Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Matko, nie wiem gdzie to napisać ... :placz:
Przed chwilą zbierałam pranie i słyszę jakiś głośny (prawie krzyki) głos. To mój sąsiad krzyczy na psa i mówi : "No gdzie latasz" i to powtarzając słyszę pisk psa i stuknięcia :lying: .Tak parnaście razy, złapałam za telefon i chciałam to nagrać ale stał w takim miejscu że zasłaniały go drzewa, w dodatku zakończył już swój "występ" , na nagraniu słychać już tylko jak ciągnie łańcuch i zapina psa.
Nie wiem komu to zgłosić, może Straż Ochrony Zwierząt ? Ale nikt nic nie zrobi jak nie mam dowodów, słowo przeciw słowu... :roll:
Nie wiem czy dobrze zrobiłam, może trzeba było od razu na policję zadzwonić? Ale przecież zanim by przyjechali ... :motz:
Pierwszy raz słyszałam jak coś takiego robił, w dodatku ten typ jest trochę niezrównoważony i ja się go boję, jest znany na osiedlu, to taki 'pijaczyna'.

Posted

Myślę, że tu pomocy nie uzyskasz, poza radami ze strony dogomaniaków.

Aby pomóc psu trzeba po prostu działać. Zgłoś to zdarzenie do Towarzystwa Ochrony Zwierząt lub jakiejś prozwierzęcej organizacji działającej na Twoim terenie lub na policję.

Takie organizacje zwykle pomagają. Ale będzie potrzebne twoje oświadczenie w tym zakresie.

Bydlak się wyżył na psiaku i może on ma na chwilę spokój, ale pamietaj, takie sytuacje mogą się powtórzyć. Może być i tak, ze po ewentualnej interwencji ze strony TOZ-u pies dostanie ponownie lanie. Ale tak czy inaczej trzeba ragować na takie sytuacje.

W tej sytuacji szkoda mi tylko psa............

Posted

Najlepiej zadzwonić do TOZ lub OTOZ.Nawet jeśli nie masz dowodów to powinni przyjechać i sprawdzić to,może by się lepiej przyjrzeli tej sytuacji.A jeśli to się jeszcze raz powtórzy to spróbuj to nagrać,wtedy organizacje się już tym zajmą.

Posted

Yuki_ napisał(a):
A nie da rady mu po cichu zabrać psa i znaleźć mu dobry dom? Szczególnie jak to jest pijaczyna?


Boszsz... Dziewczyno, przestań udzielać rad, bo jeszcze ktoś gotów Cię posłuchać.
Czy ty w ogóle myślisz trzeźwo?
Faktycznie - domów chętnych do adopcji jest tyle, że Wasylek dzisiaj psa ukradnie, a jutro już znajdzie nowy dom:roll:.

Posted

Yuki_ napisał(a):
Najpierw można poszukać mu domu na cito, choćby wśród znajomych a potem zabrać psa.
I nie komentuj, jak nie wiesz, siedzę w TOZie i wiem jak to jest.


Współczuję w takim razie, bo to nie pierwszy raz, kiedy rozwiązaniem sytuacji jest dla ciebie kradzież.

Posted

Czekunia ma rację,trzeba to załatwić zgodnie z prawem,a zabranie psa po cichu to zwykła kradzież.Właścicielowi psa mogłoby ujść na sucho znęcanie się,a za kradzież poniosłaby konsekwencje osoba,która go zabrała nielegalnie.

Posted

Czekunia napisał(a):
Współczuję w takim razie, bo to nie pierwszy raz, kiedy rozwiązaniem sytuacji jest dla ciebie kradzież.

Taaaa? to wskaż mi też inne wątki gdzie proponowałam kradzież psa? Bo jakoś nie przypominam sobie.

Posted

Yuki_ napisał(a):
Taaaa? to wskaż mi też inne wątki gdzie proponowałam kradzież psa? Bo jakoś nie przypominam sobie.
Gdzieś u mnie bodajże pisałaś żeby ukraść partnerowi ciotki mojego tż kota, na co podjęłyśmy dyskusję nawet odnośnie kwestii prawnej na co powiedziałaś że Twoi rodzice sa w tozie i kilkakrotnie psa ukradli i wygrali sprawę sądową.Niestety, pisałaś.Kradzież nie jest metodą, pomijając już nawet że to poprostu kradzież i się za to ponosi taką odpowiedzialność jak za kradzież samochodu, to typowi któren się znęca jak zabierzesz jednego psa to on sobie sprawi nowego stwierdzając że może i lepiej że tamten przepadł...

