irenas Posted April 26, 2017 Author Posted April 26, 2017 Największa kopara świata w akcji: .picasa.ini Quote
Grażyna49 Posted April 26, 2017 Posted April 26, 2017 Pewnie szuka skarbów żeby pańci za opiekę się odwdzięczyć. 1 Quote
irenas Posted April 27, 2017 Author Posted April 27, 2017 A wiesz, że to mi nie przyszło do głowy? Poszukiwania odbyły się także na podjeździe w domu, w wyniku czego przednie prawe koło mojego samochodu wpadło w jamę i tak utknęło. Na szczęście u myśliwego odbywa się tynkowanie domu i panowie, za drobną opłatą, wyciągnęli mi auto z opresji. Dzięki Bogu myśliwego nie było na miejscu, bo na pewni by nie pozwolił im mi pomóc. Już raz przecież tak się zachował. Natomiast dziś rano zastałam ogródek zasłany kawałkami gąbki z poduszek, które zostały poszatkowane w nocy. A dziwiłam się, że coś ostatnio ciśnienie mi skacze! Zaraz jadę na pocztę po kagańce. Uprzejmie proszę o trzymanie kciuków za powodzenie akcji. Będę donosić, jak przebiega. Quote
irenas Posted April 27, 2017 Author Posted April 27, 2017 Pierwsza próba za nami. Włożyłam do kagańców kawałki serdelków i podetknęłam pod nos. (Nie próbowałam wkładać na pysk, ani zapinać pasków, żeby nie spłoszyć gadziny). Reakcje były tak różne jak charaktery moich psiaków: Juka, najpierw obwąchała "ustrojstwo", po czym entuzjastycznie wsadziła pyszczydło do środka, żeby dostać się do kiełbaski. Szerlok podszedł do sprawy z pewną taką nieśmiałością, wziął przysmak, po czym zwiał za dom na strategiczną odległość. No a Psotka, jak to Psotka. Strasznie się bała tego czegoś w moim ręku, mimo, że pachniało ukochanym serdelkiem i dopóki nie położyłam tego na ziemi i nie schowałam się za zamkniętymi drzwiami na taras, nie odważyła się podejść. A i jak już to zrobiła, krążyła dookoła, próbując wydłubać smakołyk bokiem, aż w końcu poddała się i szybciutko porwała kawałek kiełbaski ze środka. Z następnymi był jeszcze większy problem. Czyli z nią będzie największa zagwozdka! No ale ogólnie jestem raczej pełna optymizmu, powolutku, powolutku powinniśmy dojść do wyznaczonego celu. Kupiłam też kliker. Ktoś ma z nim doświadczenia ? Będę wdzięczna za wszelkie rady. Spróbowałam "kliknąć" i dać nagródkę: Juka wykazała ogromne zainteresowanie już samym dźwiękiem, Psotka - strach. Ojojoj! Quote
irenas Posted April 27, 2017 Author Posted April 27, 2017 Suczki - demolki zbierają siły przed nocnym szatkowaniem poduszek na tarasie: .picasa.ini Quote
Grażyna49 Posted April 28, 2017 Posted April 28, 2017 Ojjjj jaki piękny widok. Może trzeba je bardziej wymęczyć w dzień żeby nocą zmęczone słodko spały. Tylko z tego co opisujesz ,wnioskuję,że dużo spacerujecie ,czyli , że sfora jest raczej nie do zmęczenia. Quote
