Rudzia-Bianca Posted June 18, 2007 Posted June 18, 2007 witam wszystkich i bardzo prosze o pomoc , od 19 maja 2007r. jest u mnie Bianca, sunia, która do tej pory była bezdomna, nie znam jej przeszłości . Bianca ma ok. 8 mieś do roku . Prawdopodobnie wcześniej nie miała żadnego kontaktu z człowiekiem, nie była socjalizowana i jest jedną wielką chodzącą kulką strachu i nerwów . Bianca boi się wszystkiego , boi się najmniejszego szmeru, hałasu , jest tylko kilka rzeczy które ją nie przerażają na które nie reaguje ( np. suszarka do włosów :crazyeye: ) boi się ludzi . Gdy do mnie trafiła to przez okres około dwóch tygodni dałam jej święty spokój, spała praktycznie cały czas . W trzecim tygodniu pobytu u mnie nagle pojawił się problem , zaczęła panicznie bać się mojego taty zdarzało jej się na niego warczeć i szczekać , ale nagle jej przeszło , tzn nadal się go bardzo boi ale nie warczy już na niego . Był taki okres czasu przez kilka dni ze wydawało mi się że jesteśmy na dobrej drodze, Bianca zaczęła chętniej jeść, reagowała na imię , gdy wracałam z pracy witała się ( nie jakoś wylewnie ale podchodziła do mnie i merdnęła ogonkiem ) , przez dwa dni bawiłyśmy się zabawką w ogródku , biegała za nią, można było ją nagrodzić parówką ( jako jedynym przysmakiem który jej smakował ) . A od trzech dni mamy załamanie całkowite - sunia nie chce nic jeść , czasem coś poskubie w nocy jak nikt nie widzi , boi się znowu wszystkiego , nawet tego jak przejdzie sama obok czegoś i spowoduje najmniejszy nawet szelest przysiada przerażona , nie ma mowy o tym żeby zjadła jakiś przysmak , odwraca główkę i nawet nie powącha . Znowu cały czas śpi , a jak nie śpi to lezy w legowisku i nadsłu****e każdego szelestu i kuli się . Moge siedziec obok niej z zabawką i bawić się nią a ona nawet na nas nie spojrzy , tylko robi szczęnięce ślipka i kuli się . Znowu nie chce wychodzić do ogrodu ( muszę ją wynosić ) w ogrodzie załatwi tylko swoje potrzeby i szybko ucieka do domu , już nawet nie chowa się między krzaki jak do niedawna tylko ucieka do domu .Od początku jej pobytu u mnie miałam problem z jej nagradzaniem - ona gardzi smakołykami , próbowałam wszystkiego nawet zakazanych słodkości żeby tylko czymś ją przekupić, nagrodzić. Nie chce też być głaskana, to dla niej żadna pieszczota i nagroda . Ona wygląda jakby żyła w swoim świecie, zamknięta w swojej skorupce . Przeczytałam książkę o sygnałach uspokajających - Bianca wg tej książki stosuje niemal wszystkie z nich i to niemalże na raz ( ziewanie, odwracanie głowy , podnoszenie łapy, przysiadanie, znieruchomienie , oblizywanie się , przewracanie oczami ) i nie reaguje na wysyłane takie sygnały przeze mnie ( chyba że nie potrafię ich wysłać ) . Bianca ucieka na nasz widok tzn domowników, gdy przychodzi ktos obcy to ucieka do legowiska tak szybko że ostatnio prawie spadła ze schodów, ma cały czas przerażone oczy . Jedynie rano ( pewnie to bład ale śpi w swoim legowisku obok mojego łóżka ) jak się obudzimy cieszy się , wpada do mnie do łóżka i odstawia taniec ogona ( czyli potrafi ) , wylizuje mi ręce , twarz co tylko się jej uda :) i wygląda na zadowolonego psa . Problemem jest to , że niestety musi zostawac sama w domu na kilka godzin dziennie , niestety chodzimy do pracy . Zostaje sama na ok 3 - 4 godziny . Bardzo mało pije nawet na tych upałach , sika kilka razy dziennie , koopke robi 2-3 razy /dzień. Piszę już wszystko , zeby ewentualnie wychwycić jakies moje błędy . A i jeszcze dieta - staram się żeby nie była to dieta