Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

jaką karę można tym ludziom dać Agula ?

Myślę, że skoro w domu była dwójka dzieci to ona jednak agresywna i gryząca nie jest, bo te dzieci byłyby już dawno pocharatane, a zwłaszcza ten starszy i wróciłaby do nas wcześniej

  • Replies 230
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Nie wiem zgłosić to gdzieś, bo mnie trafi jak sukin kotom to ujdzie na sucho, wszystkie punkty umowy zawalone, to trzeba ich do pionu, przecież coś musi być jakiś sposób!!!

Posted

Sorki, że dopiero teraz, ale nie miałysmy do tej pory prądu.
Dziewczyny, ja jestem zdruzgotana tym co zobaczyłam:shake:. Nie rozumiem, jak do tego stopnia można zepsuć psa.
Jak parę miesięcy temu spotkałam tę kobietę, to Sara była bardzo rozbrykana, nie dała mi się co prawda pogłaskać, ale do Kai lgnęła (niestety, bez wzjamności), co też zdziwiło tę kobietę. Mi się wtedy wydawało, że chodzi o to, że to jest suczka, która z suczkami niezbyt się lubi, ale teraz widzę, że to mogło chodzić o coś innego. Ta kobieta wtedy powiedziała, że ona wyjątkowo w ten dzień wyszła z psem na spacer, zwykle zajmuje się tym mąż. Sięgając pamięcią wstecz próbuję sobie przypomnieć, czy nie powiedziała czegoś niepokojącego, ale jakoś nic mi do głowy nie przychodzi. Może z wyjątkiem szalejącego na smyczy psa, ale wytłumaczyłam sobie to tym że widocznie mąż wie jak sobie z małą poradzić, a kobieta jako sporadycznie wychodząca z psem - niekoniecznie.
Zastanawia mnie, dlaczego nic nie wspomnieli naszej wetce o problemach? Przecież Justyna jest zawsze bardzo otwarta i pomocna. Bali się?
Karolakola, umowę adopcyjną w formie elektronicznej mam i zaraz Ci prześlę, tylko wcześniej ona wyglądała nieco inaczej (wzór zmieniliśmy od lipca 2013), ale z tego co pamietam, to tylko kosmetyczne zmiany; zresztą chtba gdzieś tą starą też mam.
Nie wiem, co o tym sądzicie, ale ja myślę, że należałoby się mimo wszystko spotkać z tymi ludźmi i dowiedzieć się, co się tam tak naprawdę działo, na czym polegało to maltretowanie psa z zazdrości. Jakkolwiek będzie to trudne, znacznie to ułatwi pracę z psem.

Posted

[quote name='majuska']

Myślę, że skoro w domu była dwójka dzieci to ona jednak agresywna i gryząca nie jest, bo te dzieci byłyby już dawno pocharatane, a zwłaszcza ten starszy i wróciłaby do nas wcześniej[/QUOTE]

rozmawiałam dzisiaj z Justyną na jej temat. Nie zauważyła żadnych nieprawidłowiści w zachowaniu podczas wizyt u niej, sunia była zadbana, niegryząca ale bojaźliwa bo ogonek trzymała pod sobą. Ich starszy syn jest nadpobudliwy i zaleceniem lekarza było sprawić mu psa który miał być jego przyjacielem i wsparciem. Na początku było fajnie ale z czasem syn zaczął drażnic psa, zaczepiać, ciągnąc za ogon, a urodzenie drugiego dziecka jeszcze spotęgowało tę jego agresję w stosunku do psa. Ponieważ pan wyjeżdża teraz do Irlandii /???/ doszli do wniosku z żoną , że nie poradzi ona sobie z opieką nad małym dzieckiem i nie dopiluje starszego który sie pastwi nad psem. Ot i cała historia, a ile w tym prawdy tylko bóg wie.

Posted

Agula gdzie zgłosić i co, masz dowody zbrodni jakieś ??? Obawiam się, że goowno im możemy zrobić, a zadzwonić i porozmawiać można , a i owszem, ale pogadać sobie można tylko z tą babką , bo ten facet wyjechał właśnie za granicę i to wreszcie było ostatecznym powodem oddania psa, wcześniej zgłaszali w gabinecie, że przy dwójce dzieci sobie nie radzą, Justyna mówiła, że skoro nie ma wyjścia to oczywiście psa przyjmiemy, ale jak widac odwlekali to i odwlekali, nie przedstawiali tej sytuacji jako takiej tragedii, po prostu z racji na urodzenie drugiego dziecka podobnoż nie radzili sobie z opieka nad dwójką dzieci i psem , zwłąszcza, że starszy był zazdrosny, to wszystko...co działo się n aprawdę możemy sobie wyobrażać.
Czy ona nie ma lekkiej nadwagi ?

Posted

Becia napisz o tych przenosinach o ile Magdzie uda się ją przenieść, ona się w ogóle nie rusza, nie ma możliwości do niej podejść, nie ma jak ją wyciągnąć, ona tylko warczy i kuli się w sobie, reszty nie zmieniajmy bo na prawdę będzie misz masz a to na prawdę utrudnia pracę.

Posted

ona warczy nie dlatego że jest agresywna tylko jest bojaźliwa, tak jak Pestka.
Pamiętasz majuska Tosię ? powiedziano nam że warczy i kłapie zębami, a ty weszłas jakby nigdy nic, wzięłaś ją na ręce, poprzytulałaś i odtąd Tosia była super.

Posted

Sara nadal przerażona, wypuszczona z boksu uciekała po całym schronie dziewczynom i nie mogły jej złapać przez kilka godzin, natomiast w boksie tkwi wbita za budę, przerażona, próbowałam trochę do niej poprzemawiać, ale zero efektów:shake:....tak mi jej żal:-(..ale wierzę, że w końcu zaufa choć trochę...

