szajbus Posted September 27, 2007 Posted September 27, 2007 Cioteczko, Moni nie chodzi o katowanie, bo nic takiego nie napisała, ale o to, że ta rana nie została zauważona i zaopatrzona w odpowiednim czasie, tym bardziej , że Ares był pod opieką weterynarza. Nie będę wyjątkiem i powiem, ze w tej sytuacji tez jestem bardzo zdziwiona. Powiem tak, jak widziałam jego fotki ( tylko fotki) to dla nie mogłam uwierzyć, że on sobie nie kaleczy tych łapinek. Dla mnie laika, było to wręcz zadziwiające. Przemieszczając się opierał na nich cały ciężar ciała. Nie znam niemieckiego, ale ze słownikiem co nieco do mnie dotarło. Pisza tam ( chyba), że pies ma wspaniały charakter i mimo bólu jest bardzo cierpliwy. Kochany psiak. Quote
Zmysł Posted September 27, 2007 Posted September 27, 2007 Monia70 napisał(a):Zmysł, a czy Ty jak byłeś u Aresa, jak go mierzyłeś nie widzialeś tej rany???? Nie było jej jeszcze?????????? Mówileś, ze Ares nie potrzebuje wózka, ze dobrze sobie radzi....???? Jejku, przeciez Ares był w hotelu u wetki !!!!!! Nie widziałem żadnej rany. Quote
Neris Posted September 27, 2007 Posted September 27, 2007 Ta rana to jest odlezyna czy tez otarcie. Ares chodził w skórzanym buciku ale kila tych bucików zjadl i wetka się bała że będzie musial być operowany z powodu ciała obcego w żołądku jak jeszcze kilka tych butów spozyje. Był leczony solcoserylem i czyms jeszcze, nie zapamietalam nazwy. Quote
Monia70 Posted September 27, 2007 Posted September 27, 2007 Chrupek napisał(a):spokojnie , gwarantuje ze wetka nie katowala psa!!!!! Chrupek, przepraszam bardzo, ale czy Ty ze mnie kpisz? Ja nic nie wspomniałam o katowaniu, więc proszę, nie dodawaj sobie rzeczy, o których ja nie piszę. Mi chodzi tylko o to , że pies pomimo hotelowania u wetki mia głęboka i zainfekowana ranę( a taka rana nie powstaje w ciagu kilku dni:cool1:).Że nikt tego nie dopilnował !!!!Że psa musiało to boleć. Że nikt o tym nic nie pwoeidział. To mnie boli. Tak jak łapa boli psa. Quote
katrinko Posted September 27, 2007 Posted September 27, 2007 Ja też właśnie byłam zdziwiona, że nie pisałyście wczesniej o zadnych ranach czy otarciach, ale myślałam że spowodowane jest to tym, że nie chodzi po twardym podłożu. Takich ran naprawdę trudno jest uniknąć, wiem to z własnego doświadczenia, a raczej z doświadczenia mojego psa. Szegi ma tylko jedną niesprawną łapę, którą długo leczyliśmy, a po pół roku od wzięcia go ze schroniska z krwawiącymi ranami dalej miał krawiące rany, z którymi nie wiedziałam już jak radzić sobie, bo nie sprawdzał się żaden opatrunek, żaden bucik, byłam prawie zdecydowana na amputację. Teraz Szeguś chodzi już prawie normalnie, a i tak często ma otarcia na poduszeczkach, bo stawia łapę nie całkiem tak, jak trzeba... Dlatego osobiście jestem zainteresowana tym, jakie masaże czy inne zabiegi rehabilitacyjne miał przeprowadzane Ares. Neris, Chrupek, może wiecie coś o tym, jak był masowany w hotelu? Quote
Irkowa Posted September 27, 2007 Author Posted September 27, 2007 dosc czesto aresik mial rany.Nie wynikalo to z zaniedbania psa lecz z tego powodu iz Ares chcial byc caly czas samodzielny , obrazal sie kiedy pomagalo sie mu przechodzic przez stajnie na wybieg.Chcial sam!!!!koniecznie sam!chcial pokazac calemu swiatu ze swietnie sobie radzi. Tym spoosbem czesto dochodzilo do otarc i otwartych ran...Ostatnio kiedy bylam z Lulka , nie mial nic , zupelnie nic . Byl przeprowadzany na szeleczkach specjalnie dla niego uszytych!Kiedy zobaczylam na zdjeciach te rany bylam pewna ze zrobil to sobie w nowym domu.A to nie jest trudne , wystarczy kilka dni spacerowania po betonie... Quote
