosić łobuziaka na Dolny Śląsk i strofuj go porządnie,jak

zauważysz niestosowne zachowanie względem Aresa.

A pan pytający o piesa,jakoś mnie nie przekonuje.

Posted

Ja mówiłem, że ktoś by zrobił wizytę przedadopcyjną i mówił, że rozumie. 

Jednak też nie wydaje mi się by jeszcze zadzwonił, choćby z powodu odległości.

Mówił, że się odezwie, ale jeśli Charlie zostanie adoptowany w międzyczasie to prosi o sms'a. Ciekawe jak długo ma w planach się zastanawiać czy go adoptuje czy nie ;)

I trzeba czekać od początku :roll:

 

Mnie też zapewniał, że rozumie ale jakoś mnie to nie przekonało bo od chwili gdy wspomniałam o wizycie i umowie- szybko chciał zakończyć rozmowę...

Posted

Wtrącę swoje trzy grosze-nie brzmi mi dobrze ten facet. Nie twierdzę, że jest beznadziejny i momentalnie do odrzucenia, ale dla mnie ktoś, kto chce większego psa trzymać na zewnątrz, a małego w domu, nadaje się do uważnego obserwowania pod lupą. I to stwierdzenie, że nie będzie się piłeczką bawić 7 letni pies...

Posted
 

Zdjęcia Charliego piękne,do ogłoszeń wprost wymarzone.

POdkreślaj wszędzie,ze jest piękny,młody i mały,no

i pojętny(przecież jest).

Martwi mnie,że dokucza Areskowi,z doświadczenia wiem,że starsze

psy bardzo takie traktowanie przeżywają,może czują sie jeszcze słabsze aniżeli są,

stresują się tą sytuacją.

Spróbuj ogłosić łobuziaka na Dolny Śląsk i strofuj go porządnie,jak

zauważysz niestosowne zachowanie względem Aresa.

A pan pytający o piesa,jakoś mnie nie przekonuje.

Dziękuje za opinie o zdjęciach:)

 

Co do jego pojętności to jest wybiórcza ;) Co chce zrobić by mieć z tego korzyść to jakoś wykombinuje, ale skakania z łapkami na wszystkich to go od samego początku oduczyć nie mogę  :nonono2:

 

A dlaczego akurat na Dolny Śląsk? Tam idą jakoś lepiej adopcje? :hmmmm:

 

Strofowany był od samego początku i dlatego teraz kończy się na "cwaniactwie", a nie dochodzi już do zwyczajnych napaści z zębami na Aresa.

 

Chyba nikt tutaj tego pana nie polubił ;)

 

Mnie też zapewniał, że rozumie ale jakoś mnie to nie przekonało bo od chwili gdy wspomniałam o wizycie i umowie- szybko chciał zakończyć rozmowę...

To chyba już wszystko jasne :roll:

 

Wtrącę swoje trzy grosze-nie brzmi mi dobrze ten facet. Nie twierdzę, że jest beznadziejny i momentalnie do odrzucenia, ale dla mnie ktoś, kto chce większego psa trzymać na zewnątrz, a małego w domu, nadaje się do uważnego obserwowania pod lupą. I to stwierdzenie, że nie będzie się piłeczką bawić 7 letni pies...

W skrócie mówiąc, zdaje się, że dzieli psy na stworzone do pilnowania oraz stworzone do bycia dziecięcą zabawką :lmaa:

Ciekawe tylko jak się dziecku znudzi rzucanie piłeczki... "Zabawka" stanie się pilnująca? :shake:

Posted

Niedzielnie pozdrawiam  ;)

Czytam cały czas co się u Was dzieje jak również rady cioć a, że nie mam nic mądrzejszego do powiedzenie więc się nie odzywam tylko trzymam kciuki za TEN właściwy telefon :)

Posted

Mnie też zapewniał, że rozumie ale jakoś mnie to nie przekonało bo od chwili gdy wspomniałam o wizycie i umowie- szybko chciał zakończyć rozmowę...

 

licznik bije, nie ? ;)

 

Charlie, Charlie Twój dom tam gdzie trza, ino poczekać trzeba :)

 

Serdeczności dla Stada i Was :)

Posted
 

W skrócie mówiąc, zdaje się, że dzieli psy na stworzone do pilnowania oraz stworzone do bycia dziecięcą zabawką :lmaa:

Ciekawe tylko jak się dziecku znudzi rzucanie piłeczki... "Zabawka" stanie się pilnująca? :shake:

 

 

Jak się dziecku znudzi to zawsze można wyrzucić:(

Na pewno to nie ta bajka, którą nam chodzi, czyli o dom, w którym pies nie jest "do czegoś: tylko się go po prostu kocha i jest członkiem rodziny.

