jborowy Posted May 20, 2004 Posted May 20, 2004 No cóż, to są niedogodności związane z trzymaniem psa w mieszkaniu. Moje psiory tylko śpią i są głaskane w domu resztę dnia spędzają "zamknięte" w ogrodzie. Tam sobie robią banki ziemne kości i innych smakołyków. Trochę to miesza mi możliwość obserwowania co i jak psy jedzą, ale jest to dla nich bardziej naturalne i dobrze im z tym. Zarcie podstawowe dostają w miskach i tu dokładnie obserwuję co i ile który zjadł. Natomiast kości traktuję jako dodatek, staram się dawać im je w niewielkich ilościach tak aby zjadły od razu. Rzadko to się udaje i przewaznie psy kości zakopują i tu już tracę kontrolę, który i ile zjadł. Quote
Aga Posted May 20, 2004 Posted May 20, 2004 Aga Twój psiak prawdopodobnie nie gryzie kości tylko je połyka w całości, dlatego je zwraca. Musisz mu dawać kości bardzo duże aby nie mogł ich połknąć tylko musiał skrobać zebami. Nie nie, kości to na pewno w całości nie połyka bo tak małych nigdy nie dostawała, dawałam jej duże celęce, które i tak w końcu rozkruszała na kawałki wielkości pół na pół cm i taike połykała, no a potem je zwracała... Po prostu zrezygnowałam z kości naturalnych bo potem psica mi się męczy ze 3 dni, teraz czasem dodaje jej do żarełka zmielone drobiowe, coby troche szpiku zasmakowała :roll: Quote
PIKA Posted May 20, 2004 Posted May 20, 2004 Nie wiem, ile w tym prawdy, ale podobno w pewnym wieku psa (jakim? :niewiem: ) kości należy odstawić Moja do 2 roku życia problemów nie miała, jak się tylko takowe pojawiły, kości poszły w kąt. Jborowy, uważasz, że pies w mieszkaniu nie ma możliwości „zakopania” czegokolwiek? :lol: To cie rozczaruje, nie tylko ogródek się do tego nadaje :wink: Zreszta moja to i tak ma małe tendencje do zakopywania żarcia. Na wierzchu wszystko zostawia bo się nie boi, że ktos jej zabierze :wink: I ja jak dawałam psu kości to zawsze duuuuuuuuże coby na raz nie były , ale wcześniej, czy później, tak jak pies Agi, sucz je rozgryzała :roll Quote
BeataG Posted May 20, 2004 Posted May 20, 2004 U mnie kości nie wchodzą w rachubę. Mniejsze Emil połyka w całości (tzn. raz połknął i więcej nie próbowałam), większe owszem gryzie (co zajmuje mu raptem kilka minut), ale po jednych i drugich biegunka murowana. A ponieważ on i tak reaguje rozwolnieniem np. na każdy stres, to dokładać mu nie zamierzam. A dlaczego nie gotuję? Cóż, Emil jest "żerny" zjadłby wszystko i jeszcze trochę, więc za diabła nie wiedziałabym, ile tego gotowanego mam dawać, żeby nie było za mało ani za dużo. A na karmie jest napisane, jaka jest dzienna dawka dla psa o określonej wadze. I tak mu daję trochę więcej, bo ta norma to leci do miski, ale sporo karmy wychodzi w charakterze "pomocy naukowych". :D Quote
jborowy Posted May 20, 2004 Posted May 20, 2004 Zawsze powtarzam, że z niczym nie należy przesadzać. jeżeli tu mówimy o dawaniu kości psom, to ja mam na myśli kości jako dodatek, ciekawostka, urozmaicenie a nie jako karma podstawowa. Chowanie kości w mieszkaniu to jednak co innego niż w ogródku. W mieszkaniu kość po paru dniach sama znajdziesz i wyrzucisz bo śmierdzi, a w ogródku kość poleży w ziemi dwa tygodnie, piesio sobie ją odkopie i ze smakiem zje, a ty nawet o tym nie wiesz. Moja