Neris Posted September 27, 2007 Posted September 27, 2007 Czy ta rana jest zainfekowana? Bo wetka mówi że była leczona, więc powinna być od infekcji wolna. Poza tym ja niestety nie wiem jak wygląda opieka nad tak kalekim psem, nie wiem czy i jak łatwo powstają takie odleżyny, a wetka nie ma internetu i nie może nam sama odpowiedzieć, wolałabym żeby nie rzucać pod jej adresem oskarżeń, szczególnie jeśli się NIE ZNA całej sytuacji. Bardzo Was o to proszę. Quote
Irkowa Posted September 27, 2007 Author Posted September 27, 2007 Ja rowniez o to prosze!!!!!!!!!Pani Malgosia opiekowala sie Aresem jak jajkiem.!Przypominam rowniez ze byla jedyna osoba ktora zaoferowala pomoc !!! tylko ona zgodzila sie go przyjac za niewielka oplata.Watek zostal zalozony kilka miesiecy po wyjeciu aresa ze schroniska.Ares trafil do hotelu w fatalnym stanie fizycznym i psychicznym....teraz jest wspanialym psem.Czyja to zasluga?moja?nie sadze!to zasluga Pani Malgosi i jej rodziny , wiec nie przesadzajmy.Fakt-nie moglam wydobyc wymiarow przez dluzszy czas ... wkurzalo mnie to na maxa.Ale blagam nie czepiajmy sie opieki nad aresem bo to az boli.!!!! Quote
Irkowa Posted September 27, 2007 Author Posted September 27, 2007 nie klocmy sie bo to do niczego nie prowadzi..za chwile wkleje kilka zdjec..z przeszlosci ;) Quote
Irkowa Posted September 27, 2007 Author Posted September 27, 2007 piękny piękny :) . zdjecia byly robione prawie rok temu . . . Ares byl wtedy zrezygnowany , przybity , obolały Quote
gallegro Posted September 27, 2007 Posted September 27, 2007 Ten psiak ma coś w sobie... i ten wyraz oczu... Quote
Monia70 Posted September 28, 2007 Posted September 28, 2007 Chrupek napisał(a):nie klocmy sie bo to do niczego nie prowadzi.. Dla mnie to nie była kłótnia, a wyrażenie swojego zdania. A na marginesie, to do twarzy mu w różowym ;) Quote
Monia70 Posted September 29, 2007 Posted September 29, 2007 Przepraszam za offa ale tu mozna zagłosować -Pomaga Tescohttp://www.tesco.pl/oferta/schroniska/ Quote
pajunia Posted September 30, 2007 Posted September 30, 2007 Ares chyba zostal przez ta organizacje przejety: http://www.hundeherzen.de/ kliknijcie na Spenden, tam mozecie rowniez o Aresku przeczytac, jest rowniez podane konto, na ktore zbierane sa pieniadze na leczenie Aresa. Quote
oktawia6 Posted September 30, 2007 Posted September 30, 2007 Ares:loveu:w pledzikach-cudowne:placz::loveu::loveu::loveu: Quote
Neris Posted September 30, 2007 Posted September 30, 2007 Zdjęcia w pledzikach są z domu Chrupka, robione jakiś rok temu. Quote
oktawia6 Posted September 30, 2007 Posted September 30, 2007 Neris napisał(a): Zdjęcia w pledzikach są z domu Chrupka, robione jakiś rok temu. przeczytałam właśnie powyżej, że sprzed roku-ale myślałam, że to jakiś błąd i one są teraźniejsze:roll: Quote
pajunia Posted September 30, 2007 Posted September 30, 2007 Przez przypadek dowiedzialam sie, ze ta tymczasowke, gdzie Ares teraz jest, to ja troche znam. Mialysmy juz kiedys kontakt mailowy i telefoniczny. Jesli chcecie, moge sie skontaktowac i dowiedziec sie, jak Ares sie czuje? Quote
oktawia6 Posted September 30, 2007 Posted September 30, 2007 pajunia napisał(a): Przez przypadek dowiedzialam sie, ze ta tymczasowke, gdzie Ares teraz jest, to ja troche znam. Mialysmy juz kiedys kontakt mailowy i telefoniczny. Jesli chcecie, moge sie skontaktowac i dowiedziec sie, jak Ares sie czuje? byłoby super!:loveu::p Quote
Neris Posted September 30, 2007 Posted September 30, 2007 W najbliższy weekend syn wetki, która hotelowała Aresa ma się wybrać o go odwiedzić. Mamy nadzieję, że uda mu się trafić do jego tymczasu... dziękujemy Ci za chęć pomocy i oczywiście docenimy każde wiadomości o zdrowiu Aresa. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.