Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Zgadzam się. Jak na razie wystarczą te trzy, co mam. Łobuzy nie wchodzą na teren posesji, bo nie wiedzą, czy psy są zamknięte, czy nie, a jako że to są jak mówiłam damscy bokserzy, psów się też pewno boją.

Zmieniając trochę temat, bo dość już tego kryminału, popatrzcie jak kobiety wielbią Szerloka:



Suzi najchętniej, by u nas zamieszkała. Niemałą rolę w tej chęci odgrywają resztki jedzenia, które wykładam na stole w ogródku dla srok i sójek, bo suczka jest na nieustającej diecie odchudzającej, ale Szerlok ma też w tym udział. Lubi się z nim bawić znacznie bardziej niż on z nią. Już się nią trochę znudził. Teraz woli Diankę.

Posted

wegielkowa napisał(a):
Suzi niczego sobie, ale my mamy colaczkę dla Ciebie i Szerloka:)


Widziałam, widziałam! Śliczności. Ale zapomniałaś, że ja już jedną psią kobietę w domu mam. Przyzwyczaja się do Szerloka coraz bardziej: dziś zwiał nam na spacerze (takie są skutki prowadzania zbyt często na smyczy - odrobina wolności i w nogi!), kiedy go przyprowadziłam wcale nieskruszonego, Dziunia wyraźnie się na jego widok ucieszyła. Potrafią się już bawić, ganiając po polu, będzie dobrze. A kolaczki chyba byśmy już nie znieśli. Sorki.
PS A ja bym kolaczkę nazwała Koka (Kola).

Posted

Zaczynam poważnie myśleć o wykastrowaniu Szerloka. A to dlatego, że drań zwiewa mi na spacerach i szwenda się po wsi, przyprawiając niemal o atak serca. Zrobiło się z niego straszne panisko - jak każdy nastolatek uważa, że "stara" truje i przysmuca, podczas gdy on doskonale wie, na czym świat i życie polega. No i skończy się na ostrym cięciu, bo to jednak jedyna skuteczna metoda na testosteron. Wesprzyjcie mnie duchowo w tej decyzji, bardzo proszę.

Posted

irenas napisał(a):
Zaczynam poważnie myśleć o wykastrowaniu Szerloka. A to dlatego, że drań zwiewa mi na spacerach i szwenda się po wsi, przyprawiając niemal o atak serca. Zrobiło się z niego straszne panisko - jak każdy nastolatek uważa, że "stara" truje i przysmuca, podczas gdy on doskonale wie, na czym świat i życie polega. No i skończy się na ostrym cięciu, bo to jednak jedyna skuteczna metoda na testosteron. Wesprzyjcie mnie duchowo w tej decyzji, bardzo proszę.


Uciąć mu jajka!!!! :evil_lol:

Posted

Handzia55 napisał(a):
Zasuszone???:crazyeye:


Chyba lepiej preparat w formalinie zrobić, żeby miał chłopak na co popatrzeć. Zasuszone to zostaną jakieś rodzynki i nawet nie będzie wiedział co to.

Posted (edited)

Oj dziewczynki! Jakie jesteście okrutne i krwiożercze! A Mariusz jak każdy chłop pewno pomyślał o sobie i włos mu się na głowie zjeżył, co? Jak pewien weterynarz, który kastrował Bacę - myślałam, że mnie pobije, kiedy mu powiedziałam, co ma psu zrobić.
A tak bez żartów - Szerlok znowu dzisiaj zaszalał: poleciał do Opty'ego, który kiedyś go pogonił, a on mu tego darować nie może, i szczekał jak szalony, miotał się wzdłuż płotu ku zdumieniu przechodzących akurat ludzi, potem poleciał za biednym psiakiem, który z kolei jego się boi jak zarazy, i oczywiście nie reagował na żadne wołanie. Moja przyjaciółka obsobaczyła mnie okrutnie, że co ja sobie wyobrażam, że ludzie mają prawo się bać i nie lubić jak pies szczeka (to po co się wyprowadzili na wieś?) ogólnie rzecz biorąc masakra. Poza ostrym cięciem poszukam szkolenia, bo ja zupełnie nie wiem, czym nagradzać zupełnie niełakomego psa. Myślę, że szkolenie mu się spodoba, bo on się potwornie ze mną nudzi, a tam przynajmniej coś się będzie działo.
A teraz coś zupełnie nie na temat. Oto co widziałam wczoraj wieczorem na Starym Mieście:

Edited by irenas
Posted

Jakaś jestem chyba niedorobiona, bo to mi nie przyszło do głowy! Chociaż powinno zważywszy na rysunek na ścianie.

