Czekunia Posted December 28, 2014 Posted December 28, 2014 Ja tam nie wiem. Żadnego psa nie trzymałabym ani w kojcu ani na łańcuchu. Tj nie żebym coś miała do ludzi, którzy tak robią w odpowiednich warunkach ale sama nie widzę powodu trzymania psa poza domem. Nie chciałabym też nigdy żadnej rasy typowo podwórzowej, gdzie psu po prostu jest lepiej na świeżym powietrzu. Czasem ;p narzekam na brud i syf, bo psy na łapach przynoszą pół ogrodu i nie mówię - na lato nawet fajnie by było mieć kojec na zewnątrz, ale trzymania tam psa na stałe sobie nie wyobrażam. Posiadanie psa i trzymanie go na zewnątrz kłóci mi się z wizją posiadania psa w ogóle. Ja lubię go mieć przy sobie. Najlepiej w tym samym pokoju ;p Jamnik to nagina i najlepiej w tym samym łóżku xd Ja też nie mogłabym mieć żadnej rasy typowo podwórkowej, bo i tak na siłę zaciągałabym do domu :p... Jak moja kumpela studiowała w Wawie, a mieli już dom i psa w typie kaukaza, który uwielbiał przebywać na dworze, bardzo często podczas ich wyjazdów spałam u nich, żeby dopilnować stada (są jeszcze dwa laby i mały kundelek). Na siłę i różnymi podstępami zaciągałam go wieczorami do chaty, bo nie potrafiłam zasnąć, wiedząc, że on leży na dworze :p. Quote
Amber Posted December 28, 2014 Posted December 28, 2014 Ale z ciebie egoistka :\ . A gdzie potrzeby rasy? ;p Z dwojga złego lepiej psa zaciągać do domu niż go z niego wywalać ;) Ja lubię psy przylepy-dupowłazy, co bez pańcia odwołują wszelkie imprezy. Moje psy podwórkowe w taką pogodę są podwórkowe może 5 min., a potem zalegają tutaj i oglądają ze mną TV. Cortina ma taka minę, bo odkryłam jej kołdrę do zdjęcia. Wiem, ta zniewaga krwi wymaga ;p Quote
Majkowska Posted December 28, 2014 Posted December 28, 2014 Agutka a po co ktoś dbajacy o psa trzyma go na łańcuchu? Pit to chyba nie rasa nadająca się do trzymania na zewnątrz, obrony terenu i unieruchamiania w zimie... Też bym się oburzyła. Nawet widząc wszystkie inne pozytywy dobrego traktowania tego psa. Pies ma rarytas tam gdzie ma spełnione wszystkie warunki. A ciężko mu warunki spędzić nie będąc z nim. Obojętnie czy pies siedzi w kojcu czy na łańcuchu jak ruchu nie może wykonać a właścicieli zna tylko z widzenia więc obcym ucieknie. Dziś nawet takiego pieska widziałam - szłam z Waldem w pole i pan akuratnie go wypuścił z kojca , który był wielkości psa (czyli tylko obrót i tyle przestrzeni), dorosły facet nie był w stanie mu założyć obroży, zatrzymać go , opanować,a następnie wpadł w podziw jak to się dzieje że mój jest bez smyczy a jednak mi nie zwieje tylko idzie przy nodze no i się nie rzucił mimo że nie było pewne czy tamten nie przeforsuje siatki. Przedziwne to kiedy się pakuje 2 mies szczyla w kojec, i to jak to piesek z domieszką taką a nie inną,i siedzi sobie w minusowych temperaturach. Znajoma kupiła już któregoś z kolei psa stróżującego, leci to u nich od azjaty , podhalanów, ten jest jakiś pirenejski czy hiszpański, nie mogę po podanej nazwie zlokalizować co to będzie. Stróżujący ale jak do bramy podejść to ogon pod się i ucieka ... Poprzedni pogryzł właścicielkę z kolei. Nie wiem jak to jest wystawić pieska na polko i go tam zostawić unieruchomionego ale musi być satysfakcja jak własny pies na własnym terenie uzna Cię za obcego ;) Quote