irenas Posted April 28, 2017 Author Posted April 28, 2017 Grażynko, niestety jako emerytka z problemami z chodzeniem i zadyszką, zdecydowanie nie "wybieguję" psów wystarczająco. Chodzimy trzy razy po pół godziny, a to jednak chyba za mało na taki zasób energii. Konfirm przysłała mi kiedyś link do dziewczyny z Różana, która za 10 zł/godz. wyprowadza psy na spacer, ale nie zdecydowałam się, bo wiem, jak to wygląda w wykonaniu osób dobrze znanym sforze: dochodzą do furtki, na pozór bardzo zadowolone, machając ogonami i... koniec. Dalej ani kroku bez ukochanej pańci. Z obcym człowiekiem nawet do furtki by nie podeszły. Rzucanie piłki czy patyków średnio je interesuje, one są kopiące, czyli najbardziej bawi je rozkopywanie krecich kopców (na szczęście jeszcze nigdy nie natrafiły na kreta!), a to wyraźnie nie jest na tyle wyczerpująca zabawa, żeby po powrocie ze spaceru padły ze zmęczenia. Poza tym są przecież młode, stąd tyle energii. Staruszka Dziunia nie odstępuje mnie na krok i chodzimy jak dwie dostojne emerytki, zwłaszcza od chwili, gdy zaczęłam nosić w kieszeni suszone mięsko na nagródki. Ilekroć gwiżdżę na młodzież, Dziunia staje przede mną z wyczekującą miną. Dokonała prawidłowego skojarzenie: gwizdek = nagródka i egzekwuje bez litości. Chociaż przecież nie na nią gwiżdżę. No, ale skąd ona ma to wiedzieć? 1 Quote
devoner Posted April 28, 2017 Posted April 28, 2017 11 godzin temu, irenas napisał: Grażynko, niestety jako emerytka z problemami z chodzeniem i zadyszką, zdecydowanie nie "wybieguję" psów wystarczająco. Chodzimy trzy razy po pół godziny, a to jednak chyba za mało na taki zasób energii. Konfirm przysłała mi kiedyś link do dziewczyny z Różana, która za 10 zł/godz. wyprowadza psy na spacer, ale nie zdecydowałam się, bo wiem, jak to wygląda w wykonaniu osób dobrze znanym sforze: dochodzą do furtki, na pozór bardzo zadowolone, machając ogonami i... koniec. Dalej ani kroku bez ukochanej pańci. Z obcym człowiekiem nawet do furtki by nie podeszły. Rzucanie piłki czy patyków średnio je interesuje, one są kopiące, czyli najbardziej bawi je rozkopywanie krecich kopców (na szczęście jeszcze nigdy nie natrafiły na kreta!), a to wyraźnie nie jest na tyle wyczerpująca zabawa, żeby po powrocie ze spaceru padły ze zmęczenia. Poza tym są przecież młode, stąd tyle energii. Staruszka Dziunia nie odstępuje mnie na krok i chodzimy jak dwie dostojne emerytki, zwłaszcza od chwili, gdy zaczęłam nosić w kieszeni suszone mięsko na nagródki. Ilekroć gwiżdżę na młodzież, Dziunia staje przede mną z wyczekującą miną. Dokonała prawidłowego skojarzenie: gwizdek = nagródka i egzekwuje bez litości. Chociaż przecież nie na nią gwiżdżę. No, ale skąd ona ma to wiedzieć? irenas psy bardzo szybko zmęczysz psychicznie proponuje maty węchowe bardzo fajna sprawa. Quote
irenas Posted April 29, 2017 Author Posted April 29, 2017 A możesz uściślić, co to takiego? Nigdy nie słyszałam. Quote
Moli@ Posted April 29, 2017 Posted April 29, 2017 14 godzin temu, devoner napisał: irenas psy bardzo szybko zmęczysz psychicznie proponuje maty węchowe bardzo fajna sprawa. O, jaki fajny pomysł :) mam matę, polar ...do roboty :) Quote
irenas Posted April 29, 2017 Author Posted April 29, 2017 Wygląda interesująco. Tylko ja mam 4 psy! Ciekawa jestem, czy niezwykle zaborcza Juka nie zdominuje wszystkich mat. Bo chyba muszę zrobić cztery, prawda? Quote
