Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Warszawa ogromna. Napisz w jakiej dzielnicy ma się odbyć wizyta lub podaj ulicę.

Czasami droga do innej, odległej dzielnicy zajmuje więcej czasu niż przemieszczenie się z jednego miasta do drugiego :(

 

Ulica Siemiatycka...poszukam na mapie dzielnicy...chyba Jelonki Południowe

Posted

Droga Mazowszanko, co z naszą wspólną psią kąpielą? Znalazłam jeszcze jedno miejsce, fajniejsze, bo prawie nieuczęszczane, w Dyszobabie, a więc bliżej, gdzie psiaki mogą brodzić do woli, a Dziunia nawet wypuszcza się na nieco szersze wody i pływa. Zapraszam, zanim lato się skończy!

 

Sikorki postanowiły skończyć z Karmelkiem! Skrabał się na jabłonkę, kiedy zleciało się całe ich stado, usiadły mu nad głową i darły się w niebogłosy. Biedne zwierzątko, sparaliżowane żądzą złapania, któregoś z tych pierzastych agresorów i strachem, co tu ukrywać, nie wiedziało, w którą stronę się obrócić. W końcu ptaszki znudzone zabawą odleciały.

A dziś rano na spacerze słyszałam nawołujące się żurawie. Jak mi powiedział jeden z mieszkających tu na stałe sąsiadów, po drugiej stronie Narwi mają popas w drodze powrotnej do i z  Polski. A podobno na wiosnę to dopiero można się nasłuchać, bo zatrzymują się tam także czaple, gęsi i kaczki. Już się nie mogę doczekać tych koncertów!

Posted

Warszawa ogromna. Napisz w jakiej dzielnicy ma się odbyć wizyta lub podaj ulicę.

Czasami droga do innej, odległej dzielnicy zajmuje więcej czasu niż przemieszczenie się z jednego miasta do drugiego :(

 

Już nieaktualne...wizyta odbędzie się

 

Bardzo dziękuję za odpowiedź :)

Posted

Urlop TZ-a minął błyskawicznie i nie było okazji przyjechać.

Ale pomyślimy, bo oferta atrakcyjna.

 

No ja myślę! Twoja sunia będzie się mogła wypluskać za wszystkie czasy, a i my sobie pobrodzimy, co przy tym upale dobrze nam zrobi. Ale, ale... a propos upału - przyjedź albo rano, albo późnym popołudniem, inaczej nikt z nas nie będzie miał z tego przyjemności. (Przepraszam, że piszę takie oczywistości, ale mnie samej się zdarza wybrać na spacer z gadziną w samo południe i dopiero, jak mi przygrzeje, przypominam sobie, że mamy tropiki w tym roku).

Posted

Irenasie kochany, tak sobie myślę o tym naszym prezencie parapetówkowym- roślinki fajna sprawa, ale ...Sadzenie w czasie takiej suszy - czy nie wkopiemy Cię w :

a) przygotowanie jakiegoś szkicu, planu nasadzeń, by posadzić z głową

b) wcześniejsze przygotowanie miejsc pod krzewy (drzewka, cebulki itp, co tam sobie zamarzysz)

c) zakup szlaucha

d) ciągłe podlewanie posadzonych krzaczków?

To moze krzewy w przyszłym roku wiosną, a teraz coś do domu, co jest potrzebne?

Posted

Ojej, kochane, ja jestem kobietą spełnioną i nic nie potrzebuję! Naprawdę. W końcu przeprowadziłam się z większego domu do mniejszego, nawet musiałam część rzeczy poodawać. Wydaje mi się, że zostało to, co najważniejsze (z czubkiem). Upały się kończą w środę podobno, potem będzie dość chłodno, akuracik do sadzenia krzaczków. Jakbyście dostały bordową pęcherznicę, byłoby super, bo znajoma z Chotomowa ma mi przywieźć żółtą. Albo jakieś pnącze, które czepia się ścian, posadziłabym przy hybziku i nie byłoby trzeba stawiać żadnych kratek ani pergoli. Wtedy zmówcie się i kupcie dwa, żeby zarosło całą powierzchnię. Tylko musi lubić afrykańskie słońce bo ściana "patrzy" na południe.

Posted

No i spokojnie możemy zacząć narzekać, że jest zimno! Co za ulga po wczorajszym dniu! Myślałam, że się roztopię. A swoją drogą jakby to było fajnie, gdyby się z człowieka przy takiej temperaturze tłuszcz wytapiał. Po tegorocznym lecie byłabym jak sylfida, a tak co? Grubas, ot co.

Posted

Nie roztopiłam się, za to dopadł mnie najpierw wirus, a teraz bakteria. Tak przynajmniej stwierdził pan doktor, ponieważ od ponad dwóch tygodni walczę z bolącym gardłem, uszami i... mdłościami. Chociaż to ostatnie już własciwie minęło. Skończyło się na antybiotyku. Nawet bańki tym razem nie pomogły.

