Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Irenko,  ja z założenia  takich linków nie otwieram,  bo nic nie  pomogę,  a tylko się  poryczę  i zdołuję.  Ludzie bywają  podlinkuj,  na szczęście,  zwierzęta  nie. Co do adopcji zagranicznych,  to i mnie  i chyba Grażynce  chodziło o to , że w takim przypadku wcześniejszy osobisty kontakt człowieka i psa jest  niemożliwy,  a musi coś  zaiskrzyć między  nimi. Pies niekoniecznie  musi  pokochać każdego  człowieka i..... vice versa. Czasami coś  komuś  nie pasi. 

Wracając  do adopcji zagranicznych,  to potrafię zrozumieć  to w przypadku Kanady,  gdzie  jak napisałaś,  nie ma psów bezdomnych,  natomiast  nie  rozumiem idei sprowadzenia do Polski psów z Chin,  czy nawet Ukrainy, gdy naszych bezdomniaków jest w nadmiarze. Oczywiście., mam na myśli akcje,  na które się  zbiera kasę na fb,  a nie pojedyncze  przypadki,  kiedy  ktoś,  kto tam jest,  postanowi zabrać stamtąd  jakąś  psią biedę,  dla siebie/znajomych/rodziny- prywatnie i  na własny rachunek

 

 

 

 

Posted

Ciągle mam wrażenie, że rozmawiamy jak gęś z prosięciem. To oczywista oczywistość, że lepiej psa poznać osobiście, bo można nie przypaść do gustu i to z wzajemnością. Ja po prostu zachwycam się ludźmi, którzy poświęcają swój czas i siły czemuś, o czym większość w ogóle nie pomyśli. To może też oczywiste, że tacy wariaci chodzą po świecie, ale mnie cieszy, że tak jest i daję temu wyraz. Może to brzmi dziecinnie, bo stara baba, która się czymś entuzjazmuje, budzi podejrzenia o zdziecinnienie, ale to już nie mój problem, tylko tych, którzy tak myślą. 

Co do psów z Chin... Wczoraj do "Szkła kontaktowego" zadzwoniła pani, która zorganizowała pikietę pod ambasadą chińską przeciwko festiwalowi psiego mięsa, który właśnie się odbywa w Kraju Środka. Jak słusznie zauważyła, uprzedzając ataki, my też jemy różne zwierzęta, tylko psy w Chinach przed zjedzeniem są tortuorwane i przeciwko tym torturom była pikieta. Organizatorka powiadomiła o "imprezie" wszystkie telewizje, niestety pojawił się tylko Polsat. Trochę mnie to dziwi, bo wiem, że szefostwo TVN 24 jest bardzo propsie, no ale może ta informacja zatrzymała się na jakimś niższym szczeblu i nie dotarła do prezesów.

Kiedy słyszę o czymś takim ( a dostałam już taką informację z Avaaz i podpisałam petycję w tej sprawie), nie jestem już taka pewna, czy istotnie nie trzeba zajmować się psami z Chin. To trochę jak z tymi głodnymi dziećmi mojej sąsiadki - to, że są nieszczęśliwe nie wyklucza nieszczęścia innych stworzeń, ani konieczności pomagania im.

A swoją drogą chciałabym się dowiedzieć, w jaki sposób Kanadyjczycy doprowadzili do tego, że po ulicach Toronto nie biegają bezpańskie psy. Co prawda, jak twierdzi moja przyjaciółka, mają do tych zwierząt całkowicie instrumentalne podejście (na zasadzie " bądź piękna i milcz") ale problem nadmiaru wyraźnie opanowali.

Posted

Tak się  rozmawia  w necie,  Irenko ;).

Petycję  przeciwko  chińskiemu świętowaniu jedzenia psiego mięsa - Yulin, też podpisałam i głównie mnie oburza okrucieństwo w przyrządzania tego mięsa -  bicie kijem,  żeby skruszało  i obdzieranie ze skóry.  Wszystko na żywca :((((((((.  Z drugiej  strony, ubój rytualny,  też nie jest niczym  lepszym.  Coraz bardziej skłaniam się  do wegetarianizmu,  póki co,  poprzestając na semivege, głównie ze względu  na lenistwo  i mniejsze  poczucie wspólnoty z rybami i ptakami. 

