konfirm31 Posted July 8, 2016 Posted July 8, 2016 Mój grujecznik pięknie rośnie (tfu tfu) . Liście ma zielone(półcień). Zmieniłam tel. w T-mobile, na Plus, bo na działce miał dużo lepszy zasięg. Tak było do ostatnich burz. Teraz Plus ma zasięg fatalny. Z domku, nawet alarmowych, ani SMS. Na zewnątrz, mogę dzwonić, a z netem różnie. Najczęściej, tylko przeczytam pocztę :(((. Quote
devoner Posted July 8, 2016 Posted July 8, 2016 7 godzin temu, konfirm31 napisał: Mój grujecznik pięknie rośnie (tfu tfu) . Liście ma zielone(półcień). Zmieniłam tel. w T-mobile, na Plus, bo na działce miał dużo lepszy zasięg. Tak było do ostatnich burz. Teraz Plus ma zasięg fatalny. Z domku, nawet alarmowych, ani SMS. Na zewnątrz, mogę dzwonić, a z netem różnie. Najczęściej, tylko przeczytam pocztę :(((. ja mieszkam na takim zadupiu,że najpierw obeszłam wszystkich operatorów z pytaniem co mi oferują,żaden poza Orange nie gwarantował mi porządnego zasięgu,zdecydowałam się na Orange i nie żałuję.teraz to już musztarda po obiedzie,ale trzeba było najpierw pochodzić po operatorach i popytać. Quote
irenas Posted July 8, 2016 Author Posted July 8, 2016 Przepraszam za jakość. Siedziałam za moim kuzynem, stąd jego brzucho na pierwszym planie. Potem Juka bawiła się z Szerlokiem, co było znacznie fajniejsze, ale mój aparat nie zapamiętał tego filmiku! Chyba jeszcze nie jestem do końca obznajomiona z technologią XXI wieku. Quote
Grażyna49 Posted July 9, 2016 Posted July 9, 2016 U mnie też niestety tylko orange działa. Internet tylko mobilny ,więc również orange. Chyba muszę się szarpnąć na satelitę z polsatu to może i LTE zadziała. Fajna Niunia,wcale nie widać,że coś jej w łapinkę dolega Quote
irenas Posted July 9, 2016 Author Posted July 9, 2016 No wiesz, kiedy turla się na plecach, to istotnie nie widać. Chociaż jak biega też trudno powiedzieć, że to "kalika", dopiero kiedy idzie powoli, to czasem podskakuje, a kiedy stoi, noga nie dosięga do ziemi i się kiwa. Wszystko to nie przeszkodziło jej podrzeć prześcieradła dziś rano, wybebeszyć wszystkich zabawek (już nie tylko dziobaka) i ganiać jak opętana po łąkach i polach ( to ostatnie nieco mnie niepokoi, bo na ogół coś na nich rośnie.) wespół w zespół z Szerlokiem. I w ogóle niczego się nie uczy. No, przesadzam. Już wie, że nie należy mi przeszkadzać, kiedy wkładam buty. Wie, ale próbuje szczęścia. A nuż pańcia jednak przestanie zabawiać się sznurowadłami i przytuli biedną, spragnioną czułości, maleńką sunię? Muszę wtedy opuścić ręce i znieruchomieć, patrząc przed siebie (brońpanieboże na nią!). Po chwili dociera do niej, że jednak pańcia nie przytuli. Eeeh! Życie przygarniętego psa jest ciężkie. Grażynko, a sprawdzałaś internet w Plusie? To znaczy zasięg? Bo ja na tym zad...piu mam LTE właśnie plusowyc i jestem zadowolona. Quote
devoner Posted July 9, 2016 Posted July 9, 2016 9 godzin temu, Grażyna49 napisał: U mnie też niestety tylko orange działa. Internet tylko mobilny ,więc również orange. Chyba muszę się szarpnąć na satelitę z polsatu to może i LTE zadziała. Fajna Niunia,wcale nie widać,że coś jej w łapinkę dolega satelitę Polsatu raczej bym odradzała,mnóstwo ludzi się skarży. Quote
konfirm31 Posted July 9, 2016 Posted July 9, 2016 U mnie Plus chyba zreperował nadajnik, bo zaczął znowu dobrze działać. Oby nie zapeszyć ;). Quote
