Ulaa Posted July 16, 2007 Posted July 16, 2007 Już bardzo dobrze, powiedziałabym. W sobotę robiliśmy ze znajomymi grilla i ziemniaki pieczone, Fredzio zachowywał się bez problemowo. Tylko później musiałam go uwiązać z gryzakiem, bo mu się żebractwo włączyło :roll: Nie liże szwów, więc nie chodzi w kołnierzu. Ale chyba na noc będę musiała mu zakładać, bo dzisiaj kilka razy obudził mnie ciumkaniem. Zadzwoniła także bardzo fajna kobitka, niestety ma 5-mcy dziecko, które uczy się raczkować i już widzę, co Fredziak by z nim wyprawiał :evil_lol: Jednak pani była przez 3 lata w TOZie w Zakopanem i przyłączy się do naszej fundacji :multi: Quote
maciaszek Posted July 16, 2007 Posted July 16, 2007 Ulaa napisał(a):Zadzwoniła także bardzo fajna kobitka, niestety ma 5-mcy dziecko, które uczy się raczkować i już widzę, co Fredziak by z nim wyprawiał :evil_lol: Jednak pani była przez 3 lata w TOZie w Zakopanem i przyłączy się do naszej fundacji :multi: Widzę, że Fredziak (pośrednio) ściąga Wam również nowych członków i działaczy do fundacji. Może potrzymaj go jednak dłużej? :evil_lol: Quote
Ulaa Posted July 16, 2007 Posted July 16, 2007 Ja bym go chętnie potrzymała... dużo dłużej :roll: taki fajny psiak się z niego zrobił :lol::loveu: Quote
bea_m Posted July 16, 2007 Posted July 16, 2007 No to fajnego psiaka sobie zrobiłaś :). Ulaa a ten przystojny gość po czterdziestce się odzywa? Quote
Ulaa Posted July 16, 2007 Posted July 16, 2007 nie :angryy: dzisiaj byłam nad wodą z dziewuszkami (Fredziuś został, bo mu ranki nie pozwalają na pływanie) i od słowa do słowa dowiedziałam się od jakiegoś gościa, że Fredka ogłoszenia wiszą również w Trzebini :lol: ciekawe kto okazał się taaaki miły :loveu: Quote
bea_m Posted July 17, 2007 Posted July 17, 2007 Ulaa a co się stało z tym facetem. Podobno konkretny był. Quote
Ulaa Posted July 17, 2007 Posted July 17, 2007 Ruth napisał(a):Albo wielbicielka ;)... Dziękuję :Rose: Teraz z Trzebini wydzwaniają jak opętani :evil_lol: Quote
Ulaa Posted July 17, 2007 Posted July 17, 2007 bea_m napisał(a):Ulaa a co się stało z tym facetem. Podobno konkretny był. Jak na razie jedyny konkretny - on chciał brać po 24 ale spacerki miały być!! :shake: Jutro przyjeżdżają o 17:00 oglądać go jacyś ludzie, którzy mają 2-letnie dziecko. No ale uparli się i ja im go pokażę, ale raczej nie wydam do dziecka. Nie chce potem mieć na sumieniu pogryzienia dziecka (jego wystarczy za ucho mocniej złapać, żeby się bronił, a takiemu maluchowi przecież się nie wytłumaczy, że nie wolno...) Quote
maciaszek Posted July 17, 2007 Posted July 17, 2007 Przyjmuj tych wszystkich chętnych, przyjmuj :) Może wreszcie znajdzie się ktoś godny Fredzia! A jak sobie dajecie radę w te upały? Quote
Diana S Posted July 17, 2007 Posted July 17, 2007 Ulaa napisał(a):ja im go pokażę, ale raczej nie wydam do dziecka. Nie chce potem mieć na sumieniu pogryzienia dziecka (jego wystarczy za ucho mocniej złapać, żeby się bronił, a takiemu maluchowi przecież się nie wytłumaczy, że nie wolno...) I slusznie, tak, tak, bo ilez adopcji jest takich ze pies zostaje wydany gdzie np. sa dzieci i po jakims czasie wraca do schronu tylko dla tego ze warknął na dziecko... ( nie mowiac o pogryzieniu)... Quote