devoner Posted April 29, 2017 Posted April 29, 2017 8 godzin temu, irenas napisał: Wygląda interesująco. Tylko ja mam 4 psy! Ciekawa jestem, czy niezwykle zaborcza Juka nie zdominuje wszystkich mat. Bo chyba muszę zrobić cztery, prawda? zdecydowanie tak 4 sztuki i nie pozwalać Juce na dominację odsyłać do swojej maty jak już będzie miała jak nie zabierać i koniec zabawy,musi się nauczyć,że nie wszystko jest jej. Quote
jaanka Posted April 29, 2017 Posted April 29, 2017 Ja mam puchaty dywan, wystarczy rzucić garstkę karmy i poczochrać , hehe. Cześć Dziewczyny. Tak na poważnie, to fajny pomysł. Quote
irenas Posted April 30, 2017 Author Posted April 30, 2017 Jaanka, też mi to przyszło do głowy! Mam takie dywany typu "shaggy", też by się pewnie nadały. Devoner - przy Szerloku - gentlemanie nauczenie Juki, że nie wszystko jest jej (w kwestii jedzenia głównie) będzie bardzo trudne. Zawsze jej ustępuje, żebym nie wiem jaki smakołyk mu dawała. Kiedy Juka podchodzi do miski, Szerlok się wycofuje. Wymusiła na nim tę gentelmanerię ugryzieniem w ucho i tak sobie zapamiętał, że nawet nie próbuje się przeciwstawiać. Juka to naprawdę trudny orzech do zgryzienia, wydaje się niereformowalna. Na przykład - kiedy gwiżdżę przybiegają już (prędzej niż później) zarówno Szerlok, jak i Psotka po nagródkę. Juka raczej nie, a nawet jeśli przybiegnie, mija mnie pędem, w ogóle niezainteresowana suszonym mięsem. Chociaż je lubi. A przy tym chętnie wsadza nos w kaganiec, na razie tylko na chwilę, czego tamte nie robią. Wiele już się nauczyła, wie czego nie akceptuję, aczkolwiek nie zawsze tego przestrzega. Potem mnie tylko bardzo przymilnie przeprasza. Trudny charakter. Samorządny, samofinansujący się i niezależny. Powinnam ją była nazwać Solidarność. 1 Quote
devoner Posted April 30, 2017 Posted April 30, 2017 11 godzin temu, irenas napisał: Jaanka, też mi to przyszło do głowy! Mam takie dywany typu "shaggy", też by się pewnie nadały. Devoner - przy Szerloku - gentlemanie nauczenie Juki, że nie wszystko jest jej (w kwestii jedzenia głównie) będzie bardzo trudne. Zawsze jej ustępuje, żebym nie wiem jaki smakołyk mu dawała. Kiedy Juka podchodzi do miski, Szerlok się wycofuje. Wymusiła na nim tę gentelmanerię ugryzieniem w ucho i tak sobie zapamiętał, że nawet nie próbuje się przeciwstawiać. Juka to naprawdę trudny orzech do zgryzienia, wydaje się niereformowalna. Na przykład - kiedy gwiżdżę przybiegają już (prędzej niż później) zarówno Szerlok, jak i Psotka po nagródkę. Juka raczej nie, a nawet jeśli przybiegnie, mija mnie pędem, w ogóle niezainteresowana suszonym mięsem. Chociaż je lubi. A przy tym chętnie wsadza nos w kaganiec, na razie tylko na chwilę, czego tamte nie robią. Wiele już się nauczyła, wie czego nie akceptuję, aczkolwiek nie zawsze tego przestrzega. Potem mnie tylko bardzo przymilnie przeprasza. Trudny charakter. Samorządny, samofinansujący się i niezależny. Powinnam ją była nazwać Solidarność. irenas mam amstaffkę upartą bardziej niż osioł fakt mam ją tylko jedną,od pierwszego dnia próbowała mnie ustawiać teraz jak widzi ścierkę do naczyń to natychmiast przestaje pyskować i nie,nie jestem zwolenniczką używania siły,ale swoje miejsce musi znać i koniec.moim zdaniem nie obraź się,ale zbyt pobłażasz nie tylko Juce,ale i pozostałym psom. Quote