irenas Posted July 9, 2016 Author Posted July 9, 2016 Konfirmie Kochany, znawco wszelkiego robactwa! Dzisiaj Juka usiłowała wydłubać spomiędzy kostki na tarasie to: Wiesz kto zacz? Uratowałam, ale nie wiem, czy dobrze zrobiłam i czy to coś wraz z p[otomstwem nie zeżre mi całego ogródka. Quote
konfirm31 Posted July 9, 2016 Posted July 9, 2016 Wydaje mi się, że to ciołek matowy. Przedstawiciel jelonkowatych. Do niedawna, chroniony. No, chyba, że to samica jelonka rogacza, bo aż tak biegła nie jestem - wtedy ochrona nadal obowiązująca. Ogródek bezpieczny ;). Domek też. Gorzej, jak pojawią się chrząszcze, należące do kózkowatych, bo ich larwy jedzą również drewno budowlane, a nie tylko spróchniałe drzewa liściaste. Quote
irenas Posted July 9, 2016 Author Posted July 9, 2016 Chciałam Wam pokazać ulubioną zabawę Juki i Szerloka, czyli bieganie dookoła domu, ale "złapałam" tylko końcówkę. W każdym razie macie maleńką próbkę biegania Juki oraz doskonały obraz stosunków panujących między Dziunią i Juką (to pod koniec filmiku.) Zwróćcie uwagę, że Juka grzecznie odchodzi na warknięcie starszej koleżanki. Taki odczuwa przed nią respekt! Quote
irenas Posted July 9, 2016 Author Posted July 9, 2016 Samica jelonka rogacza jest brązowa. Czyli to raczej ciołek matowy. Uwielbiam nazwy robactwa! Są niemal równie fantazyjne jak nazwy miejscowości w naszej okolicy. Quote
irenas Posted July 10, 2016 Author Posted July 10, 2016 Dzisiaj pojechaliśmy do Brzózego na wycieczkę. Mimo, że Szerlok radośnie i ochoczo wskoczył do samochodu, podobnie jak Dziunia, Jukę musiałam wpychać kolanem. Strasznie się boi, pewno się jej biednej kojarzy wyłącznie z wizytami u weterynarza. Dojechaliśmy bez problemu, kiedy wysiadła i zobaczyła te piękne okoliczności przyrody oszalała z radości, wąchała i wąchała i nawąchać się nie mogła. Wykąpała się - do brzucha -, potem brodziła w wodzie po kolana razem z Szerloczkiem, radochy było co niemiara. A kiedy nadszedł moment powrotu... musiałam wpychać ją do auta kolanem! Mimo powtarzania "do domku, do domku", co ona już świetnie rozumie. Zastanawiam się - może jej jest w czasie jazdy niedobrze? Nic na to nie wskazuje, ale kto to wie... Quote
konfirm31 Posted July 10, 2016 Posted July 10, 2016 Nie każdy pies lubi jazdę samochodem. Lerka do niego bez problemu wskakuje, ale potem, przez całą drogę płacze. Na szczęście, nie rzyga. Quote
Grażyna49 Posted July 11, 2016 Posted July 11, 2016 O 9.07.2016 o 20:17, devoner napisał: satelitę Polsatu raczej bym odradzała,mnóstwo ludzi się skarży. Bardzo dziękuję za informację.Właściwie to nie miałam przekonania do satelity.Tak mnie troszkę Ewa zainspirowała. O 9.07.2016 o 20:23, konfirm31 napisał: U mnie Plus chyba zreperował nadajnik, bo zaczął znowu dobrze działać. Oby nie zapeszyć ;). Plus i Orange trzy lata temu podpisali umowę i wspólnie korzystają ze swoich nadajników. Tak więc może i faktycznie Plus by był u mnie dostępny. Tylko,że ja mam sporo ulg w Orange ,bo mam u nich 3 telefony i mobilny. Na razie zainstalowałam sobie taką małą antenkę i troszkę lepiej mobilny chodzi. U mnie wszystkie kolejne sunie uwielbiały jazdę samochodem mimo ślinotoku. Cudne życie mają u Ciebie Irenko te pieseje wszystkie. Quote
