Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

To i tak miała szczęście że ktoś jej pomógł. Przeważnie raczej ludzie się boją ruszyć na psa.

Wiem co mówię, bo nieraz bezsilnie rozdzielałam gryzące się z moim psy i nikt nigdy nie podszedł, choćbym wołała o pomoc...:roll:

  • Replies 409
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

to nie ciekawie :roll: jeżeli pies leci w naszą stronę i mam go na przeciw siebie to niestety leci moja stopa w ruch, walę prosto w ryja napastnikowi- 80 % skuteczności. Niestety jest wiele sytuacji gdzie napastnik atakuje z tyłu lub boku i nie jestem w stanie interweniować. ńajgorsze jak większy pies gryzie ci twojego małego a ty wiele poradzić nie możesz w dodatku później takiemu pieskowi odbija i zaczyna być agresywny do każdego innego psa :shake:

Posted

Rety, ta historia z rotkiem straszna.
Majkowska no niestety ludzie się boją, wkraczać jeszcze jak pies bez właściciela, bez obroży :/
A ten pies jeszcze był przez jakiś czas pod szkołą, zaczepiał dzieci. Łagodny w stosunku ludzi, ale wystarczyło ,żeby zobaczył pieska :/
Mógł komuś zwiać, mógł zostać wyrzucony, mogło się tysiąc rzeczy stać. Ładny pies i żal go, ale ja cała w strachu będę teraz wychodzić z Kosmatym.
Idziemu jutro do fryzjera jak zdążę ;) trzeba otworzyć psu oczy :P Chociaż to chyba mnie bardziej przeszkadza, niż jemu. Nie wiem jak to możliwe, ale widzi bardzo dobrze.

Posted

Wow... faktycznie makabryczny poranek
ale skok adrenaliny pewnie Cię trzyma do teraz
i po co komu kawka czy inny red bull :P

My z Aronem też mieliśmy takie zdarzenie... z tym, że nas atakował bokser
a właściwie to chciał sobie mnie upolować i robił koła wokół mnie stopniowo je zawężając...
To był dopiero koszmar. Naprawdę bałam się z domu wyjść.

Posted

ale pychol :D

planuj spotkanie, ja wynalazłam dziś sposób, jak łagodnie zapoznać Patryka z innym psem, poszło elegancko :eviltong: musi być wymęczony do granic i mieć nadal piłkę na widoku, wtedy nie ma ochoty i zamiaru rzucać się na nowego kolegę :D

Posted

Pani Profesor napisał(a):
ale pychol :D

planuj spotkanie, ja wynalazłam dziś sposób, jak łagodnie zapoznać Patryka z innym psem, poszło elegancko :eviltong: musi być wymęczony do granic i mieć nadal piłkę na widoku, wtedy nie ma ochoty i zamiaru rzucać się na nowego kolegę :D

Jutro ma wpaść do nas Jurek, który pomógł ułagodzić Kosmitę, dokładnie go wypytam jak to zrobić, żeby było dobrze :D No i muszę uspokoić ten ciągnik vel traktor. Jego ciągnie do piesków i do zabaw, strasznie bym chciała, żeby się udało!

Posted (edited)

Kupiłam pieskowi podobno bezpieczne szelki, Dopasowane wszystko grało. Miało się nie dać z nich wyplątać, zapinane na szyjce i na brzuchu.I dobrze, że miałam obroże na wszelki wypadek ze sobą, potrafił się wysmyknąć, inaczej zostałby mi goły. Poza tym ubieranie szelek przy nim to horror. Powoli opanowałam ubieranie obroży bez skakania i uciekania.Nadal nie jest idealnie - boi się momentu zapinania najbardziej.A szelek chyba nie potrafię dobrych kupić. Myślę, poki co intensywnie nad nowymi :D ale jeszcze nie doszło do zakupu. Poza tym kurcze, drań naprawdę ładnie chodził, tylko ostatnio wstąpił w niego Diobel.
Agutka a Twoje w takich chodzą i działa na nie ?
Potrafiłabyś polecić jakieś z takich, które nie obcierają i są wygodne?

Edited by ewaal1982
Posted

Też się na początku zastanawiałam nad tymi szelami, ale to podobno żaden wynalazek.

Fajne są obroże półzaciskowe dla psa który umie sie wysmyknąć;)
Ja bardzo fajną kupiłam u Taks tu na dogo, jestem mega zadowolona choć obróżka jest wąska.