wysokobiałkowa, Bianca dostawała przez jakiś czas gotowany ryż / makaron z kurczakiem i marchewką , kilka razy dostała puszkę animody , obecnie dostaje suchą karmę RC Medium dla dorosłych psów ( dla szczeniaków są za małe chrupki i Biana się nimi dławiła ) ponieważ ze względu na to że nie mogę liczyć na zjedzenie miski po podaniu jej , tylko musze księżniczce mojej zostawić na cały dzień jedzenie w misce , na tych upałach gotowane zaraz się jej zepsuje . A jeszcze przypomniałam sobie że często się drapie , nie ma pcheł , nie ma łupieżu , ma czystą ładną skórę , czeszę ją co kilka dni , uszka ma czyste różowe a też się po nich drapie ( na kolejnej wizycie może zrobimy wymaz z uszu , chociaż wet mówi że uszy są czyste i wyglądają na zdrowe ) . Dodam tylko że Bianca jest pod opieką weterynarza, była leczona na zapalenia gardła i węzłów chłonnych , jest odrobaczona ( ale chyba musimy odrobaczyć ją jeszcze raz bo znajduję w koopce czasem małe białe w skupiskach robale - chyba owsiki ) , nie była jescze zaszczepiona ( ze względu na przyjmowany antybiotyk ) , obecnie ma jeszcze niewielki stan zapalny dziąseł ( z którym walczymy już prawie 3 tydzień ) . Pomóżcie proszę jak mam pomóc mojej psinie wyjść z tej skorupy strachu, aż serce boli jak się na nią patrzy taka przerażoną . Ja już zgłupiałam . Poradźcie czy zostawić ją jeszcze w spokoju tak jak ona chce i pozwolić jej nadal odsypiac jej stresy ( tzn pozwolić jej spać cały czas praktycznie ) czy starać się ją w jakiś sposób ( ale jaki?) zmuszać do choć minimalnej aktywności . Jak reagować jak się wystraszy czegos ( wiem żeby jej nie tulić , nie pocieszać bo odczyta to za nagrodę ?( no nie wiem czy na pewno nagrodę ) za jej tchórzliwe zachowanie ? Mam ją całkiem ignorować , pocieszyć głosem ( boi się ) , przytulić ( boi się ) Miesiąc to jeszcze bardzo mało czasu dla suńki na zaaklimatyzowanie się w nowym domu , ale boję się że jak jej tak pozwolę spać cały czas i leżeć to ona całkowice zdziczeje :(? Jak jej pomóc ? A tu pokażę Wam moją śłiczną Bianeczkę - niestety nie umiem na tym forum wstawiać zdjęc :( ale wstawiam link do innego . http://fotoforum.gazeta.pl/72,2,631,62776741,62776741,0,2.html?v=2 Dziękuję za wszystkie rady jak pomóc mojej psinie . Pozdrawiam . Quote
karjo2 Posted June 18, 2007 Posted June 18, 2007 Piekna sunia Ci sie trafila. Wyglada na to, ze jest po "ciezkich przejsciach" i wymaga duzo czasu i cierpliwosci. Sprobuj poczytac poprzednie watki o psiej bojazliwosci, pojawiaja sie fajne pomysly. Na pewno przyda sie garsc smakolykow i nagradzanie kazdego podejscia suni, kazdego objawu radosci czy zainteresowania domownikami, kazdego przelamania leku, ze zostanie ukarana. A smakolyki moga byc rozne (pieczone miesko, ciasteczka watrobowe, ser, pasztet). Mozesz sprobowac dac do zabawy zabawke gumowa wypackana pasztetowka - moze sie zainteresuje. No i mnostwo pochwal, ale bez narzucania sie, niech sunia oswoi sie z dobrym domem i zyczliwymi domownikami. Obawy i takie zachowanie moze powracac wiele raz, nim zaufa czlowiekowi i moze to potrwac duzo dluzej niz miesiac, wiec wytrwalosci i bedzie dobrze. Poczytaj, jak dlugo niektorzy "resocjalizowali" swoje pupilki i jak dobrze wszystko sie ulozylo ( nam zeszlo z poltora roku, zeby miec zrownowazonego, fajnego psa, zeby nie sikal ze strachu przed podchodzacym mezczyzna ). Bedzie dobrze, powodzenia! Quote
