Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Drogie Panie, grujeczniki czekają na odbiór! (Odezwijcie się jakoś, mogę dowieźć, chociaż byłoby mi miło, gdybyście mnie odwiedziły. I poznały Jukę przy okazji). Kosztowały po 20 zł. Pani sprzedawczyni nie wiedziała ile powinny, a ponieważ poprzednia pani mi sprzedała za 20, to i teraz przyjęła tę samą cenę. Tyle, że one są trochę mniejsze od mojego. 

Grażynko, ja też czytałam o tej niskiej odmianie. Jaka ta jest, nie mam najbledszego pojęcia. Odniosłam wrażenie, że w ogóle pojawienie się tych okazów stanowiło jakąś dziwną tajemnicę. Nie wiem czy kosmici im je nocą zrzucili, czy co, bo nic o nich nie było wiadomo - ani co to jest, ani jak się hoduje, ani ile kosztuje. Mam nadzieję, że to nie przeszkodzi im w rośnięciu.

 

Posted
1 minutę temu, konfirm31 napisał:

Dziękuję za roślinkę:). Na odbiór kosmity,  umówimy się  telefonicznie :). O Środzie,  zaraz poczytam. 

No właśnie, nie mam pomysła na razie jak, ale do zimy jakoś się wyrobimy :)

Posted
18 godzin temu, irenas napisał:

Drogie Panie, grujeczniki czekają na odbiór! (Odezwijcie się jakoś, mogę dowieźć, chociaż byłoby mi miło, gdybyście mnie odwiedziły. I poznały Jukę przy okazji). Kosztowały po 20 zł. Pani sprzedawczyni nie wiedziała ile powinny, a ponieważ poprzednia pani mi sprzedała za 20, to i teraz przyjęła tę samą cenę. Tyle, że one są trochę mniejsze od mojego. 

Grażynko, ja też czytałam o tej niskiej odmianie. Jaka ta jest, nie mam najbledszego pojęcia. Odniosłam wrażenie, że w ogóle pojawienie się tych okazów stanowiło jakąś dziwną tajemnicę. Nie wiem czy kosmici im je nocą zrzucili, czy co, bo nic o nich nie było wiadomo - ani co to jest, ani jak się hoduje, ani ile kosztuje. Mam nadzieję, że to nie przeszkodzi im w rośnięciu.

 

To Wam się trafiły wyjatkowo tanio.

Wyczytałam,że są całkowicie odporne na mróz do -35*,ale dobrze jest w pierwszym roku po posadzeniu na zimę obsypać korą do wysokości  30 cm.

Myślę,że takie roślinki przez "kosmitów zrzucone" będą pięknie rosły.

Posted

Ja też mam taka nadzieję. Z dziwnych roślin kupiłam jeszcze niepokalanka pospolitego (słowo daję, tak się nazywa! Nic nie zmyślam.), który niestety okazał się zwierzęciem ciepłolubnym. W zasadzie powinnam go była posadzić w donicy, ale to krzak więc jak? Będę musiała go zatem bardzo dobrze ocieplić na zimę.

 

A teraz przykre wiadomości z Dyszobaby. W niedzielę w Narwi utonął mężczyzna. Uratował swoją żonę i dzieci, ale siebie już nie. A wczoraj w tej samej Narwi utopił się dziewiętnastoletni chłopak. Policja szukała go jeszcze dziś po południu, nie wiem, czy znalazła. Nurt w rzece jest bardzo bystry, mógł równie dobrze znieść ciało gdzieś dalej. Niby wszyscy wiedzą, że Narew to bardzo zdradliwa rzeka, a jednak wygląda na to, że co roku coś takiego się zdarza. W zeszłym roku to była siedemnastoletnia Cyganka. Może przez kontrast z idyllicznymi widokami takie zdarzenia nabierają szczególnej mocy, w mieście jakoś to wszystko ginie w zgiełku.

Posted

Mój grujecznik  już  odebrany - Dzięki.  TZ przed chwilą  go posadził.

Juka piękna i bardzo przyjazna. Młodziutka.  Szczuplutka,  ale ze względu  na sztywną tylną łapkę  i chybotliwy tył,  to bardzo dobrze.  Strasznie mi jej żal z tą niesprawną łapinką :((((. Trzeba będzie bardzo uważać,  żeby  nie  przytyła po sterylizacji,  bo będzie problem.

