Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted (edited)

Jak wcześniej pisałam, pies mojej babci panicznie boi się weta :roll:
Więc w skrócie : ostatnio kiedy był chory pierwszego dnia ledwo utrzymaliśmy go razem z tatą kiedy wet go badał i podawał mu zastrzyk.
Drugiego dnia wet przyjechał na kolejny zastrzyk, ja z tatą poszliśmy po niego do kojca tato przytrzymał go za obroże a ja chciałam włożyć kaganiec, ale kiedy zobaczył że wet zbliża się do jego azylu (kojca) wyrwał się i rzucił na tatę, kłapną go siekaczami po brzuchu, tak że teraz został krwiak, ale zęby nie przebiły skóry. Kiedy tak zrobił weszłam między niego a tatę i się ogarną.
Nie chodzi o to że boi się zastrzyku (ja w końcu mu zrobiłam ten wczorajszy i do mnie nic nie mówił) tylko taka paniczna reakcja na tego faceta :shake:

Pies mnie i mojej siostrze nie robi nic, nigdy do mnie nie kłapną, nawet przy wecie jak go widzi to kiedy go wołam to wychodzi ...Co najdziwniejsze do mnie czy mojej siostry ma całkowite zaufanie, możemy z nim robić co chcemy a widujemy się z nim raz w tygodniu (w wakacje i ferie częściej, wiadomo szkoła) a z tatą ma kontakt niemal codziennie (ma firmę u babci) :roll:

No i tu teraz bardzo pozytywna rzecz, która mnie zaskoczyła bo mój tato nie jest jakimś wielkim psiarzem ale
powiedział że chce poprawić relacje z psem ! :multi:

I tu teraz moje pytanie jak najlepiej zacząć ich przyjaźń ? Od razu wysłać ich na spacer czy stopniowo od karmienia z ręki itp?

PS. Pewnie powiecie że ma problem z agresją i trzeba skontaktować się z behawiorystą, ale chcę zaznaczyć że to była jednorazowa sytuacja, wynikająca,moim zdaniem, z lęku do tego weta

Edited by Wasylek
PS
Posted

A może Twój tata zachował się hmm... Nieodpowiednio? Szarpnął psa, pacnął? Cokolwiek? Czy Twój tata miał wcześniej kontakt z tym psem? Bawił się z nim, karmił? Wychodził na spacery? Ile pies ma lat?

Posted

Też właśnie tak myślę i jak wszystko dokładne przeanalizuje to on go chyba szarpną za obrożę kiedy zaczął się wyrywać ...
Pies ma prawie 9 lat, tato raczej nie miał jako takiego kontaktu w sensie nie wyprowadzał na spacery, psy karmi babcia (już o 6 rano :cool3: bo ona spać nie może), czasem się z nim pobawił (ale teraz ,powiedzmy szczerze pies nie jest już młodzikiem i nie chce mu się biegać za piłką)
Wczoraj karmił go z ręki.

Posted

Pies mógł chcieć.się zwyczajnie bronić, a jego zachowanie nie było koniecznie agresja a np. Oznakiem tego, że się boi i ktoś naruszył jego prywatność :)
Jeśli o naprawienie relacji chodzi to tylko czas, czas i czas :) spacery, głaskanie, karmienie :)

Posted

a pies w ogóle wyjdzie z Twoim tatą na spacer? podejdzie jak ten go zawoła? da się pogłaskać? bez strachu przejdzie koło niego, nie ucieka jak on podchodzi?

Posted

[quote name='Beatrx']a pies w ogóle wyjdzie z Twoim tatą na spacer? podejdzie jak ten go zawoła? da się pogłaskać? bez strachu przejdzie koło niego, nie ucieka jak on podchodzi?[/QUOTE]

Czy z nim wyjdzie na spacer tego nie wiem, nigdy nie próbowali ... ale jakbyśmy wszyscy wychodzili, później stopniowo sam tato to by się udało ;). W ogóle to on ma czerwoną smycz, którą jak tylko widzi że niosę ją w ręku to już wie gdzie się kierować -> do bramki :p
Jak go tato woła to podchodzi, choć przyznam że z uległą postawą (mimo że tato nigdy go nie uderzył !), jak jest wet na podwórku to do niego nie podejdzie bo wie co się święci, do mnie wyszedł normalnie :roll:
Pies nie ucieka jak tato przechodzi, ale też nie reaguje jakąś wielką radością że go widzi, merda ogonkiem ,ale nie biegnie i nie skacze z radości

Posted

Pies nie jest już młody, więc przed Twoim tatą dluga i ciężka praca, bo pies go nie zna. Proponowałabym, byś sam spędzał z nimi czas. Niech tata chodzi z Wami na spacery ale początkowo niech będzie obserwatorem. Wszystko zależy też od tego, jako Ty masz kontakt z psem. Jeśli reaguje na Twoje komendy i jest posłuszny to lepiej :) z czasem, z dnia na dzień niech Twój tata robi więcej przy psie a Ty powoli zostawiaj ich sam na sam, ingeruj tylko w razie koniecznosci,.