Co do nauki to jestem wyznawczynią że żaden gadżet nie zastąpi pracy. Może dlatego jeszcze nie mam idealnego psa,bo nie wypróbowałam wszystkiego :diabloti:

Posted

Majkowska napisał(a):

Fajne są obroże półzaciskowe dla psa który umie sie wysmyknąć;)
Ja bardzo fajną kupiłam u Taks tu na dogo, jestem mega zadowolona choć obróżka jest wąska.

Co do nauki to jestem wyznawczynią że żaden gadżet nie zastąpi pracy. Może dlatego jeszcze nie mam idealnego psa,bo nie wypróbowałam wszystkiego :diabloti:


Ano półzaciskową mamy jedną, ale nie ma tego zabezpieczenia, i strach z nim teraz na niej chodzić tak ciągnie. Drugą mam ze smyczą strasznie krótką. Prawdą jest, że to fajny wynalazek ! Muszę nabyć jakąś fajowską :D
U mnie to BRAK KONsekwencji robi swoje, suki sukami, ale jakbym była konsekwetna to by był anioł :P A ja jestem jak sobie przypomnę , inaczej jak sobie nie zapomnę, że mam być konsekwentna;)
Jutro Jurek się pojawi i ręce załamie, i usłyszę coś Ty zrobiła z tym psem :diabloti:Był taki już poukładany :P

Posted

Ale takie spotkania też dużo dają - ja np bardzo lubię się spotykać z gościem który Waldka szkoli, bo zawsze daje mi motywację do pracy. To fajne jak ktoś popatrzy z boku i zauważy coś czego my nie widzimy.

A ogólnie jak pracujesz z nim na nieciągnięcie?? ( pytałam już??)

Posted

Bardzo ładnie pracuje na klikerowe podejscie, poza tym ,że klikiera się boi:D i konika mu robię ;) I na to przestał ciągnąć. Za każde poprawne dwa kroki była nagroda.Na każde pociągnięcie zatrzymywałam się i stałam, dopóki pies nie zainteresuje sie mną.Z kosmitą jest taki problem, on wychodzi z klatki i jest tyle zapachów, tyle emocji, tyle rzeczy go ciekawi, że ciężko nad nim zapanować. On bystry drań jest i szybko łapie i załapał i było na tyle dobrze, że mama swobodnie mogła z nim wyjść. Teraz nie ma mowy, żeby wyszła bo ją zabije prędzej.Mama jest po operacji kręgosłupa i nie powinien ją nikt szarpać. To co zaniedbałam w sposób karygodny to chodzenie po schodach przy nodze.Jak nie szedł to wracał na każde półpiętro,przy jego biegunkach czasem biegusiem lecielismy na dół. I efekt mam ciągnie na dół w sposób straszny, do góry nadal pięknie idzie przy nodze, sam się poprawia. Wracanie na gwizdek cały czas ćwiczymy i komendę Nie. I owa komenda Nie przyniosła parę miłych efektów - Kosmita znalazł zdechłego ptaszka pod lasem. Na nie z żalem ale przybiegł prędko do mnie ;)
Ja wiem, że jakbym regularnie pracowała to miałabym super psa. I ,że to moja wina :oops:
A Jurek jest świetny i ja się bardzo, bardzo cieszę ,że przyjdzie jutro sprawdzić co narobiłam z psem :D

Posted

Ewa - ja tych szelek nie próbowałam bo niestety mój pies nie zwraca uwagi na takie sprzęty ;) znajoma ma sznaucera mini z problemami tchawiczymi i natychmiast musiała wyeliminować szarpania. Szelecki zapinane od przodu sprawdziły się , są jeszcze takie szelki które idą pod pachami ale ze względu na sznurek wbijający się i trący pachy odradzam. Myśmy świetnie dawali radę na kantarku ale tak na prawdę to nie uczy grzecznego chodzenia tylko ogranicza psa głupotę -chwilowo jest schowany.

Posted

A myślałaś o jakimś szkoleniu??
Zawsze możemy iśc grupowo, bo my z PP bardzo chętne ale dojść nie możemy :D

To robisz coś jak ja- tylko że u nas z kolei zatrzymanie się powoduje jojczenie, więc od razu mam dwa problemy :D a z jojczeniem u Waldka ciężko wygrać ,choć nie powiem że ostatnio czas ciszy się nam wydłuża :D
Wald najlepiej chodzi bez smyczy - mogę go puścić i na równaj idzie przy nodze i wie że tak trzeba (stale go poprawiam, ale jest o niebo lepiej jak bez smyczy). Tyle że nigdy nie zaufam mu na 100% żeby go zawsze prowadzić puszczonego, bo diabli wiedzą co mu się w mózgu ułoży a jego fascynuje każdy ptaszek i każdy zapaszek...
Na smyczy mnie nie porywa, ale też nie chodzi tak jakbym tego oczekiwała. Lubi szarpnąć, bo coś zauważy czy wyczuje - podekscytuje się i koniec...
Mamie też dać nie mogę, bo moja mama jest słaba i chora, po operacjach oczu itd, ale np mojego tatę nauczyłam jak z Waldkiem chodzić i nawet jakoś chodzą. W kwestii teściowej się nie wypowiadam, bo ona go puszcza na całą długosć smyczy i gna za nim licząc że się wybiega...:roll:

