Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dzięki za radę, chyba będę musiała tak zrobić.

Tłumaczyłam kiedyś książkę o wychowaniu psa i autor bardzo polecał zabierać szczeniaki na specjalne "party" przeznaczone do socjalizacji psów od małego. Doprecyzuję, że książka była angielska. Pusty śmiech mnie ogarnął - do tego potrzeba zmiany mentalności. W mojej wsi aż się roi od ludzi, którzy nie pozwalają swoim czworonogom kontaktować się z innymi im podobnymi. Wydaje mi się, że to wypływa ze strachu i niewiedzy. Przecież psy to nie maszyny do zabijania. Lubią się bawić i jeśli człowiek nie stwarza nerwowej atmosfery (na przykład, szarpiąc za smycz i krzycząc) wcale na siebie nie napadają. Uwielbiam patrzeć jak psy się wspólnie bawią, to lepsze niż jakakolwiek telewizja. Poza tym pewien lekarz na moje pytanie, czy mogę odchudzać grubą suczkę za pomocą biegania za rowerem powiedział: "Broń Panie Boże! Pies nie jest stworzony do ciągłego wysiłku tylko do zrywów. Najlepiej niech się bawi z innym psem, wtedy sobie sama ureguluje ile wysiłku jest w stanie znieść". No ale jak to przeprowadzić, jeśli wszyscy się boją pozwolić swoim psom na wspólną zabawę?

Posted

Przywrócić mentalność, ale do tego potrzeba znów ludzi, którzy psy wychowują, a nie tylko wyprowadzają na siku.

Za moich czasów każdy, kto wyszedł z psiuchem na spacer, rozglądał się, czy jest jakiś inny piesek w pobliżu, żeby mogły się razem pobawić. Teraz każdy ( w tym ja) rozgląda się nerwowo, czy nie ma jakiegoś psa w pobliżu, zwłaszcza luzem, i zwiewa ze swoim na drugą stronę ulicy, bo w każdej chwili może zostać zaatakowany przez kompletnie niewychowaną bestyję, co w moim przypadku zdarzyło się już tyle razy, że wolę dmuchać. Na zimne.

Posted (edited)

Dziś w ramach wybiegiwania Szerloka pojechaliśmy nad Narew w okolice miejscowości Topolina, która w zasadzie składa się niemal wyłącznie z domków rekreacyjnych. Ktoś sprzedawała pomidory przed domem, czyli jednak jacyś "autochtoni" tam mieszkają. Oto fotorelacja z wycieczki:


Wysiedliśmy z samochodu i naszym oczom ukazał się taki widok.


Hipopotamy natychmiast skorzystały z okazji.


Po kąpieli skierowaliśmy się wgłąb lądu.


Niestety musieliśmy się stamtąd ewakuować w krótkich apcugach, bo dobiegło nas bardzo agresywne szczekanie jakiejś sfory.


Szerlok postanowił ukoić skołatane nerwy kąpielą...


co skutkowało tak potężną poprawą humoru, że zaczął w wodzie skakać z radości niczym zając. Zwróćcie uwagę, że jego stosunek do wody wyraźnie ewoluuje - od ostrożnego sprawdzania łapką, do szaleńczych wygłupów. Ale grzbietu jeszcze sobie nie zamoczył!

Edited by irenas
Posted

A ja nie! Wyraźnie jestem niedokształcona. Uprzejmie proszę o całość wierszyka, żebym się mogła dokształcić.

Posted

[quote name='wegielkowa']Ale Ci, Irka, dobrze. Chcę już być na emeryturze![/QUOTE]


Wiem, wiem. Mam nadzieję, że jak i Ty dotrzesz do tego momentu, też będziesz miała tak dobrze.
A wracając do moich okolic - robię się coraz większą lokalną patriotką. Tu jest tak ładnie, aż dech w piersiach zapiera. Może także dzięki temu, że te okolice odwiedza stosunkowo mało ludzi. Zrobiliśmy się wygodni, a tu żadnych udogodnień - przyroda i to wszystko. I tak trzymać! Przynajmniej moim zdaniem.

