Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • 2 months later...
  • Replies 70
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted (edited)



























Dziewczyny są już bardzo duże - Sadza (21kg) Panda (35kg) i bardzo nieznośne. Kochamy potforrry całym sercem, pracujemy codziennie i stąd brak czasu.
Jednak co 1 pies to nie dwa:)
Ale wszystkie cioteczki pozdrawiamy czerwcowo:)

Edited by Madie
Posted

Dziś dziewczyny dały do wiwatu:angryy::-(, ale może niech same o tym opowiedzą...

Panda & Sadza

Pani mówiła nam ostatnio, że jesteśmy mądre grzeczne i cudowne, ile można? Dziś więc mimo długiego spaceru rano i zmęczenia postanowiłyśmy sprawdzić jej cierpliwość. Ponieważ gryzienie ścian wywoływało tylko słabe współczucie z powodu braku wapna, na nasz cel dziś obrałyśmy fotel w salonie, który udało nam się napocząć kilka miesięcy temu. Z łatwością dokończyłyśmy 1 rozerwany bok, a potem zajęłyśmy się drugim. Mówimy Wam, nie ma to jak rwanie tapicerki i podrzucanie wyciągniętej gąbki
:lol:

Potem nam się trochę znudziło i strasznie chciało się pić. Ale w wodzie można się też pluskać więc zalałyśmy pół kuchni z 2 miski. Niestety, nie przewidziałyśmy, że po takiej ilości wody zechce nam się siusiu. Jedna mała kałuża pod stołem załatwiła sprawę, druga pod szafką wsiąknęła w drewno jeszcze szybciej.

Następnym kłopotem była kupka. Po karmie nigdy tak nam się chciało, ale fotel mimo, że smaczny szybko chciał się wydostać z naszych brzuszków. Zrobiłyśmy więc kupe w domu, co nam się nigdy wcześniej nie zdarzyło. Byłyśmy bardzo zadowolone, ale przed samym przyjściem pańci przestraszyłyśmy się, że miejsce koopy nie jest jednak na środku pokoju. Nie miałysmy pomysłu gdzie ja schować, więc trzeba było ją zjeść...Nie była tak dobra jak kocia, ale cóż...

Pani była bardzo smutna jak przyszła do domu. Przez chwile nawet myślałyśmy, że na nas nakrzyczy. Ale ona tylko wzięła szmate i starła siuśki, a potem wzięła smycze i wyprowadziła nas na dwór. Obie czułyśmy, że boli nas brzuch i kupki były rzadkie więc potem zaliczyłysmy jeszcze wizytę u Pana Doktora.

Teraz dom wygląda już czysto, ale my leżymy grzecznie i cicho, bo nadal mamy straszne gazy. Ten fotel musiał być po terminie ważności...


W sumie Pani pytała kilka razy czemu to zrobiłyśmy, tak naprawdę, ciężko powiedzieć...



Tak, mnie też było ciężko, takiego armagedonu dawno nie miałam, a odchody w domu nie zdarzały się od miesięcy!!!!!!
Sadza nie zrobiła nigdy...Ręce mi dziś opadły:/

Dlaczego?!

Posted

Dziś po powrocie względny spokój - "tylko" rozszarpana na strzępy gazeta. Nie mam pojęcia co im zaczyna odbijać, może to kryzys wieku nastolatka się zaczyna:roll:

Co do wczorajszych siuśków mam pewne podejrzenia. Otóż Sadzunia posikuje mi na spacerach znów. A dziś wyjątkowo musiała ją wyprowadzić jako 1 ( co się rzadko zdarza) bo już nie mogła wytrzymać. Kilka razy już widziałam jak niespokojna się robi jak jej się chce, i może ten "szał" zniszczenia jest oznaka frustracji np. parcia na pęcherz i braku możliwości wyjścia na spacer.

A co do sikania. Dziś zrobiła 15 raz siku w małych ilościach. To nie jest 1 raz, kilka razy byliśmy już z tym u weta i zawsze dostawała leki- furagine, przechodziło i znów od nowa. W końcu wet stwierdził, że może to być po prostu jej nowy nawyk...

Nawyk czy nie, złapię mocz do badań - nie zaszkodzi.

W nagrodę za wczoraj i dziś psiule otrzymały nową zabawkę ( gumową kość), dwa wielkie gryzaki, uszy wedzone, i nowiusieńska linkę dla Pandy.

