Sztona Posted June 25, 2007 Posted June 25, 2007 Samba, piesku.... leżysz teraz półtora metra pod ziemią, a tak niedawno leżałaś ze mną na trawie i lizałaś mnie po ręce. Wzięliśmy Cię ze schroniska, byłaś czarną kuleczką. Mały szczeniaczek, nie zbyt urodziwy, nie słuchający się, ale wdzięczny i kochający. Zastanawialiśmy się jak Cię nazwać. Samba powiedział tato i tak zostało. Pierwszą noc przespałaś u nas w małym mieszkanku, nie chciałaś spać w koszu, położyłaś się mi pod nogi. Byłaś prezentem urodzinowym. Dziadek tak się ucieszył. A ja kochałam Cię całym sercem, Był czas gdy się mnie bałaś, ale ja goniłam cię z miłości, chciałam być bliżej Ciebie. Uciekałaś przez furtkę i zwiedzałaś Wałbrzych. Goniliśmy Cię a Ty uciekałaś radośnie. Tak lubiłam wizyty u dziadka, bo wiedziałam, ze tam będziesz. Tak bardzo kochałam Twoje czarne futerko.... dwa lata temu dostałaś cukrzycy, nie było ratunku. Oślepłaś, ale wiedziałaś kiedy się zbliżałam i witałaś mnie swoim piskliwym szczekiem. Umierałaś wczoraj pod stołem na ogrodzie, ja zdawałam się rozumieć Twoje dwuletnie cierpienie. Tak przeraźliwie wyłaś te lata... Tak bardzo Cię bolało.... Dziadek miał Cie uśpić w tym tygodniu, żebyś nie cierpiała, ale nie zdążył. Zmarłaś podczas imprezy, na której byli wszyscy znajomi. U swojego pana, mojego dziadka, w piwnicy. Przeniósł Cię tam i czekał aż dokonasz swojej boleści. Nie mógł tego znieść. Płakał potem rozmawiając ze mną. Ja też płakałam. Ze szczęścia, bo już Cię nie boli. Już nie cierpisz. Będę tęskniła piesku. Już tęsknię Samba 1997-24.06.2007 odeszła za Tęczowy most Quote
szajbus Posted June 25, 2007 Posted June 25, 2007 Bardzo mi przykro z powody Samby. Moja siostra miała sunie chora na cukrzycę. Po 3 latach choroby straciła wzrok, ale nikt z odwiedzających nawet by się tego nie domyślił. Aza biegała i zachowywała sie tak jak zawsze. Cały czas brała insulinę i miała specjalnie dobraną dietę. Żyła mimo swego kalectwa i choroby jeszcze kilka lat aż sama zasnęła cichutko i bezboleśnie dwa lata temu. Nigdy nie wyglądała na cierpiącego psa. Była zawsze pogodna i oddana. Nie mnie osadzać kogokolwiek, ale ponieważ zawsze piszę wprost to co myślę powiem to teraz. Dziwi mnie postawa dziadka. Jak można było patrzeć na umierającego psa podczas imprezy, zanieść go do piwnicy i czekać,aż dokończy swojego żywota. Boże, nawet w niedzielę, święta itp. można znaleźć lekarza, tym bardziej, że z tego co piszesz pies cierpiał od dawna. Czy jesteś pewna, ze sunia została właściwie zdiagnozowana skoro miała takie ataki boleści? Nie zrozum mnie źle, nie osądzam twojego dziadka, ciebie, nikogo. Wczułam się w sytuacje i taka naszła mnie refleksja. Samba teraz jesteś szczęśliwa za TM, zwiedzasz najpiękniejsze zakątki tej wiecznej krainy. Quote
ma_ruda Posted June 26, 2007 Posted June 26, 2007 Współczuję Sztona Tobie i dziadkowi. Jak chyba wszyscy odwiedzający swoich psich przyjaciół tu za Tęczowym Mostem, wiem jak bardzo to boli. Wiem też jak trudno podjąc w porę tę decyzję, żeby przerwać cierpienie, wtedy gdy juz wiadomo, że przejście na tamtą stronę jest nieuchronne i bliskie. Sama nie miałam takiej odwagi. Wprawdzie nie miałam też czasu, żeby sie do tego przygotować- ja tę swiadomość, że już nie mogę inaczej pomóc miałam tylko dwa dni, ale nie jestem pewna, czy dwa lata to byłoby wystarczająco długo. Szajbus, mnie będzie łatwiej usprawiedliwić i zrozumieć, to co budzi Twoje wątpliwości, bo gdy odeszła moja Punia, oskarżałam siebie samą o podobne zaniechanie, jakie Ty zarzucasz dziadkowi Sztony. Mimo, ze nie wiedziałam prawie do końca o chorobie Puni, to wcześniej "wypierałam" wszystko to co mnie niepokoiło. Być może podobnie Sztona i jej dziadek tak bardzo obawiali sie rozstania z Sambą, że odrzucali te sygnały, które zapowiadały to co sie stało 24 czerwca? Może to dobrze, że te ostatnie godziny Samba spędziła blisko swojego pana i jego przyjaciół. Bo zrozumiałam, że dziadek Sztony towarzyszył suni do ostatniej minuty. Sztona, Samba już jest szczęsliwa, zdrowa i teraz zwiedza zielone łaki, tak jak kiedyś zwiedzała Wałbrzych. Ale dzięki Twoim wspomnieniom bedzię wciąz obecna tutaj. Quote
JanuszPLSzczecin Posted June 27, 2007 Posted June 27, 2007 Żegnaj Samba,biegaj sobie po łąkach krainy psiej szczęśliwości z moim Buddym i innymi przyjaciółmi które przeszły TM http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=66472&highlight=buddy+ga+bor Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.