irenas Posted May 1, 2017 Author Posted May 1, 2017 Nie obrażam się. Ale wydaje mi się, że problem polega właśnie na tym, że jest ich więcej niż jedna. Od dawna miałam już trzy psy i nie przypuszczałam, że cztery to taka różnica! Może to zresztą kwestia osobowości Juki. Ja już próbowałam jej przylać, skutek jest taki, że robi się jeszcze bardziej namolna, przepraszając (co wiąże się z siniakami na moim ciele, bo, kiedy prosi o wybaczenie, macha łapami jak wiatrak, a ma je spore!), a złych zachowań to nie zmienia. Jedyne co na nią (zresztą i na resztę) działa, to totalny bezruch i niezwracanie na nią uwagi. Wtedy się uspokaja i odchodzi. Ale to wymaga cierpliwości, której mi czasem brakuje. Poza tym przemoc fizyczna jest dla mnie czymś absolutnie strasznym. Wobec zwierząt i ludzi po równo. Wiem, że "gwałt się gwałtem odciska", nie chcę mieć bojącego się, czyli totalnie nieprzewidywalnego psa. Wierzę, że z czasem "dotrzemy" się z Juką całkowicie, tak jak działo się to dotąd. Ja nigdy specjalnie nie szkoliłam swoich psów, a po dłuższym pobycie w moim domu wszystkie potrafiły się zachować. Myślę, że to trochę tak jak z dziećmi - uczą się przez obserwację. To zajmuje więcej czasu i tyle. A Juka ma chyba po prostu trudniejszy charakter, a może też ja z wiekiem zrobiłam się mniej odporna i bardziej niecierpliwa. Problem polega też na tym, że w Polsce, jak w jakim muzułmańskim kraju, część ludzi darzy psy nienawiścią i nie zamierza się niczego uczyć na ich temat. Ostatnio ponad dwumetrowy osiłek filmował moje bawiące się psy, żeby "pokazać policji, jakie są agresywne". Myślę, że dlatego wielu opiekunów psów daje się zastraszyć i robi ze swoich zwierząt automaty, które chodzą jak pod sznurek, nie bawią się, nie biegają, bo właściciel boi się, że zostaną uznane za agresywne i wkroczy policja, która czasem nawet rozumie, że to wszystko bzdura - tak jak chłopcy w Różanie - ale mają przepisy ustanowione w ramach zarządzania strachem, szczególnie popularnym w ostatnich czasach. Sorki, rozgadałam się, ale to wszystko strasznie mnie wkurza. Nic złego nie robię, a spotykam się z taką nienawiścią. Quote
devoner Posted May 1, 2017 Posted May 1, 2017 10 godzin temu, irenas napisał: Nie obrażam się. Ale wydaje mi się, że problem polega właśnie na tym, że jest ich więcej niż jedna. Od dawna miałam już trzy psy i nie przypuszczałam, że cztery to taka różnica! Może to zresztą kwestia osobowości Juki. Ja już próbowałam jej przylać, skutek jest taki, że robi się jeszcze bardziej namolna, przepraszając (co wiąże się z siniakami na moim ciele, bo, kiedy prosi o wybaczenie, macha łapami jak wiatrak, a ma je spore!), a złych zachowań to nie zmienia. Jedyne co na nią (zresztą i na resztę) działa, to totalny bezruch i niezwracanie na nią uwagi. Wtedy się uspokaja i odchodzi. Ale to wymaga cierpliwości, której mi czasem brakuje. Poza tym przemoc fizyczna jest dla mnie czymś absolutnie strasznym. Wobec zwierząt i ludzi po równo. Wiem, że "gwałt się gwałtem odciska", nie chcę mieć bojącego się, czyli totalnie nieprzewidywalnego psa. Wierzę, że z czasem "dotrzemy" się z Juką całkowicie, tak jak