Przy tej okazji wrażenia miałam, jakbym wylądowała na innej planecie. Ale do rzeczy: wchodzę do Centrum Medycznego w Różanie. - Czy doktor może mnie przyjąć, bo źle się czuję? - pytam, spodziewając się, że recepcjonistka roześmieje mi się  w twarz i powie, że ostatni numerek wydała o 8.05 (jest 10.00). - Ale trzeba będzie poczekać, bo u doktora jest w tej chwili pacjent - słyszę szokującą odpowiedź. - A jak długo? - dopytuję. - Około 20 minut, pół godziny. Słuchajcie, słuchajcie ludkowie kochani! Po 20 minutach zostałam poproszona do gabinetu, wysłuchana, zbadana, poinformowana o stanie swojego zdrowia i zaopatrzona w receptę. Wyszłam stamtąd całkowicie oszołomiona. To jakiś cud!  W Chotomowie po numerek stało się od 4 rano! To nie wszystko. Wiecie, co robiła recepcjonistka przez te 20 minut, kiedy czekałam? Dzwoniła do ludzi i przypominała im o wizycie u lekarza!!! Słowo honoru. Ja rozumiem, że to prywatna klinika, ale pracują także w ramach NFZ-u i wyraźnie nie robią różnicy na lepszych i gorszych. Czyli jednak można.

Posted

Ja mam podobne doświadczenia ze szpitalem w Przasnyszu.

Na izbie przyjęć czeka się najwyżej 20 minut.

A obłożony chirurg w przyszpitalnej przychodni przyjął nas bez numerka.

W Warszawie nie do pomyślenia.

Posted

Do szpitala w Przasnyszu trafiłam dwa razy w tym roku bez skierowania, z ulicy - wypisanie danych i na oddział (może z 10 minut).

W Makowie na Pogotowiu z cieknącym mazią stawową palcem nie czekałam wcale, zaraz zszedł lekarz z oddziału.

Irenasie, bardzo chwalą też rehabilitację w Różanie. Może jednak pomalutku coś się zmienia w naszym kraju? Mój syn powiedział dziś, że definitywnie rzuca Warszawę i szuka pracy właśnie gdzieś tu w okolicy. Przybędzie dobry specjalista :)

Posted

Konfirmie, nic nie jest lepiej z Twoim mężem? Nie odkryto chociaż, skąd te problemy? Zawsze byłby to krok naprzód w dobrym kierunku.  Współczuję Wam serdecznie, tym bardziej, że w Warszawie - może dlatego, że tylko tam to "specjalne" leczą - to nie wygląda tak miło i różowo jak w Różanie (nomen omen!), chociaż na własny koszt. To jest właśnie takie okropne, że nie dość, że człowiek płaci najczęściej jak za mokre zboże, to go jeszcze traktują jak hetkę pętelkę. Dlatego ja przeżyłam tutaj taki szok. Ale na szczęście pozytywny. Miejmy nadzieję, że i to "specjalne" dotrze w te okolice jeszcze za naszego życia. A tak na marginesie - jakiej specjalności jest Twój syn, Malagosie?

Posted

Niestety, Irenko. Nadal niezbyt dobrze........:(.

To fakt, że na prowincji(tej prawdziwej), ludzie z reguły są dla siebie milsi - bezinteresownie. Chociaż, w tych wielkich miastach, to teraz głównie mieszkają "słoiki" - i jako te przeprowadzone słoiki - szybko przestają być życzliwi dla innych........Może to kwestia anonimowości w wielkim mieście?

Posted

Dobrze wiedzieć, Malagosie. Niech się tu przeprowadza, na pewno klienteli mu nie zabraknie. A może słoiki starają się "wtopić w krajobraz"? Pamiętam  we Francji, było to samo: mieszkańcy Paryża paskudni,  a na prowincji sam urok. Widać wielkie miasta ludziom mieszają w głowach. Bo niby z jakiego powodu "miastowe" uważają się za lepsze? Że wdychają smród i spaliny? Że pędzą przed siebie bez chwili zastanowienia? Że nie mają czasu (ani zwyczaju) zatrzymać się na chwilę i zastanowić, że życie im ucieka na absurdalnych staraniach o rzeczy bez znaczenia?

Posted

Irenasie, masz kominek i zapas opału? Bo na Kasprowym spadł śnieg i nie wiadomo czy do nas nie dojdzie do niedzieli...

I komu to przeszkadzało, że moje psy mogły zostawać w ogrodzie, że mnie noga nie "rwała", że pranie schło w sekundzie, że podłoga była sucha (i bywała czysta)?... Wiem - WSZYSTKIM, z wyjątkiem mnie!

Posted

Nutusiu, na szczęście ode mnie do Kasprowego kawałek, na weekend zapowiadają poprawę pogody, w każdym razie słońce i około 20 stopni, czyli tzw. komfort termiczny. Będzie dobrze! Kominka zaś nie mam, tylko wężownicę, a zapas drewna i owszem, znajomi przywieźli mi z Chotomowa. Nawet miałam zamiar rozpalić dziś w piecu, żeby sprawdzić jak ta wężownica działa, ale włożyłam rano gruby sweter, zrobiło mi się gorąco, więc zaniechałam prób ogrzania domu. Co się odwlecze to nie uciecze, to pewne w naszym klimacie.

Posted

Super! Chociaż te 20 stopni to według mojego telefonu nieco na wyrost - on zapowiada ledwie 17, ale za to słońce! A to najważniejsze słońce na niebie i słońce w duszy. Mam nadzieję, że tak będzie.

Posted

A obok wsadź tę cytrynową - w parze pięknie wyglądają (choć ta cytrynowa rośnie dużo szybciej). Jest jeszcze pomarańczowa, jakby co ;)

 

Taki właśnie jest cel ćwiczenia - znajoma z Chotomowa ma przywieźć cytrynową, Będzie pięknie!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...