Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

2chqgg.jpg

 

I znowu musicie wytężyć wzrok. To jest ten mniejszy, całkiem czarny.

 

Karmel też ma koci katar. Tak że raczej mu drugi chyba nie grozi. A przy okazji podam mu ten sam antybiotyk, bo zakrapiać oczu sobie nie daje, chociaż jest całkiem oswojony. Podejrzewam też, że czarny ma także nużycę, bo zupełnie łyse wokół oczu. Ten drugi  nie pokazuje się tak chętnie, więc nie wiem, czy on też. Ale bardzo prawdopodobne, że tak. Musiała być w gnieździe.

 

Wyjaśniam tajemnicze wydostanie się z klatki: jej dno zrobione jest z większych prostokątów, które "zawijają się" do  góry tak, że pierwszy rząd kratek nad podłogą jest  większy niż pozostałe. A zwierzaki są naprawdę malutkie. Trochę hałasowały, wydostając się - stąd ten metaliczny dźwięk - ale nie zajęło im to chyba zbyt wiele czasu.

 

Oswoją się, oswoją i to chyba szybko. Dziś po południu zobaczylibyście taką scenę: Dziunia, pod stolikiem, Szerlok z głową na moich kolanach na kanapie, Kajtek na swoim fotelu, Karmel na oparciu kanapy, na której siedział Szerlok i ja, oba czarne stwory na drugiej kanapie: jeden wyglądał zza oparcia po lewej, drugi po prawej stronie. Czarny jest zdecydowanie odważniejszy. Dlatego, i dlatego, że jest mniejszy, podejrzewam, że to dziewczynka, samiczki we wszystkich gatunkach są jakieś bardziej rozgarnięte. (Przepraszam za niezamierzony seksizm.) Czarnego/ą ciekawość po prostu zżera. Nie może się powstrzymać, żeby nie wyglądać zza węgła, co też tam się dzieje...

Posted

Mój Drogi Konfirmie Trzydziesty Pierwszy! Przecież wiesz, że wpadnę nawet bez pokusy książek! Bardzo lubię z Tobą rozmawiać, zawsze się dowiem czegoś ciekawego. A wybieram się do Makowa, żeby podstemplować dziennik budowy (co za cyrk!), prawdopodobnie w czwartek. Ale zadzwonię do Ciebie najpierw, czy jesteś w domu.

Posted

Najświeższe doniesienia z kociego frontu: Karmel zorientował się dopiero teraz, że są nowe koty i zaczął je... bić. Na szczęście tak "dla proformy" (jak mawia moja kuzynka), szybko się zniechęcił. A ja już się martwiłam, co z tym z koloratką, bo w ogóle się nie pojawiał zza kanapy. Zamierzałam nawet ją odsunąć, nie bacząc na przerażenie czarnego, kiedy pojawił się koloratkowy - wygląda znacznie lepiej od swojego brata/siostry, oczy ma jakby troszkę lepsze i teraz już wyraźnie jest większy. Czarny zapuszcza się coraz dalej, zachęcony tym, że nikt go nie atakuje. Ciekawość to jednak wielka siła.

Obawiam się, że jeśli nie będą się oswajać prędzej, to z ich oczami będzie źle. Wsypuję im do jedzenia antybiotyk, jak na razie nie widać poprawy, ale może to za krótko jeden dzień. Karmelek jak podrósł przestał akceptować zakrapianie i oko jest dość marne. Oczywiście radzi sobie świetnie, moja Koko miała blizny po kk na obu oczach i w ogóle jej to nie przeszkadzało żyć, ale zawsze lepiej być w 100% sprawnym, no nie?

Posted

Nawet oswojonemu w pełni kotu bardzo trudno jest zakropić oczy czy podać lek, a co dopiero dzikusowi... Trzeba by było pomyśleć o takich rękawicach jak mają weci - inaczej krew się poleje ;)

Posted

Dorwałam małego! Niestety wczoraj zapomniałam recepty na gentamycynę, więc umyłam mu tylko oczy naparem z czarnej herbaty. Darł się jak szalony i drapał mokrą chusteczkę, ale mnie nie trafił. Ale jak go przytuliłam, na chwilę się uspokoił. Mimo to teraz się chowa, kiedy pojawiam się w drzwiach pokoju. Zniszczyłam pączkujące zaufanie. Cholera! Co ważniejsze wzrok, czy zaufanie? "Koloratka" wychodził z podziemia co jakiś czas, ale nadal znika na nasz widok, tak że nie wiem, jak dokładnie wygląda. Pocieszam się, że to dopiero drugi dzień. Życie przed nami! W końcu wszyscy się do siebie przyzwyczają.