a po schodach schodzę tak że blokuję psa nogą przy ścianie. Nie pozwalam mu przejśc przodem i koniec. Dzięki temu jestem w stanie zejść z nim i z wózkiem i wiem że nie pociągnie, choć zazwyczaj i tak schodzę z nim bez smyczy i idzie tyłem. To samo przy wózku - nie wyprzedza. Nie pozwalaliśmy mu od początku przechodzić przed nami w drzwiach - czasem nawet my już wejdziemy a on stoi i czeka :D Dzięki takim drobnym rzeczom lepiej się żyje.

Nie wiem jak u was, ale u Waldka jest tak że moment odpuszczenia mu owocuje rozbestwieniem się na dłuuugi czas i próbami że może się uda po swojemu. I jaki jest karny tak lubi zawsze dodać coś od siebie...

Posted

no ja w końcu nie wiem, kiedy na to szkolenie dojdę.. okazuje się, że od czasu, kiedy uważałam, że potrzebuję z Patem pomocy, to 80% problemów rozwiązałam sama ;) np. kradzież, rzucanie się na jedzenie, gryzienie, podnoszenie na ręce i tak dalej - ma wpadki z udziałem zębów, ale ogólnie jest nieźle, wracać też się nauczył, mam na niego sposoby na okrętkę, odwracam uwagę, kombinuję, przekupuję....
..psy też potrafi olać przy odpowiednim staraniu i rozpraszaniu uwagi piłką/żarciem, ale olewka mnie nie satysfakcjonuje - ja chcę, żeby on nie startował z zębami.

to nie amstaf, nauczę go tego ;)
i to wg. mnie nie abstrakcja, bo on POTRAFI współżyć z psami i nie ma ŻADNEJ zasady co do psów, których nie lubi - to zależy od tego, czy chce mu się kozaczyć, czy posłucha mojego "grzecznie!".
w nim nie ma nienawiści do psów, jest za to dużo przerośniętego ego i troszkę obawy ;)

ale Kosmitka muszę poznać :loveu:

Posted

No dokładnie u mnie podobnie, rozbestwienie na długo, ale szybko załapuje nowe rzeczy. On lubi się uczyć. Pierwsze moje dni z Kosmitą były straszne, on nie wiedział nic, zżerał na spacerach wszystko jak leci, ciągnął jak zaraza i gonił kota. Przy tym z każdym się chciał przyjaźnić i wyskakiwał na ludzi, chcąc się przytulić - jakby mówił - weź mnie, weź. Byłam na tyle przerażona, że zaczełam szukać jakiejś pomocy. Znajoma psiara odradziła mi parę szkół, ale poleciła wspólnego znajomego. Jurek przyjechał naprowadził mnie na dobrą drogę, parę razy przyjeżdzał i pies jest naprawdę nie do poznania. Na ludzi nie wyskakuje już wcale, chyba ,że ktoś go zaczepia i do niego gada to chce się przytulić, przestał wsadzać obcym babom łeb do reklamówek i sprawdzać co mają dobrego do jedzenia, no i dał spokój kocicy. Wie, że kota nie wolno ruszać raz na czas o tym zapomina i ją przegoni, ale i ona nie boi się już tak diabła i potrafi przywalić w szary pychol. No i dzięki niemu, zaczełam psa spuszczać ze smyczy, niecały miesiąc po tym, jak do mnie pies przyszedł. Teraz namiętnie ćwiczę wracanie na sygnał, co łatwe nie jest, bo Kosmita wraca do mnie, ale jak obwącha swoje sprawy. Na dobrą sprawę nie zdążę mu się schować i jest obok, ale są sytuacje, w których pies powinien być natychmiast obok mnie;) Oczywiście za żarcie zrobi wszystko.Sztuczki typu siad, łapa , pokaż brzuszek, czy leżeć opanował bardzo szybko - problem w tym, że nie zawsze mu się chce :D Staram się wchodzić pierwsza przed nim i generalnie się staram panować nad draniem, ale i jestem szalenie niekonsekwentna i czasem popuszczę i wtedy wychodzi bestia. Na smyczy też chodził ładnie i teraz zarówno ja go zepsułam , jak i suki.
Jurek psy kocha, ma do nich fajne podejście. Generalnie myślę o tym, czy na nasze pierwsze spotkanie go nie zaproszę i czy nie pomógłby Kosmicie zakumplować się z chłopakami.Mam nadzieję, ze znajdziemy wspólnie taki termin, żeby nam wszystkim pasował.
Kosmicie dużo by dało poznanie kumpli, bo przecież od siebie sie psiaki wiele uczą.
Dzisiaj niestety J. nie przyjedzie, bo coś mu wypadło, ale jutro już będzie i będziemy działać:D