Co do Narwi,  to w moim sercu  już dawno temu zastąpiła Wisłę.  Dla mnie,  to taka nasza Amazonka ;).  Niestety,  często pochłania  ofiary z ludzi i to o dziwo,  również  z tych,  którzy  od setek lat od pokoleń  mieszkają na jej brzegach......... 

Posted

Nie taka znów chybotliwa - nie widziałaś jej w akcji z Szerlokiem! - Juka mnie wykończy! Goni koty - czarnulki zamelinowały się na strychu, Czorta już w ogóle nie wychodzi, Koloratka od czasu do czasu się odważa, ale coraz rzadziej. Nawet Karmelek niechętnie przychodzi do domu, a na kolana to już wcale nie. Jest STRASZNIE namolna i nachalna. Nie ma sposobu, żeby się od niej uwolnić. Jestem cała posiniaczona, bo macha tymi wielkimi łapami gdzie popadnie, chwyta zębami, szczypie. Pcha się na kolana, do łóżka, do łazienki. Nawet siku nie mogę zrobić w samotności! Przepędziła także Szerloka i Dziunię - pokładają się po kątach smutne i przygnębione. Ale najgorsza jest ta żarłoczność! Mogłaby jeść bez przerwy. I w zasadzie jest jej obojętne co - dzisiaj wyżerała mi z ręki czereśnie z pestkami. Najbardziej jednak smakuje jej kocie jedzenie. Już nie wiem, gdzie mam je stawiać, bo wszędzie dosięgnie. GROZA!  To nie koniec, są także straty materialne: zniszczone funkie, podkop pod fundamenty domu i przy furtce, rozwalony płot graniczny z myśliwym (akurat z tą wredotą!), połamana róża (dlaczego własnie na niej musi leżeć???) spalona trawa w ogródku od sików. Dziunia tego nie robi, jakoś sika dyskretniej, a ta potwora wyłazi z domu, stawia trzy kroki i leje. Trawę od razu szlag trafia, oczywiście. Przy tym wszystkim jest taka śliczna, taka przytulaśna i tak nic nie rozumie, że trudno się długo na nią gniewać. Naprawdę musi być młoda, żeby tak nic, ale to nic nie umieć i nie kumać. Czekają mnie syzyfowe prace.

Posted

Czyli - kochany piesełek psiakrew;)! Podobno wszystkie psy kochają kocie jedzenie,  dlatego się  na nie dobrze łapią. A kopanie w ogrodzie?  I to kochają psy. Max też nam podkopuje domek i płot,  Lerka karczuje pnie po sosnach.  Tylko Bliss,  jak zwykle - ideał ;). 

Ona nic nie rozumie, nie tylko dlatego  że  młoda,  ale i dlatego,  że  na 100% nikt jej nigdy niczego  nie uczył.  Kto na wsi wychowuje i uczy psy? 

Posted
O 28.06.2016 o 20:37, irenas napisał:

Ja też mam taka nadzieję. Z dziwnych roślin kupiłam jeszcze niepokalanka pospolitego (słowo daję, tak się nazywa! Nic nie zmyślam.), który niestety okazał się zwierzęciem ciepłolubnym. W zasadzie powinnam go była posadzić w donicy, ale to krzak więc jak? Będę musiała go zatem bardzo dobrze ocieplić na zi

Kolejna super roślinka.Poczytałam troszkę......http://www.rozanski.ch/vitex.html

Chyba na szczęście dla tych rozrabiających  zwierzaczków,najbardziej je kochamy.

Strasznie mi szkoda Szerloczka.Do tej pory on był oczkiem w głowie.

Boję się żeby nie dochodziło do walki o dominację.

Posted

Nie, nie, Juka całkowicie poddaje się przywództwu Dziuni, a do Szerloka podchodzi ze służalczą wprost uległością. Widać, że go bardzo lubi, przymila się i przytula do niego, aż miło patrzeć. Wydaje mi się, że to taki luzacki charakter, powinnam to rozumieć, bo też za bardzo nie zwracam uwagi na takie drobiazgi jak na przykład porządek. 

