Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ha, ha, ha! Ale się ubawiłam! Malagosie, jesteś niesamowita! Ale istotnie, wzorek na plecach kleszcza był jakiś wyraźniejszy, czyli się zgadza. A dziś rano coś mnie łaskotało  na ramieniu - oczywiście kleszcz! Jednak mam szczęście - one mnie nie lubią. Łażą po mnie z wyraźnym obrzydzeniem i się nie wczepiają. Jeden pan weterynarz wyjaśnił mi, że kleszcze nie przepadają za "zimnymi" ludźmi. A moja normalna temperatura to 35,6 stopni...

Posted

Grzybiarze! Do lasów! Dzisiaj w trawie między sosenkami znalazłam pierwszego w tym roku maślaka. A na działce u sąsiadów, którzy rzadko tu bywają, cały łan jakichś, tak na moje niewprawne oko, prawdziwkopodobnych grzybków. Może więc obawy, że po takich upałach i suszy nic się w tej dziedzinie nie ulęgnie są niesłuszne?

Posted

Jeju, a tak było pięknie bez tych kleszczorów przebrzydłych! Ja je palę albo spuszczam w kibelku, bleeeeeee......

Na grzyby u nas się wybrać to tak, jakby się pchać prosto w paszcze właśnie kleszczom. Można wrócić bez grzybów, ale z kleszczem - na bank! :(

Posted

To chyba wszędzie tak. Widać nie wystarczy zagrożenie, że człowieka może przejechać jakiś wariat w samochodzie, potrzebne są jeszcze większe emocje, jak w ruskiej ruletce - zarażony albo nie.

Posted

Tak jest, teraz wszystko jak na widelcu :)

A co się dzieje z Grazyna49, dawno tu nie zaglądała?

Dzięki za pamięć.

Jestem i sobie podczytuję i oglądam zazdroszcząc.

 

Irenko a może ten kleszcz spadł jak już powiesiłaś spodnie?

Aż mi się nie chce wierzyć,że pranie przeżył.

To by była masakra.Niezniszczalne kleszcze.

Posted

Dzięki za pamięć.

Jestem i sobie podczytuję i oglądam zazdroszcząc.

 

Irenko a może ten kleszcz spadł jak już powiesiłaś spodnie?

Aż mi się nie chce wierzyć,że pranie przeżył.

To by była masakra.Niezniszczalne kleszcze.

Dzień dobry Grażynko! Super, że się odezwałaś, mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w jakim takim porządku (nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej). Szkoda, że nie mogłaś być na parapetówie, bardzo było fajnie. A jak stoisz ze zdrowiem?

A co do kleszcza, to nie wydaje mi się, żeby się przyczepił do spodni "po drodze" między pralką i suszarką. Całe pranie było w misce, a odległość, którą ta miska musiała przebyć to jakieś 3 - 4 metry i to po kostce burkowej, bez trawy i krzaków. Chyba, że był na mnie  i przeskoczył. A tak a propos - one chyba nie umieją skakać?

 

A teraz o kaniach. Znajoma mojej koleżanki z dawnej pracy któregoś roku zebrała cały kosz kań. Na szczęście, zobaczył to jej sąsiad i sprawdził zawartość kosza. Zostawił... dwa grzyby. Reszta to były muchomory. Mam nadzieję, Mazowszanko, że Ty potrafisz odróżnić jedne od drugich. Ja nie i dlatego zbieram  wyłącznie maślaki. Coroczne przypadki otrucia robią na mnie tak okropne wrażenie (zwłaszcza te historie z dziećmi), że dmucham na zimne. Lubię żyć i jeszcze bym chętnie trochę na tym świecie pobyła. Czego i Wam życzę w tę niebezpieczną, grzybową porę!

Posted

Wytrawnym znawcą grzybów nie jestem ,ale kilka gatunków znam i zbieram.

Z blaszkowych tylko kanie i gąski/czasami opieńki/

Za to uwielbiam kozaki te czerwone i siwe,podgrzybki,maślaki ,borowiki .

Z tych rurkowych trujący jest tylko szatan ale jego trudno pomylić bo ma spód różowy.  i bardzo gorzki.

 

Irenko ze zdrowiem jak z grochem przy drodze.Co raz trudniej mi chodzić ,ale nie decyduję się na operację.

Jakoś to będzie.

Myślałam o parapetówce,ale niestety pan mąż pracował w niedzielę/zmienił pracę/ więc na myśleniu się skończyło.

Za to z wielką przyjemnością filmik obejrzałam.

Posted

A ja jestem dyplomowanym grzyboznawcą i mogę wydawać atesty na grzyby świeże i suszone :).

Kania jest jak dla mnie nie do pomylenia - zapach, "całokształt", no i ten ruchomy pierścień na trzonie    http://www.smakizycia.pl/kuchnia/kuchnia-porady/jak-odroznic-zabojczego-muchomora-od-przepysznej-k/

 Z nietypowych grzybów, to polecam żółciaka siarkowego(wyłącznie młode owocniki) i czasznicę okazałą, oraz - wszystkie purchawki (niedojrzałe), z wyjątkiem purchawicy olbrzymiej(smaczna, ale gat, chroniony). Długo trwało, zanim przekonałam się do konsumpcji płachetki kołpakowatej i klejka lepkiego, chociaż do zasłonaków okazałych, muchomorów czerwonawych i twardawych (to wszystko grzyby jadalne), nadal nie mam przekonania......;). W dzieciństwie, jadałam olszówki, tęgoskóra pospolitego, a w młodości - piestrzenicę kasztanowatą (jeden raz ;) ) - czyli grzyby uznawane za trujące. Nadal jestem wielbicielką wszelakich gołąbków (=surojadek), smażonych na patelni i lekko posolonych. Sarniak dachówkowaty(obecnie pod ochroną), zdecydowanie mi nie smakuje.