Posted

A jakbyś tak pstryknęła zdjęcie swoich okolic i tu zamieściła? Byłoby miło, bo sądząc po nazwach też mieszkasz w prześlicznym miejscu.

Posted

Mieszkam na skraju dużej wsi gminnej, ale niedaleko wielkie lasy, rezerwat Zwierzyniec, Orzyc - gdzie kiedyś moje dzieci nauczyły się pływac, a teraz to płytka wąska rzeczka... Dobrze nam się tu mieszka, i to już tyyyle lat, ze szkoda gadać....

Posted (edited)

[quote name='malagos']Oj tam, zeby wkleić, to trzeba zrobić :) Mam pod ręką swój ogród, tu sobie odpoczywam, razem ze stadem, of cors :)





O kurcze! Ja takiej ręki do roślin nie mam. Zazdraszczam z całego serca.

Wczoraj po południu Szerlok się zakochał. Jego osobista narzeczona, czyli dwumilimetrowa jorczka, Tiara kończyła cieczkę. I była cała chętna, żebyście widzieli, jak ten miniaturowy tyłeczek podstawiała przez płot do polizania! Ladacznica bez zasad. Na szczęście Szerlok chyba jeszcze nie jest całkiem dojrzały płciowo, bo dał się odprowadzić od obiektu pożądania bez zbędnych ceregieli, chociaż oglądał się co krok z tęsknym wyrazem pyska. Ja twierdzę, że psy dążą do średniej, usiłując zniwelować idiotyzmy ludzi - te maleńkie uwielbiają znacznie większe od siebie i vice versa.

Edited by irenas
Posted (edited)

Dziewczynki i chłopcy! Odwiedził nas jeż! Właśnie w tej chwili Szerlok usiłuje go zaprosić do zabawy. Jest zaniepokojony, szczeka bardzo wysokim głosem. Z początku okropnie się go bał. Coraz więcej zwierząt zaczyna się tu pojawiać (poza dzikami) - kilka dni temu widziałam lisa.

Czy ktoś wie, jak szybko dziczeją koty? Wczoraj sąsiadka powiedziała mi, że widziała stworzenie bardzo podobne do Koko na podwórku przychodni w Chotomowie. Pojechałyśmy tam, niestety było już ciemno, nie zdołałam więc przyjrzeć się dokładnie kto zacz, z pozoru istotnie troszkę podobne - puchate i czarne. Gdybym mogła zobaczyć oczy (podobno okrągłe i bardzo żółte, czyli takie, jakie miała Koko), mogłabym bez wątpliwości stwierdzić, czy to ona czy nie, bo ona miała na oczach blizny po kocim katarze. Wołałam kilka razy jej imię, kot jakby przez moment się zawahał, ale podejść nie chciał. Dlatego pytam, czy to możliwe, że w trzy miesiące o wszystkim, co było dotąd zapomniała.
Dziś rano na podwórku nie było ani jednego kota. Wczoraj - tabuny różnej maści i rozmiarów.

Edited by irenas
Posted

[quote name='irenas']Dziewczynki i chłopcy! Odwiedził nas jeż! Właśnie w tej chwili Szerlok usiłuje go zaprosić do zabawy. Jest zaniepokojony, szczeka bardzo wysokim głosem. Z początku okropnie się go bał. Coraz więcej zwierząt zaczyna się tu pojawiać (poza dzikami) - kilka dni temu widziałam lisa.

Czy ktoś wie, jak szybko dziczeją koty? Wczoraj sąsiadka powiedziała mi, że widziała stworzenie bardzo podobne do Koko na podwórku przychodni w Chotomowie. Pojechałyśmy tam, niestety było już ciemno, nie zdołałam więc przyjrzeć się dokładnie kto zacz, z pozoru istotnie troszkę podobne - puchate i czarne. Gdybym mogła zobaczyć oczy (podobno okrągłe i bardzo żółte, czyli takie, jakie miała Koko), mogłabym bez wątpliwości stwierdzić, czy to ona czy nie, bo ona miała na oczach blizny po kocim katarze. Wołałam kilka razy jej imię, kot jakby przez moment się zawahał, ale podejść nie chciał. Dlatego pytam, czy to możliwe, że w trzy miesiące o wszystkim, co było dotąd zapomniała.
Dziś rano na podwórku nie było ani jednego kota. Wczoraj - tabuny różnej maści i rozmiarów.[/QUOTE]

