Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

irenas napisał(a):
Hau, hau, hau!



Malagos, co z futrzakiem, który nie chciał się zaprzyjaźnić z Twoimi suczkami?


Mówisz o kociątku? Postawiłam mu budkę z gąbki (w naszej sypialni stoją dwie, bo jedną używa Zulka, a druga została po Dalijce...), tę wolną postawiłam na tarasie przy wejściu do domu, z wełnianym kocem, daję jeść kilka razy dziennie. A mały bawi się, mruczy, urządza gonitwy po doniczkach z kwiatami i coraz mniej się boi psów.
W sobotę wróciliśmy z Tomkiem z urlopu, w niedzielę do południa chwaliłam sobie spokój, brak tymczasowiczów, sielanke. A tu przybył ten kociaczek. Wczoraj... przybyła jamnisia, mała, nie stara, urocza, błąkała się po wsi. Dziś - poniżej bezdomnego konia nie schodzimy (albo żyrafy, dodał Tomek)

Posted

Jesteś wielka! Ciekawi mnie, jak sobie dajesz radę z sąsiadami, przygarniając tak wiele zwierząt. Moje w tej chwili 5 (3 psy + 2 koty. Jak może pamiętasz Koko się wyprowadziła) wzbudzają od zdumionego podziwu (gdzieś w tle czai się jednak zawsze niepokój o moje zdrowie psychiczne) po nienawiść. Przy czym tej ostatniej robi się jakby coraz więcej. A we mnie narasta bunt. Dlaczego jestem traktowana jak obywatelka kategorii B? Bo kocham zwierzęta i staram się w miarę możliwości im pomóc? Ludziom też, jeśli taka zachodzi potrzeba.

PS. Czy jamnisia jest rasowa, czy tylko w typie? Pytam bo mam znajomych, którzy tylko jamniki. Do tego szorstkowłose. Ich Juka (właśnie taki szorstkowłosy sierściuch) odeszła z tego świata rok czy dwa lata temu. Proponowałam im już różne psy z Waszych zbiorów, ale oni się zassali na tej jednej rasie. Jeśli więc trafi Ci się taki stwór, przyślij zdjęcie, a spróbuję ich namówić.

Posted

Na mnie sąsiedzi napisali donos. Bardzo mnie to dużo nerwów i zdrowia kosztowało, ale wygląda na to, że więcej na tym stracili niż zyskali. O wiele więcej by zyskali, gdyby się zachowali jak ludzie, przyszli i porozmawiali. Skoro z tej strony nie udało im się zatruć nam życia do końca, obawiam się, że mogą spróbować z drugiej (zwierzęcej właśnie)... Pożyjemy - zobaczymy. Ludziom kiedyś pomagałam, teraz zastanawiam się z pięć razy czy warto!

Posted

Odpukać, nigdy nie mieliśmy kłopotów - wprawdzie sąsiadów mamy wzdłuż jednego płotu, ale są zaprzyjaźnieni odkąd tu zamieszkaliśmy (wręcz przez płot podają resztki obiadowe, mięsne dla psiaków), z drugiej mam taką żwirową drogę, a ci zza drogi jakoś nic nie mówią. Najbardziej się boję, jak sie trafi pies, którego muszę przetrzymać w kojcu w sadzie, i jak szczeka w nocy czy wyje. Wtedy słychać to na pół wsi, ale to nie są częste przypadki.
Jamniczynke pokazuje tu: na razie szukamy właściciela, Tomek rozwiesza ogłoszenia po wsi.

http://www.dogomania.pl/forum/threads/257112-By%C5%82a-kiedy%C5%9B-Zimowa-a-teraz-jest-Jesienna-Jamniczka-cudne-znalezi%C4%85tko

Posted

wegielkowa napisał(a):
Matko, z kim ja się zadaję??? Same zbieraczki !!!



to może i ja się przyłączę - zbieraczka kolejna ;)
"doła" mam dzisiaj i jakoś słowo "pocieszyciel" przypadkiem mi się nawinęło...
i znajome cioteczki tu widzę :)
z radością przeczytałam wątek "od deski do deski", czy mogę zostać, choć "gość nie proszony" ?

Posted

mari23 napisał(a):
to może i ja się przyłączę - zbieraczka kolejna ;)
"doła" mam dzisiaj i jakoś słowo "pocieszyciel" przypadkiem mi się nawinęło...
i znajome cioteczki tu widzę :)
z radością przeczytałam wątek "od deski do deski", czy mogę zostać, choć "gość nie proszony" ?
A co zbierasz, ze masz doła?

Posted

mari23 napisał(a):
to może i ja się przyłączę - zbieraczka kolejna ;)
"doła" mam dzisiaj i jakoś słowo "pocieszyciel" przypadkiem mi się nawinęło...
i znajome cioteczki tu widzę :)
z radością przeczytałam wątek "od deski do deski", czy mogę zostać, choć "gość nie proszony" ?