bea_m Posted July 17, 2007 Posted July 17, 2007 Co do odwiedzin to dobry pomysł. Nawet jak ktoś sie nie nadaje to może przynajmiej wici póści. Oby jak najwięcej ludków sie kręciło. A Ula i tak najlepszego weźmie. :) Quote
MichalMi Posted July 17, 2007 Posted July 17, 2007 jak akcje poszukiwawcze ruszyły pełna parą, to zmodyfikowałem ogólnokropkowe allegro i zaistniał tez na niej Fredziak ;) mam nadzieję, że Ulaa po uszach mnie nie wystrzela za perwersyjnie skopiowany opis z jej aukcji ;) Quote
bea_m Posted July 17, 2007 Posted July 17, 2007 za to to Cię Ulaa pewnie za uszy nie wystrzela ale paczka od Uli do mnie przyszła. I co? Twoja spódniczka jest u mnie :mad: . Co prawa na mnie pasi ale to miał być dla Wujka prezent :angryy: Quote
MichalMi Posted July 17, 2007 Posted July 17, 2007 hehe, no to zamiast się cieszyć to jakąś pałą przed oczami mi wyma****esz... póki co ja wygaszam monitor, bo stada komarów chcą ze mnie ostatnie krople krwi wysączyć Quote
Ulaa Posted July 18, 2007 Posted July 18, 2007 No i lipa :angryy: Czemu ludzie są tacy durni :angryy: Pan, któy tak dobrze się zapowiadał, wczoraj pojechałpo krawędzi. Zadzwonił do mnie przed 20, gdy byłam z TZem w sklepie kupić coś na kolację i mówi, że "był pod domem, ale nikt go nie wpuścił tylko dziewczyny zjeść chciały, a on przyjechał zabrać dalmatyńczyka na spacer". W dodatku zaczął rozmowę "cześć, to ja", tak jakby był moim kolegą jakimś albo miałabym w głowie wszystkie numery. Kazałam mu przyjechac za pół godz. Wróciliśmy siedliśmy z TZem przed domem i czekamy. A tutaj nagle podjeżdża auto huczące w rytm "ymcy-ymcy" :-o obok faceta laska. Tak wyglądaliśmy z TZem :crazyeye: No ale ubrałam Fredziaka i zaczęłam tłumaczyć gościowi, co ma zrobić, żeby Fredzio nie ciągnął, jak się zachować gdy zobaczy innego psa, żeby go nie puszczał ze smyczy itd. A gościu nawet nie miał zamiaru słuchać, prawie wyrwal mi go z ręki i jakieś swoje komendy "powrót" chyba z powietrza :angryy: Wpuścił go do auta, a ja mówię, że o 21 wychodzimy (a była jakaś 20:25) i ma szybko wrócić (nie dlatego, że musieliśmy wyjść :roll: ). Facet pojechał, my jak na szpilkach, dostałam od TZa opienicz, że jak ja mogłam takiego kogoś wogóle za płot wpuścić. Wypaliliśmy z nerwów chyba po pół paczki papierochów. Wrócił punktualnie i mówi "jutro przyjadę po niego z synem". Jezu jakiej ja furii dostałam :angryy: Facet się tłumaczył, że on poważny bo już wnuczkę ma i wogóle. Ale więcej już Fredka więcej nie dotknie nawet. Napewno jest gdzieś jakiś pies dla niego, ale nie taki nerwowy biedak po przejściach, a jakoś nie wyobrażam sobie, by ten gość go tulił i dał mu poczucie bezpieczeństwa. Tylko musztre. No i nazwał swojego poprzedniego psa "wibrator" :-o Do końca wieczora już trzęsłam się z nerwów. TZ nie pozwolił nawet na dogo wejść i pisać, bo wiedział, że wtedy to już cała noc z głowy, jakbym się nakręciła :roll: Była kupka pozorów, a nie przyszły właściciel. Jak dobrze, że