Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Donoszę, że dziś odbyło się spotkanie trzeciego stopnia z:

czarnymi wiewiórkami, niezwykle tlustymi i namolnymi,

chipmunkami, jak wyżej,

karmazynami płci obojga,

berniklami,

sójką, która wygląda zupełnie inaczej niż nasza,

wielką liczbą psów wszelkiej maści i rozmiarów biegnących za jogginującymi paniami,

a wszystko to w otoczeniu dzikiej przyrody, chociaż wcale nie opuściłam Toronta!

Posted

Wzdłuż rzeki Humber ciągnie się park, w którym praktycznie nie kontroluje się przyrody, nie usuwa padłych drzew itd. Stąd ta dzikość, chociaż to niezwykle uczęszczane miejsce.  Bardzo dużo ludzi na rowerach i biegaczy, ale także spacerujących staruszków. I co zdumiewające, żadnych śmieci! Tym bardziej zdumiewające, że samo miasto sprawia wrażenie lekko "zapyziałego" zarówno pod względem czystości ulic, jak i strojów chodzących po nich ludzi. Totalny luz.

Posted

No więc dowiedziałam się, że takich parków jest w Toronto kilka. A wczoraj byliśmy w Najagara fols (tak brzmi angielska wymowa, moze to nic dziwnego, ale mnie śmieszy). Czy wiecie, że wodospad leży w samym środku jarmarcznego miasteczka pełnego domów gry i kasyn??? To wygląda wręcz obraźliwie dla potęgi przyrody. Dopiero kiedy człowiek odwróci się plecami do tego miejskiego badziewia, zamknie uszy na miejskie hałasy i skoncnetruje się na wodospadzie, może odczuć moc, urok, urodę i co by tam jeszcze najsłwaniejszej kaskady świata. A jak się zejdzie na dół, gdzie w powietrzu unosi sie gęsta mgła z kropel wodnych, a huk zagłusza własne myśli, to dopiero człowiek czuje się kruchy i malutki. lFantastyczne przeżycie.

 

Dziś na spacerze nad jeziorem Ontario nawiedził nas wilgowron. Bardzo ładny i towarzyski ptak z rodziny kacykowatych.

Posted

Użytkowniku fejsbuka, Małgorzato Bielawsko! Z okazji minionych urodzin przyjmij moje najszczersze życzenia szczęścia w życiu osobistym, powodzenia w życiu zawodowym, sukcesów w walce z ludzkim okrucieństwem i głupotą i żebyś zawsze była taka fajna i kochana jak jesteś!

Posted

Kanada obchodzi rocznicę urodzin królowej Wiktorii (sic!!!), w związku z czym strzelają jak u nas na Sylwestra. Czyste szaleństwo.

Posted

Ciekawie piszesz o tej Kanadzie, Irenasie :). I niestety, człowiek, jako pan stworzenia, każdy cud przyrody potrafi swoimi "wytworami" oszpecić. A imperatyw robienia hałasu (bębny, tam-tamy, piszczałki, salwy armatnie,  fajerwerki)  z okazji rozmaitych uroczystości, to chyba mamy w genach jako cechę gatunkową, tylko narzędzia do wytwarzania hałasu zmieniamy.

Posted

Dziś miałyśmy prywatny pokaz fajerwerków z okazji wspomnianych urodzin królowej Wiktorii. Otóż sąsiedzi mojej przyjaciółki, para Rumunów z dwiema dziewczynkami, zorganizowała takowy pokaz na szkolnym boisku i zaprosiła wszystkich sąsiadów. Nam się nie chciało iść po całym dniu podróżowania i wizyt rodzinnych (o tym potem), postawiłyśmy więc fotele w ogrodzie i, popijając herbatkę, podziwiałyśmy ognie. Czysta rozpusta! 

