Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ów elegancki zwis, przestraszywszy się bernardyna, który doskoczył z hurgotem do płotu, wpadł na mnie z całym impetem i wywichnął mi kolano. Chodzę teraz chyba gorzej niż ta Malagasowa stuletnia babuleńka. I boli jak cholera.

Posted

Przykładaj sobie na to kolano wysychający kompres z sodą, a jak chodzisz(mało!!), to je unieruchamiaj bandażem elastycznym , lub tz ochraniaczem/stabilizatorem  kolana, jeśli takowy posiadasz. I lepiej do lekarza, jeśli mocno puchnie.......

Posted

Okazuje się, że pańcia całkiem pancerna! Odrobina Dikloziaji, poduszka elektryczna i kolano jak nowe. No, prawie. Jeszcze dzień, dwa i zapomnę o urazie. A Szerlok strasznie się boi dużych psów. Na jego usprawiedliwienie muszę powiedzieć, że bernardyn objawił się znienacka (co to jest nienacek? Bo omacek to już wiem: dawne określenie na ciemność) i z takich hałasem, że każdy by się przeraził. Chociaż ten bernardyn jakiś taki nieduży. Kolejna miniatura dużej rasy.

Posted

To dobrze, że już lepiej :)

A ja pamiętam pytanie któregoś z dzieci w trakcie czytania bajki o kotku, co skradał się chyłkiem: "A gdzie kotek ma chyłek?"

Posted

Kochani, powiedzcie mi dlaczego ludzie muszą się kłócić i znajdować sobie na siłę wrogów? Dzisiaj rano objawiła się szalona Daisy, a za nią jej właściciel, myśliwy, czyli mój sąsiad zza płota wściekły jak chrzan. Miał poważne operacje, ale wyraźnie tak dobrze się udały, że wrócił nie tylko do zdrowia, ale i do złego charakteru. Wystartował do mnie z pretensjami, kto mu obciął drzewa rosnące wzdłuż ulicy. Ton sugerował, że mnie podejrzewa o ten niecny czyn. Tym bardziej, że jeden konar z mojego dębu spadł do niego do ogródka podczas przycinania. Nie mogłam go usunąć, bo do dzisiaj nikogo tam nie było, a przecież nie będę włazić do sąsiadów przez płot, no nie? Był strasznie agresywny i zaczepny. Miałam ochotę odpowiedzieć mu "odp...l się", ale jestem dobrze wychowana i wiem, że sąsiad może nieźle zatruć życie, trzeba więc z nim jak ze zgniłym jajem.

Drzewa (a właściwie drzewka) wyglądają na przycięte już dawno, ranki nawet zdążyły się pokryć takim zielonym, glonowatym nalotem. Co on sobie myśli, że ja mu będę obejścia pilnowała? Okropnie nie lubię takich bezsensownych starć. Po co to komu? Tylko zdrowie sobie człowiek psuje.

Posted

Wiem, że to nie na temat zwierząt (chociaż występuje w nim słowo luźno z nimi związane!), ale zamieszczę ten wierszyk, bo po części nawiązuje do mojego poprzedniego wpisu. Dostałam go e-mailem dziś rano, niestety bez informacji, kto go napisał.

 

CZY WSZYSCY ZWARIOWALI?

 

Miałem sąsiada (wolny stan),
W tym samym mieszkał bloku.
Dystyngowany, starszy pan,
Ceniący ład i spokój.

 

Aż raz zapytał: Poprzesz PiS?
Nie wierzysz, że był zamach?
Dotychczasowy urok prysł.
Zwymyślał mnie od chama.

 

Z innym sąsiadem, dziwna rzecz,
Mieszkaliśmy naprzeciw,
Razem chodziliśmy na mecz,
Razem chowali dzieci.

 

Aż raz, gdy pochwaliłem rząd
(On był innego zdania),
Dosadnie rzekł: sp… stąd!
I przestał mi się kłaniać.

 

Miałem kolegę. Wierny druh.
Znał mnie od pierwszej klasy.
Często lubiliśmy we dwóch
Wspominać dawne czasy.

 

Aż raz, gdy w telewizji Trwam
Chciał, żebym krzyża bronił,
Gdy odmówiłem, poszedł sam
I więcej nie zadzwonił.

 

Miałem raz fankę. Cały rok
Mówiła, że docenia.
- Tak pięknie śpiewa pan, jak Fogg.
Dziękuję za wzruszenia.

 

Aż raz, gdy Prezes mowę miał,
Krew – rzekłem – mnie zalewa.
Przestała chwalić. Minął szał.
Już nie przychodzi śpiewać.

 

Miałem dziewczynę. Ot, skok w bok.
Kochała do obłędu.
Aż raz spytała (to był szok):
Czy poprę referendum?

 

Gdy zaskoczony rzekłem: nie!
Mówi, że dałem ciała.
Lemingi nie obchodzą mnie!
Mam cię już dość! Zerwała.

 

Miałem raz ucznia. Poszedł w świat.
Powtarzał: Był pan wzorem.
I choć minęło wiele lat,
Pan nadal jest mentorem.

 

Aż raz, musiało to się stać!
Ten wiersz zobaczył w druku.
Już mnie nie ceni, nie chce znać
I skreślił na facebooku.

 

Na koniec pytam: Jak to jest?
Bodaj to diabli wzięli!
Dlaczego jakiś sukinpies
Tak zdołał nas podzielić?

 

Dlaczego nie możemy być
Różni, wyrozumiali?
Nie potrafimy w zgodzie żyć?
Czy Polacy zwariowali?

 

Posted

Pytasz, to masz:

 

https://www.facebook.com/muzycznykabaret/?fref=nf

 

Polityka bardzo dzieli ludzi, podobnie jak sprawy religii, czy aborcji(wbrew logice, to niekoniecznie wiąże się z religijnością, szczególnie jak dotyczy "nas"). Nie da rady o tym dyskutować, bo to prowadzi do spięć, a każdy pozostaje przy swoim, tyle że pokłócony z rozmówcą. Dlatego raczej unikam takich dyskusji, o ile wyczuwam, że ktoś ma przekonania kompletnie różne od moich :). Co innego, znaleźć bratnią duszę i wspólnie pogadać na te tematy ;)

Posted

No, mój kochany Konfirmie Trzydziesty pierwszy! Na Ciebie zawsze można liczyć. Jesteś lepsza od Wikipedii w kwestiach wiedzy.

A ja mam najbliższą przyjaciółkę o poglądach krańcowo różniących się od moich. Znamy się już 54 lata, ale nigdy te różnice nie doprowadziły do takich zachowań jak w tym wierszu. Oczywiście staramy się unikać drażliwych tematów, co nie znaczy, że w ogóle o polityce nie rozmawiamy. Ale jakoś każda potrafi wysłuchać tej drugiej, a nawet jeśli się zirytuje to tylko na moment. Polityka nie jest warta utraty długoletniej przyjaźni.

Posted

No i macie dowód, że polityka to naprawdę byle co! Zupełnie jak włączony telewizor, mrozi wszelkie kontakty międzyludzkie.

Posted

Powyższe wypowiedzi tylko potwierdzają moją jeszcze bardziej powyższą diagnozę. NIECH ŻYJĄ PSY I KOTY JEDNOCZĄCE LUDZI DOBREJ WOLI!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...