sleepingbyday Posted January 23, 2015 Posted January 23, 2015 miałam takiego tymczasa kiedys, świadomie drań lał w mieszkaniu. na spacery wychodzić nie cierpiał, w ramach protestu szedł tyłem.... miał jeszcze wiele innych zaburzeń, wynikających min. z długotrwałego wygłodzenia (plus znaleziony w trakcie agonii z głodu) oraz - najpewniej - chowu wsobnego. mimo tego - totalny niejadek, plus z anemią bez ustalonej przyczyny. co mysmy z wetkami nie próbowały na nim, to ludzkie pojęcie przechodzi. najlepiej mu szła, czytaj: łaskawie zjadał - z tą anemią - karmę odchudzającą. poza tym to był autystyk z sezonowymi wybuchami konkretnych zainteresowań (trwających maks 2 tygodnie i nigdy nie powracających więcej). kontakt wzrokowy zaczął nawiązywać po 2-3ech miesiącach u mnie. jak go ze 2 razy dziennie porządnie nie zdominowałam, robił sie niespokojny i nerwowy, ale tak do wewnątrz, jakby walczył z wewnetrznym wrogiem. a jak poszedł do ds, to nie chcial mieszkać w domu, a że ludzie mieli ogród, to z bólem serca przenieśli do do budy (bo jak to tak, pies w budzie, wstyd). a potem im porządnie utył, zaczął jeść w końcu. buda mu służyła, bo jak chciał kontaktu, to czasem nawet wszedł do domu, a jak nie, to chował się w budzie i pocałujcie mnie wszyscy w nos. taki egzemplarz. Quote
bric-a-brac Posted January 24, 2015 Posted January 24, 2015 Maluch zupełnie nie wygląda na 11 lat, dałabym mu mniej zdecydowanie. Może na filmiku widać bardziej ruch niż pychol z bliska, ale on taki zupełnie żwawy chłopak :) A co do jego oryginalności swoistych... to po prostu indywidualista jest :D Quote
marra Posted January 26, 2015 Author Posted January 26, 2015 miałam takiego tymczasa kiedys, świadomie drań lał w mieszkaniu. na spacery wychodzić nie cierpiał, w ramach protestu szedł tyłem.... miał jeszcze wiele innych zaburzeń, wynikających min. z długotrwałego wygłodzenia (plus znaleziony w trakcie agonii z głodu) oraz - najpewniej - chowu wsobnego. mimo tego - totalny niejadek, plus z anemią bez ustalonej przyczyny. co mysmy z wetkami nie próbowały na nim, to ludzkie pojęcie przechodzi. najlepiej mu szła, czytaj: łaskawie zjadał - z tą anemią - karmę odchudzającą. poza tym to był autystyk z sezonowymi wybuchami konkretnych zainteresowań (trwających maks 2 tygodnie i nigdy nie powracających więcej). kontakt wzrokowy zaczął nawiązywać po 2-3ech miesiącach u mnie. jak go ze 2 razy dziennie porządnie nie zdominowałam, robił sie niespokojny i nerwowy, ale tak do wewnątrz, jakby walczył z wewnetrznym wrogiem. a jak poszedł do ds, to nie chcial mieszkać w domu, a że ludzie mieli ogród, to z bólem serca przenieśli do do budy (bo jak to tak, pies w budzie, wstyd). a potem im porządnie utył, zaczął jeść w końcu. buda mu służyła, bo jak chciał kontaktu, to czasem nawet wszedł do domu, a jak nie, to chował się w budzie i pocałujcie mnie wszyscy w nos. taki egzemplarz. o kurde! a to niezły burek musiał być. Pewnie jego zły stan i agonia spowodowały nie tylko fizyczne zmiany ale i zmiany neurologiczne niestety. Szczęście że domek znalazł, co z tego że w budzie, jeśli dobrze mu tam to jest najważniejsze. Maluch zupełnie nie wygląda na 11 lat, dałabym mu mniej zdecydowanie. Może na filmiku widać bardziej ruch niż pychol z bliska, ale on taki zupełnie żwawy chłopak :) A co do jego oryginalności swoistych... to po prostu indywidualista jest :D Żwawy chłpak jak ma chęci. Wczoraj np. większość dnia przespał a jak miał wyjść na siku to obraza i foch i to taki agresywny foch, co mnie tu będą "tykać" bez pozwolenia za dupsko (bo Mervilka trzeba nieco "popchnąć" kiedy ma wyjść na spacer :D). A najlepej to siku szybko jeszcze na schodach i do domu! Na żywo wygląda spokojnie na 11 lat a ja twierdzę, że ma jeszcze więcej. Po zdjęciach nie widać a po filmiku już na pewno. Quote
