Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 534
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

No widzisz Beka- widocznie nie przemyslałam... Po prostu myślałam, że osoby co zajmują się psami w schroniskach troszkę je znają i mają jakąś wiedzę na ich temat. Szczególnie jeśli pies jest tam sporo czasu ... naiwność :)

Prawda jest taka, że nie zachorowała po roku tylko już była chora- czego NIKT nie widział? A ja to, że jest chora zauważyłam 1 dnia.
Ja nie zamierzam się tłumaczyć ze swoich decyzji... (wyjasnienia w poście 249) Tak samo jak mi się nikt nie tłumaczy jakim cudem NIKT nie zauważył tak poważnego schorzenia u psa.

Mamy czas do 20 grudnia.

Posted

Kotti masz całkowitą rację. Opiekunowie powinni zwracać uwage na takie rzeczy, pies był w schronisku stoasunkowo krótko ale to nic nie tłumaczy. Nie wziełaś go z ulicy tylko z miejsca skąd powinny wychodzić psy zdrowe. chyba że właściciel świadomie decyduje sie na psa chorego.
Przepraszam, ja również przyczyniłam się do twoich kłopotów choć nieświadomie. Nie wiedziałam, że Sonia ma tę dolegliwość. Co prawda raz wydawało mi się, że kuleje ale zostałam uspokojona, że lekarz ją widział, nie stwierdził nic niewłaściwego i że mi sie wydaje że kuleje.

Posted

Luka nie przepraszaj- jesteś wolnotariuszką- nie pracownikiem.
Jedno co dobre w tej całej sytuacji, że wiemy jak Sonia zachowuje sie w domu, jaki ma stosunek do dzieci, do psów (do kotów- niestety też... wiemy... nielubi)... Jak zachowuje się jak zostaje sama...
No ogólnie możemy coś więcej o niej powiedzieć.
W sumie jak bym ją wzieła na DT to sytuacja by była podobna (też kiedyś by nastąpił moment rozstania) i tak staram się o tym myśleć.

Posted

nie wiem Luka- poważnie. po 20-tym wyjeżdzam do teściowej (mamy tam kota)- nie mogę jej tam zabrać. Juz ostatnio wszyscy zawalu prawie dostaliśmy po Soniowej akcji KOT

Posted

czytam od jakiegos czasu i rozumiem sytuacje

wydaje mi sie, ze zeby udalo jej sie znalezc dom teraz trzeba wiedziec na co ona jest chora i jakie sa prognozy leczenia, trzeba to zdiagnozowac w pelni u kompetentnego weta, inaczej po prostu boje ze nikt jej nie wezmie nie wiedzac na co choruje i bedziesz zmuszona ja na Swieta odwiezc do schroniska :(

Posted

Kotti napisał(a):
No widzisz Beka- widocznie nie przemyslałam... Po prostu myślałam, że osoby co zajmują się psami w schroniskach troszkę je znają i mają jakąś wiedzę na ich temat. Szczególnie jeśli pies jest tam sporo czasu ... naiwność :)

Prawda jest taka, że nie zachorowała po roku tylko już była chora- czego NIKT nie widział? A ja to, że jest chora zauważyłam 1 dnia.
Ja nie zamierzam się tłumaczyć ze swoich decyzji... (wyjasnienia w poście 249) Tak samo jak mi się nikt nie tłumaczy jakim cudem NIKT nie zauważył tak poważnego schorzenia u psa.

