Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ulaa napisał(a):
A Fredzio to księżniczka na ziarnku grochu. Śpi już teraz oczywście tylko na łóżku, ewentualnie fotel :roll: Ale jak tylko jest nierówno pościelone albo coś leży pod kocem (np komórka) to on wszystko rozgrzebuje i ścieli od nowa, po swojemu :lol:

Hihihihi, panienka ;) Ale słusznie, słusznie. Sama bym tak zrobiła :evil_lol:
Ulu, a może jakieś fotki pięknisia?

  • Replies 648
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

DZISIAJ RANO ZAUWAZYŁAM TO SAMO U MEGI!!!!!!
Identyczne duszenie i charczenie :placz: Poszukałam po necie i okazało się, to, co ktoś już wcześniej sugerował - objawy wskazują na kaszel kenelowy :placz:

Jestem rozżalona i wściekła!! Dlaczego NIKT z tylu wetów oglądających Fredzia nie wpadł na to?? W schronisku, w hoteliku, u nas badało go dwóch - i nikomu nie przyszlo to do głowy!! Przecież odizolowałbym swoje psy... A teraz jeszcze tylko Sonia się trzyma - łapią po kolei tak, jak kontaktują się z Fredkiem - najwięcej Abra, bo często śpi z nim w mieszkaniu, potem Megi bo biegają razem po podwórku. Jeszcze tylko Sonia się trzyma, bo praktycznie spotykają się niewiele, tylko na spacerach i podczas jedzenia.

Nie mam pojęcia co robić. Przede wszystkim nie mam pieniędzy na leczenie wszystkich psów naraz. Abra ma mieć operację w lipcu, bez której bark jej wysiądzie. Musi ją mieć, a teraz stanęła pod znakiem zapytania.

Mama jest wściekła na mnie. Ja na siebie też.
Jak zwykle zawiodło najsłabsze ogniwo - ludzie - a cierpią psy...
To nie tak miało wyglądać!!!!

O 9:00 jadę do weta.

Posted

Z tego co ja pamietam to pisałam o kaszlu kennelowym, to chyba coś brzmiało "Oby to nie był kaszel kennelowy". Nie wiem czy pisałam to tu czy w watku katowickim, ale napewno pisałam.
Wiem jak jest u nas w schronisku i jak kaszel wygląda.

Dziewczyny nastepnym razem pamiętajcie, że pies w schronisku łatwo łapie kaszel, który się zarażalny!:shake:

To teraz psy będa musiały dostawać antybiotyki. Niedobrze:shake:
Jak masz jeszcze inne psy, które jeszcze sie nie zaraziły to odizoluj je.

Posted

Szkoda, że nikt mi nie powiedział, że w katowickim schronie panuje KK. U Fredzia podejrzewana była nosówka, o kaszlu nie było mowy...

Wróciliśmy od weta, dzisiaj była Ania.
Najgorzej jest z Abrą. Temperatura, oskrzela i część płuc zajęte, spuchnięte i obolałe gardło i migdałki.
Megi dopiero się "kluje", ale organizm nie walczy tak jak powinien (sorry ale uciekło mi gdzieś, dlaczego), temperatura lekko podwyższona. Migdałki powiększone, ale oskrzela ok.
Fredzio średnio, temp lekko podwyższona, ale wetka uważa, że to może być związane z jego tempramentem i podnieceniem, oskrzela trochę jeszcze rżężą.
Wszystkie dostały na podniesienie odporności i nie wiem co jeszcze, byłam ogłupiała.

Wetka dała nadzieję, że to może jakaś angina, choć jak dla mnie pal licho co to jest - trzeba leczyć i jest bardzo zaraźliwe, a to wystarczy...

Wogóle to jakiś wysyp dzisiaj. Pakowałam psy do auta, a siostra przyleciała z kotem, że coś mu się stało. Patrzę, a pyszczek cały zakrwawiony i łapki, kieł dolny na sztorc wystaje. Zajrzałam do pyszczka a tam masakra :-( Okazało się, że złamany dolny kieł w żuchwie i został w lecznicy, będzie miał operację...