Zapraszam z całego serca! Im więcej "psich wariatów" (już chciałam napisać "wariatek", ale jest przecież Mariusz z Holandii no i Malagosowy Tomek, chwalebne wyjątki) tym lepiej.

Posted

wegielkowa napisał(a):
A co zbierasz, ze masz doła?


zbieram to , co ( a raczej kogo) znajdę na ulicy :(
właśnie wczoraj moja szefowa jadąc do pracy spotkała wśród pól przy drodze małego pieska, uciekł na jej widok :(
cały dzień tam wczoraj jeździłam i chodziłam, ale pieska nie znalazłam :(
i to powód "doła" :(
a w domu przygarnięte 2 koty i 12 psów, dwóch wodnych żółwi już nie liczę ;)
a psów już bywało więcej, bo czasem piętnastka nawet była, oj, cięzko to już "ogarnąć"

za to bywam porównywana do Ś.P.Violetty Villas, choć tak pięknie wcale nie śpiewam, a włosy mam mizerne....
nie wiecie, czemu? ;) ;)

Posted

grażyna49 napisał(a):
ja też się podłączam......
A szerlok jest cudowny,taki jednocześnie dostojny i szalony.
Drapanka dla chłopaczka i pozdrowienia dla jego pańci.



dostojny????

Posted

A propos żółwi... Żółwik ukośny wygląda tak:




Żółwik, bo kwiaty podobne do głowy żółwia. Ale dlaczego ukośny?...

Posted

Grażyna49 napisał(a):
Nioooo na niektórych fotkach /np na fotelu/tak dostojnie wygląda.
A co nie można go tak odbierać????:razz:


Można, można. Ale ja go ciągle widzę w najróżniejszych sytuacjach i tego dostojeństwa w ogóle nie dostrzegam. Co do zwariowania to całkowicie się zgadzam. Pan wet, który stwierdził, że w nim jest 95% owczarka niemieckiego przepowiedział, że takie wariactwo potrwa do trzech lat, a potem zrobi się bardziej nobliwy. No zobaczymy.

Posted

Maluszek się przeniósł do sąsiadów - karmią go, dbają, ale nie wiem, czy to na stałe?... Ale malec na dworze, do domu nawet ich kot (tez znajduś z ubiegłego roku) nie wchodzi, ale miseczka zawsze pełna, dużo serca, nawet dzieci się kotem zajmują (słyszę przez płot). Tyle dobrego, ze tam psa nie ma i się koty nie boją, a dzieciaki fajne, lubią zwierzaki.
Szareńkowa, a Tyś kieleckie, czy dobrze kojarzę? ......... Rany, to by była szansa dla malucha, a nie tak na schodkach sobie żywot wieść....
Za to u mnie wyląduje na dt czarna koteczka po sterylce od pani, ktora dba jak może o bezdomne koty, ale wiek jej nie pozwala i po prostu trzeba jej pomóc.

Posted

malagos napisał(a):
Maluszek się przeniósł do sąsiadów - karmią go, dbają, ale nie wiem, czy to na stałe?... Ale malec na dworze, do domu nawet ich kot (tez znajduś z ubiegłego roku) nie wchodzi, ale miseczka zawsze pełna, dużo serca, nawet dzieci się kotem zajmują (słyszę przez płot). Tyle dobrego, ze tam psa nie ma i się koty nie boją, a dzieciaki fajne, lubią zwierzaki.
Szareńkowa, a Tyś kieleckie, czy dobrze kojarzę? ......... Rany, to by była szansa dla malucha, a nie tak na schodkach sobie żywot wieść....
Za to u mnie wyląduje na dt czarna koteczka po sterylce od pani, ktora dba jak może o bezdomne koty, ale wiek jej nie pozwala i po prostu trzeba jej pomóc.


Tak, Kielcowo :D

Posted



Dzisiaj pańcia znowu mnie wywiozła nad jezioro Góra. Tym razem weszliśmy na jakieś ruszające się dechy. W pierwszej chwili się przestraszyłem, ale potem dzielnie powędrowałem do samego końca. Na zdjęciu zastanawiam się, czy wsiąść do łódki, czy może lepiej wskoczyć do wody. Już się przymierzałem do tego drugiego, ale pańcia podniosła wrzask, że niby nie wiadomo, czy ja aby na pewno potrafię pływać, więc zrezygnowałem, żeby jej nie stresować.

Posted

wegielkowa napisał(a):
Irka, czy Ty widziałaś kiedyś psa, który nie umie pływać???


Irka może nie,ale ja widziałam i posiadam na stanie,Megun idzie jak kamień w wodę,brak odruchu przebierania łapami,idzie po dnie,a jak woda ją zakryje to tonie:angryy:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...