Posted

a ile Sadza ma? bo moja Chilli ma 8 miesięcy i właśnie ma cieczkę i też co 2 h na siku. ponoć tak się dzieję przy cieczce. Może Sadzy "idzie" ? po za tym Chilli okazało się znaczy teren jak facet i na spacerze też posikuje milion razy, ale oczywiście nie wykluczam czegoś z pęcherzem ;/

powiem Ci tak, że takie gryzaki mega pomagają, u mnie normalnie był rozszarpywany dywan, chodnik, wycieraczka itp. Jak wychodzę to zostawiam np pudełko kartonowe z karma w środku obwiązane sznurówka i Chilli się na tym wyżywa hehehe a po za tym dzieciuchy tak mają... taki urok szczeniaków ;)

Posted

a może im zostawisz podkład? moja 6 h nie wytrzyma (do 4 max) i jak mnie nie ma dłużej w domu to ogromny siur na podkłądzie jest ;p ale oczywiście podkład rozdarty po całej chałupie (bo takie przesiurany lepiej smakuje) :mad:

Posted

Heh, może masz racje. Sadza też ma koło 8 miesięcy, Panda 7. Nie widzę typowo cieczkowych sygnałów :roll: ale możliwe...

Co do zostawiania podkładów - zbytek pracy. Dziewczyny rozszarpywały je na strzępy po prostu. Ale dziękuję za radę.

One już od 2 miesięcy zostają po 10 h same w domu i nie zdarzały im się żadne przykre wypadki takie jak wczorajsze. A uwierz mi u nas to widać od razu. Wszędzie poza kuchnią i przedpokojem jest drewniana podłoga, która po zalaniu długotrwałym "puchnie" :shake::-( Piękny przykład tego mam po wczoraj...Więc oczywiście gdyby zdarzało im się to nagminnie to co innego, a to pierwsza wpadka od początków kwietnia.

Posted

Jeżeli jest tak, jak piszesz - łap siki i do weta na badania. Nie chcę straszyć, ale może to oznaczać wiele niefajnych rzeczy :(
Co do zostawania. Ja celowałabym zakupić im duuuże klatki i nauczyć w nich zostawać. Ewentualnie na czas Waszej nieobecności wydzielić im niewielką część jednego pokoju, gdzie nie mają szans nic zniszczyć, zostawiłabym im gryzaki, legowisko i tyle. Zero żarcia. No i nauka, że na czas przebywania w tym miejscu mają być spokojne.

Posted

Ty$ka - nie strasz...:roll: Myślałam, że najgorsze co się mogło przywlec to zapalenie pęcherza...

A co do zostawania - klatkę mamy - a raczej mieliśmy, i to największą jaka była. Dziewczyny uczyły sie w niej zostawać, spały, jadły itd. Niestety im się urosło mają strasznie niewygodnie i się kłócą o miejsce w tej klatce, więc klatka została wywalona do składzika. Zakup 2 to nie kłopot, ale przysięgam, że nie ma na to miejsca póki co :roll:

One zostają same w kuchni z salonem + przedpokój. Cała reszta pomieszczeń jest albo zamknięta albo dla kotów wydzielona i odpowiednio zabezpieczona przed psią inwazją. Co do żarcia to są karmione dwa x dziennie ( rano po spacerze długim - potem przed samym wyjście na dwór) i wieczorem. Zostaje tylko woda i gryzaki.

Ja pisałam o Armagedonie, bo nie licząc gryzienia ściany przez Pandę i czasami z rzadka zjedzonej chusteczki to nic wielkiego się nie działo. Ale dziękujemy za wszystkie rady. Może to gryzienie to po prostu bunt nastolatka, albo oznaka jakiejś nagłej frustracji (?)

Dokładnie je obserwujemy.

Posted

Wczoraj nieco lepiej, ale fotel uszczknięty. Żeby było śmieszniej wszystkie kocyki, którymi przykryłam oparcie, schludnie odsunięte. A zostawione pudełko-zabawka z tektury wypełnione ciastkami nie tknięte. Zjedzona za to miarka do karmy i nakładka na puszkę prądową...Nie wiem co się dzieje, że im wszystko tak się przewraca w głowach...:roll:

Z niespodzianek jeszcze kupa, ukryta za fotelem. Szukałam jej dobre 5 minut, bo smród był obezwładniający, ale kupy brak. W końcu znalazłam powód - kupa była rozmazana na listwie i oparciu tylnym fotela...Kocia, nie psia. I nie zjedzona, co oznacza, że zrobiona tuż przed naszym przyjściem.