Tak jak pisałam do Buni (dziękuję jeszcze raz Buniu, za to, że jesteś:calus:), gdyby nie te zwierzaki to strasznie by było nudno... chyba człowiek siedziałby z nudów i seriale oglądał...

Zaraz wstawię fotki Fredziaka skóry. On ma jednak tego atopa :shake:

Posted

No i czego mnie budzisz??
(zdjęcie z przedwczoraj wieczora, Fredek na wersalce wyrwany ze snu:roll:)


Zrobiłam mu to zdjęcie, bo zmiany były najbardziej widoczne - szczególnie w pachwinach, na głowie, łapach. Na fotce nie widać zmian w środku uszu i na brzuszki. Również w uszach ma czerwone strupy a skóra na korpusie pokryta jest bruzdkami. Fredzio ma dni lepsze i gorsze, wtedy drapał się i lizał jak opętany, wczoraj lepiej a dzisiaj wcale.
Niestety bez testów nie dowiemy się, z czym to jest związane. Jedzenie raczej napewno nie, bo ciągle dostaje to samo, a jak zmieniam, to po trochu i nie mieszam z niczym nowym by mieć jasność. Ale to raczej nie pokarmowe...

Posted

[quote name='Ulaa']Szkoda, że nikt mi nie powiedział, że w katowickim schronie panuje KK. U Fredzia podejrzewana była nosówka, o kaszlu nie było mowy...

Wróciliśmy od weta, dzisiaj była Ania.
Najgorzej jest z Abrą. Temperatura, oskrzela i część płuc zajęte, spuchnięte i obolałe gardło i migdałki.
Megi dopiero się "kluje", ale organizm nie walczy tak jak powinien (sorry ale uciekło mi gdzieś, dlaczego), temperatura lekko podwyższona. Migdałki powiększone, ale oskrzela ok.
Fredzio średnio, temp lekko podwyższona, ale wetka uważa, że to może być związane z jego tempramentem i podnieceniem, oskrzela trochę jeszcze rżężą.
Wszystkie dostały na podniesienie odporności i nie wiem co jeszcze, byłam ogłupiała.

Wetka dała nadzieję, że to może jakaś angina, choć jak dla mnie pal licho co to jest - trzeba leczyć i jest bardzo zaraźliwe, a to wystarczy...

:shake: :shake: Niedobrze, bardzo niedobrze... :-( Na szczęście kaszel kenelowy, sam w sobie, nie jest jakąś strasznie groźną chorobą. Tyle tylko, że jak przejdzie w zapalenie oskrzeli, to trzeba działać szybko i skutecznie, żeby już dalej choroba się nie rozwijała.
Jakie leki dostały psiury? Napisałaś, że coś na podniesienie odporności. A antybiotyk? Dostały?

Co do tego, że nie poinformowano Cię o tym, iż w katowickim schronie panuje KK to nikt Ci tego nie powiedział, bo nikt o tym nie wie. Nie ma tam żadnej epidemii, ani innych wyraźnych oznak zachorowań psów. Weterynarz schroniskowy podejrzewał nosówkę, o kaszlu w ogóle nie było mowy.
A z tego, co sobie przypominam to pisałam (tylko nie wiem już na którym wątku) - jeszcze jak pies był w schronie - że mam nadzieję, że to nie nosówka i że może to być kaszel kenelowy. No nic... człowiek uczy się na błędach (szkoda tylko, ze tyle przy tym problemów :-(), następnym razem każdy z nas będzie ostrożniejszy.
A na razie trzymam kciuki za szybkie zakończenie choroby u wszystkich chorujących !! I prosimy o relacje na bieżąco.

Posted

Masz rację Maciaszku, człowiek uczy się na błędach. Ale czemu kosztem niczemu niewinnych psów? Nie wybaczę sobie tego... Typowa mądrość po fakcie :flaming: od tej pory, jesli jeszcze wezmę jakiegoś schroniskowca (a pewnie nieprędko, bo rodzina mnie nienawidzi za narażenie naszych suniek) zawsze będzie izolowany.

