konfirm31 Posted April 30, 2016 Posted April 30, 2016 A ja jestem zdecydowanie niekaktusowa. Nawet jak kwitną, to mnie nie biorą ;) Quote
Aldrumka Posted April 30, 2016 Posted April 30, 2016 14 godzin temu, irenas napisał: Prawda, że ładne? A jak kwitną! Wielkie różowe trąbki. Co prawda w postaci rozwiniętej istnieją tylko jeden dzień, potem więdną, ale jest ich dużo. Imponujące. Tyle, że muszą mieć pełne słońce, jak to kaktusy. Czyli muszę je przenieść do południowo - zachodniej części ogródka, żeby miały odpowiadające im warunki. Teraz stoją od wschodu. Miałam z nimi kilka zabawnych przygód. Raz Szerlok machnął ogonem i zrzucił donicę z nimi. Donica się stłukła, a podniesienie tego cuda z ziemi okazało się nie lada wyzwaniem. Nic nie pomagało, ani skórzane rękawice robocze, ani złożona gazeta. Zagryzłam zęby i podniosłam ciężar, a kolce radośnie wbijały mi się w dłonie. Następnym razem sama sobie zapewniłam bezpośredni kontakt z tą "ozdobą": potknęłam się, a jedyne o co się mogłam oprzeć, żeby nie zwalić się na ziemię, to były właśnie te kaktusy. Oparłam się otwartą dłonią. Czysta rozkosz! Jednak nie są to bardzo złośliwe kaktusowe potwory, bo nie mają takich malutkich kolców z haczykiem na końcu, jak inny gatunek (nie wiem, jak się nazywa, ale na pewno go znacie), które jeszcze kilka dni po dotknięciu kłują i jątrzą. Będziesz jutro u Malagos? Jak chcesz, to przywiozę Ci jedną kulkę, też Ci się tak rozrosną (nie wiedzieć kiedy. Ja przy nich praktycznie nic nie robię, czasem tylko podlewam). a my tu z córką aż jęczałyśmy żałośnie czują wbijające sie w dłoń kolce ! najprawdopodobniej będę u Malagos, ale teraz już noc i może zasłużę na kłującą kule następnym razem Quote
irenas Posted May 3, 2016 Author Posted May 3, 2016 Szczęśliwy (ostrożnie) pies na spacerze: Ja wiem, że to banał, ale tak długo na to czekaliśmy i tak krótko to trwa, że nie mogę się powstrzymać: Quote
Grażyna49 Posted May 3, 2016 Posted May 3, 2016 Cuuuudne . Można robić zdrowotne winko z płatków. Quote
irenas Posted May 3, 2016 Author Posted May 3, 2016 Dzisiaj Juka miała pierwszą lekcję posłuszeństwa. Poszłyśmy na spacer wąską ścieżką na wysokiej i spadzistej skarpie nad Narwią. Mówię jej: "Uważaj, nie schodź na dół, bo nie dasz rady się wdrapać z powrotem z tymi chorymi nogami. Nie, nie, nie." Na to dictum sunia fruuuu i już jest na dole. No i oczywiście, nie może się wdrapać z powrotem. Ja na pewno nie zejdę z moim lękiem wysokości i sksową niesprawnością fizyczną. No, ale przecież nie zostawię jej tam. Więc się cofam, żeby dojść do miejsca, gdzie bezpiecznie można zejść pod skarpę. Co dla suni oczywiście było całkiem niezrozumiałe. Wyraźnie pomyślała, że zostaje sama. Na tyle jednak jest inteligentna, że biegła za moim oddalającym się głosem, w wyniku czego spotkałyśmy się. Rzuciła mi się w objęcia, zalizała na śmierć. Nauczki starczyło do popołudnia. Pobiegła za Szerlokiem, który - jak już pisałam - doszedł do wniosku, że jest na tyle dorosły, że może mnie olać. Na szczęście nie do tego stopnia, żeby nie wracać do domu. Wszystko skończyło się dobrze, Juka po emocjach śpi jak zabita. A tak w ogóle robi się coraz bardziej normalnym psem. Na przykład zaczynają jej się podobać spacery i cieszy się tak jak reszta ferajny, kiedy zakładam im obroże - znak, że będzie przechadzka. Quote