irenas Posted July 12, 2016 Author Posted July 12, 2016 Pozbawię Cię nieco złudzeń na mój temat, Grażynko. Ja to wszystko robię z czystego egoizmu. Okazało się, że wbrew pozorom w Dyszobabie nie bardzo jest gdzie chodzić na spacery. W stronę "prawdziwej" wsi nie można, bo jakieś 200 metrów ode mnie mieszka pijaczek, który zapomina zamykać furtkę na klucz, a ma 4 psy. Duża suka już zdążyła pogryźć Kajtusia i Dziunię, tak więc raczej tam nie chodzimy, choć szkoda, bo to droga nad bajorko, szumnie zwane przez tubylców jeziorem, gdzie są przepiękne widoki i oszałamiająca przestrzeń. Zresztą wszystkie psy boją się iść w tamtą stronę od czasu tych dwóch ataków. W stronę szosy ostrołęckiej niebezpiecznie, już raz Szerlok wylazł na środek szosy i zaczął się w coś wwąchiwać, na szczęście kierowca nadjeżdżającego tira trąbił z daleka. Ale ten głupek Szerlok, głęboko przekonany, że jest pancerny, zszedł z drogi z wyraźnym ociąganiem. Takich emocji nie potrzebuję, tak więc w tamtą stronę nie chodzę. Juka w ogóle nie zwraca uwagi na otoczenie, gotowa wleźć pod wszystko co się rusza i nie rusza. Ona po prostu nie ma czasu na takie głupstwa, jest zbyt zajęta rozrabianiem. Gminna droga do Różana (uliczka, przy której stoi mój dom) przebiega koło domu Jacka i Lucyny, gdzie na podwórku urzędują dwie suczki - Uta oraz Benia, które uwielbiają szczekać na moje psy. Z wzajemnością zresztą. Znacie te biegi wzdłuż płotu z ujadaniem? No właśnie. Mnie to nie przeszkadza, Lucynie też nie, ale Jacek się złości, pokrzykuje paskudnie na zwierzaki, po co mi to? Niemiło się tego słucha. Pozostaje nam tylko polna droga na nadodrzańskie łąki, to bardzo fajne miejsce, psy mogą się wybiegać do upadłego, ale jeśli zdecyduję się wracać "pod górkę", czyli wspiąć na skarpę, lądujemy na gminnej drodze do Różana, a wtedy... patrz wyżej. A mnie się wszystko szybko nudzi, jestem dziecinna i potrzebuję ciągle nowych podniet. Dlatego ładuję towarzycho do samochodu i jazda w nowe miejsca. One też to lubią, bo nowe zapachy, widoki i te rzeczy. Jak więc widzisz mają u mnie dobrze tylko dlatego, że MNIE bawi to, co robię. Aż taka altruistka nie jestem, żeby się poświęcać. Quote
konfirm31 Posted July 12, 2016 Posted July 12, 2016 My w MM też często jeździmy z psami na spacery do miejskiego lasu, bo po okolicy, same kłopoty. Na działce, praktycznie chodzimy tylko do lasu, bo nad rzeką krowy, elektryczny pastuch i pokrzywy po pas (nie lubię). Obecnie mamy 3 psy, w tym pełnojajecznego Maxa, więc zapraszamy Irenasa na wspólne leśne psie spacery, ale we wrześniu, jak Max pojedzie bo nie wiem, jak by było z Szerlokiem, chociaż kastrowany, no i Bliss przy Maxie jest bardziej ostra i pewna siebie :(. No i ja nie bardzo się teraz nadaję do rozdzielenia psów :( Teraz, zapraszamy bez psów :). Quote