Posted

jak już na początku są jakieś wątpliwości to nie ma co czekać na telefon od Pana

ja takich telefonów mam kilka dziennie, wypytują, zawracają głowę a potem - to jeszcze zadzwonią/napiszą...i cicho, a najgorzej jak się umówią na godzinę i nie przyjadą, bez powiadomienia

niestety rzadziej zdarzają się te konkretne, nawet jeśli nie kończą się adopcją, 

 

trzymam kciuki, znajdzie się jeszcze ta odpowiednia rodzina! na pewno!

Posted

Niedzielnie pozdrawiam  

A ja wtorkowo:)

 

Serdeczności dla Stada i Was

Dziękujemy i wzajemnie:)

 

No, no- dobrze że sms-a nie wysłał z prośbą o telefon

Mógł sygnał puścić żebyś oddzwoniła ;)

 

Jak się dziecku znudzi to zawsze można wyrzucić

Na pewno to nie ta bajka, którą nam chodzi, czyli o dom, w którym pies nie jest "do czegoś: tylko się go po prostu kocha i jest członkiem rodziny.

Czyli trzeba czekać dalej :roll:

On się nadaje dla starszych osób bo aż taki szalony nie jest, ale też nie chciałbym by przeżył swoje pańciostwo bo ewentualne dzieci mogą nie mieć ochoty na taki spadek :nonono2:

 

jak już na początku są jakieś wątpliwości to nie ma co czekać na telefon od Pana

ja takich telefonów mam kilka dziennie, wypytują, zawracają głowę a potem - to jeszcze zadzwonią/napiszą...i cicho, a najgorzej jak się umówią na godzinę i nie przyjadą, bez powiadomienia

niestety rzadziej zdarzają się te konkretne, nawet jeśli nie kończą się adopcją, 

 

trzymam kciuki, znajdzie się jeszcze ta odpowiednia rodzina! na pewno!

Masz kilka telefonów dziennie? No ładnie! Ja się nastresuję na cały dzień już w trakcie jednego telefonu o zwierzaka. Nie to żeby mnie jakoś ludzie wybitnie denerwowali, ale trzeba tu jakąś opinię sobie wyrobić o rozmówcy :roll:

Fakt konkretów jest bardzo mało. Jak jest ktoś zbyt konkretny to też nie dobrze ;)

 

Witaj Charlie

Charlie też Cię wita:)

 

Do mnie też dzwoniła pani po Maksa - chyba po 90-tce, do budy, zdziwiona że młody pies może być po przeżyciach, a on ma przecież pilnować

I zgodziłaś się?:hmmmm:

Pani z tego pokolenia co to uważa, że pies nie ma uczuć. Dobrze, że Cię nie zapytała jak pies może być po przejściach skoro to zwierzę...

Co jest z tymi ludźmi? Ile pokoleń musi wymrzeć by to się zmieniło?

Posted

Coraz częściej przychodzi mi na myśl, że to nie od wieku zależy a od wiedzy, empatii, otwartości na nowe i chęci nauczenia się czegoś oraz umiejętności przyznawania komuś racji. Postawa "nie, bo nie" zamyka wszystkie drogi poznania.

Posted

Oczywiscie, że nie dałam jej psa.

Moja babcuia jest ze wsi, pies był na łańcuchu i sama naszego pcha na kanapę, więc faktycznie to nie od wieku zależy i może sie zmienic.

Posted
 

Coraz częściej przychodzi mi na myśl, że to nie od wieku zależy a od wiedzy, empatii, otwartości na nowe i chęci nauczenia się czegoś oraz umiejętności przyznawania komuś racji. Postawa "nie, bo nie" zamyka wszystkie drogi poznania.

 

 

Oczywiscie, że nie dałam jej psa.

Moja babcuia jest ze wsi, pies był na łańcuchu i sama naszego pcha na kanapę, więc faktycznie to nie od wieku zależy i może sie zmienic.

 

 

Oczywiście nie chodziło mi o generalizowanie. Miałem na myśli to, że w dzisiejszych czasach jednak jest lepsza edukacja w tym temacie. W szkole, necie itd. Kiedyś albo się coś wyniosło z domu albo gdzieś po znajomych.

Np moi dziadkowie mieszkali na wsi i życie psa nie przedstawiało w sumie dla nich żadnej wartości. Wartość miała jedynie umiejętność pilnowania. Na pewno nie postępowali tak dla przyjemności, a jedynie z braku wiedzy, że pies to czująca istota posiadająca swoje potrzeby.

Jeśli ktoś jest wrażliwy, a nie siedzi w temacie psów to jeszcze da się go uświadomić, ale jak już ktoś jest zatwardziały to na nic nasze starania. Im ktoś młodszy tym jednak łatwiej go przekonać, że pies to nie przedmiot, chociaż w każdym wieku zdarzają się zwyrodnialcy.

To też zależy od ogólnej kultury w otoczeniu. Im więcej ludzi dobrze traktuje zwierzęta tym łatwiej zmienić się na lepsze. Wydaje mi się, że w Polsce zmienia się na lepsze chociaż daleka droga przed nami.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...