Mazowszanka13 Posted November 6, 2014 Posted November 6, 2014 Napisałam wczoraj pw do Olusi, nie mam na razie odpowiedzi. Ogłaszam przy okazji - spotykamy się na kawie na Bankowym 12 listopada (środa) od g.16.30. Obecnosc obowiązkowa :) I obowiązkowy jest również odbiór zakupów bazarkowych :) Quote
inka33 Posted November 6, 2014 Posted November 6, 2014 Napisałam wczoraj pw do Olusi, nie mam na razie odpowiedzi. Ogłaszam przy okazji - spotykamy się na kawie na Bankowym 12 listopada (środa) od g.16.30. Obecnosc obowiązkowa :) Dziś rozmawiałam z Olusią. Nie odpowiedziała jeszcze, bo bardzo rzadko bywa na dogo teraz. Aktualnie nie może wziąć na tymczas żadnego psiaka :shake:, a jak już będzie mogła, to raczej już nie szczylki. Przepraszam, że narobiłam nadziei... :oops: Quote
konfirm31 Posted November 6, 2014 Posted November 6, 2014 Ineczko, nie przepraszaj :) Wcale się nie dziwię Olusi, bo po dzisiejszej godzinie ze szczeniakami, czuję się mocno zmęczona. Jak dobrze pójdzie, czarnulka pojedzie w sobote do Warszawy. Zostanie jedna panienka do zagospodarowania. No i...bezdomniaki makowskie. Teraz stale mi się rzucają w oczy trzej panowie :(. Jeden cały rudy, niski, drugi, też niski i rudy, ale z białym kołnierzem i ciut wyższy, masywny. Trzeci szczuplak, większy, biały w szare łaty, chyba młodziak. Pewnie przyjechały "na jarmark".......Teraz, biegają po osiedlu, korzystają ze śmietników i jedzenia wyrzuconego przez okna przez dobrych makowian....... Jest jeszcze ciepło. Ale idzie zima...... Quote
inka33 Posted November 6, 2014 Posted November 6, 2014 Konfirm, o ile dobrze Olusię zrozumiałam, to nie tyle chodzi o zmęczenie szczeniakami, co raczej o mało czasu na ich socjalizację... Co do makowiaków bezdomniaków, to jeszcze na razie można się pocieszać, że może zima będzie łagodna, skoro w listopadzie mamy po 19-20 stopni w ciągu dnia. Tylko się nie wpedzaj w poczucie winy, bo i tak wszystkim się nie da pomóc - rób, ile możesz. To bardzo dużo! Quote
Mattilu Posted November 6, 2014 Posted November 6, 2014 Konfirm, o ile dobrze Olusię zrozumiałam, to nie tyle chodzi o zmęczenie szczeniakami, co raczej o mało czasu na ich socjalizację... Co do makowiaków bezdomniaków, to jeszcze na razie można się pocieszać, że może zima będzie łagodna, skoro w listopadzie mamy po 19-20 stopni w ciągu dnia. Tylko się nie wpedzaj w poczucie winy, bo i tak wszystkim się nie da pomóc - rób, ile możesz. To bardzo dużo! Popieram przedmowczynie. Krysiu (jesli moge pozwolic sobie na te poufalosc) robisz naprawde duzo. Wiec niczego sobie nie wyrzucaj... Quote
konfirm31 Posted November 7, 2014 Posted November 7, 2014 Mattilu, oczywiście, pozwól sobie :). Kiedyś byłam normalna. Mieliśmy swojego psa, którego kochaliśmy i...tyle. Inne psy, też kochałam, ale tak bardziej abstrakcyjnie Widywałam samotne psy, ale ich....nie widziałam. To "dzięki" dogomanii - szczególnie malagos i Mazowszance, je zobaczyłam. I teraz, widzę je jak w świetle reflektoru. Na osiedlu, na polach, z okna samochodu..... Że są bezdomne. Niczyje. Najgorzej że po jakimś czasie, przestaję je widzieć. Strach pomyśleć, że są (lub już nie :() w Radysach...... Dzisiaj pada deszcz i widziałam tylko niskiego rudzielca, opuszczającego dostojnie okolicę śmietnika, bo pod jego tylną ścianą, ludzie wyrzucają resztki jedzenia. To mądre psy. Potrafią o siebie zadbać, ale ....do czasu :(. Quote
Nutusia Posted November 7, 2014 Posted November 7, 2014 Ech, jak smutno... I ta bezsilność! :( Piszesz, że "dzięki" dogomanii. Ja z jednej strony czasami ją przeklinam, ale chyba częściej za nią dziękuję, bo dzięki temu, że jesteśmy RAZEM, jednak o wiele "wydajniej" udaje się pomagać. Kiedyś człowiek znalazł psa, to albo go sobie zatrzymywał, albo mu szukał domu wśród znajomych. Teraz jest o wiele łatwiej, ale i... trudniej zarazem... Quote
malagos Posted November 7, 2014 Posted November 7, 2014 Ale dzięki dogomanii poznałam Was, Baby Kochane, Wariatki Pozytywne :) Quote