sztruksia Posted June 22, 2007 Posted June 22, 2007 wydaje mi sie ze przede wszystkim treba duzo czasu zeby sunia sie oswoila, moze ja ci opowiem jak ja postepowalam z moim pieskiem, nie wiem czy dobrze ale efekty sa. juz niedluga mina 4 miesiace jak mlody jest u mnie. jest to psiak ok 2 letni, i jak go wzielam ze schroniska i postawilam go w domu na podlodze to wlazl do kata i siedzial w nim przez 4 dni, tam sie zalatwial, zero kontaktu z nami, siedzial w tym kacie i caly sie trzasl, jadl tylko w nocy jak wszyscy spali. calkowicie jego ignorowalismy, po ok 3 dniach pierwszy raz wyszedl i podzedl do mnie, wcale go wtedy nie glaskalam tylko dalam mu reke do powachania. nastepnie on odszedl i obwachal caly pokoj. a 4 dnia obachal juz caly dom. kiedy on zaczal szukac z nami kontaktu rzucalimy mu na podloge jakies pyszne jedzonko, bo mlody nie chcial wziazc nic z reki. po jakims czasie dal nam sie poglasdkac. na pierwszy spacer poszlismy dopiero po tygodniu, a wygladal on tal e struksik stal przed blokiem i sie trzasl, wiec szybko dalismy mu kawalek mieslka i do domu, i vtakie wyprawy robilismy po 15 razy dziennie, mlody byl caly czas na smyczy , dosyc dlugiej i po jakms czasie maly zaczal obwachiwac podloge tam gdzie stalismy, pozniej byl kolejny etap, probowalismy z nim isc, na poczatku to byla bardzo mala odleglosc, ok metr, caly czas go karmiac i rzucajac smakolyki coraz dalej. bardzo szybko sztruksik polubil chodzic na spacery, po ok 10 dniach poszlismy juz nawet do lasu. my pocatkowo w domu ne robilismy nic co mogloby go wystraszyc albo poprostu zniechcecic di nas, wykapalismy go dopiero po tygodniu, i mniej wiecej dopiero w tym sa mym czasie poslismy do weterynarza. mlody bardzo szybko przestal sie nas bac, zaczal szukac z nami kontaktu, sam wskakiwal na tapczan jak ktos na nim siedzal lecz darzaly sie takie momenty, ze np jaK wracacalismy do domu to mlody przez dluzszy czas panikowal, uciekal przed nami , chowal sie w kacie, a raz nawet do wanny wskoczyl. po jakims czasie mu ta panika minela. poczatkowo tez nie byl zainteresowany zadymi abawami z nami czy pieszczotami od nas, poszlam z nim kiedys i z kolezanki pieskiem na spacer i rzucalismy tamtemu psiakowi pilke, i za ktoryms razem mlody tez pobiegl za pilka, pozniej zaczelismy go nakrecac na zabawy w domku, i teraz sztruks w ogole nie wyobraza sobie zycia bez zabawek. mlody wciaz ma momenty , ze czegos sie boi , nigdy nie wiadomo co to bedzie, czy nagly ruch reka, czy jakis dziwny dzwiek w telewizorze, ale pomalu sie przyzwyczajai cortaz mniej jest takich rzeczy. mam nadzieje, ze sunia sie szybko przyzwyczai do was, poprostu dajcie jej czas na to Quote
LALUNA Posted June 22, 2007 Posted June 22, 2007 Pierwszy błąd tylko musze księżniczce mojej zostawić na cały dzień jedzenie w misce , Nic dziwnego ze nie chce jesć smakołyków i nie masz karty przetargowej. Sunia powinna dostawac dwa razy dziennie. Jak nie chce jesć zabierasz. Dajesz jej wieczorem Quote
Rudzia-Bianca Posted June 22, 2007 Author Posted June 22, 2007 Dziękuje za Wasze rady .Bianca potrzebuje czasu na przekonanie się do nas, więc nic nie robie na siłę . Dzis Bianca ma lepszy dzień, przywitała się ze mną , nie uciekała jak wróciłam z pracy :) a teraz słodko śpi . Laluna co do pozostawiania jej miski z jedzeniem na cały dzień to wiem że to jest błąd , początkowo w założeniu Biana miała dostawać michę i jak nie zje w ciągu kilkunastu minut miałam ją zabierać i tak też było przez kilka dni , ale tym sposobem miałabym traktowanego zgodnie z zasadami ale zagłodzonego psa . Niestety ona musi mieć stały dostep do jedzenia, jest tak przerażona że