Zrobiło mi się smutno, bo rano sprzątałam kuwetę specjalnie przed wyjściem, dosypywałam żwir, itp. Oznacza to, że:
-albo Radek siedział za fotele i bał się z jakiegoś powodu wyjść (?)
-albo Rade uznał nowy żwirek za badziewny
-albo Dantemu znów wracają ataki ( często wali poza kuwetą przed dużymi atakami padaczkowymi:( )

Rzeczy zostały sprzątnięte, podłoga, ściana, fotel - umyte.Na spacerze i w domu psy grzeczne.
Dante mniej - zaczyna pluć luminalem. Bierze go po 4 tabletki, czasami nie zzera wszystkiego z tuńczykiem, więc trzeba mu do pyska wkładać. Staramy się robić to rzadko, bo go to strasznie stresuje, a jego nie wolno denerwować za bardzo.
No więcej wczoraj tabletkę też zjadł, mył łapki i jak myślał że nie patrzę wypluł! Zainteresowana ponowiłam "operację" i uważnie przyjrzałam się pyszczkowi. Otóż Dantuś wkłada sobie tabletke pod skórę z przodu, tuż obok kłów. A potem nią pluje, a potrafi przesiedzieć z nią kilka minut...:( Luminal jest jedynym lekiem, który mu pomaga i on bezwzględnie MUSI go brać.

Żeby się trochę odstresować wzięłam dziewczyny na spacer taki typowo zabawowy - od dawna tego nie robiłam. Żadnych komend tylko szaleńcza gonitwa, piłeczka, gryzaczek, szalone zmiany kierunków. Obie były przeszczęśliwe, a spacerki choć krótkie troszkę je zmęczyły.
Na koniec tego dnia z niewiadomego powodu Panda była potwornie niespokojna. Cały czas się kręciła, ziewała za 2h raz po raz. Szczekała na ulotne dźwięki z zewnątrz, co jej się dawno nie zdarzało, i nie dało się jej łatwo uspokoić. Może taka aura wczorajszego dnia...

A co do dziś rano. Sadza znów zaczęła mi posikiwać:( Wczoraj było lepiej, dziś podczas spaceru załatwiła się 6 razy, raz porządnie reszta po kropelkach. I to mimo leków:(

Posted

Madie napisał(a):
Wczoraj nieco lepiej, ale fotel uszczknięty. Żeby było śmieszniej wszystkie kocyki, którymi przykryłam oparcie, schludnie odsunięte. A zostawione pudełko-zabawka z tektury wypełnione ciastkami nie tknięte. Zjedzona za to miarka do karmy i nakładka na puszkę prądową...Nie wiem co się dzieje, że im wszystko tak się przewraca w głowach...:roll:

Z niespodzianek jeszcze kupa, ukryta za fotelem. Szukałam jej dobre 5 minut, bo smród był obezwładniający, ale kupy brak. W końcu znalazłam powód - kupa była rozmazana na listwie i oparciu tylnym fotela...Kocia, nie psia. I nie zjedzona, co oznacza, że zrobiona tuż przed naszym przyjściem.

Zrobiło mi się smutno, bo rano sprzątałam kuwetę specjalnie przed wyjściem, dosypywałam żwir, itp. Oznacza to, że:
-albo Radek siedział za fotele i bał się z jakiegoś powodu wyjść (?)
-albo Rade uznał nowy żwirek za badziewny
-albo Dantemu znów wracają ataki ( często wali poza kuwetą przed dużymi atakami padaczkowymi:( )

Rzeczy zostały sprzątnięte, podłoga, ściana, fotel - umyte.Na spacerze i w domu psy grzeczne.
Dante mniej - zaczyna pluć luminalem. Bierze go po 4 tabletki, czasami nie zzera wszystkiego z tuńczykiem, więc trzeba mu do pyska wkładać. Staramy się robić to rzadko, bo go to strasznie stresuje, a jego nie wolno denerwować za bardzo.
No więcej wczoraj tabletkę też zjadł, mył łapki i jak myślał że nie patrzę wypluł! Zainteresowana ponowiłam "operację" i uważnie przyjrzałam się pyszczkowi. Otóż Dantuś wkłada sobie tabletke pod skórę z przodu, tuż obok kłów. A potem nią pluje, a potrafi przesiedzieć z nią kilka minut...:( Luminal jest jedynym lekiem, który mu pomaga i on bezwzględnie MUSI go brać.

