Grażyna49 Posted July 14, 2016 Posted July 14, 2016 U mnie w koło las i piasek. Ile by nie spadło wszystko jest wchłonięte. W lesie jest wilgotno,ale wcale nie widać,że były ulewy. Quote
irenas Posted July 14, 2016 Author Posted July 14, 2016 A ja mam coraz większe trudności z otwieraniem bramy, bo piasek spływa z górki razem z wodą i gromadzi się u podnóża, czyli przy bramie. Ale ja chciałam o czymś innym. Wyobraźcie sobie, że Kajtuś - przypominam: ślepy i głuchy siedemnastolatek - byłby się udusił. Własnoręcznie, że tak powiem. Jakim cudem udało mu się zadzierzgnąć pętlę ze schnącego na oparciu kanapy prześcieradła, tego nie jestem w stanie zrozumieć. W każdym razie, kiedy weszłam do pokoju stał, ledwo zipiąc, obok leżało prześcieradło, a jeden jego róg był owinięty dwa razy wokół jego szyi bardzo ciasno. Na dodatek zaplątała się w tę pętlę jego bujna sierść i ledwo mi się udało go z tego wszystkiego wyplątać. Prawdziwy artysta cyrkowy. Quote
devoner Posted July 14, 2016 Posted July 14, 2016 43 minut temu, irenas napisał: A ja mam coraz większe trudności z otwieraniem bramy, bo piasek spływa z górki razem z wodą i gromadzi się u podnóża, czyli przy bramie. Ale ja chciałam o czymś innym. Wyobraźcie sobie, że Kajtuś - przypominam: ślepy i głuchy siedemnastolatek - byłby się udusił. Własnoręcznie, że tak powiem. Jakim cudem udało mu się zadzierzgnąć pętlę ze schnącego na oparciu kanapy prześcieradła, tego nie jestem w stanie zrozumieć. W każdym razie, kiedy weszłam do pokoju stał, ledwo zipiąc, obok leżało prześcieradło, a jeden jego róg był owinięty dwa razy wokół jego szyi bardzo ciasno. Na dodatek zaplątała się w tę pętlę jego bujna sierść i ledwo mi się udało go z tego wszystkiego wyplątać. Prawdziwy artysta cyrkowy. chciał się po prostu przykryć,moja sucz zawsze tak robi. Quote
irenas Posted July 14, 2016 Author Posted July 14, 2016 I żyje? On naprawdę tak się zapętlił, że byłby się udusił. To nie było zwykłe prześcieradło tylko takie "wodoodporne" (Kajtusiowi, który śpi ze mną, zdarza się siknąć we śnie), czyli praktycznie rzecz biorąc owinął sobie ciasno szyję gumą! Patrzcie, czego to ludzie nie wymyślą! Takie zabezpieczenie dla ślepej suni, Kajtusiowi tez by się przydało, bo lubi się rozpędzać, a ja nie zawsze zdążam go wyhamować. Quote
Grażyna49 Posted July 15, 2016 Posted July 15, 2016 Super zabezpieczenie. Czego to ludzie nie wymyślą w trosce o pupila. Szkoda Kajtusia.Pewnie bardzo się wystraszył,biedaczek. Quote
irenas Posted July 16, 2016 Author Posted July 16, 2016 Zastanawiam się, czy moje psy są tak dobrze ułożone, czy to tylko siła przyzwyczajenia, a może coś jeszcze, o czym nie wiem. Otóż robią mi płot z siatki, bo w starym z drewnianych sztachet Juka wyrwała dziurę i latała po działce myśliwego swobodnie, przyprawiając mnie o drżenie serca, że onże myśliwy zaraz się pojawi i wydrze mi serce za karę. Jak wiadomo, żeby zrobić coś nowego, trzeba zdemontować stare. W pewnym momencie obie działki: miłych sąsiadów i myśliwego stanęły przed psami otworem. I co? I nic. W pierwszej chwili w ogóle nie zareagowały, kiedy im pokazałam, że płotu nie ma, niechętnie weszły na kilka