Co do instrumentalnego traktowania psów,  obawiam się,  że  Twoja  Przyjaciółka ma rację,  ale gdzie  są  one traktowane inaczej? 

http://sport.tvn24.pl/archiwum,133/po-igrzyskach-byly-zbedne-wiec-je-rozstrzelali,160512.html

Posted

Petycję ja też podpisałam.

Potrafię zrozumieć tradycję zjadania różnych mięs przez różne nacje.

Nie potrafię zrozumieć bestialskiego katowania.

Jeszcze nie jestem wegetarianką,kocham mięsko,ale czasami jak pomyślę w czasie przygotowania jakiegoś dania to mną wstrząsa.

Oczywiście wnusia ma w tym duży udział.

Podobnie jak Ty,Irenko,jestem pełna uznania dla ludzi którzy robią coś bezinteresownie.

Sporo mamy takich przykładów nawet tu na dogomanii.

Być może Wam się to nie spodoba,ale ja jestem zdania,że w pierwszej kolejności należy zadbać o własne podwórko a dopiero w miarę możliwości udzielać się na "obcych" terenach.

Tu mam właśnie na myśli akcje na Ukrainie.

Co innego w czasie kataklizmów jak ostatnia powódź w rejonach Rumunii.

Tam trzeba było wszystko ratować i zwierzęta i ludzi.

Co do głodujących dzieci.......najbardziej mnie wkurza marnotrawstwo żywności.

Ile istnień ludzkich można by uratować , ile głodujących dzieci nakarmić.

Szkoda słów.

Posted

Ja też jestem bardzo zadowolona z przeprowadzki do Dyszobaby. A teraz, kiedy nareszcie mam wannę, a nie ten paskudny prysznic, moje szczęście nie ma granic! Dostałam pozwolenie na kąpiel dziś wieczór, tylko ostrożnie, żeby silikonu nie pomoczyć. Ale będę miała frajdę!!!

 

PS Dla rozrywki zrobiłam w Onecie quiz pt. "Jakie zwierzę reprezentuje twoją osobowość?" i wyszedł mi... krokodyl! Ale kiedy przeczytałam, w zasadzie wszystko się zgadza.

Posted
12 godzin temu, Grażyna49 napisał:

Hi hi hi ,to tylko jakieś nastrojowe świeczuszki,kieliszek dobrego winka ,dobra muzyka  i pełen relaks.

Miłej zabawy.

I już widzę te mordki kocie i psie zaglądające do wanny :)

Posted

Nie było jeszcze tak źle. Wannę wypróbowałam jako kabinę prysznicową. Też dobra. Kocie mordki nie zorientowały się, że w ogóle w domu jest coś nowego, psom to zwisało, oprócz Juki, która nie mogła mnie znaleźć w wannie. Głos było słychać, ale osoby nie było widać. Ot i problem!

A ja mam prośbę do WSZYSTKICH. Co to za roślina?

 

 

2016-06-23 12.20.47.jpg

Niezbyt wyraźnie widać, bo zdjęcie prześwietlone. To jest albo krzak albo wręcz drzewko, sądząc po dość grubym pniu. Małe listeczki leciutko ząbkowane, czerwonawe z wierzchu jaśniutko zielono srebrzyste od spodu. Nawet nie wiem, czy to kwitnie, czy nie, ani jakie będzie, jak podrośnie.

Posted

Nie, nie listeczki są małe w kształcie serca, a nie "zębate". Inne egzemplarze miały je jakby większe i bardziej zielono szarawe, nie wiem od czego to zależy, bo wszystkie stały w pełnym słońcu.

Posted

Już wiem! To grujecznik japoński.  Kolor liści zależy od stopnia rozwinięcia się liści - bardzo młode są aż brunatne, potem zielenieją, a na jesieni stają się albo czerwoen (w słońcu) , albo łososiowe ( w półcieniu). Drzewo jest całkowicie mrozoodporne. Super.