Mattilu Posted November 8, 2014 Posted November 8, 2014 Tak, dogomania to takie miejsce, gdzie czasem strach zajrzec, ale nie zajrzec sie nie daje. I rzeczywiscie, widzi sie wiecej... Quote
konfirm31 Posted November 8, 2014 Posted November 8, 2014 Chwała Bogu, że kiedy jechałam do Stolicy, padało i nic nie widziałam. Jak wracałam, było ciemno, więc też nic. Ale jak wysiadłam z PKSu, jakaś malizna biegała po dworcu....... Quote
inka33 Posted November 8, 2014 Posted November 8, 2014 A ja dziś w Otwocku przeganiałam z jezdni psa, który szedł sobie środkiem... :nerwy: Zapewne domny "wychodzący", bo szedł jakby w znanym kierunku, dokądś. Takich tu na pęczki, więc musiałam nauczyć się ich nie widzieć... :sad: Quote
konfirm31 Posted November 12, 2014 Posted November 12, 2014 Dzisiaj był jarmark. Podobno, pojawiły się nowe psy. Jakaś biała malizna wielkości kota i.....wilk........ Maliznę, może ktoś przygarnie, jak ją złapie(bojaźliwa i ucieka, a ja - nie będę nic łapać w najblizszym czasie). Wilk, raczej nie będzie miał "wzięcia" i pewnie po cichu zostanie odłowiony i pojedzie do Radys.... Quote
inka33 Posted November 12, 2014 Posted November 12, 2014 Wyć się chce... za tego wilka... i za wszystkie inne... :( Quote
konfirm31 Posted November 13, 2014 Posted November 13, 2014 Spotkałam dzisiaj tylko starych znajomych - małego rudego i wyższego(ale mniejszego od Randy), ciemnego, pręgowanego na udach, z mordką trochę astowatą. Małego, Randa objadła pod śmietnikiem, duży nawet sie z nami przywitał i pobiegł za innym psem na smyczy. Jak wracałam, przyklejał się do kolejnego - tym razem joreczka i był odganiany energicznie przez jego panią...... Quote
Nutusia Posted November 13, 2014 Posted November 13, 2014 Chyba przestanę tu wchodzić, bo się zawyję na śmierć... :( Quote
konfirm31 Posted November 13, 2014 Posted November 13, 2014 Cóż, w wiekszości przypadków, mogę tylko prowadzić taką małomiasteczkową kronikę bezdomności. Patrzeć, jak się pojawiają, jak znikają :(. Czasami coś mnie bardziej ruszy, zaistnieją takie a nie inne okoliczności....ale tych psów niczyich, jest tak wiele.....I to w Polsce chyba głównie w takich małych miastach..... O bezdomnych psach(i nie tylko) w ogromnej Moskwie, jest wspaniała książka -" Chłopies" . Też się można zawyć.......I to chyba nie wyłącznie licentia poetica....... Quote
konfirm31 Posted November 17, 2014 Posted November 17, 2014 Jadąc wczoraj na działkę, widzieliśmy koło parku przy zalewie, tego ciemnego, szczupłego na wysokich łapach. Z głową trochę astowatą. Jak wracalismy, przechodził po pasach za małą czarną suczką(?). A wracając z obiadu powyborczego(nie miałam psich chrupek w kieszeni :( ), spotkałam małego rudaska, którego Randa objadła niedawno pod śmietnikiem. Nawet łapką mnie trącił - a ja nie miałam dla niego nic :(. Dzisiaj na spacerze rozgladałam się za nim - niestety, bezskutecznie..... Znalazłam w necie w Gazecie Makowskiej jego zdjecie. To on. 29 października (środa) pod blokiem Kopernika 11 w Makowie Mazowieckim porzucono psa. Psiak cały czas znajduje się pod blokiem i czeka na swojego właściciela. Jak go poznałam, nie miał widocznego zakrwawienia na szyi, ale może rzeczywiście, był ugryziony, bo widywałam go z dużymi psami........A w tamtą środę, był w MM jarmark......:( Quote
malagos Posted November 17, 2014 Posted November 17, 2014 On ma ryjek i spojrzenie, i uszy naszej Arii!! :( Radysy?....... Quote
konfirm31 Posted November 17, 2014 Posted November 17, 2014 Jak go odłowią, pewnie tak........ :( Bo od 29 października, trochę czasu już upłynęło, a nikt się nie zlitował i do domu nie zabrał :(. On malutki, do połowy łydki :(. Z boku, też jakby ślad po zębach - w naturze, też widoczny Quote
Mattilu Posted November 17, 2014 Posted November 17, 2014 o rany gościa, taki śliczny maluszek! :( Quote
konfirm31 Posted November 18, 2014 Posted November 18, 2014 Biedny :(. W dodatku i dzisiaj rano go nie spotkałam. Może to dobrze? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.