Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

No co Ty! My tu o poważnych sprawach, a oni się bawią jak w piaskownicy "To on pierwszy sypnął piaskiem, nie ja!" Niedługo zaczną się bić jak w jakim azjatyckim parlamencie czy na Ukrainie. Słusznie powiedział wkurzony Kukiz (którego nie posądzałam o tyle rozsądku): "Przestańcie się bawić i weźcie do roboty!"

Posted

Wiadomość z Onetu:

 

Jedna z sieci supermarketów we Włoszech jako pierwsza w kraju otworzyła swoje podwoje przed psami i kotami. Do ponad 330 sklepów można wchodzić z czworonogami, a nawet – jeśli nie są zbyt duże – wkładać je do wózków na zakupy.

 

ŚWIAT SIĘ KOŃCZY!

 

A tak nawiasem mówiąc, jako miłośniczka psów i kotów i wszelkiej innej gadziny uważam, że sklep - a już zwłaszcza duże galerie handlowe - to nie miejsce dla zwierząt. Za dużo hałasu, zapachów i światła. Przecież to czysta tortura dla psa czy kota! Lepiej żeby został w domu. Będzie tęsknił, to prawda, ale nie cierpiał.

Posted

Mam. I tak i nie ;). Bo z jednej strony, sklep(a już galeria tym bardziej), to nie miejsce dla psa, z drugiej, nie wiadomo co i kiedy się przydarzy, a lepszy pies w sklepie ze swoją Panią/Panem(odpowiedzialnym, oczywiście), niż uwiązany pod sklepem, co często bywa niebezpieczne - dla psa......

Posted

W Czechach wchodzenie z psem do sklepów i galerii handlowych jest dozwolone właściwie wszędzie. Moja mama była nawet kiedyś świadkiem sytuacji, kiedy szczeniaczek przyprowadzony do centrum handlowego zrobił tam siku na podłogę (jak to szczeniaczek ;)). Nikt nie zwrócił na to uwagi, jego Pani sprzątnęła i poszli sobie dalej! Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji u nas, nawet gdyby wchodzenie z psem było dozwolone :D

 

A co do wchodzenia z psem w takie miejsca to uważam, że jeśli pies jest od małego socjalizowany z miejscami publicznymi gdzie jest hałas i dużo ludzi to czemu nie, dla niego będzie to normalne. Ale oczywiście zabieranie w takie miejsca psa, który zna tylko np. własny dom i ogródek czy psa po przejściach, dla których będzie to duży stres, bez jakiegoś konkretnego celu jest bez sensu. Chociaż myślę, że to też zależy od konkretnego psa :) No i w pełni zgadzam się z konfirm w kwestii sytuacji "podbramkowych", kiedy alternatywą byłoby zostawienie psa na długi czas w samochodzie (to się tyczy szczególnie lata) albo przywiązanie pod sklepem.

Posted

Tak, Czechy, to zdecydowanie kraj propsowy :) . Kiedy byliśmy z TZtem w Pradze - jakieś 12-13 lat temu, w pensjonacie, w którym mieszkaliśmy, właściciele sami mieli dużego psa, przyjeżdżali goście z psami  i nikt z nich nie mógł  zrozumieć, czemu my przyjechaliśmy bez naszego?

Posted

A ja ponad 30 lat temu miałam taką przygodę: pojechałam do Krakowa z moją przyjaciółką i moim (pierwszym w życiu) psem. Poszłyśmy na obiad do węgierskiej restauracji, gdzie psa zaprosili pod stół, przy którym siedziałyśmy, przynieśli mu wodę w miseczce, a następnie wielką kość z mięsem (ugotowaną) do ogryzania. Żeby i jemu też było dobrze!

 

Nie zwróciłyście uwagi, na moje stwierdzenie, że pies zostaje w domu. Nie przywiązany pod sklepem lub w upał zamknięty w samochodzie (chociaż w chłodniejsze dni samej mi się zdarzało zostawiać gadzinę w aucie pod Biedronką, galopem robić zakupy, a potem jechać nad wodę, żeby się wybiegały. To tak dla oszczędności czasu. Z początku Szerlok wysiadał, kiedy tylko zgasiłam silnik, ale z czasem się przyzwyczaił, rozumiejąc, że zaraz będzie frajda).