kroków i od razu wróciły. U myśliwego przebiegły się ze dwa razy i szlus. A ja obawiałam się, że rozniosą obie działki w pył! Coś w tym musi być, bo dziś przyjechali mili sąsiedzi ze swoim ślicznym Nikiem, który też nie wykazał odrobiny zainteresowania nagłym powiększeniem się przestrzeni życiowej. Koty nawet się nie zorientowały, bo od mojego wyjazdu do Kanady siedzą na strychu i rzadko się pokazują. Juka pod moją nieobecność bardzo się uaktywniła w stosunku do nich i po prostu się jej boją. Teraz staram się okiełznać jej żądzę zabawy z mruczkami, ale ona chyba jest dość odporna na wiedzę i idzie nam powoli. Muszę powiedzieć, że jeszcze takiego żywiołu wcielonego nigdy nie miałam! Quote
Grażyna49 Posted July 16, 2016 Posted July 16, 2016 Irenko,ja myślę,że zwierzaki poznają,zapamiętują i trzymają się poznanego. W moim drugim pokoju było okno,a ponieważ przed tym pokojem mieliśmy robić "zimowy ogród" wstawiliśmy zamiast tego okna drzwi balkonowe. W zasadzie pospieszyliśmy się z tym balkonem ze względu na sunie.Robiony był remont /terakota i glazura w kuchni/ więc nie było dojścia do drzwi zewnętrznych przez kilka dni.Wchodziło się i wychodziło balkonem.Sunie nie potrafiły tego zrozumieć i na siłę trzeba było je wyciągać i wciągać do domu. Nawet teraz mimo upływu kilku lat ,Rasti przy otwartym balkonie leci przez pół mieszkania do drzwi wyjściowych zamiast wyjść sobie swobodnie otwartym balkonem. Siła przyzwyczajenia,chyba. Z drugiej strony domku są też drzwi balkonowe prowadzące na ogródek.Mąż zrobił przed nimi podest,żebym nie miała problemu z wychodzeniem. Dla Rasti poprzedni stopień też był za wysoki i kiedy chciała wejść do domku stawała przd progiem czekając aż ktoś jej dupcię podniesie. Teraz kiedy jest równy poziom i wystarczy tylko kroczek zrobić w dalszym ciągu stoi jak owieczka i czeka na podniesienie.Ubaw mam po pachy. Quote
irenas Posted July 19, 2016 Author Posted July 19, 2016 Hi, hi, hi! Rozbawiła mnie Rasti czekająca aż się jej doopsko podniesie. Ale rzeczywiście psy to strasznie rutynowe zwierzęta. Bezpiecznie się czują tylko w znanym. Chociaż jak się tak zastanowić, to człowiek też. No może oprócz tych wszystkich podróżników i poszukiwaczy przygód, których rutyna codzienności głęboko nudzi. Ale i to z czasem przechodzi. Przynajmniej mnie przeszło. Albo lepiej - zmieniła mi się skala. Już nie muszę jeździć do obcego kraju w poszukiwaniu nowości, wystarczą mi Brzóze WIelkie. Quote
Grażyna49 Posted July 20, 2016 Posted July 20, 2016 Wyobraź sobie,że w dalszym ciągu staje przed progiem mimo,że już dwa tygodnie mija jak leży ten podest. Pokazuję jej,że jest równo z podłogą,stawiam przednie łapy za próg a ona dalej czeka. Myślę,że to jednak, podobnie jak u ludzi ,jakieś objawy demencji . Quote