Grażynko, jak interesują Cię rzadkie rośliny, to obejrzyj sobie jeszcze orszelinę, obielę, lespedezę i pluskiwcę.  Wszystkie mam, na razie są małe, ale orszelina za chwilę będzie kwitnąć. Wszystkie kupiłam albo na Allegro, albo w internecie. No poza obielą, która była w jakimś zapyziałym sklepie ogrodniczym niedaleko Dzbądza. I nawet nie były drogie. Wszystkie, oprócz pluskwicy, która jest byliną, to krzaki o niesamowitych kwiatach. Jeśli oczywiście zakwitną. Mam nadzieję, że przetrwają zimę i w przyszłym roku pokażą, co potrafią.

A łacińska nazwa niepokalanka - vitex - brzmi zupełnie jak nazwa jakiejś polskiej firmy, której właściciel ma na imię Witek, nie uważasz?

Posted

Tiiiaaaa nazwa super .Te łacińskie nazwy często pochodzą od odkrywcy a sporo naszych odkrywców po świecie buszowało.

Napisałaś wcześniej,że Szerloczek jest smutny przez lizusostwo Juki.

Pamiętasz opowiadałam Ci jak musiałam oddać moją najukochańszą niufeczkę bo zdominowała Rasti .

Cały czas za nią tęsknię.Na szczęście trafiła na wspaniałych ludzi,którzy co jakiś czas przysyłają mi aktualne zdjęcia.

Za dwa tygodnie wyjeżdża moja Tora kolejny raz na wczasy nad morzem.Uwielbia pływać,jak to niufki,ale najbardziej w wysokich morskich falach.

Znalazłam hurtownię ze względnie tanimi sadzonkami i  jutro  zamówię Grujecznika dla siebie i siostry a dodatkowo morwę białą i bez czarny lekarski.

Zaraz popatrzę na Twoje roślinki.

Posted

Przepięknej urody są te Twoje roślinki.

Ciekawe tylko jak zimę przetrwają.

Piszą,że na zimę powinno się obsypać korą lub ziemią,podobnie jak róże.

Niestety w hurtowni , w której zamawiam swoje, chwilowo nie posiadają ich.

Widocznie cieszyły się dużym powodzeniem i wszystko wykupili.

Posted

Według mojego kalendarza ściennego dziś jest Dzień Psa. Witam więc Szanowne Dogomaniaczki i Szanownych Dogomaniaków w dniu psa! Jak na razie jedyną oznaką, że ktokolwiek to odnotował była historyjka amerykańskiego szczeniaczka uratowanego przez amerykańskiego policjanta od ugotowania żywcem w samochodzie. Szczeniaczek tak na moje oko został za wcześnie odebrany od matki, miał ze 4 - 5 tygodni, już za to samo należałoby zarówno właścicieli jak i właścicieli suki (hodowców?) pociągnąć mocno za odpowiedzialność. Pewno tłumaczyli się, że zostawili pieskowi uchylone okno - tak ze 2 cm - a to, że na zewnątrz temperatura z pewnością dochodziła do 30 stopni w niczym im nie przeszkadzało. Najsmutniejsze jest to, że takich historii jest na pęczki, całe szczęście, że coraz częściej ludzie reagują na taki brak wyobraźni. No, ale skoro można zostawić małe dziecko w takich warunkach...

  • Upvote 1
Posted

No właśnie,ja nie wiedziałam ,dopiero dzisiaj na innym wątku przeczytałam życzenia dla piesejów.

Tak więc moja Rastunia prezencików nie dostała.

Za to jak co dzień masę przytulaków i chłodzenie ozonowanę wodą z rozpylacza,

Dzisiaj też od rana jest upał i sunia jak tylko futerko jej wyschnie wymownie patrzy na rozpylacz..

U mnie na działkach wczoraj była awantura,bo sąsiadka podjechała pod bramę i poszła na plotki na trzecią działkę.

W samochodzie był zamknięty malutki piesek dosyć już wiekowy.

Na szczęście ktoś przechodził i zauważył.No i zaczęło się......

Bezmózga pani mecenas tłumaczyła,że ona tylko na chwilkę.......

Posted

No widzisz? na głupotę i brak wyobraźni nie ma szczepionki, a objawić się może u wszystkich bez względu na pochodzenie, płeć czy poziom wykształcenia.

Posted

U mnie tylko siąpi,ale niebo zasnute jest ołowianymi chmurami.

Na szczęście dzisiaj  można lepiej oddychać.

Wczoraj w domku mimo przeciągów i zamykanych otworów od strony słonecznej ,było 32 stopnie..

Rasti jedzonka nie ruszyła,nawet samo mięsko jej nie interesowało.