Żeby się trochę odstresować wzięłam dziewczyny na spacer taki typowo zabawowy - od dawna tego nie robiłam. Żadnych komend tylko szaleńcza gonitwa, piłeczka, gryzaczek, szalone zmiany kierunków. Obie były przeszczęśliwe, a spacerki choć krótkie troszkę je zmęczyły.
Na koniec tego dnia z niewiadomego powodu Panda była potwornie niespokojna. Cały czas się kręciła, ziewała za 2h raz po raz. Szczekała na ulotne dźwięki z zewnątrz, co jej się dawno nie zdarzało, i nie dało się jej łatwo uspokoić. Może taka aura wczorajszego dnia...

A co do dziś rano. Sadza znów zaczęła mi posikiwać:( Wczoraj było lepiej, dziś podczas spaceru załatwiła się 6 razy, raz porządnie reszta po kropelkach. I to mimo leków:(


Może to rzeczywiście przed cieczką , Biana tak podsikiwała myślałam że miała zapalenie pęcherza ale wyniki były ok, a za jakiś czas dostała cieczkę .

Madie a masz jakieś zdjęcia szkodników ;) .

Posted (edited)

Rudzia - mówisz? Masz:)

Na początku był kot:




Pies jednak chciał byś górą:



Wszystkim jak zawsze zainteresowała się Sadza. Niuf Niuf?



Niuf!



I zamiast mi pomóc wygonić towarzystwo...



Dołączyła do niego:



Koniec bajki:P

Edited by Madie
Posted

W weekend była u nas rodzina. Łącznie 3 osoby więcej. Byli uprzedzenie o istnieniu psa w domu, ale nie 2!. Postanowiłam im zrobić niespodziankę i zabrałam Pandę ze sobą na dworzec. Młoda wyjątkowo zachowywała się jak Anioł. W pociągu gryzła gnata i zjadła jabłko, nawet dała się pogłaskać facetowi obok. Na dworcu podczas "odbioru" gości, w kagańcu godnie zniosła zainteresowanie policji, tłumy! ludzi i hałas.

Ciotka i wujek dość szybko się zorientowali, że prawie-bernadryn nie jest czarnym labradorem, ale moja ukochana, szanowna mama nie zwróciła uwagi. Przez całą drogę do domu mówiła do niej per "Sadza".

W domu za to nastąpił moment szoku. Bo prawdziwa Sadza przybiegła się przywitać wywołując okrzyk grozy ze strony mojej rodzicielki- sami wiecie szok na widok 2 psa...

Dalej jednak wszystko było idealne. Dziewczyny zachowywały się lepiej niż kiedykolwiek, cała rodzina była nimi zachwycona, mimo tego, że wujostwo to sceptycy, którzy są przeciwni trzymaniu psów w mieszkaniach. Mama nie mogła się zdecydować, który z psów jest jej ulubieńcem ( podejrzewam, że z powodu podobieństw do Tuli, to raczej Sadza). Ludziska wyjechali zadowoleni, wyprowadzali z nami psy, jakiś fotek napstrykali - doślą.

Mieliśmy tylko dwa punkty zapalne:

1. Mama chciała karmić psy przy stole kanapkami, a psy ewidentnie tego chciały. Ale zareagowaliśmy i więcej nie było takiej sytuacji.
2. Ciocia zakochana w metodach Cesara Milana podczas szczekania Pandy zaczęła jej "pstyczeć" nad głową. W końcu pies jej się odwarknął i przestała.

Sadza nadal posikuje co 2 dzień, a pęcherz zdrowy...

Po spacerkach w weekend:


Sadza <3



Panda:

Posted

Edytowany post zdjęciowy 2 -





Przy paśniku:





(swoją drogą minę ma tutaj taką, że strach sie bać....)

Uśmiech numer 1



Pozdrawiamy!:)

Rudzia-Bianca , Ty$ka - dzięki za przypomnienie o regulaminie no i oczywiście za odwiedziny:loveu:

Posted

My z okazji spóźnionego Dnia Psa, byliśmy na przeglądzie u weterynarza. Nie u naszego - rembertowskiego, ale w samym Multivecie.
Oczywiście przegląd ten był także związany ze zmierzeniem poziomu luminalu u Dantego. I tutaj wieści są dobre. Chłopak ma doskonałe wyniki badań krwi a poziom luminalu jest wysoki.