 

A co do socjalizacji - żadna nie sprawi, że ich słuch i węch stanie się gorszy, a hałas oraz natłok zapachów nie będą ich drażnić.

Posted

UWAGA KLESZCZE! Pogoda śliczna, cieplutko poszliśmy więc na spacer "po polach". Po powrocie kleszcze spadały ze mnie jak dojrzałe wiśnie z drzewa! Całe szczęście, że czuję łaskotanie ich łapek i mogę je unicestwić na czas!

Posted

Oj dziewczynki! Życie jest pełne zagroźeń (o za głębia myśli!). Gdybyśmy chciały się ustrzec przed wszystkimi, trzeba by nie wychodzić z domu. A i tak według statystyk podobno najwięcej wypadków zdarza się własnie tam.

Posted

Oj dziewczynki! Życie jest pełne zagroźeń (o za głębia myśli!). Gdybyśmy chciały się ustrzec przed wszystkimi, trzeba by nie wychodzić z domu. A i tak według statystyk podobno najwięcej wypadków zdarza się własnie tam.

 

Bo w sumie, najwięcej czasu spędzamy  we własnym domu :)

Posted

Mojej sąsiadki przyjaciółka od kilkunastu lat ma kompletnie niewładne obie ręce od pach do dłoni (kończyny wiszą sobie całkowicie bezwładnie!). Jest to powikłanie po zaniedbanej, niewykrytej boreliozie. Wolę jednak z domu nie wychodzić. Tym bardziej, że obecnie wielu lekarzom też nie przyjdzie do głowy, by skarżących się na baaaaaardzo różne dolegliwości pacjentów przebadać pod kątem tej choroby. Wiem, że moje psy cierpią z powodu braku spacerów, ale trudno. Babeszja też jest groźna, bo choć złapana w porę jest całkowicie wyleczalna, ale wątrobę masakruje :( A ja w dodatku jestem ślepa i kleszcza nie zauważę, dopóki nie osiągnie rozmiarów ziarnka fasoli!

Posted

Od psów też się można zarazić jakąś chorobą, a psy masz. I chwała Ci za to. Ja wiem, że świat jest pełen nieszczęść i zagrożeń, ale nie można dać się sterroryzować strachowi. To potrzebne uczucie, ale nie może nami rządzić. Ja zakładam, że jestem dzieckiem szczęścia i nic złego mi się nie może zdarzyć... i się na ogół nie zdarza. Jakieś drobne przypadłości, stłuczki itd., itp., ale żadnych wielkich nieszczęść (tfu, tfu!)

Posted

Dostałam życzenia od INSPRO (Instytut Spraw Obywatelskich), a w nich taką myśl Goethego, czego i Wam życzę w tym "życzeniowym" okresie roku:

 

"Jeśli jest coś co możesz zrobić, albo Ci się śni, że możesz, zacznij to robić. W śmiałości tkwi geniusz, potęga i magia. "

 

 


 

Posted

Kochani! Do wyż. wym. życzenia śmiałości i marzeń dołączam życzenia miłych, ciepłych, rodzinnych (na ile się da) i przede wszystkim spokojnych Świąt!

Posted

No i jak? Co Wasze zwierzątka Wam powiedziały o północy? Bo moje milczały jak grób. Wnioskuję z tego, że nie mają zastrzeżeń do swojej pańci. (Mm nadzieję, że to nie wyłącznie moja próżność!)

Blanka - sądząc po zdjęciu - też nic złego swojej nowej pańci nie mówiła. Wygląda na zadowoloną, a w tym kwieciu bardzo jej do twarzy. Miłego dalszego świętowania!

Posted

Nasze też były milczące w ludzkim języku, chociaż Lerka, jak zwykle - bardzo aktywna fizycznie, a momentami i wokalnie. Dzisiaj przyjedzie Max i pewnie  będzie się sporo działo ;)

Nieustannie - zdrowych i spokojnych Świąt dla Ludzi i Zwierzów :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...