wstawka o kosciach absolutnie nie miała zachęcić do dawania psom kości "na silę". Każdy pies reaguje na karmę indywidualnie i własnie po to my jesteśmy aby obserwować i wyciągać wnioski. Myslę, że im bardziej rasa psa jest oddalona od psów i bardziej zblizona do ludzi tym więcej anomalii i wtedy jest potrzebne indywidualne podejście do każdej rasy a nawet do każdego psa oddzielnie. Ja świadomie mam psy bardzo psie (welsh terriery) i nie mam żadnych problemów z żywieniem, chorobami wrodzonymi, alergiami i innymi sprawami związanymi z cywilizacją ludzką. Quote
PIKA Posted May 20, 2004 Posted May 20, 2004 Jborowy, ja tez mam bardzo „psiego” psa – kundla zwykłego, :lol: :lol: I kości nigdy nie były jej podstawowym pozywnieniem, tylko dodatkiem :lol: Ale ciekawostka jest, że nawet jak jesteśmy na działce na wakacjach to sucz, tez nigdy żarełka nie zakopywała w ogródku. Cos mogło się walać miedzy kwiatkami, ale to nie było zakopane. :roll: Quote
Aga Posted May 20, 2004 Posted May 20, 2004 No a ja co mam powiedzieć, moja psica była zdana na siebie w tym świecie bo była bezdomna, nie wiem jak wtedy sobie radziła, ale pewnie musiała się posłużyć swoim wilczym pochodzeniem żeby przeżyć, więc chyba jest bardziej psia niż ludzka. No a teraz cóż, żołądeczek ma bardzo delikatny. A kość też była tylko niecodzinnym przysmakiem. Quote
jborowy Posted May 20, 2004 Posted May 20, 2004 No i w porządku, jeżeli wasze psy nie tolerują kości to im ich nie dawajcie. Pies swój rozum ma i jak czegoś nie chce to widocznie są powody. Quote
ciacho Posted May 20, 2004 Posted May 20, 2004 jeżeli chodzi o nietrawienie całych ziaren to przekonałam się o tym jak mój żarłok podkradł i skonsumował całe opakowanie ziarna dla świnki morskiej - przez 2 dni kupki były ziarniste Quote
BeataG Posted May 20, 2004 Posted May 20, 2004 No i w porządku, jeżeli wasze psy nie tolerują kości to im ich nie dawajcie. Pies swój rozum ma i jak czegoś nie chce to widocznie są powody. Widzisz, tylko problem polega na tym, że on chce i to jak! :D A potem to odchorowuje. :( Więc muszę uważać, żeby gdzieś nie wygrzebał (u mnie w parku kości się często walają, swoją drogą ludzie są naprawdę bezmyślni) albo, żeby go ktoś nie "poczęstował" (bo i tacy się zdarzają). Na szczęście główny przysmak, za który Emil dałby się pokroić - czyli jogurt, jak najbardziej mu służy. :) Quote
jborowy Posted May 20, 2004 Posted May 20, 2004 BeataG Napisz jakiego masz psa (wielkośc) i w jakim jest wieku. To co piszesz to jest bardzo dziwne, może tu chodzi o inne sprawy niż tylko jedzenie kości. Quote
BeataG Posted May 20, 2004 Posted May 20, 2004 No, piesek sporawy - mix ONa z dogiem niemieckim. Ma prawdopodobnie niecałe 2 lata (dokładnie tego nie wie nikt, bo to psina ze schroniska). Z tymi kośćmi to były raptem 2 podejścia - raz połknął w całości, drugi raz (kilka dni temu) pogryzł i właśnie udało mi się go wyciągnąć z biegunki. Trzeci raz nie zamierzam próbować, pies musi się obejść bez kości i koniec. Dlaczego dziwne? Chodzi Ci o to, że pies je coś, co mu nie służy? Emil jest totalnym odkurzaczem, pewnie nawet truciznę by zjadł. Lekarstwa np. łapie w locie, nie muszę się wysilać, żeby mu tabletki "opakowywać" w coś smakowitego. To jest syndrom schroniskowy - zawrtość miski znika w pół minuty, a jak mu daję nagrody, to muszę uważać, żeby razem z moją ręką ich nie wziął. :D Oczywiście są rzeczy, które lubi bardziej od innych (do takich należy jogurt i aktualna karma, czyli czarna Nutra Nuggets), ale ten pies zje absolutnie wszystko, co jadalne. Dlatego pierwszą rzeczą, której go nauczyłam, było, że śmietnik i to, co na ziemi w parku, jest "fe". Quote
