zazuzi30 Posted May 19, 2014 Posted May 19, 2014 Witam wszystkich bardzo serdecznie i mam nadzieje ze ktoś z Was nam pomoze albo doradzi. Mamy dwa psy sunie adoptowana 7 lat temu i psa mieszańca z owczarkiem srodkowoazjatyckim ogromnego adoptowanego w styczniu. Od marca mamy z psem ogromny problem poniewaz pies jest przejawia sporą agresje w stosunku do domowników. Ja byłam dwa razy dotkliwie pogryziona, mąż raz co skończyło sie na pogotowi , i nie może w domu podnieść głosu bo pies reaguje na niego agresywnie a na dziecku pies poszarpał ubranie. Na mnie pies skacze próbuje rozładować swoje "rządze seksualne". Niestety zmuszeni jesteśmy po wizycie behawiorysty który stwierdził że nie będzie między psem a domownikami więzi, pozbyć się psa. Kontaktowaliśmy sie z wolontariuszami od których psa (psiak był w przytulisku) wzięliśmy i przedstawiliśmy jaka jest sytuacja ale dla nich najważniejsze jest tylko to żebyśmy psa wykastrowali a wtedy oni znajdą mu nowy dom. Nie mamy pojęcia jak rozwiązać ten problem. Jesteśmy ludźmi którzy nieba przychyliliby zwierzakowi żeby tylko miał dom i godne życie ale tu nie ma ze strony psa żadnej więzi, chęci współpracy. Quote
gryf80 Posted May 19, 2014 Posted May 19, 2014 akurat wolnotariusze maja racje-wykastrujcie go,na pewno ten zabieg ujazmi,jak to okresliłas "rządze seksualne".pies był badany przez lek wet?moze go cos boli lub mu doskwiera?jeśłi jest młody a psu pod wzgl medycznym nic nie dolega to myślę że byc moze dałoby się się go nauczyc pewnych rzeczy. wypytajcie z jakiego środowiska pies był wzięty,może widza co nie co o jego historii,jak zachowywał się w schrnisku,jakich gestów się bał itd.ważne może byc wszystko,nawet drobiazg. Quote
marako Posted May 19, 2014 Posted May 19, 2014 Jakby pies w typie owczarka środkowoazjatyckiego pogryzł dotkliwie mnie i męża, a na dziecku poszarpał ubranie, to nie próbowałabym ryzykować czegoś gorszego. Myślę, że możesz pomóc wolontariuszom i wykastrować psa (zawsze to łatwiejsze w domu, niż w przytulisku), jeśli był z Wami 4 miesiące, to tydzień czy dwa może przetrwacie przy takim zagrażającym bezpieczeństwu układzie. Jednak nie wiem, co wolontariusze mieli na myśli, że znajdą nowy dom - szukanie może potrwać miesiące (i dłużej...). Czy podczas szukania miałby być u Was? Wiem, że niełatwo jest podejmować decyzję o "przerzucaniu psa" z miejsca na miejsce. Ale może to konieczne? Jak długo on był w przytulisku? Jak się tam zachowywał? Te pytania (zadane przez Gryfa80) są ważne, ale myślę, że to wolontariusze powinni wziąć odpowiedzialność za psa /groźnej rasy/, którego wydali rodzinie z dzieckiem. Nie można bagatelizować zagrożenia, jakie stwarza ten pies np. w stosunku do dziecka, czy męża. Quote
zazuzi30 Posted May 20, 2014 Author Posted May 20, 2014 Dziś znowu pies zaatakował dziecko ugryzł go w głowę nie wiemy już co zrobić, chyba zostanie nam tylko czekać aż wydarzy się coś gorszego może wtedy wolontariusze zareagują! Quote
Maron86 Posted May 20, 2014 Posted May 20, 2014 Może zamiast prosić wolontariuszy którzy znając życie będą szukać domu jednak pies będzie przebywać u was, skontaktuj się z fundacją od azjatów. Oni być może wam pomogą, całkiem możliwe że mają jakiegoś szkoleniowca który wam pomoże doraźnie i w między czasie poszukają psu domu. Azjaty to psy bardzo niebezpieczne, sama myślałam o tej rasie jednak wybrałam 'mniejszego' psa. Nie liczyłabym na zbawienne w skutkach działanie kastracji, sama kastracja bez pomocy specjalisty nic wam nie da. Czy mieszkacie w domu z ogrodem? Może najlepszym rozwiązaniem byłby kojec? Może jakiś wybieg oddzielony od reszty ogrodu tak żeby pies nie mógł wyleźć z niego? Osobiście jeśli nie macie takiej możliwości to założyłabym minimum psu kaganiec fizjologiczny w którym mógł by pić i cały dzień łazić. Wiem że to nie jest doskonałe rozwiązanie bo te psy i samą masą potrafią zrobić krzywdę... Jednak lepiej dostać kagańcem niż zębami. W jakiej okolicy jesteś, może ktoś będzie znał dobrego specjalistę od ciężkich psów. Quote