Posted

Majkowska napisał(a):
Gdzieś u mnie bodajże pisałaś żeby ukraść partnerowi ciotki mojego tż kota, na co podjęłyśmy dyskusję nawet odnośnie kwestii prawnej na co powiedziałaś że Twoi rodzice sa w tozie i kilkakrotnie psa ukradli i wygrali sprawę sądową.Niestety, pisałaś.Kradzież nie jest metodą, pomijając już nawet że to poprostu kradzież i się za to ponosi taką odpowiedzialność jak za kradzież samochodu, to typowi któren się znęca jak zabierzesz jednego psa to on sobie sprawi nowego stwierdzając że może i lepiej że tamten przepadł...


Odnośnie kradzieży psa? Chyba kota?
To nawet nie była kradzież ;)

Posted

Kradzieżą jest zawsze zabranie zwierzęcia bez zrzeczenia, ot tyle, bo na gębę się nic nie załatwia. Zresztą koleżanki pisały już jakie są realia zabrania psa - gdzie go umieścić za co utrzymać itd?

Posted

Majkowska napisał(a):
Kradzieżą jest zawsze zabranie zwierzęcia bez zrzeczenia, ot tyle, bo na gębę się nic nie załatwia.

W przypadku kota to było uratowanie życia, choć to niewiele dało bo odszedł dobę później na tyfusa.

Posted

"Najpierw można poszukać mu domu na cito, choćby wśród znajomych a potem zabrać psa.
I nie komentuj, jak nie wiesz, siedzę w TOZie i wiem jak to jest."


Koleżanka tak na serio? Proponuje komuś łamanie prawa? Publicznie?
Fiu-fiuuu...:razz:

Posted

Wasylek napisał(a):
Matko, nie wiem gdzie to napisać ... :placz:
Przed chwilą zbierałam pranie i słyszę jakiś głośny (prawie krzyki) głos. To mój sąsiad krzyczy na psa i mówi : "No gdzie latasz" i to powtarzając słyszę pisk psa i stuknięcia :lying: .Tak parnaście razy, złapałam za telefon i chciałam to nagrać ale stał w takim miejscu że zasłaniały go drzewa, w dodatku zakończył już swój "występ" , na nagraniu słychać już tylko jak ciągnie łańcuch i zapina psa.
Nie wiem komu to zgłosić, może Straż Ochrony Zwierząt ? Ale nikt nic nie zrobi jak nie mam dowodów, słowo przeciw słowu... :roll:
Nie wiem czy dobrze zrobiłam, może trzeba było od razu na policję zadzwonić? Ale przecież zanim by przyjechali ... :motz:
Pierwszy raz słyszałam jak coś takiego robił, w dodatku ten typ jest trochę niezrównoważony i ja się go boję, jest znany na osiedlu, to taki 'pijaczyna'.


Trzeba reagować. Zadzwoń na policję

Posted

Majkowska napisał(a):
Gdzieś u mnie bodajże pisałaś żeby ukraść partnerowi ciotki mojego tż kota, na co podjęłyśmy dyskusję nawet odnośnie kwestii prawnej na co powiedziałaś że Twoi rodzice sa w tozie i kilkakrotnie psa ukradli i wygrali sprawę sądową.Niestety, pisałaś.Kradzież nie jest metodą, pomijając już nawet że to poprostu kradzież i się za to ponosi taką odpowiedzialność jak za kradzież samochodu, to typowi któren się znęca jak zabierzesz jednego psa to on sobie sprawi nowego stwierdzając że może i lepiej że tamten przepadł...



Dzięki Majka, że mnie wyręczyłaś:diabloti:.
To, czy to było ratowanie kotu/psu życia, niewiele będzie obchodzić sąd.
Kradzież to kradzież, nieważne, czy właścicielem zwierzaka jest "pijaczyna".
Może zanim zaczniesz robić TOZ-om antyreklamę, ugryź się w język, bo takie "poradki" członka dobrze o organizacji nie świadczą.