irenas Posted July 12, 2016 Author Posted July 12, 2016 Oj działoby się, działo! Kilka dni temu Szerlok spotkał swojego przezpłotnego wroga, Leona, z którym po dobrej stronie płotu się toleruje (nie więcej). Ale nie wtedy, gdy Juka (przypominam - prywatna własność Szerloka) dokonuje ewidentnej zdrady i mizdrzy się do wroga. Kto to słyszał. Cabas! Wróg na ziemi, zęby na gardle, warkot, hurgot, pańcie krzyczą - pandemonium! Wszystko dobrze się skończyło, bo Juka, straciła zainteresowanie walczącymi psimi palantami i odeszła (taka z niej pacyfistka!), pani Leosia wrzasnęła wielkim głosem "Szerlok przestań", a on posłuchał. Rozeszłyśmy się w przyjaźni i zgodzie. Miło mieć takie psie znajome, które nie wydrapują nikomu oczu tylko dlatego, że jeden pies na drugiego warknął. Dziękuję za zaproszenie, nawet bez psów. Niestety od dwóch godzin leje, w nocy lało i nie wygląda jakby szybko miało przestać. Ale jak przestanie, zaraz jadę. Zdzwonimy się, dobrze? Quote
konfirm31 Posted July 12, 2016 Posted July 12, 2016 Zdzwonimy. Kiedyś wreszcie przestanie padać i słońce zaświeci. Jutro jedziemy do MM po zakupy i podlać kwiatki domowe. Zwierzaki na czas naszej nieobecności, zamkniemy w domu i mam nadzieję, że się nie pozjadają. A potem tkwimy w pięknych okolicznościach przyrody do soboty. Quote
Grażyna49 Posted July 12, 2016 Posted July 12, 2016 Irenko,przecież to nie ważne z jakiego powodu zabierasz zwierzaki na wycieczki. Ważne,że są szczęśliwe i mają jak w raju. Wiadomość o atakującym Szerloku,bardzo mnie zaskoczyła. Ja myślałam,że on to takie ciepłe kluchy,zgodny z całym światem. Skoro broni "swojej własności" to jeszcze bardziej go kocham. Quote
konfirm31 Posted July 12, 2016 Posted July 12, 2016 Nieźle :(. Mam nadzieję, że to tylko poduszki, a kanapa wyszła bez szwanku. Całe szczęście, że jak do tej pory, żaden prawdziwy szkodnik mi się nie trafił ;) Quote
irenas Posted July 12, 2016 Author Posted July 12, 2016 Wyszła. Okazuje się jednak, że z psami jak z dziećmi - kiedy na zbyt długo zapada cisza, należy natychmiast sprawdzić, co się dzieje. Czego nie zrobiłam, bo patrzyłam na telewizję. Quote
Grażyna49 Posted July 13, 2016 Posted July 13, 2016 Wow.....ale narozrabiały. Czy szkodnik się przyznał,czy udają,że to nie oni? Quote
irenas Posted July 13, 2016 Author Posted July 13, 2016 To Juka tak rozrabia. Szerlok dojrzał i już nie wynosi poduszek na trawnik. A na dodatek nigdy ich nie niszczył, tylko układał obok siebie. Nigdy nie udało mi się zrozumieć, po co i dlaczego to robi. Może to było takie delikatne przygotowanie na Jukę. Bo ta jest nieokiełznana w swojej radosnej pasji rozrywania. Jedną z jej ulubionych zabaw jest wyrywanie mi papieru toaletowego z ręki po kawałeczku. Przy czym ja muszę mocno trzymać i stawiać opór inaczej nie ma zabawy i natychmiast traci zainteresowanie. Strasznie się też cieszy kiedy mocuję się z nią, udając, że chcę jej zabrać pluszową zabawkę. Dziś kupiłam dwie dość duże, żeby miała za co złapać i w nadziei, że może zajmie się wybebeszaniem tego, a nie poduszek. A zmieniając temat - nikogo nie zalało ostatniej nocy? Quote
konfirm31 Posted July 13, 2016 Posted July 13, 2016 Zabawki kupowałam Lerce, żeby nie gryzła posłanka. Kupowałam w lumpeksie, bo tanio. Wydłubywałam oczy, żeby nie zeżarła. Okazało się, że chusteczki zdobiące szyjki zabawek, też powinnam zdejmować, bo zjadła w całości. No i oczywiście, bawełniane szarpaki ( w necie), które stopniowo zjadła. Nas na szczęście nie zalało - las chłopie wodę jak gąbka. A w MM nawet byliśmy, ale piwnicy nie sprawdzałam. Może to błąd? No nic. Jedziemy tam znowu w sobotę. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.