Mamy czas do 20 grudnia.


najlepiej powiedziec "nie przemyslałam":angryy: i co teraz oddac do schronu.Najlepiej problem z głowy. ja nie twierdze ze w schronie powinni powiadomic iz sunia jest chora ze ma problemy takie czy takie. Wszyscy wiemy ze w schronach to nie jest tylko jeden pies i trzeba sie liczyc z ryzykiem ewentualnego leczenia.
Wezmy teraz taka sytuacje że kupujesz szczeniaka ktory jets juz albo za pare dni zachoruje i twoja decyzja tez taka oddam do schronu bo miałbyc zdrowy.
dlaczego jestesmy tak nieodpowiedzialni w podejmowaniu tak waznych decyzji jakim jest adopcja.
Przypuszczam ze wezmiesz niedlugo kolejnego psa i jak sie okaze ze cos z nim nie tak to tez do schronu.
A tak z ciekawosci czy poinformowałas pracowników schronu czy dogomaników jak sie zdecydowalas na adopcje że u ciebie krucho z kasa i jak wynikna jakies problemy zdrowotne to im nie podołasz? Chyba raczej nie bo pewnie nie wydali by psa do adopcji.
Rozumiem ze na wirusowe sprawy to pewnie jej nie zaszczepilas bo to koszty a może sie myle?

czy te 50 zl to taka duza kwota nie do przeskoczenia aby zaplacic za rtg.
moze to jest jedyna szansa dziny moze sie okazac ze to nic strasznego i wystarczy jej tylko zastrzyk raz na pól roku podac..

Co można przekazac ewentulnym zainteresowanym ze ma chore stawy i tyle. czyli co czyli nic konkretnego.

szukasz domu dla dziny.Gdzie ja ogłaszalaś w jakiej formie bo rozumiem ze to robisz jak ma dzina czas do 20-go.:-o apózniej wróci do swojego klegi bulka. Przynajmniej bedzie miala co opowiadac typu wzieło dziecko zabawke i sie trche popsuła wiec co bedzie nowa a ta na śmietnik.


Wiesz co chciała bym zobaczyc twoje oczy gdy spojrzy w nie dzina jak zamykasz za nia krate.:placz:

Posted

Pamelo - jechac to sobie mozesz po mnie... prosze bardzo
Nie wiem tylko czy to pomoże Soni znaleźć dom?

Co do Twoich txt, w stylu, że pewnie niedługo wezmę innego psa i znowu go oddam- ech "pani psycholog" ... (chciało by się rzec od 7 boleści... ale się powstrzymam)

Na Twoje pytanie- czy wolnotariusze znali moją sytuację- owszem- wiedzieli, ze pies będzie prowadził aktywny tryb życia. Chyba to wszystko wyjaśnia- prawda? Choroba stawów raczej taki aktywny tryb wyklucza.
Co do szczepień- byłam u weteynarza- oglądał wypis ze schroniska- nic nie wspominał o szczepieniach.

Ogłaszam- tutaj. Rozpytuję po znajomych... Luka zrobiła Allegro- wybacz, ale ja nie mam pojęcia o tym jak się "sprzedaje psa" i jakie to ckliwe słowa można ubrać opowieść, aby kogoś serce zakuło. Ale widzę, ze Tobie idzie nieźle (fragment o oczach za kratami) ... Dziw bierze, że masz tylko 11 postów i jesteś tu od listopada... Hmmm...

A teraz skoro sobie ulżyłaś, to albo pomóż - choć by podbijając wątek- albo swoje przemyślenia zostaw dla siebie.

Posted

Przed chwilą dzwoniłam do Sochaczewa...
Pani co odebrała telefon wie już o zaistaniałej sytuacji. Powiadomiły ją wolnotariuszki.

Jeśli nie znajdzie się dom- coź- pozostawiła w mojej kwestji rozwiązanie. (cytuję: "to juz Pani problem" - doceniam pozostawienie mi wolnej ręki)

Posted

Kotti napisał(a):

Na Twoje pytanie- czy wolnotariusze znali moją sytuację- owszem- wiedzieli, ze pies będzie prowadził aktywny tryb życia. Chyba to wszystko wyjaśnia- prawda?


A czy wolontariusze wiedzieli, że nie masz środków na weta. Zdrowy pies też może zachorować.

