konfirm31 Posted April 28, 2015 Posted April 28, 2015 No, niestety. Lajf is brutal :( Na pociechę, zdjęcia Aresa z dzisiejszego porannego spaceru. Jutro rano też do niego się wybieram. A dzisiaj, idą z Pania Krysia fotografować szczeniaczki - jak nam się uda zastać właściciela w domu. Przy okazji (bo to ten sam blok), pogadam z panem Aresa o odbiorze budy. Buda powędruje do Mazowszanki. Ares dostał dzisiaj obrożę p. kleszczową i Dehinel plus na robale( w pasztecie ;)) Quote
Nutusia Posted April 28, 2015 Posted April 28, 2015 Przecudo! I widzę, że smycz nie taka straszna jak ją malowali ;) Quote
Mazowszanka13 Posted April 28, 2015 Posted April 28, 2015 Z mojego bazarku, który właśnie rozliczam kapnie coś na Bezdomniaki. Spokojnie wystarczy na pierwszy miesiąc w hotelu. Quote
konfirm31 Posted April 28, 2015 Posted April 28, 2015 Dzięki, Mazowszanko :). Jeżeli wieczorem Pani Asia mnie podrzuci, to znowu pojadę do Aresa. A jutro rano - apiać. Albo miejską taksówka, albo 3-4 km na piechotę(w jedną stronę) -zależy od pogody. Ares cieszy się, jak mnie zobaczy, ale do samochodu(byłam z TZtem - wsiąść nie chciał). No, to nie zmuszałam. Smycz może być, ale nie flexi. On z tych nienowoczesnych psów - co nie znaczy, że na niej chodzi ;). I ogromne znaczenie mają parówki, ale i tak najlepszy jest pasztet. Quote
konfirm31 Posted April 28, 2015 Posted April 28, 2015 Nie byłam wieczorem u Aresa - odwiedziła go pani Asia i pani Ewa, bo ledwie żywa wróciłam od szczeniaków z tz. "starych bloków" . Szczeniaki mają coś 4 tygodnie, same jedzą (jak mają co). Właściciel to osoba niepełnosprawna (ma też kłopot z mówieniem), a tej suni nie tak niedawno szukałyśmy z Krysią, żeby zaproponować uśpienie ślepego miotu - jak sunia już urodzi. Niestety, wtedy właściciela suni, pomimo usiłowań - nie znalazłyśmy :( . Teraz jest i właściciel i sunia i....... szczeniaki i obawiam się, że będzie "co rok, to prorok" ........Sunia jest średniej wielkości, tata NN. Są dwie sunie(najjaśniejsza i któreś z ciemnych) i trzech czarnych chłopaków Niekończąca się, smutna opowieść o psach bez opieki, sukach, rodzących niepotrzebne nikomu szczeniaki............. Szczeniaczki, dzięki pomocy z UM, będą miały ogłoszenie adopcyjne na stronie miasta, może i w gazecie miejscowej. Będzie do nich biegać "moja" Krysia, karmić, dawać leki "na robaki". Ja - zrobię wyróżnione ogłoszenia na olx i na portalu moja Ostrołęka.... Może nawet maluchy znajdą dom. Jeśli ktoś wie o kimś, kto chce szczeniaczka - pomóżcie. Ale..... Cóż, za chwilę, będą następne szczeniaki :(. Quote
Mazowszanka13 Posted April 29, 2015 Posted April 29, 2015 Najbardziej boję się o te dwie małe suczki. Jak źle trafią to od nowa się zacznie rozmnażanie :( Quote
Florentyna Posted April 29, 2015 Posted April 29, 2015 Gdzie człowiek nie pojedzie, tam jest tak samo :( Ręce opadają. Mogę pomóc w ogłoszeniach w weekend majowy, jeśli jest taka potrzeba? Quote
malagos Posted April 29, 2015 Posted April 29, 2015 Dzielna, kochana Krysia, tylko Ona wie, ile sił i nerwów takie interwencje i wizyty u ludzi, i rozmowy, kosztują nerwów i sił... 1 Quote
Nutusia Posted April 29, 2015 Posted April 29, 2015 A nie da rady wysterylizować tej suni-mamy? Właściciel się nie zgadza, problem kasy czy jakiś inny?... Szczeniaki słodkie - wiadomo. I powinny wywoływać rozanielony uśmiech na twarzy, a wywołują smutek i niepokój :( Quote
konfirm31 Posted April 29, 2015 Posted April 29, 2015 Dziękuję Wam wszystkim :) . Szczeniaczki już ogłoszone na stronie UM - dziękuje pani Ilonie za błyskawiczne działanie, sa upublicznione na FB :), przez odnalezioną dogomaniacką martens, która założyła stronę adopcyjną dla psów makowskich, zgłoszone do Przystanku na cztery łapy, prowadzonego na Fb przez Panią Asię, i chyba będą na stronie internetowej gazety makowskiej - o ile dobrze zrozumiałam Panią Ewę od podbalkonowego Rudzika. No i napisałam @ do pani Judyty, która prowadzi BDT dla szczeniaków - ale Ona sama ma multum podopiecznych :( Może ktoś? coś? Liczymy na cud......W całej sprawie, bardzo nam pomógł dawny Pan Aresa :) - dzięki :) Nutusiu - zadzwonię wieczorem Quote
inka33 Posted April 29, 2015 Posted April 29, 2015 Jak to "dawny Pan Aresa"...? Pan od Tego Aresa, co dachu do budy przybić się nie chciało?! I jak to "dawny"...? To Ares już nie u niego?! Quote