działo się to dotąd. Ja nigdy specjalnie nie szkoliłam swoich psów, a po dłuższym pobycie w moim domu wszystkie potrafiły się zachować. Myślę, że to trochę tak jak z dziećmi - uczą się przez obserwację. To zajmuje więcej czasu i tyle. A Juka ma chyba po prostu trudniejszy charakter, a może też ja z wiekiem zrobiłam się mniej odporna i bardziej niecierpliwa. Problem polega też na tym, że w Polsce, jak w jakim muzułmańskim kraju, część ludzi darzy psy nienawiścią i nie zamierza się niczego uczyć na ich temat. Ostatnio ponad dwumetrowy osiłek filmował moje bawiące się psy, żeby "pokazać policji, jakie są agresywne". Myślę, że dlatego wielu opiekunów psów daje się zastraszyć i robi ze swoich zwierząt automaty, które chodzą jak pod sznurek, nie bawią się, nie biegają, bo właściciel boi się, że zostaną uznane za agresywne i wkroczy policja, która czasem nawet rozumie, że to wszystko bzdura - tak jak chłopcy w Różanie - ale mają przepisy ustanowione w ramach zarządzania strachem, szczególnie popularnym w ostatnich czasach. Sorki, rozgadałam się, ale to wszystko strasznie mnie wkurza. Nic złego nie robię, a spotykam się z taką nienawiścią. Quote
devoner Posted May 1, 2017 Posted May 1, 2017 10 godzin temu, irenas napisał: Nie obrażam się. Ale wydaje mi się, że problem polega właśnie na tym, że jest ich więcej niż jedna. Od dawna miałam już trzy psy i nie przypuszczałam, że cztery to taka różnica! Może to zresztą kwestia osobowości Juki. Ja już próbowałam jej przylać, skutek jest taki, że robi się jeszcze bardziej namolna, przepraszając (co wiąże się z siniakami na moim ciele, bo, kiedy prosi o wybaczenie, macha łapami jak wiatrak, a ma je spore!), a złych zachowań to nie zmienia. Jedyne co na nią (zresztą i na resztę) działa, to totalny bezruch i niezwracanie na nią uwagi. Wtedy się uspokaja i odchodzi. Ale to wymaga cierpliwości, której mi czasem brakuje. Poza tym przemoc fizyczna jest dla mnie czymś absolutnie strasznym. Wobec zwierząt i ludzi po równo. Wiem, że "gwałt się gwałtem odciska", nie chcę mieć bojącego się, czyli totalnie nieprzewidywalnego psa. Wierzę, że z czasem "dotrzemy" się z Juką całkowicie, tak jak działo się to dotąd. Ja nigdy specjalnie nie szkoliłam swoich psów, a po dłuższym pobycie w moim domu wszystkie potrafiły się zachować. Myślę, że to trochę tak jak z dziećmi - uczą się przez obserwację. To zajmuje więcej czasu i tyle. A Juka ma chyba po prostu trudniejszy charakter, a może też ja z wiekiem zrobiłam się mniej odporna i bardziej niecierpliwa. Problem polega też na tym, że w Polsce, jak w jakim muzułmańskim kraju, część ludzi darzy psy nienawiścią i nie zamierza się niczego uczyć na ich temat. Ostatnio ponad dwumetrowy osiłek filmował moje bawiące się psy, żeby "pokazać policji, jakie są agresywne". Myślę, że dlatego wielu opiekunów psów daje się zastraszyć i robi ze swoich zwierząt automaty, które chodzą jak pod sznurek, nie bawią się, nie biegają, bo właściciel boi się, że zostaną uznane za agresywne i wkroczy policja, która czasem nawet rozumie, że to wszystko bzdura - tak jak chłopcy w Różanie - ale mają przepisy ustanowione w ramach zarządzania strachem, szczególnie popularnym w ostatnich czasach. Sorki, rozgadałam się, ale to wszystko strasznie mnie wkurza. Nic złego nie robię, a spotykam się z taką nienawiścią. w momencie kiedy robi się namolna odwracaj się do niej plecami do oporu aż przestanie to działa uwierz mi tylko trochę konsekwencji potrzeba. Quote