Posted

"W przypadku zagrożenia życia psa/kota nie ważna jest decyzja właściciela-można je zabrać bez zgody, byleby ratować zwierze"


Poproszę o wsparcie tej wypowiedzi wykładnią prawną.

Posted

Nie znam całej książki o ochronie praw zwierząt na pamięć, więc na obecną chwilę ci nie przytoczę:roll:-za to jak znajdę kiedyś przez przypadek to ci przytoczę, ale na pewno kojarzysz zapis o nieudzielenie pomocy zwierzęciu.
Ten kot o którym cały czas piszę był skrajnie zagłodzony i wycieńczony.

Posted

Poproszę wobec tego o oba przepisy:

- o możliwości zarekwirowania zwierzęcia przez osobę prywatną
- o sankcjach jakie grożą obywatelowi w przypadku nieudzielenia pomocy zwierzęciu.

Posted

Berek napisał(a):
Poproszę wobec tego o oba przepisy:

- o możliwości zarekwirowania zwierzęcia przez osobę prywatną
- o sankcjach jakie grożą obywatelowi w przypadku nieudzielenia pomocy zwierzęciu.

Nie prywatną, lecz organizację prozwierzącą

A to już jest w prawie.
Zgodnie z art. 25 Ustawy o Ochronie Zwierząt, prowadzący pojazd mechaniczny, który potrącił zwierzę, zobowiązany jest, w miarę możliwości, do zapewnienia mu stosownej pomocy lub zawiadomienia jednej ze służb o których mowa w art. 33 ust. 3 (w tym również straży miejskiej). Zgodnie z art. 37. 1 tejże Ustawy, osoba naruszająca zakaz z art. 25 podlega karze aresztu lub grzywny

Posted

Yuki_ napisał(a):
W przypadku zagrożenia życia psa/kota nie ważna jest decyzja właściciela-można je zabrać bez zgody, byleby ratować zwierze



Aaaa... czyli jeśli JA jako osoba prywatna stwierdzę, że moja sąsiadka z góry zaniedbuje swojego psa (ale nie będę miała na to dowodów np. w postaci złego stanu fizycznego zwierzaka - Wasylek w końcu napisała, że nie ma żadnych dowodów, słowo przeciw słowu, czyli pies wygląda ok), pójdę i ukradnę tego psa, to jestem rozgrzeszona i sąd mi nic nie może zrobić???
Bez jaj. Ty serio należysz do TOZu?

Posted

Yuki_ napisał(a):
Nie prywatną, lecz organizację prozwierzącąA to już jest w prawie.Zgodnie z art. 25 Ustawy o Ochronie Zwierząt, prowadzący pojazd mechaniczny, który potrącił zwierzę, zobowiązany jest, w miarę możliwości, do zapewnienia mu stosownej pomocy lub zawiadomienia jednej ze służb o których mowa w art. 33 ust. 3 (w tym również straży miejskiej). Zgodnie z art. 37. 1 tejże Ustawy, osoba naruszająca zakaz z art. 25 podlega karze aresztu lub grzywny
Ale co ma tu pojazd mechaniczny? Że przyjeżdzasz pod bramę i pakujesz psa do auta po kradzieży :D

Posted

[quote name='Yuki_']Nie prywatną, lecz organizację prozwierzącą

A to już jest w prawie.
Zgodnie z art. 25 Ustawy o Ochronie Zwierząt, prowadzący pojazd mechaniczny, który potrącił zwierzę, zobowiązany jest, w miarę możliwości, do zapewnienia mu stosownej pomocy lub zawiadomienia jednej ze służb o których mowa w art. 33 ust. 3 (w tym również straży miejskiej). Zgodnie z art. 37. 1 tejże Ustawy, osoba naruszająca zakaz z art. 25 podlega karze aresztu lub grzywny

Czy ty wiesz, co to jest POJAZD MECHANICZNY?
Berek pytała o zupełnie coś innego. Czytanie ze zrozumieniem się kłania...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...