Posted

wegielkowa napisał(a):
Myślisz, że się tam zmieścili? Zajrzałaś do środka? No cóż, jest wiele amatorów seksu w miejscach publicznych.


irenas napisał(a):
Jakaś jestem chyba niedorobiona, bo to mi nie przyszło do głowy!

To tylko wegielkowej mogło przyjść do głowy.

Posted

No dziewczynki, sprawa okazuje się znacznie bardziej poważna niż mi się wydawało. Przedwczoraj w nocy ktoś podpalił samochód sąsiada mieszkającego jakieś 600 - 700 m dalej. Sfajczył się dokumentnie. Policja była, ale nawet nie poinformowała faceta, że musi się zgłosić na komisariat, żeby złożyć zeznanie, bo inaczej nie będzie żadnego ciągu dalszego. Wczoraj w rozmowie o niczym dowiedziałam się od sąsiadki z równoległej ulicy, że niedawno ktoś jej powybijał szyby w domu - dochodzenie w toku. W zeszłym roku tę samą sąsiadkę i kilku innych okradziono - poprute siatki ogrodzeniowe, pokradzione rowery, dobre narzędzia itp. Wygląda na to, że Chotomów przestał być oazą spokoju (a może nigdy nie był, tylko ja nie wiedziałam) i że policja to równo olewa. Może ktoś ma pomysł jak ich zmobilizować do działania?

Posted

Policja pewnie umarza postępowanie z powodu niewykrycia sprawców. Każde takie postanowienie trzeba zaskarżac, pisać skargi na przewlekłość postępowania, na bezczynność policji itd. itp. Nic nie załatwiać na gębę, domagać się pisemnego potwierdzenia każdego zgłoszenia, każdej rozmowy z policją.

Posted

[quote name='Handzia55']Policja pewnie umarza postępowanie z powodu niewykrycia sprawców. Każde takie postanowienie trzeba zaskarżac, pisać skargi na przewlekłość postępowania, na bezczynność policji itd. itp. Nic nie załatwiać na gębę, domagać się pisemnego potwierdzenia każdego zgłoszenia, każdej rozmowy z policją.[/QUOTE]

O tym przekonałam się już na własnej skórze. Jak dotąd nie dostałam potwierdzenia odbioru listu, który wysłałam ze skargą na działanie komisariatu w Jabłonnie do jego komendanta. Czyżby wszystko po prostu wrzucili do kosza?
Węgielkowo, a mnie to raczej nie pociesza - kiedy wydawało mi się, że tylko mnie się zdarzają takie "żarciki", czułam się jakoś bezpieczniejsza. Tym bardziej, że teraz te "dowcipy" robią się coraz groźniejsze - spalenie komuś auta to już nie lada wyczyn, mój ładunek wybuchowy też mógł narobić poważniejszych krzywd.

A teraz dla rozrywki, żeby się oderwać od tych ponurości:
Wczoraj przyszedł pan Janusz (miejscowa "złota rączka"), żeby zobaczyć, jakie narzędzia będą mu potrzebne do wymiany zniszczonej furtki (kupiłam nową). Przyprowadził Tobiego, swojego czarnego jamnika. Szerlok, który uwielbia małe pieski, był zachwycony, zaczął zwierzątko zagarniać pod siebie, żeby przytulić, ale te wysiłki nie zostały docenione. Tobi rozszczekał się i rozwarczał na pełny regulator. Odciągnęłam więc Szerloka, nie chcąc, żeby i on zaczął reagować agresywnie. Na to dictum do naszej grupy spokojnym krokiem podszedł Szymek (dla przypomnienia:15-letni kot) zlał Tobiaszka, a potem przyłożył jeszcze Szerlokowi! Po prostu jako starszyzna rodu zrobił porządek. Pan Janusz oniemiał. Nigdy nie widział obronnego kota. Wizytę techniczną swojego pana Tobi zakończył na jego rękach, a ja szarpiąc się z Szerlokiem, który koniecznie usiłował zobaczyć, co to takiego ten pies na rękach. Czy zauważyłyście, jakie zainteresowanie wzbudzają u innych psów te brane na ręce?

Posted

Irenasku, napisz jeszcze jedną skargę, tylko zaadresowaną oczko wyżej, do komendanta powiatowego. Kopię skargi wyślij do jakiejś poczytnej gazety.;) To pomaga.
A ja wczoraj byłam na grilu u znajomych.:lol: Było 9 ludziów i 4 psy. Aż przyjemnie było patrzeć jak fajnie się bawiły.:loveu: Wielkość zróżnicowana. Od joraska do psa wielkości dużego charta.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...