Wiem, że kk nie jest groźny, ale jest też niepotrzebny... To taka głupota, która być może uniemożliwi operację Abrze i na to jestem najbardziej wściekła :-(

Zabij mnie, a nie powiem co dostały, nie zapamiętałam bo był kocioł (i jeszcze ten mój kotek biedny...).
Będę im dawać mukosolvan, może nie będą się tak dusiły.

Boże jaka ja jestem głupia. Co za dół :-(:-(:-(

Posted

Niestety, czasem chęć pomocy obraca się przeciwko nam... a raczej naszym domowym zwierzakom...
Sama zlitowałam się na d kotkiem, wzięłam do domu... przyniósł do chałupy i zaraził rezydenta pchłami, kocim katarem i świerzbem... :roll:
Rezydent był leczony dwa razy dłużej...

Posted

Ulaa napisał(a):
Zabij mnie, a nie powiem co dostały, nie zapamiętałam bo był kocioł (i jeszcze ten mój kotek biedny...).
Będę im dawać mukosolvan, może nie będą się tak dusiły.

Ulu, a wpis do książeczki? Wrzuć tu skan, dowiemy się co dostały.
Mucosolvan na pewno im pomoże. Ale powinny przede wszystkim dostać antybiotyk!

Ulaa napisał(a):
Boże jaka ja jestem głupia. Co za dół :-(:-(:-(
Nie obwiniaj się. To nie Twoja wina. Skąd miałaś wiedzieć? Tym bardziej, że psa oglądało kilku weterynarzy...
:calus:

Posted

[quote name='maciaszek']Ulu, a wpis do książeczki? Wrzuć tu skan, dowiemy się co dostały.
Mucosolvan na pewno im pomoże. Ale powinny przede wszystkim dostać antybiotyk!

Książeczki zostały w aucie. Mogłabym zadzwonić do Ani, ale nie będę jej głowy teraz zawracać, sama jest. Ufam jej, napewno wie co robi. Dowiem się jutro jak nam Krecika podrzuci.


Nie obwiniaj się. To nie Twoja wina. Skąd miałaś wiedzieć? Tym bardziej, że psa oglądało kilku weterynarzy...
:calus:
Ale to tylko ludzie, omylni... Czasem czegoś się nie uwzględni, o czymś zapomni... A ja jako właścicielka powinnam być bardziej odpowiedzialna i myślec przede wszystkim o swoich psach.
Jednak nigdy, żaden tymczasowicz ze schroniska, z ulicy czy z interwencji nie wymagał izolowania (z wyjątkiem Soni, ale u niej szybko się to okazało, zresztą było małe ryzyko, że nosówka przejdzie na inne dorosłe, szczepione psy). Wystąpił więc chyba syndrom "nam napewno się to nie przydarzy".

Mam nadzieję, że moje one mi wybaczą... i Wy też.
Chciałam, żeby było inaczej, żeby Fredzio szybko wyzdrowiał i szybko znalazł super kochający domek. A tutaj okazuje się, że nie dość, że nie można go jeszcze wykastrować (osłabiony), to jeszcze ma atopa, o którym nic nie wiemy :grab: Za to z charakteru to takie kochane stworzonko i tymbardziej nie mogę pogodzić się z tymi wszystkimi niesprawiedliwymi rzeczami :-(

Posted

Boże co za dzień!!! :crazyeye::crazyeye::crazyeye:
[SIZE=2]Fredziak właśnie wykopał i zjadł żywego kreta!!!
Robiłam coś w kuchni i zobaczyłam przez okno, że czymś trzepie, a to się wyrywa i jest zakrwawione, myślałam, że kot upolował ptaszka i Fredi go dojada, ale przypomniałam sobie, że przecież kota nie ma, bo jest na operacji, a drugi nie poluje.
Wyleciałam szybko z domu, ale zwierzątko było już zjedzone, a w kącie ogródka wykopana dziura i tunelik krecika :placz:

A to dopiero połowa dnia...