Dziewczyny za to dały sie we znaki jak tylko mogły.Szczególnie Panda wpadła w panikę i zaczęła siać wyć w lecznicy, szczekać, warczeć. Sadza kierowana dobrym przykładem postanowiła zrobić to samo:mad:

Panda więc została wyeksmitowana na dwór wraz z TŻ-tem, ale niestety do końca wizyty darła ryja. I oto wieści:

Sadza - wszystko w porządku, gruczoły już w stanie dobrym, ale jeden jest twardy i nieładny w dotyku więc dostała czopki dodupne.
Panda ma zapalenie spojówek ( dostała krople) i podejrzenie dysplazji obu stawów biodrowych. Specjalnie wyszłyśmy z nią na dwór, bo ostatnio coś mi się jej chód przestał podobać. Masakrycznie wykrzywia tylne łapy i ciężko stąpa. I niestety wetka podejrzewa to samo co ja...

Jesteśmy więc umówione, że podczas sterylizacji zrobimy obu przy okazji jednego uśpienia rtg. Dodatkowo z racji, że one obie są duże, oprócz zwyczajowych badan krwi przed, dziewczęta będą miały zrobione ekg. A swojego weta zamorduje za te Pandzie oczy. Bo wiele razy zwracałam mu uwage, że nie podoba mi się kolor spojówek, ale on na to tylko, że " te psy tak mają". Najwidoczniej nie mają.

Panda oczywiście nas nienawidzi. Wczoraj na widok kropli spieprzała, dziś rano po raz pierwszy próbowała nas ugryźć. Daliśmy radę rzecz jasna, ale krople nie sa chyba jej ulubiona rzeczą...

Posted

Wyjeżdżamy za godzinę na ponad tydzień za granicę, zwierzaki przejmuje kolega. Niby wszystko wie, ufamy mu bezgranicznie, ale jeszcze mieliśmy zostawić instrukcję. Miała być krótka. Jak się zajmować naszym zwierzyńcem...TŻ mówi, że to przesada i instrukcja jak dla Debila. A mnie się coś nowego nasuwa...

***

Tomek, kilka rzeczy o których powinieneś wiedzieć...i jesteś wielki, tak poza tym :)


LEKI:


Dante (to ten rudy) - codziennie 2x2 tabletki Luminalu. On mu je zeżreć, bierzesz łyżeczkę psiej puszki z lodówki, wkładasz całe tabletki do środka karmy idziesz do jakiegoś wolnego pomieszczenia z nim ( wołasz go on wie kiedy czas na leki) zamykasz drzwi (inaczej zeżrą wszystkie tylko nie Dante) i stawiasz spodeczek. Patrzysz jak żre. Czasami trzeba jeszcze raz się wrócić po karmę i wetknąć tableki ponownie. Jeśli za 2 razem nie zadziała wkładasz kotu tabletkę do gardła i delikatnie zamykasz pyszczek. Trzeba to robić dokładnie i posiedzieć z nim potem chwile, bo Dante pluje luminalem i potrafi go chomikować pod jezykiem np. W kazdym razie on MUSI, MUSI to zeżreć.


Panda ( to ta biała)- rano 1 tabletka witamin, 2 tabletki wapna. + do każdego oka po jedej kropli antybiotyku. Wieczorem przed spaniem 1 tabletka tranu.


Sadza- rano 1 tabletka witamin, 2 tabletki wapna, wieczorem przed spaniem 1 tabletka tranu.




Jakby się działo cokolwiek niepokojącego psy miały sraczkę, nie chciałby jeść, nie chciałby się załatwiać, miałyby krew w kupie/moczu, cokolwiek - telefon do mnie. Jakby nie daj Boże Dante zaczął się niepokojąco zachowywać: więcej syczeć, ślinić się(!!!!!!), gonić własny ogon itd itd. koniecznie od razu telefon do mnie.
Jakbyś nie mógł się z nami skontaktować to w razie czego adres najbliższego weta mas zna mailu, w powazniejszych przypadkach - Multivet ( gagarina5) każdy nasz zwierzak ma tam swoją kartę - tez info na mailu.


