Pani Profesor Posted March 24, 2014 Posted March 24, 2014 no nie mogę:D http://oi60.tinypic.com/119qhbp.jpg z daleka jak Pat i Waldek :D ale Kosmita jest śliczny, taki mięciutki pluszak :loveu: Quote
ewaal1982 Posted March 24, 2014 Author Posted March 24, 2014 On ma tą sierść przedziwną , strasznie miłą i mięciutką, ale wszystkie patyczki, liście zawsze znosi do domu. Teraz pychol musimy opitolić bo zarasta potwornie :D w oczy włazi. No i tak mnie też się podoba drań zarośnięty :D Ufolec futrzasty :D Quote
agutka Posted March 25, 2014 Posted March 25, 2014 te futerko daje mu urok i miano szalonego pieska ;) Quote
furciaczek Posted March 25, 2014 Posted March 25, 2014 Jaki wariat:evil_lol::evil_lol::evil_lol: http://oi62.tinypic.com/20gz4a0.jpg Quote
ewaal1982 Posted March 25, 2014 Author Posted March 25, 2014 Majkowska napisał(a):A jak często go czeszesz?? Ojej ciężko powiedzieć. Ze dwa trzy razy w tygodniu, on bardzo lubi czesanie i przynosi swoją szczotkę w pysku. I to tak właśnie, co parę dni. Zamiast szczotką wolę go czesać rękawicą i wtedy pies wywala się na plecy, ukazuje światu różowy brzuch i jest bardzo zadowolony :)) Oczywiście po każdym większym spacerze wyczesuje z niego wszystko. Mój pies panicznie boi się wody, omija zbiorniki wodne większe niż kałuża. Raz wsadziłam psa do wanny i w strachu i panice wskoczył mi na kark, gdy odkręciłam wodę. A ogon miał tak podkulony pod siebie, że mało brakowało, żeby wystawał mu między przednimi łapami:( Co ten pies przeżył? Boję się myśleć. W tej chwili jest dużo lepiej, bo po pierwsze wchodzi do łazienki, po drugie daje sobie umyć brzuch i łapy gąbką nad miednicą. Czesanie i wyczesywanie błotka wskazane, ktoś mi podpowiadał, że jest suchy szampon, ale na całe szczęscie Kosmita nie jest fanem tarzania się w padlinach czy innych świństwach - a po tym to tylko kąpiel, bo żaden suchy szampon nie pomoże. Z blotnym brzuchem i łapami dajemy radę. Quote
Majkowska Posted March 25, 2014 Posted March 25, 2014 To dobrze że pielęgnacja sierści nie sprawia problemów. Bo sądzę że gdyby sprawiała to szybko by się mu ten puszek zdredował :D Mój poprzedni pies wpadał w taką panikę, ale to dlatego że został wrzucony do wody i miał uraz (czasem jak szliśmy na wsi na spacer dawał znak że chce iśc nad rzekę pić , ale sam, jeśli szłam z nim zapierał się i trzymał od wody jak najdalej). Teraz Waldka nauczyłam nawet wskakiwać do wanny (ogromnie mi się to przydało jak byłam w ciązy i nie musiałam go podnosić), czasem sobie robimy takie seryjki : wskok do wanny, smak, wyskok, wskok do wanny, odkręcenie kurka, smak, pies wolny ;) Działa dość fajnie, tylko psiak musi zaufać że mu się nic nie stanie, bo czasem psy wpadają zawczasu w panikę i koniec. Quote
ewaal1982 Posted March 25, 2014 Author Posted March 25, 2014 (edited) Nasz seter irlandzki nie uczony przez nikogo, wskakiwał do wanny i stał tam, dopóki ktoś nie przyszedł i nie umył łap.My małymi kroczkami zbliżamy się do wanny :D Omijał łazienkę, teraz już do niej wchodzi :) Jak dziewczyny z Arkadii znalazły Kosmatego, to miał długie futro i dredy do samej skóry. Ile razy nie chce mi się czesać psiura to sobie przypominam te zdjęcia ;) Edited March 25, 2014 by ewaal1982 Quote
villanueva Posted March 25, 2014 Posted March 25, 2014 Uwielbiam setery irlandzkie, to takie pieszczoszki :) Quote
ewaal1982 Posted March 25, 2014 Author Posted March 25, 2014 [quote name='villanueva']Uwielbiam setery irlandzkie, to takie pieszczoszki :) Witaj u nas :) seterki to wspaniałe psy. Marzyłam o kolejnym, ale niestety nie mam warunków. Nasz seter póki był młody śmigał po schodach pięknie. Z wiekiem coraz ciężej pokonywał 4 piętra w górę i w doł. Rozsądek podpowiada, że dopóki nie będę mieć domu z kawałkiem trawki wokół nie wezmę psa, którego nie będe w stanie wynieść na czwarte piętro. Sentyment mam wielki do seterków i będę pewnie mieć do końca życia. Czasem się śmieje, że Kosmita ma wiele seterzych zachowań :) Tu można zobaczyć Szantusia, którego nie ma już z nami ponad 5 lat. http://www.garnek.pl/ewaal/9753433/ostatni-wyjazd-szantusiowy Quote