konfirm31 Posted April 29, 2015 Posted April 29, 2015 Jak to "dawny Pan Aresa"...? Pan od Tego Aresa, co dachu do budy przybić się nie chciało?! I jak to "dawny"...? To Ares już nie u niego?! 3xtak Ares pod moją opieką. Jedzie po długim weekendzie do Papryczkowa. Miejsce już zamówiłam. Jak go już raz odcięłam z tego sznurka........Pan Aresa, zrozumiał, że pies, to też obowiązki i odpowiedzialność. Jest wporzo - czy jak to kiedyś mówiono w wawce ;). Powiedział, że psa już żadnego mieć nie będzie. Budę oddał bez żadnych problemów - "no bo po co buda, jak nie ma psa." Niech służy innym, potrzebującym psom u tej pani koleżanki.Rozstaliśmy się przyjaźnie . On kocha swojego psa i zrozumiał, jakie życie mu zafundował. A innego - nie mógł, nie potrafił....Oddał, żeby Ares miał lepsze życie Quote
inka33 Posted April 29, 2015 Posted April 29, 2015 Rety, niby czytałam, a i tak się jakoś pogubiłam, jak widać... :wacko: Tak mi się coś ćmi, że Ares jest teraz gdzieś mocno awaryjnie upchnięty, tak? Quote
konfirm31 Posted April 30, 2015 Posted April 30, 2015 Mocno awaryjnie ;) . Codziennie ganiam do niego(3 km w jedną stronę - czasem taxi, czasem TZ, a czasem -własne nogi) karmić chłopaka, spacerkować., miziać i zaprzyjaźniać, bo przed nami daleka droga do Papryczkowa :) A od kilku tygodni, biega po Makowie kolejny pies. Bo suki mają znów cieczki. Teraz, ma cieczkę sunia proboszcza, który ją bezdomniaczkę przygarnął. No, to teraz, psy się gryzą pod kościołem. Jest mój znajomy Robin. Miałam iść i rozmawiać nt sterylizacji, ale - nie miałam kiedy :( . Jedno pewne, że ew. szczeniaki ksiądz zlikwiduje w sposób humanitarny - zostawiając jednego, jak poprzednio. Ale czy o to chodzi? Ksiądz ma też przygarniętego bezdomniaka psa. Operowanego, jak był chory. Ale oczywiście - niewykastrowany....ehhhh :( Jest też nowy, duży, kudłaty, czarny pies. Ugryziony w nos w czasie psich walk o panienkę źle strzeżoną :(. Łagodny, przyjazny, bezdomny. Już raz podobno, próbowano go złapać (Zakład Komunalny) i umieścić w GTPP, ale - zniknął. Teraz - jest. Nazwijmy go Black. Zdjęcia poźniej Quote
Nutusia Posted April 30, 2015 Posted April 30, 2015 Koszmar goni koszmar. Co księdzu stoi na przeszkodzie w kwestii sterylizacji psiaków? Bo chyba nie doktryna?! Quote
Mazowszanka13 Posted April 30, 2015 Posted April 30, 2015 A może po prostu nikt z nim nie rozmawiał na ten temat ? Quote
konfirm31 Posted April 30, 2015 Posted April 30, 2015 Miałam to w planach, ale niestety - z braku czasu, tam i zostało :( Quote
Marysia R. Posted April 30, 2015 Posted April 30, 2015 Masakra... Podpytuję za Nutusią, czy mamy szczeniaczków nie można ciachnąć? Fundusze się zorganizuje. Quote
konfirm31 Posted April 30, 2015 Posted April 30, 2015 Jak wszystko wypali, to i mama i szczeniaki(cała piątka), pojada do pani Judyty, która prowadzi DT dla szczeniąt. W skrajnej rozpaczy, odnalazłam Ją na fb, a ta Kobieta o Wielkim Sercu, zgodziła się pomóc - razem ze swoją Mamą :). Sunia, zostanie wysterylizowana (Fundacja Kastor)i przechowana do wyzdrowienia - bo potrafi wyskoczyć przez okno - parter. Potem, ją zabieramy do właściciela, który na wszystko się zgodził. Dawny Pan Aresa, służył nam pomocą w tych rozmowach. Sunia na dobrą sprawę, mogłaby iść chyba do adopcji, ale ja już tego nie ogarnę (Lerka, Pomi, Blus, Ares......) :(. Więc - wróci - chociaż jeszcze nie wiem - jak? Teraz na środę(mój jedyny "wolny" dzień), szukam w Makowie transportu do Sochaczewa. Urząd Miejski, obiecał zwrócić koszty paliwa :). Mam nadzieję, że coś znajdę. Napisze jeszcze do patiC - na wszelki wypadek :). Ledwom żywa, bo mimo proszków nasennych, nie spałam w nocy..... Quote
konfirm31 Posted April 30, 2015 Posted April 30, 2015 Na zdjęciach - czarny kudłacz Black, błąkający się po Makowie od wielu tygodni. Widywałam go w oddali, słyszałam o nim od innych. Teraz, poznałam go z bliska Quote
Nutusia Posted April 30, 2015 Posted April 30, 2015 Sochaczew to kierunek prawie skierniewicki ;) Nie dałoby się pogodzić z podróżą Aresa?... Quote
konfirm31 Posted April 30, 2015 Posted April 30, 2015 Niestety, nie podejmiemy się takiej podróży naszym samochodem i bez klatek transportowych :(. I Ares i Mała, to w zasadzie "psy wolno żyjące" - chociaż na uwięzi - jak dotychczas Ares - i nie jadą ze schronu, ale są zabierane z własnego domu.....a innego dotąd nie znały :( Quote
konfirm31 Posted April 30, 2015 Posted April 30, 2015 Szczeniaki na trawie. Zdjęcia (te i inne) wysłałam do Pani Małgorzaty Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.