sleepingbyday Posted January 27, 2015 Posted January 27, 2015 dokładnie, ja tam mysle, że on po tym wygodzeniu nie tylko potrzebował odzyć żołądkowo, ale przewalczyc niektóre chemiczne zmiany w mózgu. ale i tak wetki podejrzewały "cóś tam w umyśle" spowodowane chowem wsobnym. choć oczywiście to tylko spekulacje. niesamowity był i do dzis go wspominamy na wątku, niestety w dziale tęczowego mostu Quote
jotpeg Posted February 1, 2015 Posted February 1, 2015 zajrzyjcie, proszę, tu podobna historia:http://www.dogomania.com/forum/topic/145373-grosik-wywieziony-na-%C5%9Bmier%C4%87-staruszek-co-robi%C4%87-aby-nie-umiera%C5%82-w-samotno%C5%9Bci/ Quote
marra Posted February 2, 2015 Author Posted February 2, 2015 dokładnie, ja tam mysle, że on po tym wygodzeniu nie tylko potrzebował odzyć żołądkowo, ale przewalczyc niektóre chemiczne zmiany w mózgu. ale i tak wetki podejrzewały "cóś tam w umyśle" spowodowane chowem wsobnym. choć oczywiście to tylko spekulacje. niesamowity był i do dzis go wspominamy na wątku, niestety w dziale tęczowego mostu Biedactwo :( ale na ostatnie dni zaznał miłości. zajrzyjcie, proszę, tu podobna historia:http://www.dogomania.com/forum/topic/145373-grosik-wywieziony-na-%C5%9Bmier%C4%87-staruszek-co-robi%C4%87-aby-nie-umiera%C5%82-w-samotno%C5%9Bci/ Bożeeeee, widziałam :( dziewczyny zglądnijcie błagam! Quote
sleepingbyday Posted February 5, 2015 Posted February 5, 2015 nawet dłużej. u mnie był rok, u włascicieli też cos około tego... Quote
Dana i Muszkieterowie Posted March 28, 2015 Posted March 28, 2015 Marra, co tam u Was ? Mervil sobie tupta ? Jak się czuje ? Skrobnij coś ;) :). Quote
marra Posted April 3, 2015 Author Posted April 3, 2015 Marra, co tam u Was ? Mervil sobie tupta ? Jak się czuje ? Skrobnij coś ;) :). Hej hej :) u nas ciężko dosyć jeśli chodzi o stan zdrowia moich dziadków. Jeden za drugim się sypie. Mervil zdecydowanie gorzej się czuje ostatnio, co tu dużo mówić, mamy powtórkę z rozrywki, czyli nerki. Wymioty, widać że jest słabszy i mniej aktywny. Jest jeszcze żwawy ale wiem, że powolutku zmierzamy ku najgorszemu. Bardzo tego Mervila niedobrego lubię! ;) Aktualnie oczywiście go intensywnie płuczemy. Kreatynina i mocznik dużo ponad normę. Oprócz tego, moja prywatna sunia też nie czuje się najlepiej. Ona mimo miliona chorób siada mi neurologicznie. Coraz częściej traci orientację w domu, na podwórku. Zaczyna się bać wychodzić. Jeśli rytm dnia odchodzi od normy nie wie, jaka jest pora dnia, bardzo dużo chodzi. Jest ogólnie niespokojna. Mój prywatny owczaruś też nie za dobrze, jemu z kolei siadają tylnie łapy. Jak to mówię, jego dupa żyje własnym życiem ;) Jak widać u nas wieści są kiepskie. Taki czas teraz że wszystkie na raz powolutku chyba szykują się do poróży. Quote
phase Posted April 15, 2015 Posted April 15, 2015 Mervil za TM :( O rety.... Się porobiło... :( :( [*] Quote