irenas Posted July 20, 2016 Author Posted July 20, 2016 Bareja wiecznie żywy! Dziś rano panowie z energetyki przycinający gałęzie nad przewodami elektrycznymi odkryli gniazdo szerszeni w drzewie u moich sąsiadów. Poradzili, żeby zwrócić się do straży pożarnej, która takie rzeczy załatwia. Zadzwoniłam do sąsiadki, jako że to jej działka, a ona - z trudem- dotarła do straży w Różanie. Obiecali, że jeśli nic ważniejszego (?!) się nie zdarzy, przyjadą koło 19.00. No i przyjechali. Najpierw się zgubili - w erze gpsów, młode chłopaki z metropolii Różan (cała gmina liczy ok. 4000 mieszkańców) zgubiły się we wsi, składającej się z jednej ulicy. Potem okazało się, że nie mają nic, co mogłoby posłużyć do zlikwidowania gniazda groźnych owadów, a zwłaszcza "środka na szerszenie". Że to ja powinnam ten środek nabyć i go im udostępnić. A poza tym "niech pani patrzy, one mają dwa czy trzy wejścia, trzeba by je zabić deskami". No tak, trzeba by. To kto niby to ma zrobić? Też ja? Następna złota myśl: "my to drzewo możemy ściąć, tylko trzeba by ten płot usunąć, a do tego musi być właścicielka działki." Będą usuwać drzewo pełne żywych szerszeni???? Genialne! Postali, postali, podyskutowali ze mną i okolicznymi sąsiadami i odjechali nie zrobiwszy nic. To była na prawdę udana akcja ochotniczej straży pożarnej z Różana! Jak ja nienawidzę takiego partolenia roboty! To po jaką cholerę przyjeżdżali? I kto za to zapłaci? Mam nadzieję, że ani ja, ani moja sąsiadka. Hm, to znaczy oczywiście, że my - przecież taka straż pewno jest opłacana z naszych podatków, jak wszystko. Nóż się w kieszeni otwiera. 1 Quote
Grażyna49 Posted July 21, 2016 Posted July 21, 2016 18 godzin temu, irenas napisał: A ile ona ma lat? Rasti w marcu skończyła 11 lat. W przypadku jej rasy /Czarny Terier Rosyjski/ to jest długowieczność. Tak przynajmniej wyczytałam i podobnie moja wetka mówi zachwycając się nad jej żywotnością. Gdyby tylko nie dolegały jej tylne stawy / ostatnio za zgodą wetki jest na moich prochach/to często zachowuje się jak szczeniaczek. Quote
irenas Posted July 21, 2016 Author Posted July 21, 2016 Tak to już jest z tymi dużymi rasami, że głównie "siadają" im tylne łapy. Czegoś tu natura nie dopracowała - skoro już wymyśliła takie wielkie zwierzę, powinna również wymyślić silne stawy i łapy, no nie? A szczenięcy charakter zachowuje wiele szczęśliwych psów. To chyba głównie zależy od właścicieli. Myślę, że psy to ogólnie radosny gatunek, jeśli im tylko na to pozwolić. Quote
konfirm31 Posted July 21, 2016 Posted July 21, 2016 Korzystając z chwilowej bytności w MM i posiadania klawiatury komputerowej, odzywam się na wątku. Cieszę się że ogólnie, jest OK. Psy są radosne, bo są wiecznymi dziećmi, nie musząc się(niestety, często w teorii :(( ) o dach i pożywienie, w przeciwieństwie do swoich nieoswojonych kuzynów - wilków, szakali, lisów. A ponieważ wszystkie psie rasy(no i samego psa), stworzył człowiek , więc siłą rzeczy, to on odpowiada za wszystkie genetyczne psie choroby ( i niedopasowania, o których piszesz Irenko), a nie Matka Natura :) http://tipy.interia.pl/artykul_16777,jakiego-psa-wybrac-rasy-psow-i-ich-choroby%C2%B7.html Quote
irenas Posted July 21, 2016 Author Posted July 21, 2016 Natura też eksperymentuje, że ha! W ontaryjskim muzeum widziałam takie szkielety dinozaurów, że oko mi zbielało i nabrałam przekonania, że ktoś nas robi w konia! Moim zdaniem tylko ludzie mogli wymyślić coś równie absurdalnego i niepraktycznego! Quote