najmniejszy nawet szmer powoduje że Biana przestaje jeść i odkłada to na później i niestety dawanie jej miski dwa razy dziennie skończyło by się zagłodzeniem jej przy pełnych miskach jedzenia ( przez kilka dni wyrzucałam wieczorem nie zjedzone , ba nawet nie tknięte jedzenie z miski ) i wtedy też nie miała ochoty na żadne przysmaki . Ona jest za bardzo zestresowana żeby jedzenie było dla niej przyjemnością :( Przyznam się jeszcze że popełniam inny błąd wychowawczy - pozwalam Biance spać u mnie na łóżku , śpi spokojniej , nie oddycha tak strasznie szybko jak u siebie w legowisku ( ale ja też siadam do jej wyrka, żeby damula nie myślała że jest najważniejsza ):) Mam do Was pytanie czy ktos stosował może w przypadku takich strachliwców syrop stresnal ? Pani która przywiozła mi Biane poleca go , z kolei nasza wet odradza stosowanie takich środków . Bianka na drogę przed przyjazdem do mnie dostała sedalin , na który zareagowała bardzo mocno - nie mogła się dobudzić przez prawie dwa dni . Co myślicie o podaniu takiego syropu ? Macie jakieś doswiadczenia z stresnalem ? Quote
LALUNA Posted June 22, 2007 Posted June 22, 2007 Niestety ona musi mieć stały dostep do jedzenia, jest tak przerażona że najmniejszy nawet szmer powoduje że Biana przestaje jeść i odkłada to na później I cały czas uczysz ją ze jedzenie bedzie czekac. PIes tak szybko nie umrze z głodu. Spróbuj przez tydzień. Dwa razy dziennie. A miedzy czasie pracujesz na smakole. Tak aby jadła z reki. Jezeli nie boi sie spac z Toba w łzku to znaczy ze nie jest az taka strachliwa do ludzi. Wiec nie bedzie źle. Spróbuj przez tydzień. Dostepna musi być tylko miska z woda. Sedalin widocznie dostała w zbyt duzej dawce. Natomiast co do stresnalu. Co Ci to da ze pies bedzie cały czas oszołomiony. Jezeli bedziesz z nim pracować na smakołyki to nabierze zaufania do Ciebie i poczuje sie pewniej. Ale dopóki bedzie miała karme cały dzień to nic z tego nie bedzie. A smakołyki muszą byc naprawde super. Wątróbka, wołowina, serca. Quote
Rudzia-Bianca Posted June 22, 2007 Author Posted June 22, 2007 Laluna ja już tak próbowałam przez prawie tydzień . Przez kilka dni Bianca dostawała michę rano jak nie zjadła ( a nie zjadała ) to micha do lodówki i powtórka za kilka godzin ( znowu nie zjadała ) i jeszcze próba wieczorem ( też nie zjadała ) . Po kilku dniach praktycznie nie jedzenia zostawiam jej miskę z jedzeniem na cały dzień . Dla Bianki nie ma przysmaku , wątróbki nawet nie pwącha, serducha je nasz kot więc też próbowałam dawać Bianie ale gardzi nimi, jedynie przez kilka dni zjadała parówki ( a próbowałyśmy już chyba wszystkiego, łącznie z zakazanymi słodyczami ) A co do stresnalu to właśnie też mi się wydaje że to ją oszołomi, będzie naćpana i po odstawieniu wróci do tego co było. Nie wznam się na takich specyfikach dlatego pytam, bo sama również nie jestem do takich spsobów przkonana . Chociaż może delikatne uspokojenie Biany dobrze by jej zrobiło bo to jest chodzący kłębek nerwów. Sedalinu dostała 2 tabletki ( te mniejsze nie pamietam ile mg ) - ważyła wtedy 8 kg . Quote
LALUNA Posted June 22, 2007 Posted June 22, 2007 A co jej dajesz do jedzenia i ile? Czy próbowałas rybe? Wklej jej fotki. Jak jest na spacerach? Idzie chetnie? Nie powiem Ci co do sedalinu czy dużo, bo nie znam dawkowania. Ja kiedys miałam w zelu i kolezanka wet ostrzegała ze jak dam za dużo to pies pojdzie w kime. Ze jej znajoma przesadziła z kotem bo jej się wydawało co to takiego jedna kropelka i spał tydzień. Ja dałam maleńka kropelke aby pies przestał reagować na strzały. Ponoć miał ją tylko wyłaczyc ale miała normalnie fukcjonowac. Po tej kropelce nogi sie rozjeżdzały na spacerze a po poszła w kime do rana. TRoche nie o to mi chodziło :evil_lol: Z innych próbowałam Krople Bacha. Teoretycznie pomogły, tylko ze nie do końca wiem czy to to czy to moje nastawienie ze pomagaja Quote