Posted

a co to za Jurek? (chyba, że pisałaś, a ja nie doczytałam :cool3:), bo mi generalnie potrzebna jest rada, jak Patryka 'ułagodzić' do psów, bo wiem, że to nie jest nienawiść, Pat nie jest psem, który 'nie akceptuje innych', tylko nie umie się witać.

dużo w tym mojego udziału :roll: bo na samym początku coś spartoliłam i zaczął się rzucać na podchodzące zwierzaki, choć w pierwszym tygodniu po wzięciu ze schronu był tylko lekko zachowawczy do psów, ale nie kozaczył.

a odnośnie tego, że robi sztuczki jak mu się chce... cóż, u nas bez karty przetargowej można się cmoknąć w zad :evil_lol: na szczęście kartą jest okruszek z talerza, kawałek chleba, skórka od marchewki, cokolwiek,co mam w ręku - czasem jak komuś chcę pokazać jakąś sztuczkę, a nic nie wzięłam do żarcia, to i za kamień zrobi, a później wypluje z obrzydzeniem i patrzy z okropnym wyrzutem, że tak go oszukałam :diabloti:

te wszystkie sznupowato-terrierowate psy są do siebie charakterem bardzo podobne - jest tu kilka takich na dogo, np. Frotek (Zmierzchnicy) - też ma podobne zachowania, albo Frodo (Kataszy) - też mądre to to, cwane i wredne :diabloti:

Posted

a właśnie - jak u Kosmitka z żarciem? rzuca się na michę? ma syndrom 'psa, który nie jadł od tygodnia'? bo u nas jest makabra :shake: przeszliśmy ze względów zdrowotnych na BARF, ale dziś w nocy już drugi raz rzygnął czymś, ostatnio kilka dni temu zwrócił cały posiłek... i 3/4 było ledwo zmiażdżone (kości), już nie mówiąc o tym, że w jednym kawałku, nierozdrobnione...

...Pat musiał polować i rzadko jeść, mieliśmy ogromne problemy na początku z dawaniem mu miski, bo wybijał z ręki i rzucał się na to, co się z michy wywaliło, a przy próbie podejścia do jedzącego psa warczał albo atakował bez ostrzeżenia.

wypracowaliśmy oddawanie na zamiankę :) mogę mu zabrać kość (i to widzi) w momencie, kiedy dostaje np.plaster szynki.
michę dostaje tylko na "proszę", ćwiczę go, że leży przy żarciu i choć trzęsie się i ślina mu kapie do ziemi, to nie rusza.

na głośne, stanowcze PUŚĆ nawet udało mi się zmusić go do zaprzestania zżerania kury ;) w nagrodę dostał dwie :diabloti:

Posted

Jurek to polecony mi psi pedagog :D Który opanował nie jednego potwora :D cenię go bardzo, bo jak wie, że ktoś jest lepszy w tej dziedzinie, to mówi wprost, że poleca innego specjalistę;) A to rzadkość wśród wielu behewiorystów. Niektórzy uparcie będą psuć psa dalej, bo przecież są świetni we wszystkim. Prowadzą z żoną domowy hotel dla psów pod Krakowem.I takie hotele to ja lubię, gdzie nie ma boksów, a psy śpią w domu z właścicielami i ich dwoma seterami :D

Posted

AA na żarcie się rzuca i pożera tak szybko, że miewa czkawki. Zawsze po jedzeniu musi się odbić.Jeśli idzie o kości do gryzienia , ostatnio mi wymiotował po takiej do czyszczenia zębiszczy.Warczał i straszył zębami na początku, ja mogę mu w tej chwili zabrać. Mama powiedziała, że ma w nosie i jak dostaje kość to mu nie zabiera. Dostawał kość i mu zabierałam parę razy bez słowa, chowając do lodówki. Z michą jest tak, że on wie, że bez siad i łapy - nie dostanie nic. Efekt jest takim, że ja robię mu jedzenie, a on siedzi i szoruje tyłkiem po podłodze czekając, aż powiem łapa i położę miskę mówiąc "Proszę":D Ledwo położę to się rzuca:D
Przestał mi zżerać świństwa na spacerze i na spacerze generalnie mogę wyciągnąć mu z pyska i nawet nie warknie.No raz się nie opanował, jak znalazł słoninę:diabloti: Połknął zanim zauważyłam :D