agutka Posted March 25, 2014 Posted March 25, 2014 moja matka ma seterkę ;) ale to demon nie pies codziennie miała długie spacery ale to zawsze mało dla niej teraz ma 7 lat i temperament szczeniaka roczniaka Quote
ewaal1982 Posted March 25, 2014 Author Posted March 25, 2014 agutka napisał(a):moja matka ma seterkę ;) ale to demon nie pies codziennie miała długie spacery ale to zawsze mało dla niej teraz ma 7 lat i temperament szczeniaka roczniaka Pokazuj fotę:loveu: Mój do 14 roku życia chciał gonić i latać, ale zdrowie nie pozwalało. Wet za późno zdiagnozował chore serduszko :(Za późno poszłam do innego weta. Tamten wiele lat leczył nasze psy i był dobry, ale technika poszła do przodu, a pan Doktor został przy starej szkole. Na ucho nie było słyszalne, dopiero zdjęcia pozwoliły na właściwą diagnozę. Szant miał serce przerośnięte o ponad połowę - uciskało na inne organy i się dusił. Nie miał siły tak biegać.No i schody były dramatem.Każde wyjście na spacer było dla niego katorgą :( Jego śmierć strasznie przeżyłam.Miałam nigdy więcej psa nie mieć.. Quote
agutka Posted March 25, 2014 Posted March 25, 2014 mam gdzieś te wszystkie foty na płytach tylko nie wiem na których dokładnie jedna za szczeniaczka czyli kilka godzinek po przywiezieniu - poleciałam do koleżanki szybko pochwalić się ;) Quote
agutka Posted March 25, 2014 Posted March 25, 2014 i jeszcze takie znalazłam ale to też młodziutka tu była, niestety nie mieszkają już koło nas i nie mam obecnej fotki :( Quote
agutka Posted March 25, 2014 Posted March 25, 2014 jedno co mi się w niej podobało... to jej piękna sierść , żadnego setera nie widziałam z tak bujnym-długim upierzeniem i przede wszystkim gęstym. Do 2 roku życia tej sierści wcale nie miała a moja matka była załamana jej wyglądem ;) Quote
junoo Posted March 25, 2014 Posted March 25, 2014 Przeczytałam historię Kosmity fajnie, że trafił do Was :) Będziemy odwiedzać :D Quote
ewaal1982 Posted March 25, 2014 Author Posted March 25, 2014 Agutka, znam kilka tak cudnych seterów, z takim włosem, że ho ho :) Majkowska zgadzam się śliczna, smukła pannica ! Junoo witaj serdecznie u mojego Sznycelka:D Kosmita dzisiaj jest spokojnieszy, wystarczyło wyjść z blokowiska kawałek dalej i ładnie szedł na smyczy. Powrót na osiedlowe trawniki i znów traktor vel ciągnik vel wyrywacz stawów.No baby w głowie mojemu szaremu dziecku :diabloti: Hormony buzują, okres dorastania. Bunt nastolatka przeżywam normalnie! Quote
agutka Posted March 26, 2014 Posted March 26, 2014 u mnie w mieście to straszne pokraki z dredami chodzą :roll: .... psy wystawowe:roll: no i bardzo flegmatyczne nie wiem czym moja matka faszerowała tą swoją Kokę ;) kiedy macie kastrację w planach? to wam wyciszy małego amanta na suczki:cool3: Quote
ewaal1982 Posted March 26, 2014 Author Posted March 26, 2014 (edited) Cześć Dziewczyny! Miałam poranny horror. Mieliśmy ja& Kosmita. Poszliśmy na poranne podnoszenie łap. Szarak podniośł jedną łapę, a widzę jak pomyka babka z małym czarnym kundelkiem na smyczy. Spojrzała gdzieś w bok, małego kundelka na ręce i krzyczy do mnie PROSZĘ UCIEKAĆ! Wariatka, czy co - myślę sobie, ale rozglądnełam się i zobaczyłam wielkie czarne smoczysko, kudłate bez smyczy, bez obroży , bez właściciela. Za późno było, bo już do nas doleciał.. Widziałam tylko białe zęby. Kosmita bronił się dzielnie, mimo ,że dwa razy mniejszy. Tak się darłam, tak tupałam nogami, dopiero wymachy moją tłustą nogą w stronę psa podziałały i odpuścił. Dopadł innego psa. Połamane pazury i kilka siniaków ekstra mam ja.Zasłaniałam swoje szare dziecko przed smoczyskiem. Kosmaty chyba tylko zdenerwowany, teraz się położył i śpi bardzo głęboko.Ran żadnych nie widać. On na całe szczęście ma grube to futro. Po prostu makabra poranka. Później usiłowałam się dodzwonić na SM. Żal psa, bo piękny, czarny kudłacz.No, ale bez przesady, żebym się bała wyjść na spacer na smyczy ze swoim. Nerwów zeżarłam tyle dzisiaj, że szok, a nie ma 11 . Agutka - kastracja pewnie w kwietniu będzie :) Edited March 26, 2014 by ewaal1982 bo mam sklerozę Quote