Mokka Posted May 20, 2004 Posted May 20, 2004 Dlaczego dziwne? Chodzi Ci o to, że pies je coś, co mu nie służy? Emil jest totalnym odkurzaczem, pewnie nawet truciznę by zjadł. Lekarstwa np. łapie w locie, nie muszę się wysilać, żeby mu tabletki "opakowywać" w coś smakowitego. To jest syndrom schroniskowy - zawrtość miski znika w pół minuty, a jak mu daję nagrody, to muszę uważać, żeby razem z moją ręką ich nie wziął. :D Oczywiście są rzeczy, które lubi bardziej od innych (do takich należy jogurt i aktualna karma, czyli czarna Nutra Nuggets), ale ten pies zje absolutnie wszystko, co jadalne. BeataG Czy Ty nie masz jakiejś mutacji mojego Leona? :wink: Z tą tylko drobną różnicą, że Leon je również rzeczy niejadalne, co już raz zakończyło się operacją. :-? Quote
PIKA Posted May 20, 2004 Posted May 20, 2004 Moja też wcinała rzeczy niejadalne :roll: Dorwała mi się kiedyś do pudełeczka z biżuterią i potem kilku drobnych rzeczy brakowało :o - obyło się bez operacji na szczęście :roll: A powiedzcie po co psu do szczęścia chusteczki higieniczne? Jakież to są w nich składniki odżywcze potrzebne psu ? :roll: Quote
nice_girl Posted May 20, 2004 Posted May 20, 2004 a moja to jest taka , ze idzie do łazienki i kradnie papier toaletowy :o :o czesc trafia do żołądka, a częsc wala sie po całym domu :evil: Quote
Mokka Posted May 20, 2004 Posted May 20, 2004 Moja też wcinała rzeczy niejadalne :roll: Dorwała mi się kiedyś do pudełeczka z biżuterią i potem kilku drobnych rzeczy brakowało :o - obyło się bez operacji na szczęście :roll: A powiedzcie po co psu do szczęścia chusteczki higieniczne? Jakież to są w nich składniki odżywcze potrzebne psu ? :roll: O, przepraszam, moja pani. Czy Ty używasz rzeczonych chusteczek dla ich składników odżywczych? :o Quote
BeataG Posted May 20, 2004 Posted May 20, 2004 Celuloza skarbie, widać pies potrzebuje błonnika. :D Mokka, mój jakoś niejadalnych na szczęście nie próbuje. Ostatnio wprawdzie zainteresował się pustym pudełkiem po herbacie, ale to pewnie dlatego, że ta herbata stała dłuższy czas koło czekoladek. :D Quote
PIKA Posted May 20, 2004 Posted May 20, 2004 O, przepraszam, moja pani. Czy Ty używasz rzeczonych chusteczek dla ich składników odżywczych? :o Ja nie, przecież ja ich nie jem :o ale pies, według przedstawionej tu teorii, widocznie tak :roll: Tylko zaznaczam, pies w nie smarka, tylko je wcina :lol: Celuloza skarbie, widać pies potrzebuje błonnika. :D przecież dostaje, ja jej nawet ugotowane ziemniaczki czasem daje :roll: Kłopotów z wypróżnianiem nie ma Aha, zapomniałam dodać, że „czystych” chusteczek nie rusza, w domu na podłodze położę i nie weźmie, najlepiej jej idą takie „zużyte” na dworzu :-? Może w tych „dodatkach” do chusteczki coś wartościowego jest :lol: Quote