Brezyl Posted May 20, 2014 Posted May 20, 2014 1) Nie rozumiem, jak można wydać mixta tej rasy kompletnym laikom. Myślę, że w schronie pies nie stwarzał żadnych problemów, bo nie wyobrażam sobie nikogo, kto odważyłby się wydać psa agresywnego, rodzinie z dzieckiem. 2) nie rozumiem jak pies mógł po raz drugi rzucić się na dziecko. Przecież jeśli macie taki problem, to psa i dziecko nalezy całkowicie odizolować. 3) problem zaczął się w marcu, psa macie od stycznia. Co działo się przez pierwsze dwa miesiące ? 4) z czym toto jest zmieszane ? Jeśli z czymś onkowatym to rzeczywiście może stanowić to problem. Quote
Bandyta Posted May 20, 2014 Posted May 20, 2014 A mnie się wydaje, że autorka bajkę pisze. Gryzie ich wszystkich owczarek środkowoazjatycki i to już od pewnego czasu. Z pewnością każdy na miejscu autorki czekałby co jeszcze się może stać. Pogryzione osoby musiały trafić do lekarza. W przypadku dziecka nie wierzę, że lekarz nie zareagował w żaden sposób. A w ostatnim poście najazd na wolontariuszy. Quote
Koszmaria Posted May 20, 2014 Posted May 20, 2014 (edited) bla bla bla. Edited May 20, 2014 by Koszmaria Quote
zazuzi30 Posted May 21, 2014 Author Posted May 21, 2014 Widze ze sa tacy ktorzy maja swietna zabawe a my problem. Wczoraj nawiazalismy kontakt z hodowca azjatow pani stwierdzila ze postara sie nam pomoc. Quote
Dardamell Posted May 21, 2014 Posted May 21, 2014 Bandyta, to co dla jednych może być ugryzieniem, dla osób pracujących z psami może być "tylko" chwytem z przytrzymaniem. Nie raz takie rzeczy widziałam, że pies łapał i trzymał i śladu większego by nie było, gdyby człowiek się nie wyrywał. Kolejną kwestią jest to, że pies może nie być nauczony delikatnego gryzienia, przez co pozostawia całkiem spore obrażenia, pomimo, że wcale nie chce. A to czy to jest owczarek środkowoazjatycki czy tylko go wizualnie przypomina to nie jest wiadomo. Bo może on wcale nic nie mieć z tej rasy. Brezyl, 1. Są wolontariusze i wolontariusze-oszołomy, dla których nie liczy się nic oprócz znalezienia psu domu. Spokojnie znajdziesz takich na dogo. 3. Przez pierwsze dwa miesiące pies mógł się aklimatyzować do nowych warunków i nie pokazać swojej natury. Quote
evel Posted May 21, 2014 Posted May 21, 2014 Po pierwsze obciąć jajka, po drugie kaganiec obowiązkowo i izolacja psa od dziecka, po trzecie skontaktować się z nimi: http://adopcjeazjaty.pl/index.php/kontakt.html lub http://www.facebook.com/pages/Adopcje-Azjaty/261815057207167?fref=ts Quote
devoner Posted May 21, 2014 Posted May 21, 2014 (edited) ........................................................ Edited May 21, 2014 by devoner Quote
Bandyta Posted May 21, 2014 Posted May 21, 2014 Jeżeli nawet to prawda to właściciele zupełnie nie przygotowali się na tego psa. Autorka pisze, że w typie rasy to Jej wierzę. Napisała też, że mąż do szpitala trafił czyli, że poważniejsze to było. Nie pisze natomiast czy dziecko po dwukrotnym ataku boi się psa, ani co robi żeby nie zdarzyło się nic więcej. Nie rozumiem jak po pierwszej takiej sytuacji można było pozwolić żeby doszło do kolejnej. Czekamy teraz aż pies zje dziecko? Zawsze miałam psy z ulicy lub ze schroniska i z wolontariuszami nie mam żadnego doświadczenia. Jeżeli jednak miałabym w domu dziecko