Posted

[quote name='Wasylek']Czy z nim wyjdzie na spacer tego nie wiem, nigdy nie próbowali ... ale jakbyśmy wszyscy wychodzili, później stopniowo sam tato to by się udało ;). W ogóle to on ma czerwoną smycz, którą jak tylko widzi że niosę ją w ręku to już wie gdzie się kierować -> do bramki :p
Jak go tato woła to podchodzi, choć przyznam że z uległą postawą (mimo że tato nigdy go nie uderzył !), jak jest wet na podwórku to do niego nie podejdzie bo wie co się święci, do mnie wyszedł normalnie :roll:
Pies nie ucieka jak tato przechodzi, ale też nie reaguje jakąś wielką radością że go widzi, merda ogonkiem ,ale nie biegnie i nie skacze z radości[/QUOTE]
liczcie się z tym, ze ten pies nigdy nie zaufa Twojemu tacie tak jak Tobie. może to postura Twojego taty sprawia, że psa w jakiś sposób odpycha, moze ton głosu, a może pamięta, ze np. Twój tata kiedyś krzyczał, może jak ten był szczeniakiem to go czymś wystraszył, albo nigdy nie odnosił się do niego w uprzejmy sposób, a jak pies próbował się witać to w najlepszym wypadku był olewany?
ja bym zaczęła od tego przywitania, niech Twój tata jak przyjdzie to kucnie, zawoła go serdecznie i się z nim przywita. powitanie po powrocie jest bardzo ważne, jeśli człowiek się nie wita z psem to pies po pewnym czasie też przestaje się cieszyć jak go widzi. do tego niech Twój tata go szkoli, niech uczy go nowych sztuczek, niech ćwiczy z nim znane komendy i chwali wszystko, co pies poprawnie wykona, nagradzając wybiórczo żarciem. do tego niech nauczy psa bawić się ze sobą, w sposób jaki pies lubi, ale tak zeby nie czuł się przytłoczony. żarcie może też mu wydawać będąc na podwórku i np. wołając go tylko po to, żeby dać mu kawałek tłustego mięsa, które wyciął z kotleta. do tego niech bawi się z nim w szukanie "zguby". zgubą może być cokolwiek, nawet kawałek szmatki nasączony jego zapachem. nic tak nie cementuje więzi pomiędzy psem a przewodnikiem jak wspólne polowanie, nawet to bezkrwawe na szmatkę. po znalezieniu zguby można tez wspólnie z psem zjeść kawałeczek kiełbasy, w końcu po polowaniu się należy;)
to wszystko mogą robić na podwórku, jeśli pies ma opory przed wyjściem z nim albo czuje się na takim spacerze niekomfortowo. jak już to wszystko będzie opanowane na podwórku to mogą wyjść gdzieś dalej i tam ćwiczyć dalej. i niech mówi do tego psa, nawet głupoty, ale niech nawiązuje z nim kontakt, zauważa go.

a co do weta: na drugi raz umówcie się z wetem na konkretną godzinę np. na 15. o 14 weź psa na porządny spacer, gdzie będzie mógł pobiegać ale i poćwiczyć, tak żeby zmęczył się i fizycznie i psychicznie. do tego niech nie dostanie jeść rano. o 14:55 zjawcie się w pobliżu domu i czekajcie na weta. niech wet wejdzie pierwszy, wy wejdźcie za nim. musisz mieć wcześniej przygotowane np. parówki pokrojone w cieniutkie plasterki, którymi zaczniesz psa skarmiać jak będzie siedział spokojnie koło stojącego weta. w czasie przygotowania zastrzyku czy czegokolwiek wet może być z drugiej strony domu niż wy, a potem możesz np. zachęcić psa do biegu i podbiec do weterynarza. tam znowu odwrócenie uwagi żarciem, przytrzymanie psa, zastrzyk, pochwała, znowu żarcie, odprowadzenie weta do bramy, znowu żarcie i piesek może iść spać. jak masz głodnego i zmęczonego psa to łatwiej jego uwagę zarciem skupisz i jakoś spokojniej to wszystko przejdzie;)

Posted

Określiłabym to trochę inaczej
Znać tatę zna ale nie ma z nim więzi ;)

Tak Wasyl jest posłuszny, on raczej "słucha" się wszystkich, przybiega na zawołanie, "idzie na miejsce" (do kojca), ale jeśli chodzi o napad szału to posłuchał się tylko mnie. W ogóle ona ma z nami (ze mną i siostrą) największą więź, wydaje mi się że oni (reszta rodziny) się go po prostu boją (babcia się nawet do tego przyznała), choć nie wiem czego tu się bać ... pies w typie ON ok.50 kg wagi :cool3:?
Babcia twierdzi że on nas tak "lubi", bo się z nami wychował. Prawdą jest tylko że my go przywiozłyśmy do babci (wzięłyśmy go od kolegi), no i w sumie trochę go "szkoliłyśmy" (jeśli można to tak nazwać, miałam wtedy jakieś 10l i o psach miałam takie pojęcie że ma cztery łapy,ogon i czasem szczeka :roll:), no i wyprowadzałyśmy go na spacery i się z nim bawiłyśmy ;)
Ale ogólnie mam dobry ,ba nawet bardzo dobry kontakt z Wasem