Posted

Grażynko, to jest drzewo nie drzewko. W Polsce dorasta do 20 metrów, a w Japonii do 30!!! Na szczęście rośnie wolno. Oto informacja z Wikipedii:

Pokrój

Gałęzie wyrastają prawie od samej ziemi. Pokrój najczęściej stożka lub walca. Osiąga ok. 30 m wysokości w ojczyźnie i 20 m w Polsce. Po 6-8 latach osiąga wysokość 4-5 metrów. Zdarza się, że drzewo ma czasem wiele pni.

Liście

Naprzeciwległe o długości 6–12 cm i szerokości do 6 cm, całobrzegie, szerokie i owalne do okrągławych, z przodu bardzo krótko zaostrzone, a u nasady głęboko sercowato wcięte. Niekiedy brzegi znaczą bardzo delikatne, tępe ząbki. Z wierzchu liści są matowe, zielone albo szarozielone i nagie, a pod spodem - wyraźnie niebiaskawozielone. Ogonki liściowe mają 3–6 cm długości i są ciemnoczerwonej barwy[5]. Wiosną są czerwonawe, latem niebieskawozielone, a jesienią jaskrawożółte, pomarańczowe lub czerwone[6].

Kwiaty

Drzewo dwupienne. Kwiaty męskie składają się prawie wyłącznie z pęczków czerwonawych pręcików i stoją licznie w pachwinach pączków. Kwiaty żeńskie tak samo w pęczkach, stojące w pachwinach pączków, zwracają uwagę swoimi skręconymi czerwonymi znamionami, długości około 5 milimetrów. Pojawiają się przed rozwojem liści[5]. Kwitnie od marca do maja.

Owoce

Błyszczące, jasnozielone i pozaginane mieszki długości 1,5–2 cm, zawierają dużą ilość oskrzydlonych nasion w kolorze brązowym.

 

 i dalej:

Niesamowitą cechą grujecznika japońskiego jest to, że żółknące liście wydzielają aromat przyprawy do pierników lub karmelu, ale tylko póki są na gałęziach. Gdy opadną, stają się bezwonne[7]. Ten interesujący aromat liści nie może być jednak wykorzystany, ponieważ znika podczas suszenia liści. Jego struktura chemiczna nie została poznana[5].

 

Ciekawe, co? Zobaczymy jak bardzo ten aromat jest odczuwalny. Czytałam gdzieś, że w Japonii po zapachu wyczuwa się grujeczniki rosnące w gęstym lesie czyli musi być bardzo silny.

Posted

No tak, to jest ta roślinka z różowymi listkami na zdjęciach wyżej. Jak chcesz takie, to w różańskiej Mrówce mieli jeszcze dwa egzemplarze, to Ci przywiozę do Mazowszanki.

Posted

Mazowszanko i cała reszto towarzystwa! Bardzo dziękuję za przemiły dzień. Nawet upału się nie czuło, tak było fajnie.

Malagosku i Konfirmie, jutro zajrzę do Mrówki i, jeśli grujeczniki nadal będą, kupię je dla Was. 

 

PS WIADOMOŚĆ ROKU 2016! W Dyszobabie robią kanalizację!!!! Hip, hip hurra!

Posted

O, to dobra wiadomość...U nas ciągle "nie ma pieniędzy, nie ma pieniędzy..." i krążą szambiarki wywożące zawartość szamb na pola....

Posted

No,  to rzeczywiście wiadomość  roku z tą kanalizą,  szczególnie  przy małym  szambie.   U nas czasem straszą,  że  działkowiczom nakażą założenie oczyszczalni biologicznych,  bo tu Natura 2000.Ale jak tu zakładać drenaż w lesie,  gdzie  wszędzie  korzenie sosen? 

Za grujecznik bardzo dziękuję,  nie wiedziałam,  że  bywa w Mrówce  ;).

Posted

Bardzo jestem ciekawa ile kosztował w Mrówce grujecznik.

Co do wysokości to zależy od odmiany.

Wyczytałam,że n.p. odmiana Rotfuchs dorasta tylko do 5 m,ale za to ma najbardziej kolorowe liście.

 

Bardzo mi się to drzewko spodobało i ze zdjęcia i z opisów.

Muszę poszukać w innych hurtowniach internetowych może gdzieś znajdę tańsze.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...