Byłby bardzo dobrze dla dalszych losów Soni gdyby znalazł się teraz czas i pieniądze na zdiagnozowanie tej choroby. Ja aktualnie pozbawiona jestem możliwości czasowo-transportowych na tego typu pomoc, natomiast deklaruję pomoc finansową i pokrycie kosztów badania.
Czy ktoś może wskazać dobrego weta specjalizującego się w sprawach stawów?

Posted

Kotti nie chodzi dogomania więc cytuje z gg
"Dziękuję za chęć pomocy Soni- w imieniu Soni i jej przyszłych właścicieli.
Jak tylko zacznei mi normalnie net działać napiszę coś więcej...
Ja - jak wspominałm tysiąc razy- nie mam kasy na specjlistyczne badania.
Pisałm nawet jakiś czas temu maila do wolnotariuszki, która poleciła mi psa, czy są jakieś fundacje, które mogły by się zająć leczeniem Soni, ale nie odpowiedziała mi na maila.
To nie jest katar- to coś poważneijszego.
I jeszcze jedno- jeśli ktoś ma chęć pomóc w zdiagnozowaniu Soni- prosze o niewpłacanie pieniędzy na moje konto- tylko raczej umówienie się z lekarzem i to jemu przesłanie pięniędzy. A mnie- podanie nr telefonu- zadzwonię i umówię się na wizytę."

Posted

ja nie jade po tob ie tylko wyrazam swoja opienie


juz do powiedzialas a psycholog zamieni się we wrózke i wywrozy że niedlugo bedziesz miała psa


Cos mi sie wydaje ze wolonatriusze nie wiedzieli o sytuacji z łapami Dziny.Bo gdyby wiedzieli to napewno zostałabys poinformowana lub nie zostal by ci pies wydany. w tym schronie sa taki przypadki ze jak ewentualny opiekun zczyms sie wygada co zaniepokoji pracowniaka to automatycznie jest "wywalany" za brame i tyle ma z adopcji


Nie trzeba byc na dogo aby wiedziec co sie dzieje w schronach. Ja po schronach latam juz ładnych pare lat a to ze tu trafiłam dopiero teraz to wcale nie świadczy o tym iz nie mam doświadczenia. wręcz przeciwnie. dlatego pozwalam sobie na takie teksty z oczami za kratami. zapraszam do pierwszego napotkanego schroniska, zabiez psa na spacer i go zarz odprowadz to zobaczysz jego oczy . zreszta był u ciebie tak długo masz psiaka ze to co zobaczysz jak ja oddasz to bedziesz wiedziła juz .

nieraz czas spedzana na forum niestety nie idzie w parze z rozumem i rozsądkiem.A szkoda

a sobie nie ułozyłam tylko powiedzialam co o tym mysle. te moje przemyslenia to powinnas ze 100 razy przeczytac to moze zrozumiesz sens tych słów.

Posted

Kotti napisał(a):
Przed chwilą dzwoniłam do Sochaczewa...
Pani co odebrała telefon wie już o zaistaniałej sytuacji. Powiadomiły ją wolnotariuszki.

Jeśli nie znajdzie się dom- coź- pozostawiła w mojej kwestji rozwiązanie. (cytuję: "to juz Pani problem" - doceniam pozostawienie mi wolnej ręki)


Pozostawili Tobie decyzje .Od adopcji minal czas kadencji 2 tyg. wiec jestes prawowitym opiekunem psa wies teraz na tobie pozostaje decyzja co z sonia zrobisz? Dzwonac tam do nich myślałaś ze usłyszysz mile słowa typu ;tak prosz ja nam przywizc bedzie jej tu dobrze w budzie bez słomy.bedziemy ja kochali i ciagle na spacerki chodzili.

Poprostu padło stwierdzenie Pani pies to podejmuj decyzje co dalej a nie ogladaj sie na innych.

Posted

Ania-Sonia napisał(a):
A czy wolontariusze wiedzieli, że nie masz środków na weta. Zdrowy pies też może zachorować.

?



pewnie nie wiedzieli lub sie póniej dowiedzieli

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...