Rudzia-Bianca Posted June 22, 2007 Author Posted June 22, 2007 Karmiona jest jak pisałam w pierwszym poście ; A i jeszcze dieta - staram się żeby nie była to dieta wysokobiałkowa, Bianca dostawała przez jakiś czas gotowany ryż / makaron z kurczakiem i marchewką , kilka razy dostała puszkę animody , obecnie dostaje suchą karmę RC Medium dla dorosłych psów ( dla szczeniaków są za małe chrupki i Biana się nimi dławiła ) ponieważ ze względu na to że nie mogę liczyć na zjedzenie miski po podaniu jej , tylko musze księżniczce mojej zostawić na cały dzień jedzenie w misce , na tych upałach gotowane zaraz się jej zepsuje . Co do ilości to dostaje 150 g RC w zwiazku z tym że ma bardzo mało ruchu . Jesli chodzi o rybę to oczywiście ma ją równiez w głębokim poważaniu :mad: ona się zachowuje tak jakby jedzenie dla niej nie istniało . Na załatwianie potrzeb wychodzimy do ogrodu, poza bramką byłyśmy dwa razy dopiero z czego po pierwszym zachęcającym spacerze - Biana szła wprawdzie od krawężnika do krawężnika ale była ciekaw i szła to na drugim wystraszyła się tak chłopca który rzucił obok niej piłkę że zerwała obrożę ( parcianą !!!:crazyeye: ) i uciekła w zarośla przy parku. To był koszmar , była tak przerażona , ja zresztą też bałam się że jej w tych krzakorach nie znajdę , że na razie koniec ze spacerami :( A fotek nie umiem tu wklejac :( :comp26:dlatego podałam link do zdjęć Bianki http://fotoforum.gazeta.pl/72,2,631,...1,0,2.html?v=2 Quote
LALUNA Posted June 22, 2007 Posted June 22, 2007 Można wejść na http://imageshack.us/ w okienko "choose" wpisać lokalizację zdjęcia na kompie a potem kliknąć "host it!". Przekopiować adres w okienku "hotlink for forums" w na górze jak piszesz post masz narzedzia B I U .. czternaste jak klikniesz taki żólty obrazek otworzy Ci się krateczka gdzie wkleisz skopiowany adres. Spróbuj. Ja bym przeszła na gotowane. I mało ryzu, wiecej miesa. I w małych porcjach. Dwa razy dziennie. Zacznij z nia wychodzić, na skórzanej obrozy. Zapnij ciasno aby Ci sie nie wyrwała. Idzi gdzies na pole, tak aby był spokój i codzinnie duzo spaceruj, biegaj. Im bardzije bedzie zmeczona fizycznie tym mniej bedzie się stresowac. Jezeli bedziesz tylko czekać az stres minie, to daleko nie zajedziesz. Te leki beda wracac z wiekiem się wyolbrzymią. Zacznij od dużego fizycznego wysiłku na aktywnych spacerach. Quote
Rudzia-Bianca Posted June 24, 2007 Author Posted June 24, 2007 " class="ipsImage" alt=""> próba zdjęcia Quote
Rudzia-Bianca Posted June 24, 2007 Author Posted June 24, 2007 Dziękuję Laluna za instrukcję wkładania tu zdjęc , ale coś chyba zrobiłam nie tak ;) ale moją piękną strachliwą psicę widac :) Dziś podałam Bianie stresnal, nie wiem co się jej stało, ale nie można się było przy niej ruszyć nawet bo uciekała przerażona . Siedziałam przy komputerze i ruszyłam nogą a ona uciekła podkulona . Dałam jej 1 ml. Uspokoiła się , do tego stopnia że mogłysmy w ogrodzie poćwiczyć przychodzenie na zawołanie i znalazłyśmy psi przysmak - nie zgadniecie co - kromka chleba z masłem :) żadne tam mięcho itp tylko chleb z masłem jest dla mojej psicy atrakcją . Szło nam całkiem całkiem, wprawdzie nie