agutka Posted December 28, 2014 Posted December 28, 2014 Majkowska czasem kilka pitów w jednym domu potrafi się nie dogadać a czasem są inne powody -nie wnikam. Wiadomo są rasy które wręcz uciekają z domu (nie mam na myśli naszych gołodupców ;) ) ani nawet mojego Sagata choć on uwielbia ogród. Chodzi mi o "rarytas" dla psów które właśnie z jakiś przyczyn siedzą na podwórkach. Kiedyś podjechałam do firmy po część a w kojcu około 2,5-3 m siedział rotek w tym obszerna buda, facet powiedział wprost że wolał łańcuch ale nie chce mieć nieprzyjemności z obrońcami. Pies co prawda puszczany w nocy ale litości... przykre jak pies siedzi w złotej klatce :/ takie moje zdanie ;) Quote
Majkowska Posted December 28, 2014 Posted December 28, 2014 wyszłyśmy od unieruchamiania psa w zimie kojcem czy łańcuchem, a tak jakoś zeszło że się zgubiłam ;) Quote
Erykowa Posted December 28, 2014 Author Posted December 28, 2014 No właśnie temat się nieźle rozwinął. A chyba wszystkim chodzi o to samo bo i łańcuch i kojec są jakimś rozwiązaniem tylko wszystko dotyczy szczegółowych warunków. Ja jestem wychowana w bloku a dopiero od kilku lat mieszkam w domu i może dlatego nie wyobrażam sobie trzymania psa na zewnątrz.Ale to takie "wychowanie" i psa mam tylko dla własnej przyjemności i to moje kolejne "dziecko"-choć staram się nie uczłowieczać ;) Ale jak ktoś ma psa do pilnowania (spotykałam takie przy stajniach i wydawały się szczęśliwe) to uważam,ze trzymanie takiego np w domu a na noc "kopa w tyłek" i pilnuj,tez jest bez sensowne.Ale psy wychowane w kojcach,które mają zapewnione i spacery,i ciepłe-w którym nie wieje i nie pada ew.nie nagrzewa sie do 100stopni budy i są pod opieką wet.jak najbardziej uważam za słuszne. Do łańcucha jakos nie mogę się przekonać ale może sa i takie sytuacje gdzie jest to jedyne wyjście ?Na pewno lepiej ma pies na łańcuchu wygoniony i nakarmiony od tych bitych i głodzonych,bez jakiegokolwiek zainteresowania człowieka.I jeszcze sprawa 'samotności".Jak to zwierz stady to jak nie mamy czasu i słuzy nam tylko do pilnowania to może warto,żeby miał towarzystwo drugiego oczywiście lubianego osobnika. Quote
Erykowa Posted December 29, 2014 Author Posted December 29, 2014 Dziś bylismy na spacerze w lesie.Trochę śniegu jest,niestety słonka brak.Er w lesie szaleje na całego.Ijak na polach,gdzie pełno saren i dzików (slady) trzyma się mnie tak w lesie jak poczuje trop to znika :( Na wołanie wraca ale niestety nie jest to natychmiastowe.Może za mało tam chodzimy i ćwiczymy a może ślady świeższe i bardziej kuszące .Nie mam pojęcia.Chyba w lesie będziemy musieli wrócić do linki za psem W kazdym razie po spacerze usnął na 2 godziny-i się wybiegał i wymarzł chyba ;) Mam na aparacie zdjęcia jak śpi pod kocykiem,jak zgram to przeslę.On ciepełko widać lubi.Teraz często kładzie sie nie na swoim leżanku tylko na deskach ale plecami opart o kaloryfer;) kiepsko się robi czarnego psa na białym sniegu Quote
Guest TyŚka Posted December 29, 2014 Posted December 29, 2014 Ćwiczycie przywołanie awaryjne na gwizdek? U nas opanowanie od tropów pomogło ćwiczenie samokontroli, przez pewien czas w lesie kundel był na lince i przy śladach i innych kuszących zapaszkach (kawałek sierści, odchody) kazałam mu warować - w zimie zadanie jest ułatwione, bo ślady pozostawione przez zwierzęta łatwiej zauważyć. Ogólnie robiłam trochę na wyciszenie i karałam za chęć pogoni... Problem czarnego psa na śniegu też doskonale rozumiem :P Jednak wariuje chłopak, że aż miło :D Quote