nice_girl Posted May 20, 2004 Posted May 20, 2004 a papier to chyba czysta celuloza.A celuloza nie rozpuszcza się w rozpuszczalnikach organicznych, wiec nie może zostać strawiona przez organizm psa :niewiem: Quote
argo Posted May 20, 2004 Posted May 20, 2004 Sprawdza się stara prawda, że swojego psa trzeba znać 'na wylot'. Argo po cielecej kości z głowkami ma lekkie zaparcie i muszę dawać - profilaktycznie - suszone śliwki i wątróbkę. Bez problemu trawi szyje indora. To jest teraz jego przysmakiem. Zwykle raz, dwa razy w tygodniu ma swój deserek. :wink: A propos :) Uwielbia szpik z kości. Jeśli tylko mam okazję to proszę sprzedawcę, aby mi przeciął kośc cielecą tak aby główki były odzielnie. Główki dostaje do 'wszamania' a ze środkowej części wybieram łyżeczką szpik. :lol: :wink: W ten sposób rozwiazałem problem trudności w trawieniu, przez Argo, kości cielęcej z chęcia dostarczenia psicy SZPIKU czyli mnóstwa witaminek i mikroelementów. :) Quote
isacz Posted May 20, 2004 Posted May 20, 2004 U.A dlaczego nie gotuję? Cóż, Emil jest "żerny" zjadłby wszystko i jeszcze trochę, więc za diabła nie wiedziałabym, ile tego gotowanego mam dawać, żeby nie było za mało ani za dużo. A na karmie jest napisane, jaka jest dzienna dawka dla psa o określonej wadze. I tak mu daję trochę więcej, bo ta norma to leci do miski, ale sporo karmy wychodzi w charakterze "pomocy naukowych". :D Wlasciwa ilosc normalnego zarcia to okolo 2% wagi pieska, oczywiscie sa odstepstwa na plus lub minus jak od kazdej normy,ale na tym mozna sie wzorowac, moja wazy 32 kg dostaje okolo 500g jedzenia (300 do 400 gmiesa reszta jarzyny), i nadal jest troche za gruba. :x Quote
BeataG Posted May 20, 2004 Posted May 20, 2004 No to jednak wolę zostać przy karmie. Bo zważywszy, że Emil jest zdecydowanie za chudy i muszę go podtuczyć, to gotowanego musiałabym mu dawać ok. 1 kg dziennie, a takiej ilości jego żołądek mógłby nie wytrzymać. Skrętu żołądka obawiam się gorzej niż ognia i świadomie wybierałam karmę wysokoenergetyczną, której daje się najmniej (w moim przypadku 300 g dziennie do michy w dwóch "ratach" i ok. 100 g jako nagrody). Quote
PIKA Posted May 20, 2004 Posted May 20, 2004 Beatko, ale tego 1 kg żarełka nie musisz podawać na raz. Z reguły jest zasada, że rasy "duże" karmi sie 2 razy dziennie własnie po to by nie napychac psa. a sucha karma po popiciu wodą, "rosnie" w .żoładku więc jak dajesz cała dawke na raz to możesz wywołać ten sam niepożądany efekt Quote
BeataG Posted May 20, 2004 Posted May 20, 2004 Przecież wyraźnie napisałam, że daję w 2 ratach - po 150 g. A kilogram na 2 to byłoby po 500 g. Różnica jak dla mnie zbyt duża. Quote
jborowy Posted May 20, 2004 Posted May 20, 2004 BeataG Bardzo dziwna sprawa z tą Twoja psiurą. Mieszaniec, do tego po szkole życia (przed schroniskiem musiała nieźle dostać w d..) powinien wszystko trawić błyskawicznie i bez problemów. Jeżeli jeszcze byś kiedyś chciała zaeksperymentować z gnatami to może rób tak jak pisze Argo dawaj do jedzenia same główki a z rur wyjmuj szpik. Biorąc pod uwagę wielkość Twojego zwierza polecałbym kości wołowe. No własnie jakie kości mu szkodziły - czy nie dawałaś czasami wieprzowych??? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.