Grażyna49 Posted May 12, 2016 Posted May 12, 2016 Ooooo,ale straszne gradobicie. U mnie była tylko burza na sucho czyli grzmiało lecz nie padało. W stolicy też grad padał. Mam nadzieję,że Zoska "tylko" zimna będzie , bez mrozu. Quote
malagos Posted May 12, 2016 Posted May 12, 2016 4 godziny temu, konfirm31 napisał: Malagosku, może daj Pani Sołtys plakat 'nie rozmnażaj' do powieszenia w gminie. Może zrozumie aluzję? Na fb, pod jej zdjęciem szczęśliwej psiej matki i tych 7 szczeniąt napisałam, że nie rozmnażamy, że to już niemodne, ze schroniska pełne bezdomnych szczeniąt. Nie skomentowała... Quote
konfirm31 Posted May 12, 2016 Posted May 12, 2016 Czyli niereformowalna. Ma swoją 'mądrość' od pokoleń :( Quote
irenas Posted May 12, 2016 Author Posted May 12, 2016 No dziewczynki! A co miała napisać? Ale jestem idiotka, że rozmnażam? Przecież ona sołtys, urzędowa osoba, to nie może być głupia! Jedyne na co możemy mieć nadzieję, to że aluzjiu poniała i choćby się zastanowi nad swoim postępowaniem. Quote
irenas Posted May 13, 2016 Author Posted May 13, 2016 Mamuniu! Czemu los jest taki złośliwy? Ja jutro wyjeżdżam, a Juka dostała cieczki!!! Quote
konfirm31 Posted May 13, 2016 Posted May 13, 2016 Dzwoń do wetki. Może uda się przerwać cieczkę hormonalnie ? Quote
malagos Posted May 13, 2016 Posted May 13, 2016 6 godzin temu, konfirm31 napisał: Dzwoń do wetki. Może uda się przerwać cieczkę hormonalnie ? Można spróbować! i tak potem czeka ją sterylka... U mnie rano dzis pod bramą chodził bernardyn. wielki, spokojny, stateczny....Ciekawe, co z nim, jak wrócę z pracy - rozejrzę się po ulicy Quote
irenas Posted May 13, 2016 Author Posted May 13, 2016 Nie, nie można. Popełniłam ten błąd z Tajgą, która szykowała się z cieczką akurat wtedy, gdy miałam jechać z nią i z małymi siostrzeńcami na wakacje, na wieś, i skończyło się ropomaciczem. Oczywiście potem także sterylką, ale co się sunia nacierpiała to jej. Dziewczyny, które będą się opiekować gadziną już zapowiedziały, że będą z nią chodzić na smyczy, bo nie wiadomo, jak zareaguje na obcych, trzeba jej oszczędzać łapy, czyli spacery muszą być krótkie, a poza tym w Dyszobabie jest mało psów. Ja wiem, że kiedy jest cieczka, wyrastają spod ziemi. Ale jestem pewna, że damy radę (jak mawiają klasycy). Tzn. one dadzą radę. Bo ja luz blus i zwiedzanie! Żeby dostrzec bernardyna, nie będziesz musiała się jakoś specjalnie rozglądać! Quote
Mazowszanka13 Posted May 15, 2016 Posted May 15, 2016 Blanka, teraz Zojka, pozdrawia z Bytomia :) Quote
konfirm31 Posted May 16, 2016 Posted May 16, 2016 Widać, że sunia szczęśliwa. Cieszą oko i serce, takie zdjęcia :). Ciekawe, co u Irenasa? Jak psy, koty i jak Ona w podróży? Quote
malagos Posted May 16, 2016 Posted May 16, 2016 Miejmy nadzieję, że na ranczu Irenasowym wszystko gra :) Bernardyn okazał się być psem znajomego pana z sąsiedniej ulicy - Tomek go zawiadomił i pies poczłapał za panem do domu (tzn. kojca...) Dobrze, ze Tomek zna okoliczne psy, no, prawie wszystkie. Quote
konfirm31 Posted May 16, 2016 Posted May 16, 2016 Dobrze, że tym razem benek okazał się psem domnym :) Quote
Mazowszanka13 Posted May 16, 2016 Posted May 16, 2016 Szkoda, że opiekunki irenasowego zwierzyńca nie są dogomaniackie. Ciekawa jestem co z ta cieczką. Quote
konfirm31 Posted May 16, 2016 Posted May 16, 2016 Irena dała koleżankom telefon do Malagos i do nas, gdyby była potrzebna pomoc. Cieczkującej młódki na wsi - nie zazdroszczę. Quote