i drugiego psa to bardzo poważnie zastanowiłabym się zanim wzięłabym psa, który nie jest sprawdzony (wiem, że zachowanie może się zmienić po aklimatyzacji) a ma takie gabaryty, że może zrobić bardzo poważne kuku. Gdybym była matką i moje dziecko narażone by było na takie niebezpieczeństwo to ograniczenie kontaktu byłoby oczywiste. Jeżeli warunki mieszkaniowe na taką izolację nie pozwalają to jak najszybciej zwróciłabym psa tam skąd go wzięłam. Oczywiście można zawalczyć o zmianę zachowania psa. Ale najpierw trzeba się chyba przestać bać tego zwierzaka. No i nastawić na to, że pies nigdy nie będzie do końca bezpieczny. Quote
Brezyl Posted May 21, 2014 Posted May 21, 2014 [quote name='Dardamell']Brezyl, 1. Są wolontariusze i wolontariusze-oszołomy, dla których nie liczy się nic oprócz znalezienia psu domu. Spokojnie znajdziesz takich na dogo. 3. Przez pierwsze dwa miesiące pies mógł się aklimatyzować do nowych warunków i nie pokazać swojej natury. Wiesz, ja to wszystko wiem, nie odkrywasz Europy. Te pytania miały na celu wyjaśnienie kilku niejasności, jakie zauważyłam w poście zazuzi30, bo nie mieściło mi się w głowie jak można nie odseparować agresywnego psa od dziecka, przeciez wystarczy, że pies trafi w tętnicę. Zresztą taki pies, może stanowić dla dziecka zagrożenie życia, a nie tylko zdrowia. Z drugiej strony, w odpowiednich rękach może być spokojnym i zrównoważonym misiem i jego zachowanie może w całości wynikać z błędów nowych włascicieli. I nadal nie wiem czy to post fantasty i się wkręcamy, czy rzeczywiście ktoś potrzebował pomocy. Quote
Dardamell Posted May 21, 2014 Posted May 21, 2014 Brezyl, to co mnie najbardziej zastanawia to okoliczności tych pogryzień. Bo może się okazać, że pies nie jest agresywny, tylko np. pilnuje jedzenia. O okolicznościach pogryzień nie ma nic, tylko tyle, że pies pogryzł, poszarpał. Skoro to wiesz, to czemu o to pytasz? Quote
Maron86 Posted May 21, 2014 Posted May 21, 2014 Miałam sukę w typie berneńczyka na DT, na początku łagodna ciapa, po tygodniu agresor. Po 2 m-c ciężkiej codziennej pracy z psem stała się łagodna, ona uczyła się schematycznie więc nie było tragedii. Sunia trafiła do nowego domu ze wszystkimi ostrzeżeniami itp itd. Po około 2-3m-c zaczęła tak 'pilnować' ogrodu że kłapała zębami na wszystkich, z początku właścicieli nie, później z frustracji przekierowywała agresję... Ludzie o wielkim sercu, bardzo cierpliwi, mnóstwo pracy musieli włożyć żeby dojść do momentu gdzie sunia daje się im przytulać - obcych nadal nie toleruje. To starsza sunia więc i nawyki miała swoje, a że z początku pobłażali jej to pies to wykorzystał i zaczął się zapędzać w swoim 'obłędzie'. Zmierzam do tego że jeśli się ma wsparcie faktycznie dobrego specjalisty to można z psem pracować, ale 1) nie można się psa bać, 2) trzeba tego chcieć, 3) trzeba mieć dobrych, bardzo dobrych szkoleniowców, 4) trzeba być świadomym zagrożeń i odpowiedzialnym. Ja osobiście szukałabym na miejscu autorki nowego domu, moim zdaniem zwyczajnie nie podołali jeśli pies po 3m-c badania otoczenia w ten sposób reaguje. Powinni szukać raczej spokojnej i uległej rasy, a nie ostrego psa który samymi gabarytami może dziecko połamać... Quote