Grażyna49 Posted May 4, 2016 Posted May 4, 2016 12 godzin temu, irenas napisał: Rzuciła mi się w objęcia, zalizała na śmierć. Jakie to cudowne.Kilka dni jest z Wami i już tak bardzo Cię kocha. No i to jest dowód na to,że pies kocha całym sercem.Na uczelni u mojej wnusi profesorowie udowadniają,że pies nie kocha,nie ma uczuć,że tylko przywiązuje się do osoby podającej jedzenie.Co za bzdury!! Quote
irenas Posted May 4, 2016 Author Posted May 4, 2016 Wiele lat temu, za słusznie minionych czasów widziałam taką scenkę: do tramwaju, którym jechałam, wsiadł obdarty menel z chudym jak szkielet psem. Wyraźnie się u nich nie przelewało, bo i właściciel do grubasów nie należał. Ale pies wpatrzony był w swojego pana jak w obraz święty. Widać było, że bardziej niż żarcia potrzebuje czułości. Którą zresztą dostawał, bo menel głaskał go i zagadywał bardzo sympatycznie. Mnie już nic nie zdziwi, od kiedy przeczytałam, że amerykańscy (jacy by mogli byś inni?!) uczeni odkryli, że psy są... zazdrosne. Ręce opadają. Chyba żaden z tych uczonych nigdy psa z bliska nie widział i stąd te rewelacje. A z kolei na portalu "naTemat" (Tomasza Lisa) od kilku dni z uporem maniaka lansuje się tezę, że przytulanie jest dla psa niedobre. Istotnie psy między sobą nie przytulają się tak, jak robią to ludzie, bo nie mogą ze względu na swoją konstrukcję. Ale Juka przytula się do Szerloka, którego uznała za swojego guru. Robi to jak potrafi, po psiemu. Oczywiście, że są i takie psy, które tego nie lubią, bo psy są tak różne, jak różni są ludzie. Chętnie bym zaprosiła autora tego pożalsięboże artykułu do Dyszobaby, żeby zobaczył, jak na spacerze Szerlok przybiega do mnie co kilkanaście minut, żebym go przytuliła. Obejmuję go całego i przytulam z całej siły, a jemu to sprawia wyraźną przyjemność. Również Juka przychodzi po przytulanie. Jest nawet w tym namolna, bo właściwie, żeby była zadowolona, to powinnam ją przytulać non stop. Dlatego smuci mnie bardzo historia Miry, o której chyba już wspominałam. Jej pani poszła już do szpitala, sunia została sama, sąsiad ją dokarmia, ale jako, że o psach ma takie pojęcie jak amerykańscy uczeni, uważa, że to, że sunia nie chce jeść, jest wyrazem jej złej woli i "wybrzydzania" na pokarm, który on jej daje. Bardzo był zdumiony - i sceptyczny - kiedy mu powiedziałam, że ona po prostu tęskni. Ponieważ syn tej pani podobno zadeklarował się, że umieści sunię u jakiegoś swojego przyjaciela, uzgodniliśmy, że dajemy mu czas do końca tygodnia. Jeśli tego nie zrobi, ogłoszę ją w Mojej Ostrołęce, może ktoś się nad bidulką zlituje. Quote