 

Karmel w ramach protestu (chyba) ułożył się w klateczce, w której przez kilka godzin mieszkały maluchy. Dobrze mu się tam spało.

Posted

29c8arp.jpg

 

Przedstawiam Wam Koloratkę (albo Koloratka, to się okaże). W odróżnieniu od Czarnego (Czarnej) nie boi się Karmelka. Wąchały się długo i starannie całkiem bez agresji. Może więc to jednak jest suczka, a tamto samczyk, bo na Czarnego Karmel fukał i bił go łapką?

Posted

U kotów to wszystko jest inaczej. Albo nasza Helka jest walnięta po prostu. Bo fukała na malutkie koteczki (dziewczynki) - fakt, małe nie miały żadnych oporów, żeby się pchać do jej miski i nachalnie zachęcać ją do zabawy. A teraz fuka i syczy na Kocia (chłopaczka), który jest u nas od ponad roku, zawsze schodzi jej z drogi, we wszystkim ustępuje i ogólnie ma ją pod ogonkiem. A ta nigdy nie przejdzie obojętnie obok niego - zawsze musi okazać swoje niezadowolenie - nawet gdy są całkiem daleko od siebie!

Fajnie, że choć Koloratek(tka) już przez Karmelka obłaskawiony(a)...

Posted

Konfirmie zostawiłam u Ciebie telefon. Przyjadę po niego jutro rano, koło 9-ej. Wezmę Diunię i Szerloka, może byśmy poszli na wspólny spacer z Twoją gadziną nad Orzyc, może w większym towarzystwie placki nie będą tak kuszące?

Posted

Fajnie takim kotom, że bodyguardów mają :D

Irenko, powinnaś mieć drugi telefon, żeby w razie czego móc do siebie zadzwonić ;) Ja mam dwa (jeden służbowy) i wielokrotnie mi to życie ratowało...

Posted

To prawda. Telefony komórkowe, lubią być nakrywane diablim ogonem ;). Wtedy, dzwonię do siebie ze stacjonarnego, który jest ze względu na neostradę - obecnie Funbox 2.0 i okoliczność zaginięcia  komórki :D

Posted

Fajnie takim kotom, że bodyguardów mają :D

Irenko, powinnaś mieć drugi telefon, żeby w razie czego móc do siebie zadzwonić ;) Ja mam dwa (jeden służbowy) i wielokrotnie mi to życie ratowało...

 

Miałam kiedyś, tak jak Konfirm, stacjonarny internetowy, ale od kiedy używam głównie skype'a do rozmów zagranicznych, pozbyłam się go i nie mam czym dzwonić do siebie! A wydaje mi się nieco fanaberyczne brać drugi telefon tylko po to, żeby odnajdować pierwszy, kiedy mi się schowa.

Posted

Ja mam jeszcze jedno rozwiązanie: konto na easycall, telefonii internetowej (teraz będzie kryptoreklama, ale takich firm w internecie jest więcej: polecam, jeśli ktoś musi dzwonić zagranicę. Jest znacznie taniej niż u "tradycyjnych" operatorów. Można to sobie "zapuścić" do komórki, jeśli się ma w niej internet i jest super), załadowałam sobie ich aplikację na komputer i mogę do siebie dzwonić z komputera. Jestem wolno myśląca, bo przyszło mi to do głowy dopiero wczoraj. Ale najważniejsze, że przyszło.

Kotki rozrabiają coraz odważniej, oba już przeniosły się do kuchni (bliżej żłobu?), która rano wygląda jak po przejściu tajfunu. No, tajfunku, bo ony jeszcze maleńkie to i szkody nieduże.

Reszta zwierzyny w porządku, poza wzmożonym zainteresowaniem tym czymś czarnym co od czasu do czasu przemyka z salonu do kuchni i vice versa, życie toczy się zwykłym torem. I dobrze! Jakoś nie mam ochoty na niespodzianki. Wystarczy mi to, co się dzieje na świecie i w naszym ukochanym kraju. Postanowiłam wyemigrować wewnętrznie i zająć się "swoim ogródkiem".

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...