Książeczki zdrowia są w dolnej szufladzie, po prawej stronie w zielonym pokoju. (Luminal, tran i krople w małej szafce nad zlewem)




Czystość:


Kotom wodę zmieniamy raz dziennie - dokładne mycie miski i lodowata woda.
Psom 3 razy dziennie, miski napełniamy do połowy, chyba, że widziałbyś, że są puste...
Kuwety bezwzględnie czyszczone codziennie + dosypywany żwierek po trochu. Jak go zabranie kup -oddamy Ci pieniądze. Kubek do przesypywania żwirku w toalecie.
Te kuwetę w zielonym pokoju najlepiej po każdym kupnym użyciu czyścić (Panda się w niej stołuje jak może), tą w kiblu wystarczy raz na dobę. odchody w siatkę i od razu do kontenra na śmieci ( tak, znów Panda...)
Miski po żarciu psi myję po każdym użyciu, kongi po każdym napełnieniu.


Posprzątaliśmy przed wyjazdem jak się dało, ale jeśli możesz wyciągnij odkurzacz raz na dwa dni i wymiec wszystkie kąty. Inaczej utoniesz w sierści, a psy będą się drapać. Przed odkurzaniem zamknij koty w zielonym pokoju, odkurz cała resztę, przekwateruj koty do sypialni, zamknij drzwi i oprzątnij zielony pokój.
Ten odkurzacz wciąga żwir, resztki karmy, etc, ale unikaj dużych kawałków gąbki plis.


Zanim poodkurzasz wytrzep kocyki i położ gdzies wyżej (czerwony z przedpokoju, niebieski w kuchni i pomaranczowy w sypialni) a w kuchni przetrzyj podłoge koło misek, założę się że jest tam mokro z pyska Pandy po piciu...




Jedzenie


Koty - trochę ponad połowa plastykowej miarki do miski w zielonym pokoju. Najlepiej rano, chyba, że już mają to wtedy w ciągu dnia. Karma pod zlewem w przeźroczystym pojemniku.
Psy jedzą dwa razy dziennie - rano przed/po spacerze, wieczorem koło 18/19/20. Dla Pandy pełna miarka żarcia, dla Sadzy 3/4. Karma jest pod zlewem w białym wiadrze. karmisz w misce różowej (plastyk) i jednej metalowej po wodzie.


Ważne!: Pandę podczas karmiania bierzesz na smycz. Jeśli skończy swoją porcję, nie ma prawa wyżerać Sadzy żarcia. Może też się zdarzyć, że Sadza nie będzie chciała jeść. A ona jeść musi w miare regularnie. Wtedy odsypujesz jej ta karmę z miski do woreczka i karmisz z ręki podczas któregoś ze spacerów.
Jako smaczki w ramach nagrody dajesz obu kawałki parówki, albo psie ciastka z psiej szuflady.


Przed dłuższtym wyjście z domu napełniasz kongi psią karmą (lodówka) za pomoca łyżki do pełna i chowasz na 30 minut w foliowej reklamówce do zamrażarki. Przed samym wyjście wyjmujesz i dajesz psom razem z różową piłeczką wypełnioną ich karmą. Jak po potrząśnięciu usłyszysz, że karmy nie ma to dosypujesz ich karmę całą garść krusząc z początku.


Nie karmisz psów przy stole, nie dajesz im ludzkiego żarcia, w miare możliwości niech nie żrą z ziemie syfu. Może kupic po jabłku, marchewce, suchej bułce i dać im kązdego dnia w ramach przysmaku cos innego:)




SPACERY
2 dłuższe wyjścia dziennie, minimum trzy fizjologiczne


Dziewczyny muszą wyjśc na szybką toalete zaraz po obudzeniu. Potem żarcie, spacer albo ogródek sasiada ( około 45 minut). Potem znów po południu ( chyba, że gdzieś w międzyczasie na dłużej wychodzisz ewtedy tez toaleta). Siku/kupa. Kolacja i spacer. Jeśli rano były razem na ogrodzie, potem trzeba je wziąć (najlepiej osobno) na 30-45 minutowe intesywne spacery. Późnie fizjologia przed samym spaniem.


Jesli idziesz na ogródek tam są zabawki dziewczyn - piłeczka, różowa gumowa świnka, plastykowe butelki i SKARB - niebieski gryzak-pływak ze sznurkiem. proszę, pobaw się z nimi tymi zabawkami i uważaj żeby nie żarły na podwórku kociej karmy. Sasiad dokarmia. Podwórko obowiązkowo sprzatamy z psich odchodów!!!