Grażyna49 Posted May 5, 2016 Posted May 5, 2016 Hmmmm,ja uważam,że niektóre osobniki psie potrafią być zazdrosne/nie mylić z dominacją/. Tora,którą musiałam oddać,była o mnie zazdrosna poza tym,że chciała zdominować staruszkę Rasti. Nie pozwalała /mimo,że to zwalczałam/na bliższe kontakty między ludzkie.Nie okazywała agresji,ale wchodziła między mnie a osobę która chciała się n.p. przywitać. Rasti z kolei pilnowała,żeby poprzednia niufka nie była za długo przy mnie.W ostateczności leżały obie koło moich nóg. Co do miłości i przywiązania mam podobne zdanie. Mój małżonek nigdy żadnego psa nie karmił a wszystkie po kolei wpatrzone były w niego jak w obrazek. Quote
Mazowszanka13 Posted May 5, 2016 Posted May 5, 2016 A u mnie takie cudo na osiedlu. Prawdziwy, macałam. I zwróćcie uwagę na ten pecik obok. Quote
Grażyna49 Posted May 5, 2016 Posted May 5, 2016 Cudny ten prawdziweczek. Męża brat robił wiosenne porządki na działce i też znalazł 4 prawdziweczki i ........kilka maślaków. Majowe prawdziwki to już widywałam ale maślaków o tej porze jeszcze nigdy nie widziałam. Quote
irenas Posted May 5, 2016 Author Posted May 5, 2016 To na pewno przez ten pecik! Użyźnił glebę. Oto historyjka z dzisiejszego psacerku: Odnaleźliśmy dziobaka, którego Szerlok porzucił gdzieś w przyrodzie podczas wczorajszej, czy przedwczorajszej przechadzki. Juka okazała duże zainteresowanie: W pewnej chwili udało się jej go zdobyć: Jednak nie na długo. Tyle, że tym razem dziobak był niesiony wespól w zespół: Jeszcze się pochwalę. Za moją radą pani pielęgniarka z Różana zadzwoniła do Przystanku Cztery Łapy w Makowie i wybrała sobie suczkę. W sobotę odbędzie się wizyta przedadopcyjna. Ja wiem, że Wy macie to na co dzień, ale mnie się udało pierwszy raz. 1 Quote
konfirm31 Posted May 6, 2016 Posted May 6, 2016 Super, Irenasie - i ja gratuluję :). Jaka sunia znalazła dom? Czarna, czy beżowa? Quote
Grażyna49 Posted May 6, 2016 Posted May 6, 2016 Oj,jaki on jest piękny ten kochany Szerloczek. Dobrze,że na zdjęciu nie widać,że to taka miniaturka owczarka. Gratuluję jak pozostałe cioteczki udanej akcji adopcyjnej. ........najtrudniejszy pierwszy krok......... Quote
irenas Posted May 6, 2016 Author Posted May 6, 2016 Czarna mamuśka. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze po wizycie przedadopcyjnej. Sama jestem pełna obaw, bo sunia ma mieszkać na działce w kojcu, czyli nie ze swoimi państwem. Pani pielęgniarka przysięgała, że oni tam codziennie bywają i chodzą z psem (już mieli przedtem zwierzaka) na długie spacery. Działka jest podobno tuż za mostem, a przyszli właściciele mieszkają w rynku w Różanie, czyli o rzut beretem. No zobaczymy. Grażynko, albo ja się przyzwyczaiłam, albo Szerlok trochę jeszcze urósł od chwili, kiedy do mnie trafił, bo już nie sprawia wrażenia takiej miniaturki. Abstrahując od tego, że jest za "puszysty" (nie wiem już sama, gdzie karmić koty - Szerlok wyżera im jedzenie z pieca). A jego stosunek do Juki oscyluje od zabawy, do prób ugryzienia jej w nos ze strasznym warkotem. Nogi Juki ciągle jeszcze bardzo słabowite. Wczoraj odwróciłam się dość gwałtownie, ona stała tuż za mną, potrąciłam ją lekko, a bidne nożyny złożyły się jak scyzoryk i sunia wylądowała z hukiem na podłodze. A dziś poszliśmy na większy spacer, nad jezioro - około 45 minut wolnego marszu na skarpie tuż nad rzeką - i ledwo doszła do domu. Przysiadała po drodze kilka razy, a w domu zwaliła się na trawę jak kłoda i zasnęła głęboko. Straszną ma ochotę wleźć do mnie do łóżka. Raz spróbowała z podobnym skutkiem, jak po potrąceniu. Poza tym popiskuje często, kiedy czegoś chce, szantażystka jedna. Tak więc mam koncert: Karmelek drze się na cały regulator, że głodny (4 razy dziennie!!!), a ta piszczy i jest STRASZNIE namolna, jak o pieszczoty chodzi. Quote