Brezyl Posted May 21, 2014 Posted May 21, 2014 Dardamell napisał(a):Brezyl, to co mnie najbardziej zastanawia to okoliczności tych pogryzień. Bo może się okazać, że pies nie jest agresywny, tylko np. pilnuje jedzenia. O okolicznościach pogryzień nie ma nic, tylko tyle, że pies pogryzł, poszarpał. Skoro to wiesz, to czemu o to pytasz? Żeby bardziej poopisywali sytuację. Dlaczego wybrali własnie takiego psa, dokładnie w jakich sytuacjach pies zaatakował. Przecież z tych postów dokładnie nic nie wynika. Z mojej strony to tylko próba wyciągnięcia jak największej ilości informacji od osoby rozpoczynającej wątek. Molosy czasami podejmują takie próby w okresie dorastania, wystarczy ostra reakcja i praktycznie probelm się nie pojawia po raz drugi. A czasami sprawę trzeba przepracować przez krótszy lub dłuższy czas. Tu jednak pies zwyciężył w rozgrywce z człowiekiem, wiec nie widzę możliwości zostawienia go w tym miejscu. Juz i tak następny dom bedzie miał z nim większy problem, bo pies przekroczył barierę w ataku, nie sądzę że ugryzł przypadkiem, ale osoba pogryziona mogła znacznie przyczynic się do "wypadku" własnym zachowaniem. Quote
toyota Posted May 21, 2014 Posted May 21, 2014 (edited) Po pierwsze w świetle jakichkolwiek przepisów czy regulaminów to psa nie adoptowaliście od wolontariuszy ! Owszem, wolontariusze pomagają w przytulisku w różny sposób, m.in. spacerując z psami, socjalizując je i mogli psa polecić do adopcji, ale nie są to osoby odpowiedzialne za adopcję. To są często osoby niepełnoletnie. Trudno od nich wymagać jakiejś ogromnej wiedzy i odpowiedzialności za wyadoptowanie psa, z którym spacerują raz w tygodniu. Prawdę mówiąc w polskich przytuliskach nie ma zatrudnionych kompetentnych osób, które mogłyby doradzić w adopcji, z psami nie pracują specjaliści, a adopcje podejmuje się na własne ryzyko. Edited May 25, 2014 by toyota Quote
gryf80 Posted May 22, 2014 Posted May 22, 2014 zazuzi30 napisał(a):Widze ze sa tacy ktorzy maja swietna zabawe a my problem. Wczoraj nawiazalismy kontakt z hodowca azjatow pani stwierdzila ze postara sie nam pomoc. trzymam kciuki.pisz co tam się u was dzieje.mam nadzieję że pani od azjatów pomoże,i tak jak pisałam wczesniej jak i przedmówczynie-wykastruj.pomyśl o tym Quote
Brezyl Posted May 24, 2014 Posted May 24, 2014 No i tym sposobem wszystko wiadome. Wolontariusze zaufali bajkom opowiadanym przez osobę adoptujacą, że wie jak postępować z azjatą. Niewyprowadzany, trzymany na małym terenie objął go w posiadanie. Nie widać tu natomiast jakiejś wrodzonej agresji, normalny brak pracy z psem, zaspokojenia jego podstawowych potrzeb psychicznych. Niestety pies jednak przekroczył granice, następnym razem będzie także odruchowo próbował załatwic sprawę zębami, bo to dotąd działało. Pozostaje wierzyć, że następny adoptujący będzie miał pojęcie jak z psem postępować. Quote
Czekunia Posted May 24, 2014 Posted May 24, 2014 (edited) [quote name='zazuzi30']Witam wszystkich bardzo serdecznie i mam nadzieje ze ktoś z Was nam pomoze albo doradzi. Mamy dwa psy sunie adoptowana 7 lat temu i psa mieszańca z owczarkiem srodkowoazjatyckim ogromnego adoptowanego w styczniu. Od marca mamy z psem ogromny problem poniewaz pies jest przejawia sporą agresje w stosunku do domowników. Ja byłam dwa razy dotkliwie pogryziona, mąż raz co skończyło sie na pogotowi , i nie może w domu podnieść głosu bo pies reaguje na niego agresywnie a na dziecku pies poszarpał ubranie. Na mnie pies skacze próbuje rozładować swoje "rządze seksualne". Niestety zmuszeni jesteśmy po wizycie behawiorysty który stwierdził że nie będzie między psem a domownikami więzi, pozbyć się psa. Kontaktowaliśmy sie z wolontariuszami od których psa (psiak był w przytulisku) wzięliśmy i przedstawiliśmy jaka jest sytuacja ale dla nich najważniejsze jest tylko to żebyśmy psa wykastrowali a wtedy oni znajdą mu nowy dom. Nie mamy pojęcia jak rozwiązać ten problem. Jesteśmy ludźmi którzy nieba przychyliliby zwierzakowi żeby tylko miał dom i godne życie ale tu nie ma ze strony psa żadnej więzi, chęci współpracy. Taki był jeden z warunków adopcji, o ile dobrze pamiętam - że psa wykastrujecie, więc należałoby najpierw się z tego warunku wywiązać, a potem mieć pretensje do wolontariuszy, którzy stanęli na głowie, żeby wam psa pod nos podstawić... (Pomijam fakt, że praktyka zawożenia psa "pod drzwi" bez ówcześniejszego poznania go przez potencjalną rodzinę, jest dla mnie w ogóle nie do przyjęcia, tym bardziej przy takiej rasie). Edited May 24, 2014 by Czekunia Quote