Grażyna49 Posted July 22, 2016 Posted July 22, 2016 Ale suuuper.Tylko podziwiać i zastanawiać się dlaczego faktycznie wyginęły i kiedy nas to czeka. Quote
irenas Posted July 22, 2016 Author Posted July 22, 2016 Dlaczego wyginęły? A wyobrażasz sobie żyć z czymś takim na głowie, jak one mają? Wyginęły z rozpaczy, że głupia natura zrobiła z nich błaznów. Nie mówiąc już o tym, że nie wiadomo, jak się przedzierać przez dżunglę z takimi konstrukcjami hamującymi każdy krok. A ta kaczka z zaawansowanym wodogłowiem? No naprawdę trzeba mieć nie po kolei w głowie, żeby coś takiego wyprodukować. Quote
Grażyna49 Posted July 25, 2016 Posted July 25, 2016 Zaglądam i zaglądam,minął weekend a tu nic się nie dzieje. Chociaż pozdrowienia zostawię. Wiesz , Irenko,znalazłam hurtownię ltóra ma te wszystkie roślinki co mi poleciłaś. Jeszcze dodatkowo mają różne odmiany kolonu palmowego ,na który poluję od dłuższego czasu. Zakochałam się w takiej odmianie http://www.ogrodkroton.pl/towar.3895.klon.palmowy.phoenix.-.acer.palmatum.phoenix.html Wnusia co prawda woli taki ciemno purpurowy.....Jak chcą mogą sobie drugi wsadzić /hi hi hi/ Jeszcze dodatkowo urzekła mnie kwitnąca zimą/całkowicie mrozoodporna/ kalinahttp://www.ogrodkroton.pl/index.php?action=towar&id=4727 Quote
irenas Posted July 26, 2016 Author Posted July 26, 2016 Grażynko, po pierwsze wszystkiego najlepszego z okazji imienin! Zdrowia przede wszystkim. Po drugie ja mam do klonów palmowych nieufny stosunek, bo kilka mi już szlag trafił. Natomiast jak chcesz coś bardzo, bardzo podobnego, ale mniej problematycznego, to zobacz sobie czarny bez, odmianę Black lace. To samo istnieje w wydaniu żółtym, ale nie pamiętam nazwy. Jest całkowicie mrozoodporne, daje się przesadzać bez problemu - ja przywiozłam oba krzaczki z Chotomowa, niestety żółty najpierw ucierpiał w podróży, a potem został zdeptany, więc go nie ma. Natomiast Black lace zakwitł prześlicznie w tym roku. Ma urocze różowe kwiaty, identycznego kształtu jak klasyczny czarny bez. Pomysł sadzenia roślin, które kwitną zimą, wydaje mi się nietrafiony - na ogół nie bywam w ogródku o tej porze roku, tak więc kalina pachniałaby nadaremno. A żeby jednak było i o psach (chociaż o roślinach też) to doniszę, że Szerlok zrobił sobie jamę między korzeniami jednego z moich starych dębów i chowa się twm w upał. A Juka usiłuję się "dopchnąć". Mam tylko nadzieję, że drzewo wytrzyma. Quote
Grażyna49 Posted July 26, 2016 Posted July 26, 2016 Dziękuję serdecznie za życzenia.Tych nigdy za wiele,ale ja jestem z 1 kwietnia solenizantką. Sprytny Szerlok.Brawo! Moja Maksi/nowofundlandka,która odeszła 4 lata temu/ kopała takie jamy pod drewnem na opał ustawionym w wysokie na 2 metry sągi. Co dzień zasypywaliśmy te jamy ze strachu,że wszystko się na nią zawali i co dzień były nowe jeszcze głębsze. W końcu dookoła sągu zakopaliśmy grubą siatkę żeby nie mogła kopać. Rasti też kopie,ale małe za to bardzo głębokie jamki w pogoni za jaszczurkami i nornicami. Piękne są te czarne bzy.Mają je w tej hurtowni i mam je na uwadze. Zbyt dużo różnych gatunków i trudno się zdecydować. Ja kilka razy dziennie /bez względu na porę roku/ przechodzę do kurek , więc pachnąca i kwitnąca zimą kalina bardzo mnie ucieszy. Quote