Pani Profesor Posted March 26, 2014 Posted March 26, 2014 o matko, współczuję... nic się nie stało młodemu? ja taką akcję z agresorem luzem miałam dwa razy,z czego oba psy miały właścicieli... jedna suka luzem na jakimś blokowisku obskoczyła nas, ja zasłaniałam Patryka (który się darł i bardzo chętnie poszedłby w bójkę), a suczysko nas obskakiwało jak wilk ofiary... wywalała zęby, pozycja do ataku - makabra, moje wymachiwanie kończynami ignorowała, a właścicielka LAZŁA (wolnym krokiem) w moim kierunku z ironicznym uśmiechem :roll: to był pierwszy raz, jak nasadziłam jobów komuś na ulicy :diabloti: aż się kurzyło, wyjęłam telefon z zamiarem wezwania SM, to zwiała... ...a drugi raz zaatakowała nas sucz puplet w typie corgi, wyszła z klatki, do której ja wchodziłam i od razu, bez ostrzeżenia Patrykowi zęby w kark :roll: pogryzły się wtedy, poleciało trochę futra, ale generalnie suka doznała większych obrażeń od moich kopów, niż Pat od jej zębów - sukę wyprowadzała dziewczyna max 10 lat :roll: (sąsiadka dostała zjebkę, miała na wierzchu w przedpokoju zaświadczenie o szczepieniu p.wściekliźnie, więc pewnie nie jedyna 'poszłam na skargę'...). Podczas jak opieprzałam sąsiadkę, że nie daje się dziecku psa bez smyczy, to sucz wywalała koła do głaskania po brzuszku, zdawała się nie pamiętać, że zasadziłam jej parę kopniaków :razz: dobrze, że nic poważniejszego się nie stało u Was, bo bezdomniaka nawet awaryjnie nikt pewnie nie próbowałby odciągać z obawy o siebie... Quote
ewaal1982 Posted March 26, 2014 Author Posted March 26, 2014 Sąsiadowi napyskował jedynie.Mały się dzielnie bronił, ale ja go zasłaniałam własnym ciałem, za którego pyskaty kudłaty łeb wystawał i pyskował do agresora, ale na hasło uciekamy - wiedział, że dość pokazywania zębów i spierniczamy. Kosmaty ułożył się pod drzwiami i śpi. Oglądałam dokładnie nic mu nie jest poza zdenerwowaniem. Psa nadal widzę z balkonu, to przyjazny do dzieci psiak, stoi pod szkołą i zaczepia dzieci, ale wystarczy, że zobaczy większego od jorka psa i leci użreć. Może komuś zwiał, może ktoś go wyrzucił. Zanim ktoś dojedzie go tutaj złapać, pewnie minie trochę czasu. Jak za godzinę, czy dwie nadal będzie zadzwonię jeszcze raz. Tyle dobrze, że nie ja jedna dzwoniłam. Quote
Majkowska Posted March 26, 2014 Posted March 26, 2014 U nas na osiedlu czasem lata taki duży pies (ludzie mówią że to amstaff, ja twierdzę że jakiś mix z bokserem i może astem). Pisałam o nim kiedyś u mnie na wątku - na codzień gość go trzyma krótko i zwiewa przed psami, ale jak sie napije to otwiera mu drzwi i pies lata po os... Kilka juz było telefonów, BYŁAM PEWNA że on już tego psa nie ma, że nie ma bata żeby skasował kilka psów i nadal był u właściciela... Pies nadal jest... Nawet ja zastanawiam się co bym zrobiła jakby na mnie wpadł - rzuca się nie tylko na psy ale i na właścicieli... Wszelkie właścicielki jorczków są w ciężkiej panice że go spotkają... I nie dziwię się bo chociażby Waldka wtedy pewnie puściła to mogłoby się skończyć kiepsko bo tamten nie zluzuje... Quote
gops Posted March 26, 2014 Posted March 26, 2014 Nie fajny mieliście poranek ale dobrze że Kosmkowi nic się nie stało . U nas jakies 2 lata temu nie wiadomo skąd z rana biegał między blokami rotwailer , widziałam go z okna więc nie wychodziłam z psami i zadzwoniłam na schronisko . Niestety zanim przyjechali pies zdążył pogryźć mocno dziewczyne która wychodziła z klatki i go zwyczajnie chciała minąć (sami mają pit bulla więc pewnie się nie bała), kilkanaście szwów a całe szczęście że szli jacyś mężczyzni do pracy i podbiegli pomóc . Psa zabrało schronisko i chyba odebrał go właściel a rodzice dziewczyny wnieśli sprawe do sądu (dziewczyna miała pogryzioną również twarz). Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.