Klucze do ogródka ma sąsiad spod 4 - uprzedziłam go ze bedziesz brał.
Jeśli chcesz z Panda spacerować to bierzesz albo kaganiec, albo misia- zieloną żabę. preferuje misia, ona sie nim zajmuje, miedli go sobie, cieszy się i jest ogólnie radosna, dużo łatwiej wtedy z nia na spacerze. Dla sadzy na spacer tylko Misia albo piłeczkę. Wszystkie psie rzeczy sa albo w szufladzie w kuchni, albo na przedpokoju w szafce.


Jeśli jest mokro na dworze to ręczniki do wycierania psa leżą: nie3bieski na przedpokoju, szmatka w łazience w wiadrze. Potem rozwieszamy i uruchamiamy w łazience kaloryfer. Wycieramy napierw grzebiet, potem brzuch na końcu łapy. Zawsze zdejmujemy p[o deszczu obroże. Zostają tylko te od pasozytów.


Sprawdzmy po kążdym dłuższym spacerze, czy nie ma na nich kleszczy. najlepiej głaszcząć. Jeśli sa to albo wyjmiesz za pomoca łapki na kleszcze - psia szuflada, albo do weta tego pobliskiego.




Ogólnie w domu:


Koty i psy NIE wchodzą do łazienki - wcale. Radek się chowa pod wanne i potem jest go ciężko wywabić. Drzwi do łazienki więc zamknięte.


Psy nie wchodzą do sypialni, jeśli tam nie śpisz. Koty mogą wchodzić tylko pod Twoją obecność, trzeba podłozyc ogranicznik. przed wyjściem z domu muszą być z tamtąd zabrane. Drzwi do sypialnie zamykamy na klucz przed wyjściem, TAK SAMO UBIKACJĘ.


Koty chowamy do zielonego pokoju. Patrzymy czy mają zarcie wode, kuwete czysta , zamykamy na klucz. Wypuszczasz koty zaraz po powrocie do domu, drzwi - ogranicznik. Psy NIE wchodzą do zielonego pokoju.


Przed wyjściem z domu na dłuzej - spacer. Potem ściągamy obroże skórzane - stolik w kuchni- i wydajemy gryzaki: kongi, plastykowe butelki, kulę-smakulę ect. \Sprawdzamy stan wody ( 1/2 w obu miskach). Wszystkie wazne rzeczy ( w tym moj omp słuzbowy) przenosimy do zamknietych pokojów. chowamy buty, zdjemujemy wszystko ze stołu i wychodzimy


Nie żegnamy się z psami.


Po powrocie do domu, komngi i piłka ze smakami sa zabierane. To wyjatkowe rzeczy tylko na wyjscia:)


Jeśli pies zniszczy coś podczas twojej nieobecności - nie krzycz, nie bij, nie przejmuj się...Trzeba posprzątać i tyle.


Pies nie może gonic kota. Jak goni to na smycz w domu i kontrola.


Psy i koty nie moga wychodzić na balkon. pilnum prosze tego.


Okna powinny byc otwarte w kazdym pomieszczeniu, nawet jak pada.


Obroże ściagaj na noc też.


Koniecznie zamykaj drzwi na klucz jak wychodzisz z 1 psem. Sadza sobie otwiera i ucieka, Panda tez juz skacze...


Psy NIE MOGĄ załatwiać się na podwórku kamienicy - sąsiedzi nas zlinczują.




One śpia z nami w łóżku. Z Tobą nie muszą, ale w nocy muszą mieć mozliwość wejscia do sypialni. Pomaranczowy kocyck jest ich.


Staraj sie Dantego nie stresować


Nie spuszczaj ich ze smyczy prosze poza podwórkiem...no i




Dzięki, że się zgodziłeś nimi zając:):):):):):):). Proszę uważaj na nie i nie wiem pogłaszcz trochę, pomiziaj Dantego, on ostatnio płochliwy jest, wytul Radka. To samo sie tyczy psów. Jak coś, cokolwiek to puszczaj sygnał - oddzwonie!

Posted

Instrukcje są genialnym pomysłem, swego czasu ktoś mi taki pomysł podsunął, super że Wy też z tego korzystacie.
Nie martw się, będzie dobrze. Instrukcja dobrze napisana, będzie dobrze.
Udanego wyjazdu.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...