Posted

Oj, coś te Wasze życzenia nieszczere były, Dziewczynki! Dzis po wspaniałej wizycie w Royal (tu wszystko jest "royal"),  Botanical Garden, gdzie  obejrzeliśmy bzową orgię kształtów, kolorów i zapachów (ponad 750 krzaków) udaliśmy się do wioski indiańskiej nad jeziorem Crowford (typowa nazwa indiańska). Po zapoznaniu się z domami prawdopodobnie Irokezów (zdjęcia nastąpią) udaliśmy się nad wzmiankowane jezioro powstałe w wyniku zawalenia się groty (zarówno moja przyjaciółka, jak i jej mąż są z wykształcenia geologami) Jedna skałka, bez wątpienia pochodząca także z tej zawalonej groty, podstępnie wypełzła na drogę prosto pod moje nogi i wysłała mnie lotem koszącym na stojące opodal drzewo.  W wyniku tego niespodziewanego przelotu mam sine, spuchnięte i rozcięte prawe oko (tzn. jego okolice), zbity prawy policzek, stłuczone prawe kolano, otarty lewy łokieć i bolący lewy palec wskazujący (nie wiem jakim cudem). Ogólnie moja zupełnie nienahalna uroda (jak mawiała nieodżałowana Maria Czubaszek) znienahalniała jeszcze bardziej i mogłabym dzieci straszyć. Oczywiście jeziora nie zobaczyliśmy. Za 6 dni wracam do domu, mam nadzieję, że moja piękność powróci choć w pewnym stopniu, inaczej gotowi mnie do samolotu nie wpuścić z takim wyglądem. A ja już się straszie stęskniłam za moją gadziną, za Narwią no i za Wami, moje kochane psiary i kociary!

  • Upvote 1
Posted

Albo tu jakieś zdrowsze powietrze, albo nie za bardzo się potłukłam, w każdym razie opuchlizna szybko schodzi, tylko kolor coraz bardziej intensywny. Chyba kupię fioletowy cień i pomaluję drugie oko, żeby nie szokować ludzi. Bo na razie wygląda jakbym jedno oko miała pomalowane, a drugie nie.

Czy u Was też upał? Tutaj o godz. 21.00 było 29 stopni. I bardzo silny wiatr.

Posted

Cieszę  się,  że zdrowiejesz.  U nas na działce,  dwa  dni  temu było 27 st,  ale teraz temperatura spada i jest chmurzasto.  Z wiatrem,  też  zmienie :) A Juka, ma cieczkę,  czy nie?  I jak jej łapka ? 

Posted

Ma. Kajtuś się zakochał i odmłodniał, pies, który chodzi dwa razy dziennie na karmienie, krąży pod płotem, co doprowadza do szału Szerloka, który na niego szczeka (ale jego informacja o cieczce wcale nie poruszyła) i połamał świeżo posadzony rododendron, a Zosia podchodzi do sprawy ze stoickim spokojem. Gorzej, że panie, zazdrosne o głaskanie, się pogryzły. Juka wyraźnie czuje się coraz pewniej. Trzeba będzie wprowadzić jakieś rygory. O nodze nic mi nie wiadomo poza tym, że sunia biega "kangurzym krokiem". Obawiam się, że tak już zostanie.

Wracając do mojej torontańskiej wycieczki. Wczoraj oglądałyśmy Toronto by night, czyli około 23.00. A dokładnie "downtown" czyli śródmieście. Zaiste imponujący to widok, aczkolwiek myślę, że gdyby to zobaczył Żeromski, dwa razy by się zastanowił nad swoim marzeniem o szklanych domach. Wyobraźcie sobie kilkadziesiąt BARDZO wysokich wieżowców, całych ze szkła i stali,  stojących niemal jeden na drugim. Oświetlone wyglądają jednocześnie pięknie i przerażająco. Aha. Dla uściślenia: to są bloki mieszkalne dla "young profrssionals".Porażające.

 

Posted

Ja też. A na dodatek, z tego, co mi donosi Zosia, pierwsza zmiana posprzątała dom tak, że z podłogi można jeść! Jak ja się im wywdzięczę?

Posted
6 godzin temu, irenas napisał:

Ja też. A na dodatek, z tego, co mi donosi Zosia, pierwsza zmiana posprzątała dom tak, że z podłogi można jeść! Jak ja się im wywdzięczę?

Złapiesz  i dasz psa ;).  Lub kota ;))) 

  • Upvote 2
Posted

Dzięki za radę. Tak zrobię. Na pewno się ucieszą, zwłaszcza, że jedna ma dwa psy, a druga małego wnuka, którym się niemal non stop opiekuje.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...