Posted

Przeczytałam i zadałam sobie kultowe pytanie: "Co ty wiesz o grzybach (Nutusiu)?" :D

 Grzyby, to kiedyś była moja pasja - prywatna i zawodowa(diagnostyka zatruć grzybowych - tj rozpoznawanie zarodników w materiałach biologicznych). Do dzisiaj, mam mnóstwo literatury na ten temat.

Drugą pasją  - wyłącznie prywatną - były kamienie szlachetne (no, pół) :) - musiałam być na każdej giełdzie, podziwiać, zachwycać sie i chociaż mały kamyk sobie kupić. Pasje te przeminęły, a i zebrana wiedza - szybko ucieka z głowy.

Pozostała pasja "psia"  i czytania, chociaż i tu szczegółowa  wiedza - szybko ucieka ;)

Posted

Sa jeszcze grzyby rosnace na kukurydzy. Jest to przysmak meksykański.

Czytałam w "Kuchni" artykuł o pracownikach ambasady meksykańskiej z ambasadorem na czele, którzy jeżdzą na podwarszawskie pola i pozbawieni konkurencji zbierają te kukurydziane grzyby.

Podali nawet przepis. Zapamietałam tylko, że trzeba długo gotować i zmieniać wodę.

Widziałam takie grzyby u mnie na wsi, ale nie miałam odwagi ich tknąć, a co dopiero zjeść. Wyglądają nieapetycznie, jak pleśń.

Co kraj to obyczaj.

Posted

Sa jeszcze grzyby rosnace na kukurydzy. Jest to przysmak meksykański.

Czytałam w "Kuchni" artykuł o pracownikach ambasady meksykańskiej z ambasadorem na czele, którzy jeżdzą na podwarszawskie pola i pozbawieni konkurencji zbierają te kukurydziane grzyby.

Podali nawet przepis. Zapamietałam tylko, że trzeba długo gotować i zmieniać wodę.

Widziałam takie grzyby u mnie na wsi, ale nie miałam odwagi ich tknąć, a co dopiero zjeść. Wyglądają nieapetycznie, jak pleśń.

Co kraj to obyczaj.

 Też widziałam(na kukurydzy) i czytałam. I ja - też jej  nie jadłam :). To tz "meksykańska trufla" , czyli - głownia kukurydzy.

https://pl.wikipedia.org/wiki/G%C5%82ownia_kukurydzy

Posted

A ja jestem dyplomowanym grzyboznawcą i mogę wydawać atesty na grzyby świeże i suszone :).

Kania jest jak dla mnie nie do pomylenia - zapach, "całokształt", no i ten ruchomy pierścień na trzonie    http://www.smakizycia.pl/kuchnia/kuchnia-porady/jak-odroznic-zabojczego-muchomora-od-przepysznej-k/

 Z nietypowych grzybów, to polecam żółciaka siarkowego(wyłącznie młode owocniki) i czasznicę okazałą, oraz - wszystkie purchawki (niedojrzałe), z wyjątkiem purchawicy olbrzymiej(smaczna, ale gat, chroniony). Długo trwało, zanim przekonałam się do konsumpcji płachetki kołpakowatej i klejka lepkiego, chociaż do zasłonaków okazałych, muchomorów czerwonawych i twardawych (to wszystko grzyby jadalne), nadal nie mam przekonania...... ;). W dzieciństwie, jadałam olszówki, tęgoskóra pospolitego, a w młodości - piestrzenicę kasztanowatą (jeden raz ;) ) - czyli grzyby uznawane za trujące. Nadal jestem wielbicielką wszelakich gołąbków (=surojadek), smażonych na patelni i lekko posolonych. Sarniak dachówkowaty(obecnie pod ochroną), zdecydowanie mi nie smakuje.

O kurce!!!

Posted

No proszę ile to o grzybkach można sie dowiedzieć.

Gołąbki-surojadki ja też jadałam ale tylko jak mój tatuś zbierał.

Sama nie mam odwagi.

Olszówek jedliśmy duzo i marynowanych i kiszonych /po uprzednim kilkukrotnym gotowaniu/,

dzisiaj są traktowane jako grzyby trujące .

Posted

Byłam na wątku, ale nie mam jak pomóc :(

 

 

Grażynko, jeżeli rozpoznajesz gołąbki(np, że to gołąbek zielonawy, a nie muchomor sromotnikowy), to wśród gołąbków winnych i czerwonych(dla odróżnienia gołąbka wymiotnego czy Queleta), decyduje próba organoleptyczna(na smak, czy nie piekące). Pozostałe - żółte, brązowe, oliwkowe, modrożółte itp - jadalne. Ale jak masz wątpliwości - lepiej nie jeść.

Olszówka zawiera wiele różnych  toksyn,  miedzy innymi inwolutynę(alergen) - toksynę wywołującą po spożyciu zespół hemolityczny, na którą reakcja występuje na zasadzie alergizacji ustroju, tz po którymś kolejnym zjedzeniu grzyba. U jednego, po drugim razie, u innego po 10, u kolejnego - po setnym. Miałyśmy szczęście, że należymy widać do setek ;), ale do której - lepiej nie sprawdzać.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...