irenas Posted May 17, 2016 Author Posted May 17, 2016 Witam, witam i o zdrowie pytam! jestem w tym Toroncie i mam mocno mieszane uczucia. Zupełnie inaczej sobie to wyobrażałam. jest w tym wszystkim coś z ... polskiego bałaganu i bylejakości. Wszystkie kable na wierzchu, czyli nad głową plątanina, na chodniku las słupów, nawierzchnia ulic woła o pomstę do nieba - dziura, dziurę pogania, a tego, co się działo na lotnisku, kiedy wlądowałam, ludzkie słowo nie opisze. Pod względem organizacji wystawiam Kanadyjczkom mocną pałę! Na dodatek pogoda nie rozpieszcza. Tylko przyroda ratuje reputację tego miejsca. Widziałam dziś ptaszka o nazwie "blackberry" wielkości naszego szpaka, czrniutkiego z czerwoną plamą na każdym skrzydle. I bernikle z tabunem małych berniklątek. I drozdy. Moja przyjaciółka mieszka nad rzeką o nazwie Humber, bardzo rwącą i malowniczą. Wzdłuż niej ciagnie się naturalistyczny park. Rzeka wpada do jeziora Ontario. Teraz idę spać, bo mnie różnica czasu dopadła. Dobranoc. Quote
konfirm31 Posted May 17, 2016 Posted May 17, 2016 Witaj, kanadyjski Irenasie :). Przyroda wszędzie jest piękna, budowle człowieka - niekoniecznie. Pogoda i u nas daje w kość - zimno, mokro, pada. Baw się dobrze, zwiedzaj i wracaj, pełna wrażeń. Co u twojego stadka? Jak Juka? Quote
malagos Posted May 17, 2016 Posted May 17, 2016 Ot, co za czasy - kiedyś byśmy obgadały Irenasa bezkarnie, bo dopiero by przeczytała po powrocie - a tu siurpryza, Irenka z taaakiej odległości zagląda jak od siebie z Dyszobaby! Prywatę uskutecznię: moja córka Aga zdała (!) ostatni egzamin maturalny i ma już z głowy :) Quote
konfirm31 Posted May 17, 2016 Posted May 17, 2016 29 minut temu, malagos napisał: Ot, co za czasy - kiedyś byśmy obgadały Irenasa bezkarnie, bo dopiero by przeczytała po powrocie - a tu siurpryza, Irenka z taaakiej odległości zagląda jak od siebie z Dyszobaby! Prywatę uskutecznię: moja córka Aga zdała (!) ostatni egzamin maturalny i ma już z głowy :) Brawo i gratuluję :) Quote
irenas Posted May 17, 2016 Author Posted May 17, 2016 Matko dorosłej córki! Gratulacje!!! W opisanym parku nad rzeką Humber widziałam epoletnika krasnoskrzydłego. Quote
Grażyna49 Posted May 17, 2016 Posted May 17, 2016 Malagosku,gratuluję zakończonych egzaminów córci. Nerwy nareszcie odpuściły zapewne. OOooo Irenka aż za wielką wodę się wybrała,a to Ci niespodzianka. Wspaniałego wypoczynku Ci życzę. Quote
irenas Posted May 18, 2016 Author Posted May 18, 2016 Dzięki. Dzis byłyśmy na szczycie do niedawna najwyższej wieży świata (346m), a przedtem w akwarium. Filmiki zamieszczę po powrocie w domowe pielesze, bo mam tylko ipada i nie bardzo wiem, jak to się w nim robi. Ze zwierzakami wszystko w porządku. Podobno czas spędzają, leżąc pod bramą. Biedaki czekają na mnie. Ale apetyt mają, nie zemrą więc z tęsknoty. Dziewczyny nic nie donoszą o cieczce, może to był fałszywy alarm. W czwartek wybieramy sie do Niagara Falls, a w poniedziałek do Ottawy na festiwal tulipanów! trzymajcie kciuki, żeby pogoda dopisała, bo kwiaty w deszczu tracą na urodzie. I znowu idę walczyć z różnicą czasu. Wy już smacznie chrapiecie, a tutaj dobiero 21.30! Dobranoc. Quote
malagos Posted May 18, 2016 Posted May 18, 2016 13 godzin temu, Grażyna49 napisał: Malagosku,gratuluję zakończonych egzaminów córci. Nerwy nareszcie odpuściły zapewne. OOooo Irenka aż za wielką wodę się wybrała,a to Ci niespodzianka. Wspaniałego wypoczynku Ci życzę. Oj, tak, wreszcie spokój z dziećmi i ich szkołami :) Irenko, zwiedzaj, wypoczywaj, podglądaj przyrodę! Super przygoda Ci się trafiła :) Quote
Grażyna49 Posted May 18, 2016 Posted May 18, 2016 Super wieści i od Irenki i jej zwierzaczków. Piesy często tak mają,że jak zabraknie ukochanej pańci to pod bramą koczują. Jak ja jestem w szpitalu /kilka razy w roku/ to nawet na noc nie chcą do domku wracać. Trzeba je smaczkami przekupić. Ciągle piszę w liczbie mnogiej a to już prawie 2 lata jak Rasti jest sama. Quote
konfirm31 Posted May 18, 2016 Posted May 18, 2016 Zwierzaki tak maja. Niektóre ;). Jak pojechaliśmy z TZtem do znajomych, a Bliss i Lerka zostały na działce razem z naszą córka, wnukiem i Maxem, to Lerka podobno co chwila gnała pod furtkę i płakała, że nas nie ma. Bliss takich zachowań, nie wykazywała. Wystarczała jej obecność reszty rodziny ;). Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.