malagos Posted July 26, 2016 Posted July 26, 2016 Mój laptop nadal u informatyka, wrrrr.. A drzewko grujecznik posadzilam przed kuchennym oknem w słońcu, Bardzo ładnie wygląda na trawniczku. Pomidory w donicach, miały być zwisające, nie są zwisające. Ale już obsypane małymi pomidorkami, które sobie zrywam i zajadam do kanapek. Żółte butelkowe "yellow pear" są bardzo wysokie i mało z tym mojej skrzyni nie wyjdą , i też obsypane owocami. To tak tylko się chciałam pochwalić swoim ogródkiem. .. Quote
irenas Posted July 27, 2016 Author Posted July 27, 2016 Och, Malagosku! Cieszę się, że się odezwałaś, stęskniłam się za Tobą. Taka "gościowa" posucha na tym wątku, aż strach! Tylko Grażynka dzielnie trwa na posterunku. A co u Mazowszanki? U Konfirma mniej więcej wiem, bo kilka dni temu dzwoniłam. To prawda, że mogłabym sama do Was podzwonić, ale skoro się nie odzywacie, widać jesteście zajęte(ci) i nie chcę przeszkadzać. Z plonów u mnie w ogródku bardzo obficie owocuje borówka amerykańska, posadzona przez poprzednich właścicieli domu, a ja wczytuję się w porady dotyczące jej uprawy, bo polubiłam jej owoce i chciałabym, żeby zdrowo rosła. Także jabłonka ma sporo owoców, na razie są. jeszcze zielone, niestety sporo spada, bo robaki... A tak przy okazji: chyba napiszę rozprawę pt.: "Zastosowanie kotów do walki z chorobami grzybiczymi drzew owocowych", bo kiedy zdrapały z jabłonki porosty, drzewko po prostu odżyło! Quote
konfirm31 Posted July 27, 2016 Posted July 27, 2016 Nadal pukam z telefonu, więc dużo nie piszę. Ale - czytam :)). Pozdrawiam pisaczy i czytaczy :) Quote
malagos Posted July 28, 2016 Posted July 28, 2016 Mam swojego laptopa!! Stary, kochany grat - tyle że informatyk nic nie zrobił, bo "nie warto w niego pieniędzy inwestować". Czyli nadal kabel zasilający muszę trzymać reką, bo nie kontaktuje. Wcześniej mnie to cholernie denerwowało, ale teraz jakoś nie :) Dostałam za to w "czasowe użytkowanie" laptopa po innym pracowniku, w trochę lepszym stanie i z tamtego powinnam korzystać. W wolnej chwili porobię ogłoszenia z wyróżnieniem Rudzikowi i Hesi - dość tego leniuchowania :) Quote
Grażyna49 Posted July 28, 2016 Posted July 28, 2016 22 godzin temu, irenas napisał: Z plonów u mnie w ogródku bardzo obficie owocuje borówka amerykańska, posadzona przez poprzednich właścicieli domu, a ja wczytuję się w porady dotyczące jej uprawy, bo polubiłam jej owoce i chciałabym, żeby zdrowo rosła. Także jabłonka ma sporo owoców, na razie są. jeszcze zielone, niestety sporo spada, bo robaki... A tak przy okazji: chyba napiszę rozprawę pt.: "Zastosowanie kotów do walki z chorobami grzybiczymi drzew owocowych", bo kiedy zdrapały z jabłonki porosty, drzewko po prostu odżyło! Irenko,borówka amerykańska ,skoro już owocuje t.z.n. ma kilka lat. Najgorsze już za nią.Teraz trzeba tylko systematycznie ją podlewać i na wiosnę zasilać nawozem do borówek. Dobrze też jest w koło borówki wysypać sporo szyszek.Po pierwsze zakwaszają ziemię a poza tym powodują,że po podlewaniu woda tak szybko nie paruje. Ciekawe te wnioski z relacji kocio jabłonkowych. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.