W Kielcach lubimy jeże. Daj mu kocie jedzonko to może będzie wracał :loveu:

Posted

Takiej "niedobranej" miłości pewna ratelereczka o mały włos nie przypłaciła życiem w naszej lecznicy. Musiał ją pokryć dużo od niej większy pies - a jakże, przez płot - bo miała w sobie 3 gigantyczne płody, których żadną miarą by nie urodziła. Wyglądała, jakby za chwilę miała eksplodować! Oj, usłyszała wtedy jej pańcia ode mnie kilka słów prawdy!!!!!

Posted

[quote name='Nutusia']Takiej "niedobranej" miłości pewna ratlereczka o mały włos nie przypłaciła życiem w naszej lecznicy. Musiał ją pokryć dużo od niej większy pies - a jakże, przez płot - bo miała w sobie 3 gigantyczne płody, których żadną miarą by nie urodziła. Wyglądała, jakby za chwilę miała eksplodować! Oj, usłyszała wtedy jej pańcia ode mnie kilka słów prawdy!!!!![/QUOTE]

Moja Kochana! Niedaleko mnie mieszka babsko, które pozwoliło, by taka biedna sunia pokryta przez wielkiego psa eksplodowała! Rozerwało ją w trakcie porodu. Dasz wiarę? A ta k...a mówiła o tym tak, jakby opowiadała o nudnej wizycie w sklepie spożywczym. Nienawidzę baby od tamtego czasu.

Natomiast w przypadku Szerloka i Tiary to nawet nie ma mowy o jakimkolwiek zapłodnieniu, różnica wzrostu jest tak duża, że rzecz jest fizycznie niemożliwa. Na szczęście.

A jeśli chodzi o kota, to jednak nie była Koko. Czyli chyba koty nie dziczeją tak szybko. Ten kotek też był bardzo ładny - taki ciemnoszary z odcieniem niebieskiego (są chyba takie koty rosyjskie), puchaty (chociaż nie taki długowłosy jak Koko), ze skośnymi, dużymi, złotymi oczami.

Posted

[quote name='wegielkowa']Irensowa,łap tego ciemnoszarego kota.[/QUOTE]

Kochana, on mieszka na czyjejś posesji, bo przychodnia w Chotomowie to część prywatnego domu. Chociaż bytuje na podwórku, ale chyba właściciele nie byliby zachwyceni gdybym go zabrała. Nie mówiąc już o nim samym, nie jest mu tam źle.

Posted

Dzień dobry poniedziałkowo:lol:
Ja też bardzo lubię jeże.
Kilka lat temu wnusia przywiozła mi znalezionego na Starówce poturbowanego młodego jeżyka.
Przez zimę trzymałam w pokoju w klateczce z możliwością wyjścia na pokój.
Całymi dniami spał zakopany w sianku a noca wyłaził i tuptał:cool3:
Niewdzięcznik jeden po wypuszczeniu wiosną do ogródka ,wybrał wolność i poszedł w las.
Z jeżami jest jednak problem,mają kleszcze i wszoły.Ja z tego malucha 9 kleszczy wyciągnęłam i normalnie firpexem wszoły/czy inne paskudztwo/potraktowałam.
[quote name='irenas']

Natomiast w przypadku Szerloka i Tiary to nawet nie ma mowy o jakimkolwiek zapłodnieniu, różnica wzrostu jest tak duża, że rzecz jest fizycznie niemożliwa. Na szczęście.[/QUOTE]
Noooo chyba nie była bym taka pewna.Psy mają różne pomysły.

Posted

[quote name='Grażyna49']
Noooo chyba nie była bym taka pewna.Psy mają różne pomysły.[/QUOTE]

Też bym uważała... W takiej konfiguracji sama "próba" może się okazać mocno niebezpieczna.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...