podchodziła do mnie na tyle blisko żebym mogła ją złapać, ale przychodziła na zawołanie na odległość ok 1 m . Nie wiem czy dobrze robiłam że ją za to nagradzałam. Wszędzie czytałam że powinna dostać nagrodę dopiero za ełne wykonanie ćwiczenia tzn za podejście i dotknięcie wołającego , ale to w przypadku Bianki wydaje się na razie nie możliwe :( więc stwierdziłam że najpierw niech przychodzi na zawołanie tak, a póxniej będziemy ją doszkalać zeby przychodziła i dotykała wołającego - dobrze myślę czy nie ? Normalnie takie ćwiczenie nie jest możliwe :( poniewaz Bianca jest skupiona głównie na nadsłuchiwaniu strachów :mad: i jest kompletnie rozkojarzona , wystarczy byle szmer a ona przestaje logicznie myśleć . Glatego chyba do takich ćwiczeń będę jednak jej dawać stresnal co o tym myślicie ? Wprawdzie moja wet jest przeciwna temu , ale ja obawiam się że bez takiej pomocy syropowej cieżko będzie się Biance skupić na czymś innym niż jej strachy ;( Ech jak ja się rozpisuję ;) Laluna mam jeszcze pytanie - dlaczego polecasz przejście na gotowane jedzenie ? Quote
LALUNA Posted June 24, 2007 Posted June 24, 2007 Na gotowane radziłam aby ją zachecic do jedzenia. Psy te niejadki chętniej jedza gotowane. Ale trudno powiedzieć czym była żywiona, niekiedy nawyki zywieniowe daja o sobie znac tak jak z tym chlebkiem. Co do oswajania, pracuj z taśma. I dużo ruchu tak jak pisałam. Spróbuj pobiegać z nia wymecz ją pożadnie a potem zobacz jak reaguje. Tylko ze nie na stresnalu. Nie znam tego preparatu. Przede wszystkim jakie sa skutki uboczne i co mówi twoja weterynarz. DLaczego jest przeciwna? Quote
Rudzia-Bianca Posted June 24, 2007 Author Posted June 24, 2007 Laluna wklejam opis stresnalu z ulotki : Syrop trankwilizujący dla psów i kotów Skład: Wyciągi roślinne Eschscholtzia californica, Crataegus oxyacantha (kwiatostan głogu), Passifiora incarnata (ziele pasyflory - męczennicy cielistej) aa 8 g Hypericum perforatum (ziele dziurawca) 7 g Lizyna 2 g Excipient ad 100 ml Właściwości i działanie: Wyciągi roślinne zawarte w preparacie działają ogólnie uspakajająco, osłabiają stan niepokoju, strachu i agresywności. Działają też spazmolitycznie, zmniejszają napięcie mięśni gładkich przewodu pokarmowego, dróg żółciowych i moczowych oraz ścian naczyń krwionośnych. Lekko obniżają ciśnienie krwi i pobudzają diurezę. Eschscholt-zia californica zawiera protopinę, która działa nasennie i rozkurczająco. Wyciągi z kwiatów głogu działają uspakajająco, rozszerzają naczynia mózgowe umożliwiając doprowadzenie z krwią, zwiększonej ilości tlenu oraz składników odżywczych, a tym samym przeciwdziałają anemizacji mózgu. Związki flawonowe zawarte w pasyflorze (męczennicy) obniżają wrażliwość kory mózgowej na bodźce zewnętrzne oraz hamują aktywność ośrodków wegetatywnych mieszczących się w rdzeniu przedłużonym. Ziele dziurawca zawiera hiperycynę, która działa uspakajająco. Wskazania: Stany niepokoju i napięcia nerwowego (nieobecność właściciela, zawody, wystawy, podróże itp.). Brak posłuszeństwa. Przygotowanie do leczenia zaburzeń zachowawczych. Stany lękowe. Okresy depresji u szczeniąt. Przeciwwskazania: Brak. Stosowanie i dawkowanie: Do picia. - 2 ml/5 kg m.c./dzień. Podawać 2-3 razy dziennie. Przy transporcie podawać od 30 do 60 minut przed podróżą. Z reguły nie należy przekraczać dawki 15 ml/dzień. Uwaga: Dawkę można zmniejszyć lub zwiększyć w zależności od indywidualnych potrzeb. Wetka obawia się uzależnienia , ale ja podałam Biance 1 ml na cały dzień przy zalecanych 2 ml na 5 