Posted

Sorki, że tak 3-ci post pod rząd, ale właśnie wetka Krecika przywiozła (uff) i spytałam przy okazji co psy dostały. To były zastrzyki na wzmocnienie ukł immunologicznego i antybiotyk jakiś.
W poniedziałek się wszystko dowiem dokładnie.

Posted

z tym atopem to Fredzik bedzie musiał miec robi9one testy alergiczne zeby wiedziec na co jest uczulony , mój Bolcio tez ma atopię ma alergię na roztocza kurzu i trawy i jeszcze jakieś paskudztwa:mad: wet przepisał mu tabletki na to i gammolen no i poleca odczulanie które kosztuje 600zł:mad: widac poprawe juz sie tak nie drapie jak kiedyś ale na odczulanie i tak sie zdecydujemy

biedny krecik:-( Ula nie martw się bedzie dobrze:buzi:

Posted

Ulaa jakby ktoś wiedział że się przewróci to by się położył. Nie da się wszystkiego przewidzieć. A baranie pod dach psa ze schroniska to duże ryzyko. I tak radzisz sobie z tym wszystkim bardzo dobrze. Acha! Jeżeli chodzi o finanse to są. Jakby co to do MichalaMi. Trzymam za was. :calus:

Posted

Fredziak starsznie lubi drzeć foliowe worki i reklamówki, kiedy jest sam :roll:
Szuka ich gdzie tylko może.

To lepsze niż lizanie i wygryzanie swoich łapek, ale doskonale pokazuje, jaki z niego neurotyk :razz: Właściciel będzie musiał regularnie inwestować w gryzaczki :eviltong: co napewno nie zaszkodzi też kropciaka ząbkom nieładnym...

Posted

Bardzo proszę o podnoszenie bazarków :oops: Nikt o nich nie pamięta, a to jakiś sposób, żeby zostało więcej pieniążków na koncie MichałMi dla innych dalmaciaków w potrzebie.

Posted

eeeee nie ladnie. Ja na bazarku chciałam książeczkę. Wyjechałam na chwilkę a książeczki ni maaaa? kurcze przelicytowali mnie :mad: a wakacje mialy być takie udane ( z ksiązka w ręku). Ulaa podaj linki do bazarków proszę!!
Wojna panie sierżańcie :razz:
i nic nie będzie z bazarków czekać :evil_lol:

Posted

Ulaa napisał(a):
Bardzo proszę o podnoszenie bazarków :oops: Nikt o nich nie pamięta, a to jakiś sposób, żeby zostało więcej pieniążków na koncie MichałMi dla innych dalmaciaków w potrzebie.

Jak to nikt nie pamięta? :mad: Ja podnoszę, przynajmniej się staram. Ale faktycznie jakoś tak przycichło wokół Fredzia, a on nadal potrzebuje naszej pomocy!!!

Posted

Jeszcze nie byłam, muszę czekać na kogoś żeby mi pomógł, bo sama nie dam rady z trójką.
Chyba jest lepiej. Zwłaszcza Fredzio. Wczoraj ani dzisiaj nie miał żadnego napadu kaszlu, trochę chrząka, ale rzadko.
Megi się leży tylko u siebie w pokoju na wersalce i nie okazuje normalnej u niej wiecznej radości. Nie słyszałam, żeby kaszlała. Abra też słaba, ale nie taka osowiała jak Megi, jako jedyna nie ma apetytu. Kaszle często.

Dziś kupię im jakieś ciacha albo gryzaki na poprawę humoru. Szkoda mi ich... Tylko Sonia się cieszy, bo jako jedyna chodzi na dłuższe spacery. Reszta wychodzi jedynie rano, jak jest pusto. Wolę nie ryzykować spotkania z innymi psami, poza tym gdy pobiegają to trudniej im oddychać.

Jest jeszcze BIG problem. Jutro Abra i Sonia umówione są w Krakowie w Arce. Abra u dr-a Derkowsiego w związku z operacjami, a Sonia u dr-a Stefanowicza z oczkami. Nie wiem jak pojedziemy. Przecież mają być izolowane od siebie, a poza tym osłabienie Abry napewno odwlecze wszystkie zabiegi :-( Cholera, a tak długo czekałam na tą wizytę...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...