kazałam mu przyjechać drugi raz, aż mnie ciary przechodzą, na myśl o tym, że mogłabym oddać go od razu komuś takiemu :smhair2: No więc szukamy dalej. O 17:00 przyjadą ci z dzieckiem. Fredzisław cały dzień niemal przesypia, gorąco mu. Dostaje hopla wieczorem :p ale on się kochany zrobił, nie uwierzylibyście :loveu:. Nawet nie kradnie jedzenia jak zostaje na blacie w kuchni! I naśladuje Sonię - a to dobrze, bo ona jest ideałem dobrego wychowania (niech tylko berneńczyków nie naśladuje :evil_lol:). Nie liże nerwicowo, tylko delikatnie ociera noskiem jak coś chce i paaatrzy cudnie. Przed zapięciem smyczy i jedzeniem - siada (nie nakręca się już szaleńczo). Dzisiaj idziemy do weta po południu na ostatni zastrzyk. A wg planu jutro powinno Fredzia nie być :razz: no ale coś tam wymyślę. NAPEWNO GO NIE ODDAM BYLE KOMU!!!!!!! Do dzisiaj mam ciśnienie. Facet kilka razy powiedział "ale skurczybyk ładny", a ja na to - tak, i to jest jego pechem życiowym... Quote
maciaszek Posted July 18, 2007 Posted July 18, 2007 Co za palant... Nie dziwię się, że się zdenerwowałaś. :calus: Ale powiem Ci, że to trochę ryzykowne tak dawać komuś psa na spacer i z nim nie iść. A jakby nie wrócił? Wzięłaś coś w zastaw ;)? Quote
bea_m Posted July 18, 2007 Posted July 18, 2007 Palantom mówimy kategorycznie NIE. Ula jesteś kochana. Na Fredzia trzeba sobie zasłużyć. A Ty się nie martw i nie denerwuj. Zmarszczek dostaniesz :mad: . Quote
Ulaa Posted July 18, 2007 Posted July 18, 2007 maciaszek napisał(a):A jakby nie wrócił? Wzięłaś coś w zastaw ;)? D.O. tego pana. Ta historia była w skrócie. Gdyym opisała całość, nie uwierzyliyście, normalnie parodia jakaś :mdleje: nawet zawsze opanowany i trzeźwo myślący TZ ze 3 razy dostał ciśnienia. :shithappens: Zaraz lecimy do weta na zastrzyk, nie jest już tak gorąco więc Fredziak odzyskał przytomność. Potem wizyta rodzinki. Znów adrenalina :razz: Quote
katya Posted July 18, 2007 Posted July 18, 2007 Ale Ulaa masz teraz adrenaliny, hie, hie. Pozazdrościć... Quote
Ulaa Posted July 18, 2007 Posted July 18, 2007 Już po. Młode małżeństwo, powiedziałabym bardzo młode (chyba młodsi nawet ode mnie :razz:), bardzo spokojni. Do tego troszkę, powiedziałabym... hmm prości. Co oczywiście nie eliminuje ich. Jako jedyni do tej pory stwierdzili, że pies jest na lata i ma swoje potrzeby i oni muszą się zastanowić, zaproponowałam im oczywiście spacerek jak już coś wymyślą. Mieli psy, ale teraz przeprowadzają się do nowego domu, a bernardyn i jamnik zostały u mamy. Nie miałby u nich źle, ale mógłby wejść na głowę :roll: Żal mi tej malutkiej dziewczynki by było, gdyby ją przewrócił czy popchnął w zabawie, ona ma główkę na wysokości jego mordencji :evil_lol: Ale widać, że oswojona z psami, zero strachu gdy otoczył ją "komitet powitalny" 4 olbrzymów - słodki widok! Przyznam, że mam cichą nadzieję, że jeszcze się odezwą i pójdziemy na ten spacer chociaż. Czuje się niezdolna do podjęcia decyzji. Boje się, że źle wybiorę. :shake: Pierwszy raz mam "to" tak nasilone... :flaming: Co myślicie? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.