Posted

ewaal1982 napisał(a):
AA na żarcie się rzuca i pożera tak szybko, że miewa czkawki. Zawsze po jedzeniu musi się odbić.Jeśli idzie o kości do gryzienia , ostatnio mi wymiotował po takiej do czyszczenia zębiszczy.Warczał i straszył zębami na początku, ja mogę mu w tej chwili zabrać. Mama powiedziała, że ma w nosie i jak dostaje kość to mu nie zabiera. Dostawał kość i mu zabierałam parę razy bez słowa, chowając do lodówki. Z michą jest tak, że on wie, że bez siad i łapy - nie dostanie nic. Efekt jest takim, że ja robię mu jedzenie, a on siedzi i szoruje tyłkiem po podłodze czekając, aż powiem łapa i położę miskę mówiąc "Proszę":D Ledwo położę to się rzuca:D
Przestał mi zżerać świństwa na spacerze i na spacerze generalnie mogę wyciągnąć mu z pyska i nawet nie warknie.No raz się nie opanował, jak znalazł słoninę:diabloti: Połknął zanim zauważyłam :D


no to u nas jest identycznie :cool3: po postawieniu miski siada i macha łapami, bo wie, że zaraz trzeba będzie odpracować swoje.
i na spacerach też daje wyciągnąć z ryja bez problemu, jeśli coś znajdzie, chyba że zdąży to połknąć, ale raczej nie zjada śmieci - to musi być coś ekstra :cool3: jak np. kawałek bułki dla gołębi :roll:...

a z tym, że jak się daje, to już się nie zabiera - znam tą zasadę i też uważam, że zabieranie "bo tak" jest bezcelowe i tylko utwierdza psa w przekonaniu, że warto bronić swego, bo zabiorą. ja to stosuję tylko jeśli dostanie ogromnego gnata i nie poddaje się, próbuje zeżreć do końca - żeby go nie zatkało, to stosuję fortel na wymiankę i taką kość dostaje do dokończenia na następny dzień :)

Posted

Ja mu zabieram jak warczy, jak przechodzę , a on ciamka. W tej chwili nie zabieram, bo i po co.ma niech sobie gryzie. No się wkurza i wtedy warczy, jak człowiek usiłuje kopać dziurę:roll: Ja mam z nim taki problem, że w zabawie czasem za bardzo się rozhula i szczypie i gryzie.Niby nie mocno, ale jak jest podekscytowany na maksa to potrafi dziabnąć z radości.I próbowałam fochów i obrażania się - i ignorowania psa, ale on tego za karę nie uważa wcale , lapie jakąs zabawkę i z nią lata po całym mieszkaniu, na spacerze zaczyna pedzić bez opamiętania przed siebie;)

Posted

nie rób tak! nie zabieraj, jak warczy, kiedy go mijasz, bo utwierdzasz go w tym, że warto warczeć - następnym razem może kłapnąć :roll:

właśnie o to chodzi - jak warczy, to znaczy że broni żarcia i ostrzega Cię zawczasu - "nie próbuj podejść, to moje". jeśli i tak "przegrał" i mu zabrałaś, to strzał w stopę :shake:
jeżeli burczy kiedy go mijasz, to go zaskocz - wrzuć do miski coś ekstra, np. kawałek parówki, coś wędzonego, pachnącego, lepszego niż to, co właśnie żre - ja teraz spokojnie mogę podejść do jedzącego Patryka, jeśli chcę wziąć np. miskę z wodą i ją napełnić. kiedyś nie można było się zbliżyć na 3 metry.

uczyłam go tak, że miał w misce np. nieatrakcyjne chrupki, a ja zbliżałam się i moja ręka oznaczała dorzucenie do michy czegoś pysznego - parę razy się spinał, warczał, ale zobaczył, że kiedy wędruje moja łapa to nie po to, żeby zabrać, ale DORZUCIĆ - i odpuścił :) (choć gmerać w misce nie próbowałam, nie wiem, czy się nie odwinie - ale po co sprawdzać ;) )

Posted

Kurde no, ja w misce mogę gmerać , dosypywać jak żre i dolewać wody. Jedyne akcje z kością są :) Będziemy zamianki robić, pychotka za kość ;)
Boże , biorę się za robotę jakąś ! Bo 13 dochodzi :diabloti: a ja cały czas sobie powtarzam , za chwilę , za chwilę :P

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...