Za to wody wypiła 2 miseczki po litrze w każdej........

 

Posted

A ja dzisiaj poznałam czeredę Malagos! W tym astralną (chyba) bliźniaczkę mojej Juki. Hesia zachowuje się niemal identycznie: taka sama narwana wariatka pełna pozytywnych uczuć i radości życia, zazdrośnica do kwadratu, żarłoczna jak odkurzacz. Nawet rusza się podobnie, tyle, że nie kuleje, co Juka robi od czasu do czasu, no i jest zdecydowanie mniejsza. Z urody to skrzyżowanie krokodyla z dzikiem: długaśne pyszczydło pełne bielutkich zębów i sierść jak szczotka klozetowa. Sam wdzięk i urok. Mela skromniutka i nieśmiała, ładniutka z pyszczkiem po jednej stronie białym, po drugiej rudym podzielonym na pół równiutką linią. Bardzo się boi mężczyzn (u Malagos chodzi o Tomka, oczywiście), ale podczas mojego pobytu, gdy pańcia wzięła ją na ręce, zaakceptowała kawałeczek arbuza (wegetarianka???) z męskiej ręki i dała się tej samej ręce delikatnie pogłaskać pod brodą. Będą z niej ludzie, myślę. Wszystkie panienki uwzięły się na Rudzika, biedak nie ma szans w tym babskim towarzystwie. Oparł się przednimi łapkami o moje kolano i w tej samej chwili został brutalnie ściągnięty za nogę na ziemię przez zaborczą Hesię. Nie wiedzieć czemu ta właśnie część ciała wywołuje u suczek największe zainteresowanie, ciągle go za te nogi łapią. Moja teoria losu, który postanowił uratować Malagos od smutku, zwalając jej na głowę tę hordę, nabiera rumieńców. Nie sposób się smucić, kiedy cała wataha przetacza się przez dom, pędzi do furtki i, radośnie się kotłując, wykopuje dołki. Uf!

Posted

Irenasie, nic dodać, nic ująć! Opis RE-WE-LA-CYJ-NY!!

Bardzo Ci dziękuję za przywiezienie roślinności, jeszcze nie posadziłam tego drzewa, ale już mam miejsce dla niego :)

Z Melką o tyle problem, ze nawet szczekała na wchodzącego do sypialni Tomka, co nie spodobało się memu mężowi :( On uważa, że nie da sobie rady podczas mojego wyjazdu, ze nie zapanuje nad stadem, a przecież ma pracę, nie ma go w domu po 7-8 godzin, czasem nocne wyjazdy, musi otwierać i zamykać bramę, by wyjechać autem - wtedy psy powinny być w domu.... Kenia, Nutka i Zulka słuchają go, ale ta tymczasowa trójca ma go w nosie. I nie dziwię się Tomkowi, ze zaczyna się wściekać :(

Zostaje jeszcze opcja sąsiadki, czy sie zajmie Melka przez tydzień. Jak nie, to....najwyżej nie wyjadę - trochę naważyłam piwa, biorąc dwie tymczaski, to muszę je wypić.

 

Posted

Wygląda na to, że możemy pomyśleć o rekordzie w Księdze Guinessa!  Na jednoosobowym tapczaniku dzisiejszą noc spędziły: dwa duże psy, jeden średni, kot i ja, nie ułomek. Czy jesteśmy wypoczęci? Hmmm.... jakby to powiedzieć?

Posted

Przyjechały do mnie grujeczniki.

Ładnie wyglądają,są dobrze prowadzone/rozgałęzione.

Mają wysokości przeszło 80 cm ale.......... wszystkie listki mają drobniutkie i zielone.

Nic z przebarwień,które widać na zdjęciu Irenki.

Wiem,wiem trzeba poczekać może do przyszłego roku , ale niecierpliwość człowieka zżera.

Posted

Grażynko, te trzy, które w sumie kupiłam, były każdy inny. Mój miał najbardziej kolorowy, a Malagos najbardziej zielony, ale też najmniejszy. Może to zależy od stopnia rozwoju?

Posted

Tak wyczytałam,że zależy od wieku drzewka oraz od tego czy było wystawione na słonko,czy stało w cieniu.

Zobaczymy w przyszłym roku.

Mam zamiar też od wiosny polować na te cuda co zapodałaś.

Buziaczki dla Szerloczka .

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...