konfirm31 Posted May 6, 2016 Posted May 6, 2016 To pewnie ta biedna sunia z interwencji. Ona latały luzem i jest trochę wyżłowata w typie. Wiele przeszła, a ciągły głód i szczeniaki, to tylko część jej nieszczęść :(. Oby jej szczęście dopisało..... A nie szkodzą Juce te długie spacery? Pies za swoim człowiekiem, pójdzie zawsze, a ona inwalida w trakcie zrastania kości po urazie. Quote
irenas Posted May 7, 2016 Author Posted May 7, 2016 No właśnie, chyba ten spacer był za długi. Muszę jeszcze poczekać. Chociaż dziś rano Szerlok i Juka latały jak szalone, wyszarpując sobie znanego Wam już dziobaka. Juka jest jak bohaterka tej piosenki "Boli mnie noga w biedrze...". Chodzić nie może dobrze, (podczas rytualnego porannego spaceru przysiadała i pokładała się co kilka kroków) ale ganiać za zabawką - jeszcze jak! Ech, młodość... Quote
konfirm31 Posted May 7, 2016 Posted May 7, 2016 O poranku, to i ja ledwo idę, a psy gnają przez las ;). Teraz działkujemy i posty piszę z telefonu - puk, puk paluszkiem i nie idzie mi to najlepiej Quote
irenas Posted May 7, 2016 Author Posted May 7, 2016 No widzisz, a dziwiłaś się, że ja tego nie lubię! A czemu o poranku ledwo idziesz? Czyżbyś była sową, która odzyskuje przytomność koło południa? Quote
konfirm31 Posted May 7, 2016 Posted May 7, 2016 Sową byłam w młodości. A z rana, jestem jeszcze nierozchodzona ;) - kolejna zaleta wieku dojrzałego. Quote
Grażyna49 Posted May 8, 2016 Posted May 8, 2016 17 godzin temu, konfirm31 napisał: Sową byłam w młodości. A z rana, jestem jeszcze nierozchodzona ;) - kolejna zaleta wieku dojrzałego. Jak mnie ta "dojrzałość " denerwuje.Marzę żeby czasami pospać sobie do 9 a tu po 4 budzi sikanie i nie mozna później usnąć bo kosteczki dokuczają. Kręcę się i wiercę i zła wstaję . Quote
konfirm31 Posted May 8, 2016 Posted May 8, 2016 Za to psy się cieszą, bo jak tylko dzień się zaczyna, są gotowe do spacerów i tylko mnie poganiają, że się grzebię :) Quote
irenas Posted May 8, 2016 Author Posted May 8, 2016 Juka budzi mnie między 5.00 a 5.30. Na szczęście wylegiwanie się w łóżku nigdy nie należało do moich ulubionych zajęć, tak więc grzecznie wstaję. Za to padam o 21.00. Okazało się, że poza rannym wstawaniem Juka ma jeszcze BARDZO kontrowersyjną cechę: jest niszczycielką! Pod wieczór położyła się na legowisku Dziuni, ja - naiwna mróweczka - sądziłam, że śpi zmęczona słońcem i spacerami, a ta zołza poszarpała całe posłanie! Teraz leży z głową w kawałkach gąbki, która je wypełniała. No i tym razem rzeczywiście śpi. Nigdy żaden pies nic mi nie zniszczył! Skandal. 1 Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.