Majkowska Posted December 29, 2014 Posted December 29, 2014 No ogólnie w lesie nie powinno być tak żeby pies był bez smyczy. Inaczej może trafić na przyjemnego pana ze strzelbą który niefortunnie wpadnie na ten moment jak będzie uganiał za sarną... Gwizdek też dobra sprawa. Warowanie jeszcze fajniejsza - wyćwiczyć sobie na odległość, żeby psa bezwarunkowo wbijało w ziemię. U nas działa nawet przy ekstremalnych sytuacjach jak sarna wyskoczy spod nóg itd. Ale ćwiczenie tego nie było sielanką wcale ale to wcale ;) Choć ponoć dobki są mądrzejsze i bardziej ogarnięte od pointerów :) Quote
Guest TyŚka Posted December 29, 2014 Posted December 29, 2014 Prawo prawem, ale ja spuszczam psa w miejscach pewnych, bo u nas jak nie las, to gdzie? Nigdzie. W miejscach, gdzie można spotkać zwierzynę łatwiej (żerowiska, pastwiska) jest na smyczy ;). Straż leśna nas zna i lubi, zawsze się zatrzymają, pogłaszczą psa albo się uśmiechną i powiedzą "dzień dobry". Tylko, ze oni wiedzą, że pies odwoływalny. Kłusownicy to już inna kwestia. O tak, nauka warowania nie jest łatwa i przyjemna, ale warta wszystkiego. ;) Quote
Erykowa Posted December 29, 2014 Author Posted December 29, 2014 U nas ten konkretny las "mały" i nikt w nim nie poluje.To taka "długa" góra,na szczycie zalesiona a na dole wsie więc kłusowników raczej sie nie spotka.A leśniczy nas zna i jak idę z nim na smyczy to zawsze pyta czemu zapięty ;) więc właśnie w tym konkretnym puszczam.Tak to nie bo się boje,że ustrzelą go albo mandatu ;) Nigdy nie uczyliśmy się warować przy śladzie.Er jest nauczony tak,ze jak zawołam go po imieniu to wraca ale "nie spiesznie" albo podbiega bliżej i leci dalej.To taka komenda,że ma sie nie oddalać ew.,ze zmieniamy kierunek trasy.Za to na komendę "wróć" wraca natychmiast do mnie. Ale chyba będę musiała wprowadzić ten gwizdek bo potrafi się teraz oddalić na sporą odległość.Wcześniej nigdy się nie zdarzyło,żeby znikł tak,żeby mnie nie widzieć.Ja często starałam mu się na spacerach "chować" i on bardzo się pilnował,żebym mu nie zniknęła ;) edit i obiecany Śpiący Królewicz po spacerku teraz znikamy na ostatni dziś spacerek Quote
agutka Posted December 29, 2014 Posted December 29, 2014 ja dziś piąty spacer zaliczyłam :p cały czas sypie śnieg ... a ja kocham śnieg <3 Quote
Majkowska Posted December 29, 2014 Posted December 29, 2014 Chodzi się po lasach i uważa je za bezpieczne i nikt nie strzela do psów, chodzi się też w bezpieczne miejsca i psy giną od strzału. Dla mnie nie jest ważne gdzie jestem, ważne żeby mój pies nie gonił saren i był sterowywalny w razie wu. Różnie w praniu wychodzi, ale ćwiczy się ;) Ja doceniłam ogromnie to warowanie, bo ratuje tyłek nieraz. Niestety Wald nie jest pieskiem który bezwględnie się na mnie gapi tylko raczej porywczym wariatem, który poleci i nie może się zatrzymać. Przywarowanie go w odpowiednim momencie daje super kontrolę. Choć nie powiem - cały czas wątpię kiedy jednak poleci, bo jakoś nie mogę uwierzyć że po takim czasie zmagańnagle mam go na pstryczek pod kontrolą :D Jestem zadowolona też z wystawiania - mam czas na strategię, wiem że coś jest. Może to śmieszne, ale pies z którym dawniej z Waldem spacerowałam nauczył się tego i ludzie od niego też są zachwyceni , bo przestał gonić tylko zastyga w pseudostójce(uśmiałam się jak cholera, widziałam wystawiającego sznaucera , ale border/hasior :D), a potem wypracowali siad i jest super ;) Ja nie wołam (inaczej, staram się )psa po imieniu, no chyba że mam np dwa albo jestem zirytowana. Ogólnie lubię gwizdek właśnie za to że zawsze jest bezuczuciowy - po głosie pies wie czy już musi wrócić czy jeszcze nie przekroczył wrót mojej furii . A gwizdek jest bezwarunkowy, zawsze taki sam. Wiesz, z czasem to się zmienia. Z wiekiem pies jest pewniejszy, Wald też dawniej chodził jak złoto a teraz ciągle go poprawiam jak chce na własną rękę. Piesek ciągle nie będziemalutkim pieskiem zdanym na mamunię , niestety heheh :D Quote
Onomato-Peja Posted December 29, 2014 Posted December 29, 2014 Nas często ratuje wykrzyczane słowo "stój". Myślę, że łatwiej tego nauczyć niż warowania czy wracania w sytuacjach ekstremalnych a również się sprawdza. Pies się spina w kamień i ani kroku w żadną stronę, ewentualnie jak ma poczucie winy to się odwróci do mnie i kombinuje, żeby zacząć iść w moją stronę. Quote
Majkowska Posted December 29, 2014 Posted December 29, 2014 Nas często ratuje wykrzyczane słowo "stój". są do tego jeszcze takie piękne dodatkowe epitety, też stosuję, bardzo dobrze działa :D Łatwiej nauczyć, z tym że gwizdkiem łatwiej gwizdnąć niż sie wydzierać, i lepiej wyrywa z transu gonienia. Quote
Erykowa Posted December 29, 2014 Author Posted December 29, 2014 skasowałam bo oczywiście wysłałao 2 x Macie jakies konkretne sprawdzone/polecone gwizdki? Zaraz zabiorę się za szukanie lektur z nauką "gwizdania" Quote
Erykowa Posted December 29, 2014 Author Posted December 29, 2014 O widzicie,dziewczyny dzięki za rady.Podoba mi się ta komenda "stój"-"waruj" też ale wiem,ze tego nie lubi (jak zimno).Będziemy ćwiczyć i się uczyć.Ale racja jest w tym właśnie,że gwizdek nie "pokazuje" emocji.Choć ja zawsze staram się ich nie pokazywać w głosie-nauczyłam się tego przy koniach ;) ale wiadomo jak to jest jak człowiek wściekły a bydle nie wraca ;) Agutka my dziś tylko zabawa na ogródku,raz "smyczowy" rano,raz długo w lesie i teraz też "smyczowy".I jak przez dzień fajnie pruszyło i było cieplej to teraz zaczął wiać tak lodowaty wiatr,ze myślałam,ze nie wytrzymam.Er na szczęście ubrany ale i tak szybko wracaliśmy a policzki jeszcze mi odmarzają chciałam dodac odpowiedz i pojawił mi sie komunikat,ze nie została dodana bo napisana "zbyt szybko" -jaja jakieś czy co???? Quote
Czekunia Posted December 29, 2014 Posted December 29, 2014 skasowałam bo oczywiście wysłałao 2 x Macie jakies konkretne sprawdzone/polecone gwizdki? Zaraz zabiorę się za szukanie lektur z nauką "gwizdania" Ja od kilku lat mam gwizdek Billika:http://psiapasja.pl/pl/p/Gwizdek-na-psa-Billik/53 I sprawdza się super :) uszy nie odpadają jak przy zwykłym "nauczycielskim" gwizdku, a zasięg ma spory. Natomiast co do warunkowania gwizdka to polecam:http://www.olimpia.net.pl/uploads/5/5/0/4/5504163/artyku_-_przywoanie_awaryjne_z_uyciem_gwizdka.pdf Quote
Erykowa Posted December 29, 2014 Author Posted December 29, 2014 M@rt@ dziękujemy,choć ja wolę takie wiosenno jesienne ;) Czekunia bardzo dziękuję i za "gwizdek" i za artykuł !!!! (gdzie ikonki???) Zabiorę się wieczorem za czytanie.Tylko teraz zastanawiam się czy gwizdek wprowadzić jako coś zupełnie nowego i "absolutnego" posłuszeństwa,czy dołączyć go do komendy "wróć" która do tej pory tak działała,choć jak pisałam dziś zawiodła w lesie :( Dokształcę sie i będę dawać znac jak nam idzie :) Quote