irenas Posted May 2, 2017 Author Posted May 2, 2017 Toż to właśnie napisałam - że jedyne, co działa to ignorowanie jej! A teraz bardzo budująca historia z Błonia: mama mojej przyjaciółki z trudem znosiła widok biednego psa u sąsiadów, na krótkim łańcuchu bez wody ani żadnego schronienia w upał. Policja ją olała, straż miejska ja olała, w desperacji poszła więc do... burmistrza! Ten, przejęty jej opowieścią, wysłał do właściciela psa swojego zastępcę z weterynarzem i obaj "naprostowali" sytuację. Pies nie jest już na łańcuchu, biega swobodnie po posesji, szalejąc z radości za każdym razem, kiedy jego wybawicielka przechodzi obok. Można? Okazuje się że jak najbardziej. Ogólnie rzecz biorąc, ten burmistrz to musi być naprawdę ktoś. Jeśli będziecie kiedyś w tym mieście, przejdźcie się do parku rekreacji - świetna rzecz. Wczoraj, mimo zimna, było tam mnóstwo ludzi z dziećmi, ale nie tylko, bo jest też siłownia "pod chmurką" i szachy. Wszystko ogólnodostępne i za darmo. Na rynku przepiękne tulipany, ratusz odnowiony - naprawdę świetnie! Tak się ekscytuję, bo kiedy pojechałam do Błonia kilka dobrych lat temu, zobaczyłam zapyziałe, prowincjonalne miasteczko jak z przedwojennej piosenki. A teraz? Po prostu Polska w ruinie! PS Nawiasem mówiąc, jest też "interaktywna fontanna". Nie była czynna, nie udało mi się więc dowiedzieć, na czym polega jej interaktywność. Ktoś może widział coś takiego, albo chociaż wie? Quote
irenas Posted May 4, 2017 Author Posted May 4, 2017 Ponieważ mam nowe łóżko, przeniosłam kanapę na taras, żeby mi było wygodnie... Quote
Grażyna49 Posted May 7, 2017 Posted May 7, 2017 Hi hi hi piszesz "żeby mi było wygodniej" a ja widzę kto na szybko zaanektował kanapę. Quote
irenas Posted May 7, 2017 Author Posted May 7, 2017 No właśnie. Na szczęście kanapa jest tak duża, że jeden gość jeszcze się mieści. Niezbyt gruby, oczywiście. Dzisiaj przeczytałam pozytywną wiadomość w Onecie: http://warszawa.onet.pl/warszawa-dokarmi-i-wysterylizuje-wolno-zyjace-koty/s3477vm Przy czym jedno mnie nieco zastanowiło. Miasto badało przez rok czy dokarmianie jest zgodne z przepisami. Przez rok?!!! Szybciej się nie dało? Ech, te urzędasy... Quote
irenas Posted May 9, 2017 Author Posted May 9, 2017 Niech mi ktoś powie - co myśmy przyrodzie takiego zrobili, że się na nas tak okrutnie mści? Czy prawdziwej, ciepłej wiosny już w ogóle nie będzie? I jak przebłagać ten gniew natury? Quote
Grażyna49 Posted May 9, 2017 Posted May 9, 2017 Dzisiaj w radio usłyszałam,że za obecny stan pogody odpowiadają ludzie,którzy jeżdżą jeszcze na zimowych oponach/hi hi hi/ Niestety musimy jeszcze uzbroić się w cierpliwość,podobno po 15 maja będą już tylko ciepłe dni. Po prostu zimni ogrodnicy przyszli troszkę wcześniej. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.