Gosiapk Posted April 18, 2015 Posted April 18, 2015 Marra, dziękuję, że dałaś mu dom na ostatnie miesiące życia. Quote
marra Posted April 20, 2015 Author Posted April 20, 2015 Chyba nabawiłam się depresji przez tego małego szkraba :( ciężko było... Quote
Gosiapk Posted April 27, 2015 Posted April 27, 2015 Chyba nabawiłam się depresji przez tego małego szkraba :( ciężko było... To naturalne, każdy normalny, wrażliwy człowiek ciężko przechodzi takie chwile. Quote
marra Posted April 30, 2015 Author Posted April 30, 2015 Już jest lepiej, ale rąbnęła mnie ta śmierć. To już trzeci tymczas z rzędu pochowany i chyba Mervilkowe zdrowie posypało się najszybciej bo w ciągu 3 dni. Jak sobie pomyślę, że w domu jeszcze dwa staruszki i ich śmierć też trzeba będzie jakoś przeżyć to aż mi się gęsia skórka pojawia na ciele... Ale dosyć smutków, w końcu liczę na to że się zobaczę z nimi kiedyś, o jak wyczochram te stare morduchny :D Quote
Iv_ Posted May 3, 2015 Posted May 3, 2015 Towarzyszenie w ostatniej drodze zarówno ludzkiej jak i psiej, jest bardzo trudne i zostawia w nas ślad na całe życie. Ale trzeba pomóc przejść na drugą stronę :) Quote
Gosiapk Posted May 3, 2015 Posted May 3, 2015 Już jest lepiej, ale rąbnęła mnie ta śmierć. To już trzeci tymczas z rzędu pochowany i chyba Mervilkowe zdrowie posypało się najszybciej bo w ciągu 3 dni. Jak sobie pomyślę, że w domu jeszcze dwa staruszki i ich śmierć też trzeba będzie jakoś przeżyć to aż mi się gęsia skórka pojawia na ciele... Ale dosyć smutków, w końcu liczę na to że się zobaczę z nimi kiedyś, o jak wyczochram te stare morduchny :D Wyczochraj i ode mnie... kiedyś. Quote
marra Posted May 4, 2015 Author Posted May 4, 2015 Wyczochraj i ode mnie... kiedyś. Sama wyczochrasz ;) ...kiedyś. Pójdziemy na sacerek wszyscy razem :) Quote
sleepingbyday Posted May 6, 2015 Posted May 6, 2015 zawsze podziwiałam dziewczyny, ktore opiekują się zwłaszcza starymi i przewlekle chorymi psami. tzreba mieć porządnie wygarbowaną skórę, żeby to jako tako znosić, bo musisz założyć, że czeka cię więcej śmierci i smutku. ale to wg mnie mała cena za te dłuższe lub krótsze chwile spokojnego życia, czasem jedyne w życiu psa. Quote
marra Posted May 12, 2015 Author Posted May 12, 2015 zawsze podziwiałam dziewczyny, ktore opiekują się zwłaszcza starymi i przewlekle chorymi psami. tzreba mieć porządnie wygarbowaną skórę, żeby to jako tako znosić, bo musisz założyć, że czeka cię więcej śmierci i smutku. ale to wg mnie mała cena za te dłuższe lub krótsze chwile spokojnego życia, czasem jedyne w życiu psa. To fajnie, że jest ktoś kto takie rzeczy docenia bo u mnie w rodzinie uchodzę za osobę, która przeciez robi to co kocha...jest mi tak łatwo i lekko, w końcu pieski to moje całe życie...niewątpliwie tak jest do pewnego momentu. Nie mają pojęcia, że prawie w nocy nie śpię, że bardzo chciałabym czasem gdzies pójść ale nie mogę bo "pies mi zwymiotował" i nie wiem czy za dwie godziny nie wpadnie w hipoglikemię, że w pracy przy biurku czuję się jak trup i na każdym kroku popełniam błędy przez zmęczenie itd. itd. Mogłabym tak wymieniać i wymieniać. Sięgając pamięcią wstecz to z pewnością warto było być twardym dla krótkiej i spokojnej starości Mary, Dynia i Mervila... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.