kg m.c czyli Bianca powinna dostać ok. 3 ml na dzień . Po dzisiejszej próbie widzę ze zupełnie inaczej Bianca się zachowuje, przede wszystkim jest skupiona na tym co do niej mówie a nie na wysłuchiwaniu czegoś czego mogłaby się bać . Trochę się boję wychodzić z nią na spacery po jej ostatnim wyczynie , ona mnie jeszcze nie słucha i jak ucieknie to obawiam się ze mogę jej nie znaleźć :( Obrożę miała założoną tak że już ciaśniej nie można :( ale zgodnie z Twoją rada kupiłam skórzaną obróżkę , tasmę zamówiłyśmy powinna byc za kilka dni ( niestety u mnie w mieścinie mogę kupić taśmę ale dla dużych psów , Biance od takiego zaiecia chyba by łepek odpadł , więc musiałyśmy zamówić ale to nietety trwa ) . Ale spróbujemy jutro iśc na spacer zaraz rano jak nie będzie tylu ludzi żeby się nie bała i zobaczymy . Pozdrawiamy . Quote
oksytocyna3 Posted June 25, 2007 Posted June 25, 2007 Ja od 3 tygodni mam psa z zespołem kennelowym.Jak czytam Twoje posty, to zupełnie jest jak u mnie. Panika,nie podejdzie bliżej niż na 2-3 metry i oczywiście,żadne smakołyki nie wchodzą w grę, bo ich nie je. Chociaż masz troszkę lepiej, bo zamerda ogonkiem, bo podejdzie do Ciebie - u mnie nic takiego jeszcze nie miało miejsca. Jestem po wizycie behawiorystki i czekam niecierpliwie na efekty, chociaż pośpiech tutaj jest złym doradcą. Pisz, jak z Twoją piękną sunią - czy jest troszkę lepiej, bo jestem bardzo tego ciekawa. Pozdrawiam Quote
izka Posted June 25, 2007 Posted June 25, 2007 Rudzia -Bianka to co opisujesz jest straszne ,czego doświadczyła w swoim życiu ta sliczna sunia że jest takim emocjonalnym wrakiem ,tego możemy sie jedynie domyslac. Dobrze ze znalazla Ciebie :lol: We wrześniu 2006,przygarnełam 6 letniego boksera ,znalezionego w lesie , psy po przejściach potrzebuja bardzo duzo czasu ,aby nauczyć sie nowego życia . Mój bokser potrzebował 7 miesiecy zeby na nowo zaufać czlowiekowi. Czas ,konsekwencja ,i ciagła praca z psiakiem to gwarancja sukcesu. Zycze powodzenia :lol: Quote
karjo2 Posted June 25, 2007 Posted June 25, 2007 Rudzia, skoro psica wymykuje sie w panice z obrozy, przemysl wyprowadzanie na szelkach i obrozy, jednoczesnie zapietych do smyczy. Uniemozliwi to wyrwanie sie suni. Quote
Rudzia-Bianca Posted June 25, 2007 Author Posted June 25, 2007 byłyśmy dziś z Bianką na długim spacerze ( ponad godzinę ) i panna wygląda na obrażoną a nie zadowolona z tego faktu :( O ile w miarę nie boi się samochodów, motorów :crazyeye: i innych hałasujących stworów o tyle człowiek wywołuje u niej ogromną panikę . A że jest piękna ( wiem wiem nieskoromna jestem ) to każdy chce do niej podchodzić i ją głaskać :mad: i każdemu z takim zamiarem muszę tłumaczyć że nie wolno . Zmieniłyśmy obróżkę na skórzaną ( dzięki Laluna za radę ) i udało nam się wrócic razem do domu . Karjo właśnie się zastanawiałam czy nie założyć jej szelek i smyczki na raz ale na razie próbujemy na obróżce ( z szelek się wyplątuje - nie wiem jak ale zmyka z nich łatwiej niż z obroży ) Niestety nie mam mowy o żadnych zabawach na spacerze , na razie drobnymi kroczkami musimy poznać świat . Spotkałyśmy w parku maleńkigo yorka - Biana na jego widok wysłała chyba wszystkie możliwe sygnały uspokajające , maleńki podbiegł do niej mrdając ogonkiem a moja dama była tak przerażona jakby to co najmniej tygrys ją atakował . Ale nie dałam się nie wzięłam jej na łapy, nie pocieszałam . A i byłyśmy bez syropku :multi: Oksytocyna , mam pytanie o wizytę behawiorysty , jesteś zadowolona, cos konkretnego się dowiedziałaś ? Kto był u Ciebie ? Ja się zastanawiam nad Kłosińskim , ale nie wiem czy nam pomoże taka jednorazowa wizyta . Też się zastanawiam nad umówieniem się , chociaż kurcze to trochę droga impreza ( a jeszcze spłacam długi za leczenie poprzedniej psiny ) . Pewnie jeszcze efektów rad nie widać , ale jak uważasz warto? Trzymam kciuki za Twoją psinkę , zobaczysz jaka to radość jak zamacha do Ciebie ogonkiem ( to nic że za kilka godzin mnie nie poznaję :shake: ) Pozdrawiamy . Quote