Koszmaria Posted May 24, 2014 Posted May 24, 2014 coś mi się wydaje,że ci państwo już na dogo nie zawitają. Quote
darunia-puma Posted May 25, 2014 Posted May 25, 2014 Koszmaria napisał(a):coś mi się wydaje,że ci państwo już na dogo nie zawitają. chyba masz rację ... Quote
Brezyl Posted May 25, 2014 Posted May 25, 2014 zazuzi30 napisał(a):Jesteśmy ludźmi którzy nieba przychyliliby zwierzakowi żeby tylko miał dom i godne życie ale tu nie ma ze strony psa żadnej więzi, chęci współpracy. Jesli jednak zazuzi30 wejdziesz tu ponownie, to przemysl jedną rzecz. To wy nie daliście psu nawiązać tej więzi. Nie przepadam za Cesarem, ale większość problemów z psami agresywnymi pokazywanymi w jego programch ma takie same podstawy , jak wasz przypadek. Traktujecie psa w kategoriach czysto ludzkich, uważacie że legowisko w salonie i traktowanie go jak najlepszego przyjaciela to takie dobre i super. A ten typ molosów, ma zupełnie inne wymagania. Prawdopodobnie przy dogu niemieckim byłyby większe szanse, choć ogólnie wszystkie molosy potrzebują silnej konsekwencji w wychowywaniu. Nie silnej reki,bo wbrew pozorom są to psy dość delikatne psychicznie i naturalnie zżywajace się z rodziną, bardzo opiekuńcze, ale jednocześnie niezwykle samodzielne. Wy daliście mu pełną michę i miejsce w sypialni, a pies ciągle był pod presją, ciagle czuł zagrożenie, stąd jego zapędy do dominacji. I zapewniam Cię, że wcale nie czuł się z tego powodu szczęśliwy, a coraz większa flustracja wywoływała coraz wiekszą agresję. U was czuł się jak człowiek nie znający języka, zwyczajów wrzucony w diametralnie inne srodowisko, którego nie rozumiał, a sam takze nie był rozumiany. Na pewno prze długi czas wysyłał wam sygnały, które nie były odbierane, a sama wiem że do wyczuwania pewnych rzeczy u kaukaza musiałam się przyzwyczajać przez kilka miesięcy, bo za bogatej mimiki to te psy nie mają. Na drugi raz niech mąż się nie popisuje znajomością psychiki takich psów, bo jak widać tak naprawdę tej wiedzy nie ma. I omijajcie z daleka zarówno psy w tym typie, jak i rasy wymagające pracy z człowiekiem, skoro nie jestescie im jej zapewnić. Pewnie dla wielu psów warunki w waszym domu będą rewelacyjne, ale jesli kiedykolwiek zdecydujecie się na następnego psa to dobrze przemyślcie jego wybór. Quote
darunia-puma Posted May 25, 2014 Posted May 25, 2014 Na drugi raz niech mąż się nie popisuje znajomością psychiki takich psów, bo jak widać tak naprawdę tej wiedzy nie ma. I omijajcie z daleka zarówno psy w tym typie, jak i rasy wymagające pracy z człowiekiem, skoro nie jestescie im jej zapewnić. Pewnie dla wielu psów warunki w waszym domu będą rewelacyjne, ale jesli kiedykolwiek zdecydujecie się na następnego psa to dobrze przemyślcie jego wybór.[/QUOTE] zgadzam się z Brezyl nie bierzcie i nie róbcie krzywdy kolejnemu psu tylko dlatego że Wam się podoba albo macie kaprys, nie każdy pies jest dla każdego człowieka! Nie bierzcie ani molosów, ani północnych ani tym bardziej bojowych, ponieważ Wasze doświadczenie jest bardzo małe nie lepiej jest wziąć kundelka który potrzebuje ciepła i miłości a nie pchać się na psy trudne...? przemyślcie to Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.