Posted

No to pięknie...:shake: Boże widzisz i nie grzmisz, to jak ja przyjdę to w ogóle jej nie wypuszczę, bo jej nie złapię, a łapać pół dnia nie mam czasu, a miałam cichą nadzieję, że będzie lepiej, jejuu co oni robili z tym psem??? Majuska wypytaj Magdę, jak ona się zachowywała kiedy ją przywieźli?? Wiecie co trauma, traumą, ale to już jest dziwne zachowanie, jak u psa poniewieranego, maltretowanego!!!! Nieeeeee normalnie mnie roztrzęsie!!!! :angryy::mad:

Posted

przyszło mi do głowy, żeby spróbować u niej tych kapsułek uspokajających Zylkene, jutro powiem Justynce rano o tym, nie zaszkodzi, a może pomóc, któraś tam u nas juz to brała , chyba Pestka

Posted

Agula99 napisał(a):
, to jak ja przyjdę to w ogóle jej nie wypuszczę, bo jej nie złapię, a łapać pół dnia nie mam czasu,


Sara przeniesiona do pierwszego boksu po Terrym, Magda łapała ja z Moniką parę godzin, w końcu ,,poszła'' na chwytak pożyczony od gości z GOKOM. Miotała sie jak piskorz, pogryzła wcześniej obie :shake:.
Chwytak oddały ale musimy sobie nowy sprawić bo jak widzimy zdarzają sie czasem takie konieczne sytuacje jak ta. :shake:

Posted

ale podobno jak już na tej chwytce była to poddała się, nie gryzła, z tego co Magda mi mówiła, to facet w sumie ją oddał bez większych emocji i tłumaczenia się, napomknał tylko, że bardzo im wstyd:shake:, przy nim na początku to jeszcze spokojna była

Posted

Przyszedł mi do głowy taki pomysł wiem że on nie zmieni stanu psychicznego psiny ,ale może pomoże finansowo .Może skontaktować się z tymi osobami co go oddali powiedzieć że będzie się ponosić koszty utrzymania psa i skoro on "niby" już u nich miejsca nie ma ,to nich przynajmniej zobowiązują się opłacać utrzymanie psa jego ewentualne leki itp. ,ustalić z nimi jakąś kwotę miesięczna lub tygodniową .

Posted (edited)

Dziewczyny ... jeżeli przy tych ludziach była w miarę spokojna to jestem w stanie uwierzyć że pobyt w schronisku tak ją zmienił. Każdy pies ma inną odporność psychiczną, jak ludzie zresztą ...Jednego mogą jak Hioba spotykać nieszczęścia jedno za drugim i jakoś się trzyma a innego rozpieprza na cząstki elementarne jedno tragiczne zdarzenie i nigdy nie wraca do pionu. To, że była psem bojaźliwym, wynikać może z faktu że państwo ewidentnie świadomymi właścicielami nie byli, o psychice psa pojęcia nie mają, więc zamiast pracować nad jej poczuciem bezpieczeństwa i pewnością siebie popełniali zapewne podstawowe błędy potęgujące problem, problemy z dziećmi tu też bynajmniej nie pomogły. Ponieważ bojaźliwa była już wcześniej, obecna sytuacja to tylko ostatni gwóźdź do przysłowiowej trumny. To jak popchnąć kulawego i czekać czy się przewróci. Temu psu się świat zawalił, była od małego w domu, z ludźmi, zapachami, przedmiotami które znała. I nagle to wszystko zniknęło. Ona po prostu nie rozumie co się stało. Myślę że z czasem będzie lepiej, ale ta sytuacja na pewno odciśnie piętno na jej psychice. Sprawa sądowa wygląda kiepsko - państwo powiedzą że małe dzieci, trudna sytuacja życiowa - a sąd na to "w to mi graj". Ale poradzić się zaprzyjaźnionego schroniska trzeba żeby wiedzieć jak to rozegrać od strony formalnej, ale o szczegolach proponuję pisać na priv, nie mamy kontroli nad tym kto tu zagląda a na wątek dogo stosunkowo łatwo trafić wklepując nazwę przytuliska w google. Behawiorysta myślę że tu Ameryki nie odkryje, żeby cokolwiek konkretnego powiedzieć na temat relacji w domu, trzeba by ją obserwować w tym środowisku, z jej oczu oprócz wielkiego pytajnika nic niestety nie wyczytamy.

Edited by karolakola
Posted

nie jestesmy w stanie nic udowodnić, nic !!! powiedzą że od zawsze taka była, a oddają bo ich zmusza do tego sytuacja życiowa, nowe dziecko, stare dziecko z problemami i wyjazd męża. Pies nie wygłodzony, nie chory, wręcz zadbany, mający książeczkę, wszystkie szczepienia, sterylizacje....stało się jak sie stało, żadna to nauczka dla nas pomimo tego co sie stało bo nie ma tu naszej winy, nie jesteśmy w stanie przewidzieć takich sytuacji.

Posted

Becia66 napisał(a):
nie jestesmy w stanie nic udowodnić, nic !!! powiedzą że od zawsze taka była,.


Jak moga powiedzieć, że zawsze taka była, przecież nie zabrali dorosłego psa, tylko małego, słodkiego, kochanego szczeniaczka. I chyba każdy z nas pamięta jaka ona była, bez sensu, co innego gdyby wzięli dużego, dorosłego psa, wtedy mogą sobie kity wciskać, a tak??? Zmarnowali psa, zniszczyli mu psychikę, a my będziemy to odkręcać nie wiadomo jak długo.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...