oksytocyna3 Posted June 28, 2007 Posted June 28, 2007 Po wizycie behawiorystki jestem bardzo zadolwolona, ponieważ powiedziała mi jak postępowac z psem. Wyjaśniła też dlaczego tak a nie inaczej. Moja sunia jest półdzika i jak pisałam z typowym zespołem kennelowym. Jak przywiozłam sunię z hodowli - to ja byłam w rozpaczy a sunia (dosłownie - nie w przenośni) bała się oddychac. Jestem na początku tej drogi i wiem,że długi czas upłynie zanim mała podejdzie do mnie lub zamerda ogonkiem. Tutaj smakołyki lub klikier nie ma sensu-bo ona nie je przy nas, ani nawet jak jej położę przed nosem - też odwraca łepek. Ale pani behawiorystka mówi, że na wszystko przyjdzie czas. Godzina pracy z psem kosztuje 100 zł. Ja po prostu wiedziałam,że sama sobie nie poradzę i dlatego już po tygodniu pobytu psa u mnie zamówiłam wizytę. Dodam,że nie jest to mój pierwszy pies, ale pierwszy nie zsocjalizowany. Myślę, że jeśli będziesz cierpliwa i konsekwentna -to na pewno uzyskasz efekt, ale myślę też,że będzie to dłużej trwało. Ta moja pani behawiorystka ma doktorat z zachowań psów na SGGW i naprawdę ma wiedzę. Pozdrawiamy Quote
LALUNA Posted June 28, 2007 Posted June 28, 2007 Moja sunia jest półdzika i jak pisałam z typowym zespołem kennelowym. Jak przywiozłam sunię z hodowli Czy to jest pies rodowodowy? Dlaczego przy odbiorze psa nie zrezygnowałas gdy okazało isę ze nie ma kontaktu z tym psem? Czy hodowca poniósł odpowiedzialnosć za doprowadzenie do takiego stanu psa? Quote
oksytocyna3 Posted June 28, 2007 Posted June 28, 2007 Obawiam się, że hodowca nie poniesie żadnej odpowiedzialności za doprowadzenie psa do takiego stanu, bo jest czynnym członkiem związku kynologicznego. A z psa nie zrezygnowałam, chociaz widziałam co się dzieje, bo po prostu zmarnowała by się tam. Kto by ją kupił? Kto by się z nią męczył za własne pieniądze? Każdy woli psa zdrowego, wesołego. Nie mogłam jej nie wziąc i zostawic ją tam samą sobie. Quote
LALUNA Posted June 28, 2007 Posted June 28, 2007 A z psa nie zrezygnowałam, chociaz widziałam co się dzieje, bo po prostu zmarnowała by się tam. Kto by ją kupił? Kto by się z nią męczył za własne pieniądze? Ale teraz ten sam hodowca wyhoduje kolejne psy w takich warunkach i znowu wezmie kase i interes bedzie mu się krecic. Mimo wszytsko powinnas zgłosic to do oddziału. Jezeli oddział nie bedzie miec sygnałów to nic nie zrobi. A tak bedzie miał podstawe aby skontrolowac te hodowle. Quote
oksytocyna3 Posted June 28, 2007 Posted June 28, 2007 Mąż ma zamiar złożyc skargę:mad: . A jutro idziemy na szczepienie :roll: . Quote
LALUNA Posted June 28, 2007 Posted June 28, 2007 oksytocyna3 napisał(a):Mąż ma zamiar złożyc skargę:mad: . A jutro idziemy na szczepienie :roll: . Bardzo dobrze. Najlepiej do sadu koleżeńskiego ZKwP w Twoim oddziale z powiadomieniem kierowniczkę sekcji i przewodniczacego oddziału. Quote
Azir Posted June 28, 2007 Posted June 28, 2007 Jasne, trzeba działać! Mamy już dosyć związkowych pseudohodowców :mad: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.