Co do metod ożywiania ich relacji, też właśnie tak myślałam, stopniowo, żeby ani jeden ani drugi się nie zniechęcił :lol:

Posted

[quote name='Beatrx']liczcie się z tym, ze ten pies nigdy nie zaufa Twojemu tacie tak jak Tobie. może to postura Twojego taty sprawia, że psa w jakiś sposób odpycha, moze ton głosu, a może pamięta, ze np. Twój tata kiedyś krzyczał, może jak ten był szczeniakiem to go czymś wystraszył, albo nigdy nie odnosił się do niego w uprzejmy sposób, a jak pies próbował się witać to w najlepszym wypadku był olewany?
ja bym zaczęła od tego przywitania, niech Twój tata jak przyjdzie to kucnie, zawoła go serdecznie i się z nim przywita. powitanie po powrocie jest bardzo ważne, jeśli człowiek się nie wita z psem to pies po pewnym czasie też przestaje się cieszyć jak go widzi. do tego niech Twój tata go szkoli, niech uczy go nowych sztuczek, niech ćwiczy z nim znane komendy i chwali wszystko, co pies poprawnie wykona, nagradzając wybiórczo żarciem. do tego niech nauczy psa bawić się ze sobą, w sposób jaki pies lubi, ale tak zeby nie czuł się przytłoczony. żarcie może też mu wydawać będąc na podwórku i np. wołając go tylko po to, żeby dać mu kawałek tłustego mięsa, które wyciął z kotleta. do tego niech bawi się z nim w szukanie "zguby". zgubą może być cokolwiek, nawet kawałek szmatki nasączony jego zapachem. nic tak nie cementuje więzi pomiędzy psem a przewodnikiem jak wspólne polowanie, nawet to bezkrwawe na szmatkę. po znalezieniu zguby można tez wspólnie z psem zjeść kawałeczek kiełbasy, w końcu po polowaniu się należy;)
to wszystko mogą robić na podwórku, jeśli pies ma opory przed wyjściem z nim albo czuje się na takim spacerze niekomfortowo. jak już to wszystko będzie opanowane na podwórku to mogą wyjść gdzieś dalej i tam ćwiczyć dalej. i niech mówi do tego psa, nawet głupoty, ale niech nawiązuje z nim kontakt, zauważa go.

a co do weta: na drugi raz umówcie się z wetem na konkretną godzinę np. na 15. o 14 weź psa na porządny spacer, gdzie będzie mógł pobiegać ale i poćwiczyć, tak żeby zmęczył się i fizycznie i psychicznie. do tego niech nie dostanie jeść rano. o 14:55 zjawcie się w pobliżu domu i czekajcie na weta. niech wet wejdzie pierwszy, wy wejdźcie za nim. musisz mieć wcześniej przygotowane np. parówki pokrojone w cieniutkie plasterki, którymi zaczniesz psa skarmiać jak będzie siedział spokojnie koło stojącego weta. w czasie przygotowania zastrzyku czy czegokolwiek wet może być z drugiej strony domu niż wy, a potem możesz np. zachęcić psa do biegu i podbiec do weterynarza. tam znowu odwrócenie uwagi żarciem, przytrzymanie psa, zastrzyk, pochwała, znowu żarcie, odprowadzenie weta do bramy, znowu żarcie i piesek może iść spać. jak masz głodnego i zmęczonego psa to łatwiej jego uwagę zarciem skupisz i jakoś spokojniej to wszystko przejdzie;)[/QUOTE]

Dopiero zobaczyłam Twój post :oops:
Co do tego nakrzyczenia to dość prawdopodobne, bo jak był mały to lubił niszczyć tapicerki z foteli z samochodów i takie tam różne części, które znalazły się w jego zasięgu ( tato ma warsztat samochodowy)

Spróbujemy z tym żarłem i stopniową pracą razem, co psu się na pewno spodoba, bo tropienie to to co on kocha :p

A co do weta, to ten wet to taki starszy człek i on sam powiedział że się tego psa boi i że nie chce żeby on do niego podchodził bez kagańca a nawet w kagańcu, jeśli nie musi go badać (?!)
Taki, przepraszam za określenie, stary dziwak
Następnym razem to przyjedzie mój sprawdzony wet, który ma świetny kontakt z psami ;)

Posted

[quote name='Beatrx']no właśnie zmianę weta chciałam zaproponować:cool3: bo takiego to i ja bym się bała;)[/QUOTE]

W sumie to ja się bałam co by we mnie tej igły nie wbił :evil_lol:, był taki niezdecydowany i w dodatku powolny :shake: , taki wet starej daty (wg. mnie)

Posted

albo to po prostu taki typ bez podejścia. ja też mam jednego weta, starszego pana, który pamięta czasy jak na wsiach jedną igłą się psy szczepiło, a żeby nie ugryzły to łańcuch przez płot się przekładało i podduszało psa, ale od mojego psa nigdy nawet kagańca nie wymagał i wcale się go nie bał. a akurat brak strachu przed psem to wg mnie podstawa u weta:)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...