Amber Posted December 29, 2014 Posted December 29, 2014 W Eryku się jakieś myśliwskie zapędy odezwały? ;) Jari tylko raz pobiegł za sarną, jak był z moją mamą nad Wisłą. Się wtedy wystraszyła. A tak jak jesteśmy w lesie i widzę, że zaczyna latać "za tropem" (w jego przypadku to jest "o boże, boże coś czuje, ale co?" xd) to wystarczy odwrócić jego uwagę patyczkiem. Jak mi się nie chce, to go wołam i daję komendę równaj (warto jej psa nauczyć), pies wtedy idzie na kontakcie przez taki kawałek zagajnika w którym te sarny chyba często przebywają, a potem go zwalniam. U Jariego zawsze kontakt z człowiekiem wygrywa ze wszystkimi zapaszkami i innymi cudami. Ale psy są różne. Jak widzę, że Cortina mi zbacza do lasu i zaczyna świrować to biegnę i ja łapię mechanicznie, bo ją trudniej wyrwać z transu ;p Quote
Erykowa Posted December 29, 2014 Author Posted December 29, 2014 Amber niestety zapędy łowieckie on miał zawsze/od dzieciństwa bo ponoć jednym z powodów tego,że był do oddania było to,że poszedł im w las za sarnami kilka razy a teren nie ogrodzony :( i nie wiem od kogo się tego nauczył bo za towarzysza miał bernardyna ;) Quote
agutka Posted December 29, 2014 Posted December 29, 2014 komunikat że napisane za szybko oznacza najczęściej wysłaną wiad a okno w dalszym ciągu wygląda na gotowe -na wysłanie ;) zapędów łowieckich nie trzeba się uczyć ;) Quote
Erykowa Posted January 1, 2015 Author Posted January 1, 2015 hej i witam w Nowym Roku ! komunikat że napisane za szybko oznacza najczęściej wysłaną wiad a okno w dalszym ciągu wygląda na gotowe -na wysłanie ;) zapędów łowieckich nie trzeba się uczyć ;) To teraz będę wiedziała i nie wysyłała 10 razy ;) Z tymi zapędami to katastrofa.Na szczęście mamy dużo pól do spacerowania a i w innych lasach go nie spuszczam,ze wzgl.na zakaz ale chyba i tak zacznę u nas ćwiczyć i tak jak Amber odwracać uwagę/łapać jak zobaczę,ze zaczyna łapać trop. Ja tego bardzo nie lubię,moje kundle miały w nosie dziką zwierzynę ale kiedyś,kiedyś mieliśmy przez jakiś czas z mężem "odziedziczonego",po przejściach setera irlandzkiego.To była katastrofa.I pomimo pilnowania kilka razy nam zwiał.Raz zleciał z góry i wpadł w rozpadlinę w kamieniołomie.Na szczęście pracownicy go znaleźli.No nie ważne,ale po nim stwierdziłam,że nigdy w życiu myśliwskiego psa,nie żebym miała coś do nich ale uważam,ze ja za słaba do takich jestem.W zeszłym roku znajomi oferowali nam rodowodową suczkę szczeniora bigla a w tym -przepraszam zeszłym roku ;) też mogłam mieć szczeniora gończego ale zrezygnowałam.Także wiecie mam nadzieję ,ze z Er sobie z tym poradzimy. Wczoraj wieczorem poszliśmy na 2 godzinny spacer>Nakarmiliśmy konie przy okazji,poodwiedzali znajomych a przede wszystkim podziwiali sztuczne ognie. A dziś u nas katastrofa pogodowa.Rano padał deszcz ,teraz juz nie ale wszystko skute lodem ! na chodnikach idzie się zabić a śnieg na polach tak "ostry",że boję się że porani mu łapy :( Chyba pójdziemy potem tylko do parku ale jak coś posypią-na szczęście u nas "tylko" piaskiem a nie solą. A ktos poradzi-jestem przed zakupem obroży-pomarańczowa czy czarną?Taka szersza więc będzie dobrze widać. Quote
marta1624 Posted January 1, 2015 Posted January 1, 2015 Pomarańcz, chociaż niemęski :D I hejka w Nowym Roku :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.